https://naekranie.pl/aktualnosci/odysej ... 1784728379
Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15420
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
Elon Musk nie daje za wygraną, twierdzi, że do końca 2026 roku AI Grok Imagine stworzy pełnometrażowy film "który będzie zgodny historycznie i wiernie odda sztukę Homera", albo wyłoży 100 milionów USD dla Mela Gibsona, który nakręci film "w którym aktorzy mówiliby po grecku, a zbroje, statki, casting i wszystko inne byłoby "zgodne historycznie""
https://naekranie.pl/aktualnosci/odysej ... 1784728379
https://naekranie.pl/aktualnosci/odysej ... 1784728379
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10666
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
Za sto baniek to on sobie może co najwyżej wyanimować ten film.

- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9979
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
Tak zgodne historycznie jak Apocalypto, gdzie wymieszał ze sobą rózne kultury Majów z różnych okresów historycznych, czy Braveheart, który miał jeszcze więcej anachronizmów? Chociaż nie powiem, oglądało się dobrze, i klimat był spoko.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15420
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
Np. całkowicie przekłamana bitwa pod Stirling, gdzie nie było walnej bitwy w polu, tylko bitwa na moście po ulewnych deszczach, gdzie Szkoci zrzucali ciężką Angielską jazdę z mostu albo dziecko z żoną przyszłego króla Anglii, która miała wtedy 12 lat? 
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15420
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)
https://wydarzenia.interia.pl/interia-b ... d,23518018Kłótnie były epickie. Adaptacja "Odysei" Christophera Nolana budziła złość, na długo zanim ktokolwiek zobaczył chociażby jej fragment. Przed premierą 17 lipca słychać było narzekania na wszystko, od aktorki grającej Helenę (zbyt czarna), przez kolor pióropusza na hełmie Odyseusza (zbyt czerwony), zbroje żołnierzy (znów zbyt czarne i za bardzo w stylu Batmana), po słownictwo syna Odyseusza (zbyt amerykańskie - w pewnym momencie używa on słowa "tata"). Pod trailerem na YouTubie pojawiła się krytyka. "Nawet gdybym oglądał to w samolocie, to i tak bym wyszedł" - napisano w jednym z niepochlebnych komentarzy.
Sam film raczej nie rozwieje obaw. Wszystko, począwszy od scenerii po psychologię, mówi więcej o współczesnym Zachodzie niż o starożytnej Grecji. Fabuła jest zaskakująco swobodna, zmieniając Odyseusza - starożytnego bohatera z licznymi naturalnymi wadami - w zwykłego współczesnego dobrego gościa, poprzez wygładzanie jego niedoskonałości. Każde złe zachowanie jest tłumaczone albo użyciem narkotyków, albo proto-PTSD (zbyt często diagnozowaną epidemią, która najwyraźniej dotarła również do starożytnych brzegów Itaki). Jeszcze głupsze jest jednak zakończenie, w którym jest on przekuwany przez strzały i zmienia się poduszeczkę do szpilek w stylu św. Sebastiana.
Sceneria również nie pasuje, często jest zbyt piękna. Żołnierze w eleganckich szarych metalowych zbrojach przypominają antycznych wojowników w mniejszym stopniu niż zabawki z serii Warhammer. Pałace w kolorze ochry rozświetlone świecami nie przypominają kryjówek przywódców wojennych, a raczej butikowe hotele.
Podczas sceny na plaży z nimfą Kalipso (Charlize Theron) Odyseusz (Matt Damon) wydaje się być bardziej na krótkim urlopie na Karaibach niż na męczącym wygnaniu (oboje noszą dużo lnu). A im mniej mówimy o Kalipso, tym lepiej.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35829
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Ludwig Göransson - The Odyssey (2026)

Proszę, po tygodniu nadchodzi moja radyklana i prowokacyjna opinia!
Dokładnie tydzień minął od kiedy zobaczyłem „Odyseję” Sir Christophera Nolana. I jako wielki miłośnik twórczości tego brytyjskiego filmowca, wybrałem się w punktualnie w dniu premiery na godzinę 23:59 na pokaz w berlińskim kinie IMAX. Wróciłem do mieszkania o 4 nad ranem i w sumie dopiero teraz po tygodniu udało mi się uporządkować moje myśli.
Jak wspomniałem moja opinia odnośnie tego filmu, może dla wielu wydać się bardzo radykalna, wręcz obrazoburcza. Albowiem, ani nie uważam tego filmu za Meisterwerk i najlepszy w film w karierze Christophera Nolana, jak większość profesjonalnych krytyków z prestiżowych i opiniotwórczych magazynów uważa. Ani też nie uważam go za najgorszą rzecz jaka kiedykolwiek powstała, jak jego najwięksi krytycy, hejterzy uważają, z których wielu tego filmu nie widziało. Dlatego też ani nie oceniam tego filmu 10/10, ani 1/10. Nie, dla mnie ten film był w porządku, choć nie wyszedłem z kina zachwycony. Niektóre rzeczy mi się podobały, niektóre podobały, a niektóre w ogóle nie podobały, czy też miałem do nich pewne uwagi.
Przede wszystkim na mój ostateczny odbiór tego filmu wpłynęło tego jak ja wyobrażam sobie Illiadę i Odyseję Homera. Naturalnie czytałem różne wersje i w pewnym sensie one wpłynęły na to, jak ja ten świat sobie wyobrażam. I naturalnie Christopher Nolna jako artysta ma prawo na swoją interpretację tego dzieła. I dlatego ja nie krytykuję jego filmu, dlatego że jego interpretacja się różni od mojej. Christopher Nolan bardziej od podróży bohatera interesuje się bohaterem, który walczy z traumą wojenną. W sumie Nolan wraca do motywów z Oppenheimera, gdzie bohater walczył z wyrzutami stworzenia bomby atomowej. Tak tutaj Odyseusz jest trochę jak Oppenheimer, który zamiast bomby ma konia trojańskiego. To jest ciekawe podejście, ale też trochę różniące się od tego jak ja sobie tego bohatera wyobrażałem czytając Odyseję (szczególnie w tłumaczeniu Parandowskiego).
Sam i przedstawiony świat różni się trochę od tego, jak ja sobie go wyobrażam. Plus też wiedząc z moich podróży jak wyglądają miejsca w basenie Morza Śródziemnego. Świat jaki przedstawia Christophera Nolana, nie jest miejscem pięknym, magicznym, a bardziej surowym, groźnym, nieraz szarym. I choć nie brakuje pięknych ujęć, które uzupełniają kamery IMAX, to jednak nie jest to świat, który sam chciałbym odkryć. Nie wspominając, że i ludzkie cywilizacje nie szczególnie mnie zachęcały do swoich progów. Ze szczególnym uwzględnieniem kostiumów, które po prostu uważam za bardzo brzydkie. W sumie często oglądając ten film, wizualnie i pod względem przedstawionego świata kojarzył mi się z Ostatnim Kuszeniem Chrystusa Martina Scorsese.
Największym moim problemem Odysei Christophera Nolna, pozostaje casting. Film naszpikowany jest gwiazdami nie niestety przez cały seans, nie widziałem postaci, które ci aktorzy mieli grać. Nie, przez cały seans ja widziałem te gwiazdy i to mocno psuło mi imersję. Nie pomagał też fakt, że wszyscy rozmawiają współczesną językiem z bardzo mocnym amerykańskim akcentem, jakby zamawiali coś w McDonaladzie lub Starbucksie w L.A. lub N.Y. Przy czym też jestem świadomy, że w antycznych czasach nie rozmawiało się pięknym angielskim rodem z najlepszych brytyjskich teatrów.
.Ale tutaj też pewnie leży główny mój problem w odbiorze tego filmu. Klasyczna literatura, teatr i kino przez lata ukształtowały moje wyobrażenie greckiej mitologii. Dlatego część decyzji Nolana wydawała mi się zwyczajnie obca. Nie oznacza to jednak, że są błędne. Naturalnie Christopher Nolan nie musi podążać tym klasycznym tropem. Można powiedzieć, że jego Odyseja jest bardziej skierowana do współczesnego widza, wydarzenia są odbiciem świata, w którym żyjemy teraz. (pisząc o świecie mam na myśli głównie centrum Los Angeles lub Nowego Yorku). I ja jestem w stanie zaakceptować, że może po prostu nie byłem odpowiednim odbiorcą tego obrazu, który bardziej skierowany jest dla współczesnego odbiorcy, czy absolwentów Uniwersytetu Yale.
Na koniec naturalnie muszę coś napisać o muzyce Ludwiga Göranssona. Wiadomo Christopher Nolan powiedział szwedzkiemu kompozytorowi by nie korzystał z orkiestry, bo jej wtedy nie było. I dlatego powstał eksperymentalny soundtrack wykorzystujący stare instrumenty zmieszane z dźwiękiem syntezatora z epoki brązu (orkiestry wtedy nie było, albo syntezator najwyraźniej był). I nie ukrywam, że na swój oryginalny sposób to muzyka funkcjonuje w obrazie i jestem w stanie odkryć jej wiele pozytywnych cech. Pomijam piosenkę z napisów końcowych, która jest okropna!
Na początku po seansie opierałem się by napisać, że ten film mnie zawiódł. Ale przy spokojnej analizie uważam, że po prostu nie byłem odpowiednim dla niego targetem. W sumie minął dalej tydzień, a ja o tym filmie myślę i rozmyślam, co dobrze o nim świadczy, że skłania on do refleksji. I naturalnie nie żałuję, że go zobaczyłem o północy w kinie na dużym ekranie i miałem nieprzespaną jedną noc. Nie wiem jedynie czy będę do niego często wracał jak do innych filmów Christophera Nolana. I na pewno nazywanie go „najlepszym filmem Christophera Nolana” uważam za krzywdzącego dla takich obrazów jak „Memento”, czy „Prestiż”, które uważam, za jego wybitne prace. Nie wspominając, że przy wszystkich wadach „Interstellar” pozostaje moim ulubionym filmem Christophera Nolana z najlepszą ścieżką dźwiękową stworzoną dla jego orbazu. „Odyseja” jest w ostateczności w porządku, ale dalekim jestem od zachwytów i wiem jak bardzo radykalnie ta ocena dla wielu może brzmieć.
P.S. Przed filmem leciały zwiastuny: najpierw pojawił się Spiderman i jest Zendaya i Tom Holland, potem dokładnie potem pojawił się zwiastun Diuny 3 i w nim Zendaya i Robert Pattinson. A potem zaczął się film i kogo widzę na ekranie? Zendaya, Tom Holland i Robert Pattinson.
#WinaHansa #IStandByDaenerys