No Ty oczywiście wiesz najlepiej na czym ja słucham muzyki, no i te kijowe MP3 320 kb/s, nie to co CD i milion pięćset sto dziewięćset razy lepsza jakość, z pewnością dlatego mam wrażenie, że score jest nudnawy, po przesłuchaniu CD okaże się, że to najbardziej pobudzający soundtrack tego rokumuaddib_dw pisze:Ale co wy chłopaki chcecie usłyszeć z plików mp3 na głośnikach komputerowych max. creative? Jak to ma być wciągający przekaz to winszuję, jak na takim sprzęcie miałbym bazować to zostałbym przynajmniej dealerem herbat świata na zach. Polskę, a nie tylko robił sobie nań przerwę.
JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
-
Templar
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Nie wiem ale mam nadzieję, że człek z takim doświadczeniem jak Ty nie polega jedynie na pierdziawkach komputerowych. Z doświadczenia wiem, że słuchając jakiejś ścieżki w pracy na głośnikach komputerowych a następnie w domu na systemie stereo nawet słabe rzeczy wypadają znaaaacznie lepiej i wyzwalają duużo więcej emocji. Sorki ale taka jest brutalna prawda. Dlatego wszystkim życzę obcowania z muzą filmową nie tylko na sprzęcie komputerowym, że o słuchaniu na żywo nie mówię, bo tego i sobie bym życzył.Templar pisze:No Ty oczywiście wiesz najlepiej na czym ja słucham muzyki, no i te kijowe MP3 320 kb/s, nie to co CD i milion pięćset sto dziewięćset razy lepsza jakość, z pewnością dlatego mam wrażenie, że score jest nudnawy, po przesłuchaniu CD okaże się, że to najbardziej pobudzający soundtrack tego rokumuaddib_dw pisze:Ale co wy chłopaki chcecie usłyszeć z plików mp3 na głośnikach komputerowych max. creative? Jak to ma być wciągający przekaz to winszuję, jak na takim sprzęcie miałbym bazować to zostałbym przynajmniej dealerem herbat świata na zach. Polskę, a nie tylko robił sobie nań przerwę.
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7896
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
To prawda, ale nie trzeba jakiegoś super sprzętu, żeby stwierdzić, jaka jest muzyka. Żaden sprzęt nie uczyni słabej muzyki dobrą, ani nudnej ciekawą.
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
-
Templar
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Ja nie lubię słuchać na głośnikach i nie ma znaczenia, czy to jakieś badziewne głośniki za 20zł, czy jakieś za kilka tysięcy. Słucham tylko na słuchawkach, audiofilem nie jestem także wystarczają mi moje NuForce'y NE-700M i Aurvany In-Ear 2. W formacie bezstratnym trzymam tylko te soundtracki, które uważam za wybitne, do reszty wystarcza mi MP3 320 kb/smuaddib_dw pisze:Nie wiem ale mam nadzieję, że człek z takim doświadczeniem jak Ty nie polega jedynie na pierdziawkach komputerowych. Z doświadczenia wiem, że słuchając jakiejś ścieżki w pracy na głośnikach komputerowych a następnie w domu na systemie stereo nawet słabe rzeczy wypadają znaaaacznie lepiej i wyzwalają duużo więcej emocji. Sorki ale taka jest brutalna prawda. Dlatego wszystkim życzę obcowania z muzą filmową nie tylko na sprzęcie komputerowym, że o słuchaniu na żywo nie mówię, bo tego i sobie bym życzył.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10587
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Łyknij sobie jakiś swój ulubiony score na monitorach odsłuchowych z prawdziwego zdarzenia, a potniesz się tymi emocjami.muaddib_dw pisze:Z doświadczenia wiem, że słuchając jakiejś ścieżki w pracy na głośnikach komputerowych a następnie w domu na systemie stereo nawet słabe rzeczy wypadają znaaaacznie lepiej i wyzwalają duużo więcej emocji.
Ja głównie w pracy słucham filmowej (jak mam czas), bo nawet moje domowe DAW kładzie się przy tym, co tam mam.

-
Mefisto
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
bo na płycie jest ukryty przekaz podprogowyTemplar pisze:po przesłuchaniu CD okaże się, że to najbardziej pobudzający soundtrack tego roku
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35378
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
I właśnie dlatego teoria obierania ziemniaków jest do niczego. Ledwo ukazała się piracka wersja score'u nikt nie widział filmu, nie zna szerszego kontekstu tej pracy. Też nie wiem ile razy już ten score został przesłuchany. I już mamy oceny, które budzą kontrowersje.
Ja pozostaję wierny swoim ideałem i tym samym moje obcowanie z tą muzyką będzie milsze, niż tych, gdyż wybrali drogę obierania ziemniaków.
Ja pozostaję wierny swoim ideałem i tym samym moje obcowanie z tą muzyką będzie milsze, niż tych, gdyż wybrali drogę obierania ziemniaków.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14977
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
A, Widzisz, ja tam tego " suchara " bardzo lubięMefisto pisze:Takimi sucharami, to własnego konia możesz karmićmuaddib_dw pisze:Skoro WH was usypia to pewnikiem Stepmom nie dalibyście rady![]()
Skoro utwory w środku scoru się nie podobają to można ich nie słuchać, prosteBosz... co za fajnboj - jedno słowo źle i już od razu najgorsza praca. Ja tam z miejsca dałbym 4 / 5, bo liryka jest naprawdę ładna i czuć tu serducho, a końcówka, jak mówiłem, rozpierdala. Ale całość jest za długa, za nudna i lekko za nijaka jak na historię wojenną, w której biega sobie koń. Oczywiście ostateczny osąd wydam po filmie, ale na albumie muzyka jest porównywalna do Szeregowca, do którego w ogóle nie wracam (jedynie do Hymn, ale i to od wielkiego dzwonu) - tyle tylko, że tam taka specyfika muzyki była uwarunkowana jego stylistyką i klimatem (obie sceny batalistyczne np. pozbawione ilustracji), a przy Koniu ma się wrażenie, że to takie 'ciepłe kluchy' obojętnie od tego, co akurat się na ekranie dzieje. Ale o filmowym działaniu przekonamy się dopiero w grudniu.
jestem po dwukrotnym odsłuchu całości i muszę przyznać, że pierwszym zdziwieniem dla mnie był fakt, że motywem przewodnim jest tu jednak to sielankowe, wiejskie, choć zawsze fajnie i bogato zaaranżowane folkowe granie, którym zaczyna się ostatni utwór - motyw ze zwiastuna pojawia się z rzadka a w pełnej krasie tylko na chwile pod koniec szóstego utworu - także drugi, ładny motyw jest wykorzystywany rzadko
ogólnie, brakuje tu czegoś, co by rzuciło na kolana za pierwszym razem ( podobnie jak w przypadku TinTina ), utworu na miarę " Hymn to the Fallen " czy " Welcome to Jurrassic Park ", ale aż tak bardzo to nie przeszkadza.
O ile Tin Tin jest pracą bardzo zróżnicowaną i odrobinę chaotyczną, tutaj mamy do czynienia z bardzo spójnym, opartym na tematach przekazie, bardziej leniwym, spokojnym, płynącym jak rzeka - od razu skojarzyło mi się to z jednym z moich ulubionych dzieł Jamesa Hornera, czyli " The Perfect Storm ", tam też muzyka płynie jak morze - choć w przypadku WH można powiedzieć, że stylistycznie to taki " Far and Away " skrzyżowany z " Patriotą " + " Szeregowiec Ryan "
Po raz kolejny potwierdziło się, że nie warto słuchać sampli, bo nie oddają one wydźwięku całości i mogą źle nastawić do płyty, oraz że nie należy sugerować się opinią innych: po lekturze pierwszych wrażeń Tomka Goski nastawiłem się na to, że utwory 7,8,9 i 11 to będzie droga przez mękę a tymczasem wcale nie są one złe, ba, mi się podobają, jest trochę patetycznie, jest sporo akcji i wcale nie jest tak nudno i ilustracyjnie jak to niektórzy malowali ( nadal uważam, że nie da się zrobić nic nudniejszego, niż HP i Insygnia Śmierci par 1 ), trochę rozczarował mnie pierwszy utwór, który nie " zrywa beretów " a jest raczej wprowadzeniem do partytury, trochę za mało tam tego fletu.
Ogólnie, jest dobrze, choć nie tak epicko jak by to mogło być ale to zapewne wina specyfiki filmu Spielberga - czyli, nie jest tak epicko jak to wynikało z odsłuchu ' The Homecoming ' a z drugiej strony, środek partytury nie jest tak nudny, bezbarwny i ilustracyjny, jak to odczuwają inni
dla mnie ocena zbliżona do Tin Tina -4 - 4,5 / 5 na płycie.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
-
Mefisto
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
No, póki co same 4, nawet jesli naciągane - nic, tylko rwać włosy łonowe!Wawrzyniec pisze:I już mamy oceny, które budzą kontrowersje.
Chodziło mi o argument, nie o płytę. Stepmom to dobra muzyka, ale kurnia napisana do skromnego dramatu o umierającej kobiecielis23 pisze:A, Widzisz, ja tam tego " suchara " bardzo lubię
- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Tak masz na myśli bezduszne monitory studyjne dla realizatorów nagrań nie dziękuję.Tomasz Goska pisze:Łyknij sobie jakiś swój ulubiony score na monitorach odsłuchowych z prawdziwego zdarzenia, a potniesz się tymi emocjami.muaddib_dw pisze:Z doświadczenia wiem, że słuchając jakiejś ścieżki w pracy na głośnikach komputerowych a następnie w domu na systemie stereo nawet słabe rzeczy wypadają znaaaacznie lepiej i wyzwalają duużo więcej emocji.
Ja głównie w pracy słucham filmowej (jak mam czas), bo nawet moje domowe DAW kładzie się przy tym, co tam mam.
Ja mam w domu niezgorszy system stereo, który daje mi niesamowita przyjemność ze słuchania muzyki
Gwoli ścisłości nie mam tu na myśli łupanek w stylu Tylera czy Briana. Nie popadajmy od razu w skrajnościDanielosVK pisze:To prawda, ale nie trzeba jakiegoś super sprzętu, żeby stwierdzić, jaka jest muzyka. Żaden sprzęt nie uczyni słabej muzyki dobrą, ani nudnej ciekawą.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10587
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Tyle, że systemy stereo właśnie zacierają prawdziwą naturę dźwięku. Tworzą sztuczną przestrzeń muzyczną, która daje złudzenie, że jest coś, czego tak na dobrą sprawę nie ma. Jeszcze jak do tego zestawu stereo nie daj Boże podpięte są jakieś odtwarzacze z wbudowanymi kompresorami, czy też korektorami, to masakra na całej linii.muaddib_dw pisze:
Tak masz na myśli bezduszne monitory studyjne dla realizatorów nagrań nie dziękuję.
Ja mam w domu niezgorszy system stereo, który daje mi niesamowita przyjemność ze słuchania muzyki![]()
Monitor odsłuchowy pokaże ci dźwięk takim jakim jest. Jeżeli realizator nagrania spierdolił robotę, to słychać. Jeżeli master jest źle zrobiony - też słychać. Monitor to po prostu pośrednik na linii muzyka-odbiorca, a nie interpretator muzyczny jakim bez wątpienia jest każdy zestaw stereo.

- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
O i widzę, że mam doczynienia z fachowcem, racja monitor studyjny bezlitośnie pokarze jak muzyka została zapisana, ale czy to będzie przyjemne w odbiorze to już niekoniecznie. Powyżej miałem na myśli porównanie słuchania plików ciągniętych z netu (youtube) na sprzęcie komputerowym a słuchaniem oryginalnej płyty odtwarzanej na zestawie stereo.
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14977
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Po trzykrotnym odsłuchaniu muszę powiedzieć, ze bardzo podoba mi się muzyka akcji i ten, ponoć nudny underscore - bardziej niż utwory liryczne / 10 / czy smutne / 12 / ale wszystkie mają swój urok i całość jest płynna, scalona
odnoszę jednak wrażenie, że zarówno tutaj jak i przy TinTinie Williams trzyma swoje motywy na smyczy, na wodzy, nie pozwalając im się rozpędzić, zabłysnąć, oszołomić, są one trochę przytłumione, wyciszone, słabiej wyeksponowane, w przypadku WH chodzi mi o motyw ze zwiastuna, brakuje mi tu jakiegoś patosy, oddechu, dlatego też myślę, że Oscara to tu nie będzie - zbyt mało patosu, zbyt mało rozbudowane i eksploatowane tematy, żeby całość zapadła w pamięć tak, jak " Lista Schindlera ", itp.
odnoszę jednak wrażenie, że zarówno tutaj jak i przy TinTinie Williams trzyma swoje motywy na smyczy, na wodzy, nie pozwalając im się rozpędzić, zabłysnąć, oszołomić, są one trochę przytłumione, wyciszone, słabiej wyeksponowane, w przypadku WH chodzi mi o motyw ze zwiastuna, brakuje mi tu jakiegoś patosy, oddechu, dlatego też myślę, że Oscara to tu nie będzie - zbyt mało patosu, zbyt mało rozbudowane i eksploatowane tematy, żeby całość zapadła w pamięć tak, jak " Lista Schindlera ", itp.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7896
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Rozpiętość ocen sięgająca aż 8,5, w dodatku zaczynająca się od cyfry na minusie. Jakie to Williams skrajne emocje wzbudza.lis23 pisze:dla mnie ocena zbliżona do Tin Tina -4 - 4,5 / 5 na płycie.
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14977
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Ja stosuję skalę do pięciu 
a partytura z każdym odsłuchem nabiera barw
ani razu nie usnąłem

a partytura z każdym odsłuchem nabiera barw
ani razu nie usnąłem
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John