To jest właśnie smutny przykład, bo taki "Kot w Butach:Ostatnie Życzenie" i "Dziki Robot" nie mogły liczyć na tak duży sukces w box office, odpowiednio, 480 i 334 miliony USD a taki Mario znowu zarobi ponad miliard a fabularnie nie ma startu do tych filmów.
BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15147
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
Ta sama wytwórnia co przy jedynce, wydaje na wszystkich możliwych formatach:
- 3 różne wersje na podwójnym LP
- kaseta MC
- 2xCD
preordery już są
Niestety wysyłka wszystkiego dopiero... jesienią

- 3 różne wersje na podwójnym LP
- kaseta MC
- 2xCD
preordery już są

NO CD = NO SALE
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
Pozamiatane
W tym tempie to za 2 tygodnie będzie duża bańka 


NO CD = NO SALE
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
Mystery, czekamy 
NO CD = NO SALE
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
Przesłuchałem raz, mało uważnie, wiecej może po świętach, albo kiedyś po filmie, bo ten w kinie odpuszczam, chyba, że naprawdę zdarzy się jakaś wyjątkowo sprzyjająca okazja.
Grało przebojowo, głównie symfonicznie i tym razem elektroniki jest naprawdę znikoma ilość, za to jest trochę Tylerowskiej perki
Wydawało mi się, że mix niektórych utworów trochę kulał, czasami orkiestra dawała pożądnego łupnia, a momentami trąciło trochę plastikiem (Super Mario Galaxy).
Na plus względem pierwszej części na pewno tracklista i montaż, a same wrażenia na podobnym dobrym poziomie i będzie co wstawić do topki po drugim kwartale, choć na ostatnich jego Transach bawiłem się chyba lepiej.
Grało przebojowo, głównie symfonicznie i tym razem elektroniki jest naprawdę znikoma ilość, za to jest trochę Tylerowskiej perki
Na plus względem pierwszej części na pewno tracklista i montaż, a same wrażenia na podobnym dobrym poziomie i będzie co wstawić do topki po drugim kwartale, choć na ostatnich jego Transach bawiłem się chyba lepiej.
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
Ja napiszę jutro po seansie filmu, ale przemyśleń jest sporo, zaskoczeń pozytywnych również, bo nie spodziewałem się aż tak inteligentnego muzycznie sequela, którego wiele smaków - jeszcze więcej niż w jedynce - odkryć będą mogli w pełni tylko fani tych gier i muzyki z tych gier, a to wówczas dodaje dodatkowy szacun muzyce.
NO CD = NO SALE
Re: BRIAN TYLER - THE SUPER MARIO BROS MOVIE (2023) / THE SUPER MARIO GALAXY MOVIE (2026)
A więc tak - baja już zdecydowanie dla starszych dzieci, poważniejsza, mroczniejsza, jedna wielka rozwałka i specjalnie nic ponadto - i to jest największą wadą filmu, ale dla muzyki dało szansę i na szczęście została ona wykorzystana o czym później. Rosalia zostaje porwana przez syna Bowsera, ekipa leci ją ratować, ale nastepują problemy i co chwile lądują na innej planecie - mamy planetę pszczół, planetę wielkim roślin jak z Sonica, kosmiczne miasto totalnie zerżnięte z Blade Runnera, planete prawdziwych dinozaurów, kosmiczne bitwy, rozwalanie zamków, krain, wielki statki kosmiczne, walki w kosmosie, ucieczki przed asteroidami, w tym wszystkim nieustanna pogoń, ucieczki, bijatyki, wybuchy i strzelanki.. Dopamina +tysiąc, nie ma chwili oddechu, również dla muzyki, która w całym filmie łącznie z napisami NIE gra tylko przez jakieś... 3 minuty. Film pod względem technicznym, ilości easter eggów to mistrzostwo świata, jest ich ze dwa razy więcej niż w jedynce, dosłownie co parę sekund coś wskakuje, pełno nawiązań do gier, w tym kapitalny motyw gdzie pokazane są wstawki z oryginalnych 8-bitowych gier 2D, których sceny z prawdziwych leveli nagle zmieniają się w żywą akcję 3D.. Pojawiają się nawiązania do innych franczyz jak Terminator, Park Jurajski - kopie dwóch słynnych scen - czy nawet one-linerami do Donkey Konga. Ale finalnie po tych 92 minutach człowiek jest zmęczony, a co dopiero dziecko. Za dużo, męcząco, łopatologicznie, nie ma chwili oddechu, tylko mniej lub bardziej jałowa rozwałka, dialogów znacznie mniej. Dwie sceny po napisach zapowiadające nową postać w nadchodzącej trójce - której niby nie zapowiedziano, ale ta scena robi to sama. Jeśli komuś nie podobała się jedynka, to dwójka go również nie przekona.
Muzycznie Brian nie poszedł na łatwiznę, obawiałem się recyklingu jedynki, nie czekałem specjalnie na ten score, ale o dziwo jest tutaj sporo nowego, ale podporządkowując score filmowi, również dostał on poważniejszy, mniej radosny i dziecięcy ton, jest sporo akcji, marszowych, żółnierskich, mroczniejszych i poważniejszych klimatów. Zero elektroniki, poza wstawkami sekundowymi oryginalnych 8-bitowych tematów i aranżami tematów z gier,które są tu świetnie wplatane i jest ich więcej niż w jedynce. Brian na żywej perkusji, mandolina gitarze elektrycznej, wyczynia tu mocne rzeczy, orkiestra brzmi równie obszernie co w jedynce, złowieszczy duży, prawdziwy chór (na albumie gorzej go słychac), score świetnie i bardzo głośno podłożony, często główny bohater filmu przykrywający dialogi. Podoba mi się to, że Brian mniej używa głównego tematu a zminimalizował go do krótkich wstawek w rożnych aranżach. W pełnej znanej z jedynkowego "Opusa" orkiestrowej wersji wybrzmiewa dopiero na napisach. Mamy też oczywiście nowe tematy dla nowych bohaterów - temat Bowsera Juniora, Rozalindy a przede wszystkim Quazi-jazzowy Temat Yoshiego, który ja nazywam sobie Tematem Sinatry, jest po prostu świetny, a że Yoshi praktycznie nic nie mówi w filmie poza swoim imieniem, co jest rozczarowujące, ale sporo robi, to dostał on wiele przestrzeni w filmie. Kolejny plus, to brak licencjonowanych piosenek tym razem.
Jeśli Brian kogoś nie przekonał scorem do jedynki, to do dwójki raczej też nie przekona. Wszyscy inni będą zadowoleni, to muzyka pełna kolorów, rozmachu i orkiestracyjnych wygibasów, jakich chyba nikt poza Powellem w animacjach dziś robi. Szczególnie w filmie score robi wielkie wrażenie, chyba nawet większe niż jedynka, również swoim pacingiem i idealnym podłożeniem pod film (z wywiadu z twócami i Brianem wynika, że część scen było dopasowywane do muzyki, a nie na odwrót).
Score w filmie - 5/5
Score na CD - 4/5
Film - 3/5 (jedynka 4/5)
Muzycznie Brian nie poszedł na łatwiznę, obawiałem się recyklingu jedynki, nie czekałem specjalnie na ten score, ale o dziwo jest tutaj sporo nowego, ale podporządkowując score filmowi, również dostał on poważniejszy, mniej radosny i dziecięcy ton, jest sporo akcji, marszowych, żółnierskich, mroczniejszych i poważniejszych klimatów. Zero elektroniki, poza wstawkami sekundowymi oryginalnych 8-bitowych tematów i aranżami tematów z gier,które są tu świetnie wplatane i jest ich więcej niż w jedynce. Brian na żywej perkusji, mandolina gitarze elektrycznej, wyczynia tu mocne rzeczy, orkiestra brzmi równie obszernie co w jedynce, złowieszczy duży, prawdziwy chór (na albumie gorzej go słychac), score świetnie i bardzo głośno podłożony, często główny bohater filmu przykrywający dialogi. Podoba mi się to, że Brian mniej używa głównego tematu a zminimalizował go do krótkich wstawek w rożnych aranżach. W pełnej znanej z jedynkowego "Opusa" orkiestrowej wersji wybrzmiewa dopiero na napisach. Mamy też oczywiście nowe tematy dla nowych bohaterów - temat Bowsera Juniora, Rozalindy a przede wszystkim Quazi-jazzowy Temat Yoshiego, który ja nazywam sobie Tematem Sinatry, jest po prostu świetny, a że Yoshi praktycznie nic nie mówi w filmie poza swoim imieniem, co jest rozczarowujące, ale sporo robi, to dostał on wiele przestrzeni w filmie. Kolejny plus, to brak licencjonowanych piosenek tym razem.
Jeśli Brian kogoś nie przekonał scorem do jedynki, to do dwójki raczej też nie przekona. Wszyscy inni będą zadowoleni, to muzyka pełna kolorów, rozmachu i orkiestracyjnych wygibasów, jakich chyba nikt poza Powellem w animacjach dziś robi. Szczególnie w filmie score robi wielkie wrażenie, chyba nawet większe niż jedynka, również swoim pacingiem i idealnym podłożeniem pod film (z wywiadu z twócami i Brianem wynika, że część scen było dopasowywane do muzyki, a nie na odwrót).
Score w filmie - 5/5
Score na CD - 4/5
Film - 3/5 (jedynka 4/5)
NO CD = NO SALE