Można też napisać, że praktycznie takimi głosami nie należy się przejmowaćmuaddib_dw pisze:Można nie przepadać z muzą Williamsa ale pisanie, że praktycznie po jednym temacie/film ...
Alexandre Desplat
Re: Alexandre Desplat

Re: Alexandre Desplat
Chryste panie, jakie herezje czytam. Po jednym temacie na film z nowej trylogii? Ktoś tu nie ma pojęcia o czym mówi.
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.
Re: Alexandre Desplat
To samo pomyślałem, ale już nie chciałem tak jechać...
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.
-
hp_gof
Re: Alexandre Desplat
No ale tak jak Adam mówi, nie jest to tak bardzo odległe od prawdy. Ja nie liczę wszystkich mniejszych motywików. Powtarzam tylko słowa Williamsa z reportażu o SW3, gdzie powiedział, że starał się w każdej części dorzucić jakiś jeden duży nowy temat. W jedynce jest to Duel of the Fates, w dwójce Across the Stars, w trójce Battle of the Heroes. I to one się wyróżniają swoją genialnością w filmie, a reszta to rzemiosło. Proszę czytać ze zrozumieniem (zacytuję raz jeszcze moją wypowiedź):

Po jednym NOWYM GŁÓWNYM motywie na każdy film nowej trylogii, a nie po jednym motywie na każdy film. Sami jesteście epic fail, wracajcie do podstawówki, jak nie umiecie czytaćA muza oprócz nowych głównych motywów (praktycznie po jednym na każdy film nowej trylogii) to czyste rzemiosło.
Re: Alexandre Desplat
No tak, bo Williams do nowej trylogii pisał głównie "mniejsze motywiki". Weź się ogarnij.hp_gof pisze:No ale tak jak Adam mówi, nie jest to tak bardzo odległe od prawdy. Ja nie liczę wszystkich mniejszych motywików.
Naprawdę potrzeba Ci wywiad z Johnem, żeby dojść do takiego wniosku?hp_gof pisze:Powtarzam tylko słowa Williamsa z reportażu o SW3, gdzie powiedział, że starał się w każdej części dorzucić jakiś jeden duży nowy temat. W jedynce jest to Duel of the Fates, w dwójce Across the Stars, w trójce Battle of the Heroes.
Bzdura. Radziłbym powtórzyć filmy, bądź albumy, choć zaczynam powątpiewać czy miałeś styczność z soundtrackami.hp_gof pisze:I to one się wyróżniają swoją genialnością w filmie, a reszta to rzemiosło. :
No to co za durne stwierdzenie: po jednym nowym głównym? Główny temat w samym założeniu ma być jedyny, a reszta to poboczne. To ile ma być tych głównych tematów? 5? 20?hp_gof pisze:Po jednym NOWYM GŁÓWNYM motywie na każdy film nowej trylogii, a nie po jednym motywie na każdy film. Sami jesteście epic fail, wracajcie do podstawówki, jak nie umiecie czytaćA muza oprócz nowych głównych motywów (praktycznie po jednym na każdy film nowej trylogii) to czyste rzemiosło.
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.
-
hp_gof
Re: Alexandre Desplat
Oczywiście, że miałem do czynienia z soundtrackami. Williams nawet jak zrobi kupę, to jest genialna, więc nie wiem co jest obraźliwego w stwierdzeniu, że reszta to rzemiosło. Jego rzemiosło jest dobre. I nikt temu nie zaprzecza, tyle że mnie to się nie musi wcale podobać, moje święte prawo. Wychodząc z kina oprócz starych motywów zapamiętujesz ten jeden nowy, do którego Williams napisał suitę koncertową na album i ten motyw żyje swoim życiem w świecie. Mówię z punktu widzenia marketingowego. Te trzy główne melodie nowej trylogii żyją swoim życiem i są szeroko znane, cokolwiek jeszcze Williams tam nie napisał, nie ma takiej mocy i służy tylko filmowi, fanbojom SW i muzyki filmowej, którzy w tym siedzą.
A co do drugiej kwestii: "jeden nowy główny motyw" oznacza, że jest kilka nowych melodii w każdym filmie nowej trylogii, ale na każdy z tych filmów przypada jeden główny. A NIE np. że w jedynce jest nowy motyw, w dwójce nie ma, bo Dżon zdecydował się jechać na pierwszej części i oryginalnej trylogii i ewentualnie jakichś mniejszych nowych motywikach, a w trójce znowu jakiś udało mu się stworzyć. W takiej sytuacji nie mógłbym powiedzieć, że do każdego napisał po jednym nowym głównym, bo do drugiej części takiego by wówczas nie napisał. Zajebiście, bawimy się teraz w łapanie za słówka
A co do drugiej kwestii: "jeden nowy główny motyw" oznacza, że jest kilka nowych melodii w każdym filmie nowej trylogii, ale na każdy z tych filmów przypada jeden główny. A NIE np. że w jedynce jest nowy motyw, w dwójce nie ma, bo Dżon zdecydował się jechać na pierwszej części i oryginalnej trylogii i ewentualnie jakichś mniejszych nowych motywikach, a w trójce znowu jakiś udało mu się stworzyć. W takiej sytuacji nie mógłbym powiedzieć, że do każdego napisał po jednym nowym głównym, bo do drugiej części takiego by wówczas nie napisał. Zajebiście, bawimy się teraz w łapanie za słówka
Re: Alexandre Desplat
Z 99% prac Desplata żaden temat "nie żyje swoim życiem", a jakoś Ci to nie przeszkadza, więc przestań pieprzyć. 
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Alexandre Desplat
"Praktycznie po jednym"hp_gof pisze:A muza oprócz nowych głównych motywów (praktycznie po jednym na każdy film nowej trylogii) to czyste rzemiosło.
Dyskredytowanie soundtracków do prequeli nie odwróci jednak uwagi, jeżeli Desplat stworzy takie czyste rzemiosło jak w innym filmie Edwardsa.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
-
hp_gof
Re: Alexandre Desplat
O! Jak Dżona oceniamy takimi kryteriami, to boli? A jak przy analizie scorów/tematów Desplata za każdym razem mówicie, że "meh, nie wyróżnia się" albo śmiejecie się z "ukrytych tematów", to jest dobrze? Desplat pracuje w hollywoodzkiej branży dopiero 10 lat, a i tak osiągnął wyjątkowo dużo, wszystko tak naprawdę przed nim
Na podsumowania przyjdzie czas jak będzie w wieku Williamsa.
A żeby temat żył swoim życiem, to nie tylko musi być dobry, co Williamsowi przychodzi z łatwością, ale jeszcze musi być stworzony do popularnego filmu. Więc sorry, ale cokolwiek by Dżon nie napisał w kolejnych częściach SW, to i tak przejdzie do historii (w zasadzie to już dawno przeszedł do historii z wielu powodów), bo on tę serię stworzył (muzycznie), a ta marka ma już prawie 40 lat i kolejne pokolenia fanów. Olek nie miał jeszcze okazji stworzyć oprawy muzycznej do kultowej, ORYGINALNEJ serii. Póki co przejmuje pałeczkę po kimś innym i musi stawić czoła porównaniom.
Co nie zmienia faktu, że jest kilka tematów Olka, które żyją swoim życiem w pewnych kręgach, czy Ci się to podoba czy nie. Ale to nie jest jeszcze ta siła marketingowego rażenia co u Dżona. Ale wszystko przed nami
Wawrzek, cokolwiek Desplat nie stworzy, czy to będzie lepsze czy gorsze, to i tak będą pojawiały się hasła: "ale Dżon zrobiłby to lepiej". Mógłbym Wam napisać listę potencjalnych opinii na temat tego scoru, które mogą się pojawić za dwa lata, bo są one przewidywalne, ale to jest bez sensu i oszczędzę swój czas
A żeby temat żył swoim życiem, to nie tylko musi być dobry, co Williamsowi przychodzi z łatwością, ale jeszcze musi być stworzony do popularnego filmu. Więc sorry, ale cokolwiek by Dżon nie napisał w kolejnych częściach SW, to i tak przejdzie do historii (w zasadzie to już dawno przeszedł do historii z wielu powodów), bo on tę serię stworzył (muzycznie), a ta marka ma już prawie 40 lat i kolejne pokolenia fanów. Olek nie miał jeszcze okazji stworzyć oprawy muzycznej do kultowej, ORYGINALNEJ serii. Póki co przejmuje pałeczkę po kimś innym i musi stawić czoła porównaniom.
Co nie zmienia faktu, że jest kilka tematów Olka, które żyją swoim życiem w pewnych kręgach, czy Ci się to podoba czy nie. Ale to nie jest jeszcze ta siła marketingowego rażenia co u Dżona. Ale wszystko przed nami
Wawrzek, cokolwiek Desplat nie stworzy, czy to będzie lepsze czy gorsze, to i tak będą pojawiały się hasła: "ale Dżon zrobiłby to lepiej". Mógłbym Wam napisać listę potencjalnych opinii na temat tego scoru, które mogą się pojawić za dwa lata, bo są one przewidywalne, ale to jest bez sensu i oszczędzę swój czas
Re: Alexandre Desplat
"The Droid Invasion" to mój ulubiony, "mniejszy motywik" z Mrocznego Widma.Szczypior pisze:Ja z Mrocznego Widma lubię najbardziej "The Sith Spacecraft and the Droid Battle". Zwłaszcza 1:10Wawrzyniec pisze:"Praktycznie po jednym"![]()
OK weźmy pierwsze z brzegu "Mrocznego widmo" "Duel of the Fates", "Anakin's Theme" i temat Federacji Handlowej. Już mamy trzy tematy i wszystkie wyraziste.
Wracając do tematu. Gof, po prostu starasz się bezsensownie deprecjonować prace Williamsa, na zasadzie, o zajebisty jeden temat, a resztę mam w dupie, rzemiosło, bla, bla, co w ogóle nie jest prawdą i wychodzisz na ignoranta, który zgrywa znawcę tematu, a tak naprawdę nie bardzo wie o czym mówi. Nie dlatego, że śmiesz nie lubić Williamsa tylko dlatego, że u Ciebie argumentów tyle co kot napłakał. Całe Twoje wywody zawarłem w zasadzie w drugim zdaniu tego akapitu. A prawda jest taka, że samo Duel of The Fates zjada na śniadanie połowę, albo i więcej dyskografii Twojego ulubieńca. Być może wynika to z szeroko rozumianego hejterstwa wobec SW (ja nie jestem żadnym fanbojem, zaznaczam) i z nieprzyzwyczajenia do wychodzenia poza swoją wygodną, malutką niszę, w którejś jesteś dobry.
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.
-
hp_gof
Re: Alexandre Desplat
Ale Wy jesteście nawiedzeni
Czy ja deprecjonuję prace Williamsa? Mówię, że są zajebiste tematy, jak to zawsze u niego, poza tym jest dobre rzemiosło (sorry, ale taka muzyka u Williamsa to jest standard, to jest kolejno czwarty, piąty i szósty film z serii; zaskoczenie i objawienie to może było w 1977 roku; nie zmienia to faktu, że takie rzemiosło, choćby tam był milion nowych tematów, a jeden koncertowy, jest po prostu bardzo dobre i nikt temu nie zaprzecza), tyle że ja nie lubię tego typu utworów. To nie znaczy, że ich nie słuchałem, to nie znaczy że są złe, tylko po prostu się nimi nie jaram
Jeżeli nie kręci mnie cała ta saga Gwiezdnych Wojen, nie mam z nią większego związku emocjonalnego, to nie jestem przywiązany też do tej muzyki, poza kilkoma elementami, do których wracam (wymieniłem). Cała moja pierwotna wypowiedź dotyczyła tego, że wg mnie filmy nowej trylogii są debilne (tutaj nikt nie staje w obronie Lucasa, co akurat nie dziwi), a oprócz tego do muzyki tak często nie wracam, bo mnie nie kręci, zwłaszcza że mnie film nie kręci. To wszystko. Nikt Wam nie broni zachwycać się Gwiezdnymi Wojnami i masturbować się przy muzyce Johna, szczęść Wam Boże! Nie jestem hejterem SW, po prostu nie rozumiem fenomenu tej serii, tak samo jak są osoby, które nie rozumieją fenomenu np. HP albo czegoś innego. Więc Williams sobie może genialne rzeczy robić w Gwiezdnych Wojnach, ja to doceniam, ja to dostrzegam, ale mnie to nie kręci. Natomiast mam wrażenie, że Wy sobie wyobrażacie, że ja tu opowiadam herezje typu: "Williams się skończył, jego muzyka do nowej trylogii SW to shit, Desplat napisze lepsze Gwiezdne Wojny". No i bullshit, bo takich rzeczy nie opowiadam. Macie chorą wyobraźnię i czepiacie się każdego słowa kiedy przekaz jest inny.
A to że moje wypowiedzi na forum dotyczą głównie Olka to nie znaczy, że nie słucham i nie znam innych kompozytorów/klasycznych prac.
EOT
Czy ja deprecjonuję prace Williamsa? Mówię, że są zajebiste tematy, jak to zawsze u niego, poza tym jest dobre rzemiosło (sorry, ale taka muzyka u Williamsa to jest standard, to jest kolejno czwarty, piąty i szósty film z serii; zaskoczenie i objawienie to może było w 1977 roku; nie zmienia to faktu, że takie rzemiosło, choćby tam był milion nowych tematów, a jeden koncertowy, jest po prostu bardzo dobre i nikt temu nie zaprzecza), tyle że ja nie lubię tego typu utworów. To nie znaczy, że ich nie słuchałem, to nie znaczy że są złe, tylko po prostu się nimi nie jaram
A to że moje wypowiedzi na forum dotyczą głównie Olka to nie znaczy, że nie słucham i nie znam innych kompozytorów/klasycznych prac.
EOT
Re: Alexandre Desplat
Ale gdzie jest w szeroko pojętej muzyce do kina rozrywkowego, fantastycznego, przygodowego, przebojowego grania itp. rzeczy Desplat przy Williamsie? Jarek, ogarnij sięhp_gof pisze:A jak przy analizie scorów/tematów Desplata za każdym razem mówicie, że "meh, nie wyróżnia się" albo śmiejecie się z "ukrytych tematów", to jest dobrze?
Gadasz wszystkim: dawać konkrety i argumenty, dajcie dowód albo didn't happen (coś w ten deseń), ale z Twoich wypowiedzi tutaj jak dla mnie rysuje się głównie obraz ignoranctwa
Napisałbyś, że Cię nie kręci, to może odzew byłby inny. Ale tak to jest z tymi młodymi fanami gatunku, brak szacunku to normalka, albo love albo hate
PS. Fenomen HP? Ja jeszcze mogę zrozumieć fanatyzm przy ścieżkach Williamsa, ale Desplata? Naprawdę wokół jego score'ów do 7 i 8 części powstał jakiś fenomen?
PS2. Wszyscy są nawiedzeni. No pewnie

- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10549
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: Alexandre Desplat
A tak szczerze, to ktoś pamięta jeszcze te pierdy Desplata do HP? Tak tematycznie? Bo że to bardzo dobre technicznie scory, to nie polemizuję 

-
hp_gof
Re: Alexandre Desplat
Ja mówiłem o fenomenie HP jako serii filmów/książek, a nie fenomenie muzyki Desplata czy Williamsa do tej serii
Ja nie rozumiem fenomenu filmów SW, bo ja się wychowałem właśnie na HP (mimo że z perspektywy czasu widzę wiele niedociągnięć tej serii). Wiem, że w tym samym czasie kiedy powstawało HP, wychodziła też nowa trylogia SW, ale nigdy mnie to nie interesowało. Wolałem HP i Władcę.
Po drugie, mówiąc o rzemiośle muzyki do nowej trylogii mam na myśli, że to jest kontynuacja tego co napisał do starej trylogii ponad 20 lat wcześniej. I o ile nowa trylogia jest dobra, to sorry, ale rewolucji nie czyni. Rewolucja była w 1977 roku, bo wtedy stworzył epokowe dzieło, faktycznie cytowane potem w książkach, artykułach, analizach. I potwierdził swoją klasę w dwóch kolejnych częściach, które też przeszły do historii z Imperial March na czele. Więc jeśli z kariery Williamsa wybierasz akurat SW1-3 jako Mount Everest jego osiągnięć, to Twoja sprawa. Ja bym postawił inne jego scory wyżej, z oryginalną trylogią na czele. Może użyłem złego słowa, bo tutaj na forum na określenie "dobre rzemiosło" albo "score dobry technicznie" wszyscy reagują alergicznie, a zupełnie niepotrzebnie. Miałem na myśli "standard". To jest standard u Williamsa. To jest dobre, ale to już było i raczej nie wymyśli się nic więcej. Jak się je tą samą potrawę po raz szósty, to choćby była tak samo dobrze zrobiona jak za pierwszym razem, to nie smakuje tak rewelacyjnie jak za pierwszym razem, i to nie wina kucharza.
Poza tym, nie cierpię porównywania kompozytorów. Bo nie da się ich wszystkich porównać, są tak kompletnie różni. A porównywanie z ikoną zawsze wychodzi na niekorzyść tego drugiego, więc to nierówna walka. Zresztą to Wy do tej dyskusji wciągnęliście Desplata jako chłopca do bicia. Prześledź sobie dokładnie początek moich wypowiedzi:
1) Ja ostatnio zemstę shitu sobie obejrzałem i oprócz Battle of the Heroes nie podobał mi się ani film, ani... No dobra, nie będę Was denerwować
2) Muza to dla mnie najmniejszy pikuś. Te filmy są debilne. A muza oprócz nowych głównych motywów (praktycznie po jednym na każdy film nowej trylogii) to czyste rzemiosło. Jakoś mnie nie porywa, ale luz. Mnie wiele prac Williamsa nie porywa
Not really my tempo 
^^ Wyraziłem swoją opinię, co jest wyraźnie podkreślone. W kolejnych postach wyjaśniłem szerzej o co mi chodziło, a Wy swoje. "Bo młodzi fani gatunku to szacunku nie mają" Ależ ja mam szacunek, co nie znaczy że musi mi się to podobać. Bo leśne dziadki wiedzą lepiej. Leśne dziadki zadecydowały, że jest megakult i teraz niech nikt się nie waży tego podważyć. Poza tym Wy tak pierdzielicie jakbym ja powiedział coś złego o starej trylogii. A nic takiego nie powiedziałem. I jeszcze sami się naśmiewacie z Desplata, choć ja nic takiego o nim nie powiedziałem. Mnie się nie podoba też trylogia Sienkiewicza. Wolę Nad Niemnem. Albo Pana Tadeusza. Nie lubię Chłopów, wolę Ziemię obiecaną. Kurna, mam prawo. A polonistki oburzone: "Jak nie zachwyca? Ma zachwycać!"
Po drugie, mówiąc o rzemiośle muzyki do nowej trylogii mam na myśli, że to jest kontynuacja tego co napisał do starej trylogii ponad 20 lat wcześniej. I o ile nowa trylogia jest dobra, to sorry, ale rewolucji nie czyni. Rewolucja była w 1977 roku, bo wtedy stworzył epokowe dzieło, faktycznie cytowane potem w książkach, artykułach, analizach. I potwierdził swoją klasę w dwóch kolejnych częściach, które też przeszły do historii z Imperial March na czele. Więc jeśli z kariery Williamsa wybierasz akurat SW1-3 jako Mount Everest jego osiągnięć, to Twoja sprawa. Ja bym postawił inne jego scory wyżej, z oryginalną trylogią na czele. Może użyłem złego słowa, bo tutaj na forum na określenie "dobre rzemiosło" albo "score dobry technicznie" wszyscy reagują alergicznie, a zupełnie niepotrzebnie. Miałem na myśli "standard". To jest standard u Williamsa. To jest dobre, ale to już było i raczej nie wymyśli się nic więcej. Jak się je tą samą potrawę po raz szósty, to choćby była tak samo dobrze zrobiona jak za pierwszym razem, to nie smakuje tak rewelacyjnie jak za pierwszym razem, i to nie wina kucharza.
Poza tym, nie cierpię porównywania kompozytorów. Bo nie da się ich wszystkich porównać, są tak kompletnie różni. A porównywanie z ikoną zawsze wychodzi na niekorzyść tego drugiego, więc to nierówna walka. Zresztą to Wy do tej dyskusji wciągnęliście Desplata jako chłopca do bicia. Prześledź sobie dokładnie początek moich wypowiedzi:
1) Ja ostatnio zemstę shitu sobie obejrzałem i oprócz Battle of the Heroes nie podobał mi się ani film, ani... No dobra, nie będę Was denerwować
2) Muza to dla mnie najmniejszy pikuś. Te filmy są debilne. A muza oprócz nowych głównych motywów (praktycznie po jednym na każdy film nowej trylogii) to czyste rzemiosło. Jakoś mnie nie porywa, ale luz. Mnie wiele prac Williamsa nie porywa
^^ Wyraziłem swoją opinię, co jest wyraźnie podkreślone. W kolejnych postach wyjaśniłem szerzej o co mi chodziło, a Wy swoje. "Bo młodzi fani gatunku to szacunku nie mają" Ależ ja mam szacunek, co nie znaczy że musi mi się to podobać. Bo leśne dziadki wiedzą lepiej. Leśne dziadki zadecydowały, że jest megakult i teraz niech nikt się nie waży tego podważyć. Poza tym Wy tak pierdzielicie jakbym ja powiedział coś złego o starej trylogii. A nic takiego nie powiedziałem. I jeszcze sami się naśmiewacie z Desplata, choć ja nic takiego o nim nie powiedziałem. Mnie się nie podoba też trylogia Sienkiewicza. Wolę Nad Niemnem. Albo Pana Tadeusza. Nie lubię Chłopów, wolę Ziemię obiecaną. Kurna, mam prawo. A polonistki oburzone: "Jak nie zachwyca? Ma zachwycać!"
Re: Alexandre Desplat
Zauważyłem, że czasami jak się przyprze Cię do "muru"
to używasz sformułowań "moje prawo", "nikt mi nie będzie kazał", "wyraziłem swoją opinię" "wy dalej swoje" itp. Nie wspomnę o wykrzyknikach. OK, tylko, że w ten sposób ucinasz formułę dyskusji, bo nie przechodzisz do konwersacji na argumenty i konkrety (powtarzam Twoje słowa
a jasno dajesz do zrozumienia, że dalsza dyskusja nie ma sensu. Nikt tu na Tobie nie chce sądów odprawiać, ale mam wrażenie, że trochę się na nas patrzysz z góry.
A Williamsa sam z Desplatem zestawiłeś.
Mount Everest - mówiłem o całości ścieżek z SW. Ścieżki z nowej trylogii również stoją na bardzo wysokim poziomie muzycznym. Mówienie, że to jeden główny temat i jakiś recycling starego materiału - wg mnie niewiedza w temacie.
A Williamsa sam z Desplatem zestawiłeś.
Mount Everest - mówiłem o całości ścieżek z SW. Ścieżki z nowej trylogii również stoją na bardzo wysokim poziomie muzycznym. Mówienie, że to jeden główny temat i jakiś recycling starego materiału - wg mnie niewiedza w temacie.
