Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
swordfish
Zdobywca Oscara
Posty: 3858
Rejestracja: śr gru 01, 2010 11:44 am
Lokalizacja: Polska

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#406 Post autor: swordfish » czw lip 30, 2026 16:49 pm

Przekroczyłem 50 lat. Wychowałem się głównie na filmach z lat 70 i 80. Lubię wracać do starszych produkcji i podziwiać jak musieli twórcy wykorzystywać starą technikę do opowiadania swoich historii.
Czy spełniam warunki współczesnego widza? W kinie jakby co jestem parę razy w tygodniu (oglądam większość premier).

Awatar użytkownika
qnebra
Zdobywca Oscara
Posty: 3361
Rejestracja: pn mar 11, 2013 12:28 pm
Lokalizacja: Zadupie Mordoru

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#407 Post autor: qnebra » czw lip 30, 2026 17:09 pm

Nie spełniasz. Taki modelowy "The Modern Audience" to aktywista, domagający się określonych rzeczy od twórców, lecz jak przychodzi co do czego to na film nie idzie. Potem rzuca mięsem na Bluesky i innych redditach, że ci hejterzy nie poszli na film i w ogóle wszystko i wszyscy to naziści.

Awatar użytkownika
Ghostek
Hardkorowy Koksu
Posty: 10685
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
Kontakt:

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#408 Post autor: Ghostek » czw lip 30, 2026 17:12 pm

Obrazek

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 15484
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#409 Post autor: lis23 » czw lip 30, 2026 18:22 pm

swordfish pisze:
czw lip 30, 2026 16:49 pm
Przekroczyłem 50 lat. Wychowałem się głównie na filmach z lat 70 i 80. Lubię wracać do starszych produkcji i podziwiać jak musieli twórcy wykorzystywać starą technikę do opowiadania swoich historii.
Czy spełniam warunki współczesnego widza? W kinie jakby co jestem parę razy w tygodniu (oglądam większość premier).
Mam prawie 48 lat, też wychowałem się na filmach z lat 80.tych ale zawsze lubiłem filmy efektowne, a wręcz efekciarskie, zawsze lubiłem efekty specjalne i choć lata 90.te Nas rozpieściły pod tym względem to obecnie nie narzekam na poziom CGI, który jest równy we wszystkich filmach i uważam się za współczesnego widza, gdyż współczesne kino mnie nie odrzuca, nie chodzę i nie mówię, że "kiedyś to było" ;) akceptuję zmiany i fakt, że raczej jestem dinozaurem a obecne filmy są dla znacznie młodszego widza, dlatego nigdy nie byłem ortodoksem i jestem otwarty na współczesne kino :P
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Michał Turkowski
Zdobywca nieistotnych nagród
Posty: 1300
Rejestracja: sob wrz 15, 2012 13:45 pm

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#410 Post autor: Michał Turkowski » czw lip 30, 2026 18:52 pm

Ja pierdole, jakie gówno.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9996
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#411 Post autor: Wojteł » czw lip 30, 2026 21:25 pm

A no właśnie, tak sobie myślałem o niektórych decyzjach Nolana. Może w tej Itace nie chciał dodawać budynków, i cała flota Odyseusza i Agamemnona to może z tuzin statków, żeby podkreślić te straty po wojnie i świat w stanie rozkładu, pokazać bardziej kameralną i osobistą historię Odyseusza, więc mogę to zrozumieć. Ale za cholerę nie mogę zrozumieć obsadzanie rapera w roli barda, i nie dać mu ani śpiewać, ani rapować, ani nawet recytować poematu, tylko wykrzykiwać pojedyncze słowa i stukać laską. To nie jest liryka ani nawet epika, to jest bardzo niewulgarna odmiana zespołu Tourette'a. Albo ewentualnie humor rodem z niektórych europejskich filmów, bo mam wrażenie, że dla tych reżyserów nie ma nic śmieszniejszego niż facet stojący w kącie i wykrzykujący w kółko tych samych kilka słów. Tej decyzji nie mogę zrozumieć ani z perspektywy castingowej, ani z perspektywy diegetycznej. Idą sobie starożytni Grecy na ucztę, będzie muzyka i zabawa, a tu wchodzi jakiś koleś, woła TWARZ! JEBJEBJEB FLOTA! JEBJEBJEB MORZE! JEBJEBJEB! WOJNA JEBJEBJEB! Dziękuję za dzisiaj kochani, to był mój najnowszy secik, w czwartek widzimy się w Sparcie!

Sam soundtrack zaś okej - te elementy liryczne naprawdę dobre, chociaż temat główny słyszałem chyba w jednej scenie Mando i Grogu. Muzyka akcji - różnie. Oparta na dość prymitywnych i agresywnych konceptach, czasami to działa (np. w Troy), a czasami nie. Laestrygonians mnie przekonuje tylko połowicznie. Świetnym pomysłem, o którym już mówiłem wcześniej, było podkreślanie tego napinania cięciwy lirą, i to bardzo homeryckie w założeniu, bo on sam porównywał Odyseusza do barda. Ta podlinkowana piosenka jest świetnie wyprodukowana, ale cały ten wokal jest do dupy. Najsłabszą ilustracyjnie sceną był IMO Hades, bo zastanawiałem się, czy była jakaś głębsza idea w wałkowaniu przez 10 minut tego rytmicznego, ale niezbyt wyszukanego scratchowania, ale nic mi nie przychodzi do głowy, i brzmi to po prostu, jakby Ludwigowi też nic nie przyszło do głowy i zrobił scenę na odwal, żeby coś grało. Ale jak ktoś widzi tam jakiś myk, to niech mnie oświeci. Pod wieloma względami ta muzyka opowiada historię Odyseusza ciekawiej od filmu, ale miejscami jest przestrzelona.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 26764
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#412 Post autor: Koper » czw lip 30, 2026 22:32 pm

Wojteł pisze:
wt lip 28, 2026 23:24 pm
Jest jeszcze Scott, ale w sumie jego pierwszy okres twórczości dużo lepiej sobie radził z tymi artystycznymi ambicjami, końcowy to już prawie same robione na szybko gnioty, więc nie wiem czy Nolana by można porównać do tego środkowego, bo chyba był porównywanie sinusoidalny, ale wtedy Scott chyba najbardziej stawiał na czystą rozrywkę - chociaż nie wszystkie jego filmy z lat 90tych widziałem, więc nie wiem, jakie miał ambicje przy 1492 i jak to wyszło w praktyce, może niech eksperci od Scotta się wypowiedzą.
Scott to w sumie zaczął od bardziej ambitnych dzieł ("Duelists" było niczego sobie), a potem doszedł do wniosku, że sci-fi się lepiej sprzedaje. Na starość mu się przypomniało z ambicjami, tyle że efekty znamy.
Wojteł pisze:
wt lip 28, 2026 23:24 pm
A Cameron to tak przeszedł od zajebiście dobrze zrobionej rozrywki pozbawionej jakiejś pretensjonalności do najbardziej zadufanego w sobie dupka prawie z dnia na dzień, gdy Titanic mu zgarnął wszystkie nagrody :p Nolan nigdy się tak nie miotał między tymi skrajnościami, zawsze mu się te proporcje inaczej rozkładały. No i Cameron by nie był w stanie nakręcić czegoś takiego jak Prestiż albo Oppenheimer (chyba, że mógłby zrobić godzinną sekwencję lotu bombowców nad oceanem i samego detonowania bomby).
Pierwszy "Avatar" jeszcze nie był tak mocno pretensjonalny, ot, taka baśń w kosmosie, niestety potem uznał że trzeba to opowiedzieć raz jeszcze, a potem kolejny raz, za każdym razem co raz to bardziej podkreślając łopatologiczne wątki rodzinne i ekologiczne. No i pamiętajmy, że między "Titanikiem" a "Avatarem" bardziej się bawił w Cousteau niż w kino. Czy by nakręcić nie był w stanie Oppenheimera albo Prestiż. Prestiż mooooże jeszcze, Oppenheimera pewnie zrobiłby zdecydowanie bardziej "po bożemu" gdyby miał kręcić jego biografię. Z drugiej strony jakby Nolan miał zremakować pierwszego Terminatora, napierdoliłby z fabułą tak, że nie wiadomo by było o co chodzi, zacząłby opowiadać od tyłu, zrobiłby pińcset fikołków w chronologii opowieści i oglądać by się tego nie dało. ;) No cóż, każdy ma swój styl, Nolana na pewno bardziej pociągały eksperymenty z formą, Camerona z technologią, póki obaj chcieli po prostu w przekonujący sposób opowiedzieć jakąś niekonicznie wielce ambitną historię (i nie wydawało im się, że mają do przekazania jakieś prawdy objawione), wychodziło im to świetnie.
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 15484
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#413 Post autor: lis23 » pn sie 31, 2026 15:51 pm

Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 61782
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#414 Post autor: Adam » wt wrz 15, 2026 09:02 am

'The Odyssey' has beat 'Jurassic World' to become Universal's highest grossing movie ever at the global box office. :o 8)
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
Kaonashi
Joe Hisaishi
Posty: 13941
Rejestracja: pt sie 19, 2011 17:36 pm
Lokalizacja: Kraina Bogów

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#415 Post autor: Kaonashi » wt wrz 15, 2026 10:12 am

Nolan jest chyba obecnie jedynym reżyserem, który jest w stanie tak dobrze sprzedać oryginalny film aktorski - niezwiązany z żadną franczyzą. Tzn. ludzie pójdą do kin dla jego nazwiska, treść nie ma aż takiego znaczenia. Jeszcze 10-15 lat temu można to było powiedzieć o Tarantino, ale ze względu na brak większej aktywności w ostatnich latach jego renoma chyba już przemija. Pomijam Camerona, który choć sobie sam stworzył franczyzę, to poza nią nosa nie wyściubił od niepamiętnych czasów.
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 61782
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#416 Post autor: Adam » wt wrz 15, 2026 10:20 am

Zobaczymy jeszcze jak będzie z Cruisem - który za miesiąc wraca do kin po wielu, wielu latach wreszcie w innej niż Ethan Hunt roli. Zwiastun Diggera robi robotę, film ma szansę namieszać. Będzie dobry kontent dla analityków.
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 9473
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#417 Post autor: Paweł Stroiński » wt wrz 15, 2026 14:58 pm

Kaonashi pisze:
wt wrz 15, 2026 10:12 am
Nolan jest chyba obecnie jedynym reżyserem, który jest w stanie tak dobrze sprzedać oryginalny film aktorski - niezwiązany z żadną franczyzą. Tzn. ludzie pójdą do kin dla jego nazwiska, treść nie ma aż takiego znaczenia. Jeszcze 10-15 lat temu można to było powiedzieć o Tarantino, ale ze względu na brak większej aktywności w ostatnich latach jego renoma chyba już przemija. Pomijam Camerona, który choć sobie sam stworzył franczyzę, to poza nią nosa nie wyściubił od niepamiętnych czasów.
Tarantino jeszcze wszystkich ostatnio wkurza, zwłaszcza w Hollywood, ostatnimi wypowiedziami. Cały ten wręcz napad na Paula Dano, a nawet ostatnio, kiedy uznał, że najlepszym filmem XXI wieku był Helikopter w ogniu, na co *sam Ridley Scott* spytał, co Quentin brał.

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 61782
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#418 Post autor: Adam » wt wrz 15, 2026 18:51 pm

No tym tekstem Ridley pozamiatał :D
Z drugiej strony, to jest jego Top3 bezdyskusyjnie.
Jeśli liczyć filmy od roku 2001 do dziś, to na pewno jeden z najlepszych hollywoodzkich filmów ogólnie. Najlepszy trudno wybrać bo materiału jest ogrom, ale jestem w stanie uwierzyć, że tak doświadczony filmowiec jak Quentin może mieć taki gust, że dla niego akurat ten film jest tym najlepszym z ostatnich 25 lat.
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
MichalP
Zdobywca nieistotnych nagród
Posty: 1308
Rejestracja: czw wrz 07, 2017 04:28 am
Lokalizacja: Gdzies w Kanadzie

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#419 Post autor: MichalP » wt wrz 15, 2026 20:01 pm

Mojej 12 letniej corce film sie podobal. Jako 12 latka, jej nie robi roznicy kolor skory, czy akcent z jakim mowia bohaterowie - aczkolwiek ma swiadomosc roznic geograficznych i wylapuje te zmiany (maksymalnie jest zawiedziona nowym Snapem w Harrym Potterze, aczkolwiek nie wiem czy chodzi wlasnie o kolor skory czy ogolnie, ze aktor jej nie odpowiada).

Z ciekawostek filmowo-muzycznych dotyczacych Odysei, bylem zdziwiony jej reakcja na dzwiek/muzyke w scenie ataku na Troje, a dokladnie na podchody do otwarcia wrot Troi - ten pulsujacy, przyspieszajacy rytm, gdzie wlasciwie nie wiadomo czy to jeszcze muzyka, czy juz tylko efekty dzwiekowe - dla mnie wyraz lenistwa i irytacja tym rozwiazaniem (mega to glosne bylo), ale dla niej podbilo jej cisnienie - siedziala zaciskajac piesci i ledwo wytrzymala do konca tej sekwencji. Ja myslalem, ze moze za glosno dla nie byo, ale jej wyjasnienie bylo, ze nie mogla wytrzymac napiecia i czekala, az w koncu otworza ta brame. Czyli w praktyce scena i rozwiazanie muzyczne sie sprawdza, szczegolnie dla mlodszego widza.

A sam film - sprawdza sie jako film - klarownie pokazuje wszystkie zdarzenia, za duzo nie wyjasnia, ale dialogii daja wystarczajaco informacji i wszystko uklada sie w jakas tam calosc. Mialem wrazenie tylko, ze to byly tak jakby dwa oddzielne filmy. Sama podroz Odyseusza i wszystkie jego wspomnienia mialy swoj niespieszny rytm i nastroj. Ale jak juz dotarl do domu, to w pewnym momencie wszystko przyspiesza i prawie robi sie z tego film akcji.

Muzycznie - tematyka jest zauwazalna, szczegolnie w scenach zwiazanych z Odyseuszem i jego relacjami z zona i synem. Nawet sie fajnie wybija w koncowce filmu. Ale muzyka w scenach akcji i tam gdzie ma budowac nastroj maksymalnie irytuje i o ile w samym filmie ta prostota jakos tak bardzo nie razi i nawet ma jakis sens, to na plycie to jest maksymalny ziew. Dla mnie to po prostu za malo jest samej muzyki w muzyce, a za duzo zabawy tanim efekciarstwem, ktore z muzyka za duzo nie ma wspolnego. Takie trendy, ja wiem, ale dla mnie poza filmem to sie nie sprawdza i nie ma za bardzo jak tego sluchac poza wybranymi kawalkami.

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 61782
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

#420 Post autor: Adam » wt wrz 15, 2026 21:13 pm

Odyseja dla 12-latki :?: :o
NO CD = NO SALE

ODPOWIEDZ