Adam pisze: ↑pt sty 23, 2026 21:16 pm
brak aktorskich nomów dla debiutującej laski z One Battle i dla Jen Lawrence (w ich miejsce dali np totalnie z dupy Fanningową której rola trwa 5 minut i raz się rozpłakuje na ekranie i tyle, nie wnosi nic do filmu, jest tam zbędna, w przeciwieństwie do 3 pozostałych ról z tego filmu nominowanych słusznie), oraz nom dla F1 w kategorii film, a brak docenienia choćby Die My Love, to jest kryminał. A o tych z dupy aż 16-nomach dla filmu zrobionego przez Czarnych to nawet szkoda gadać, za parę lat będą się tego wstydzić tak jak dziś się wstydzą decyzji co do Zakochanego Szekspira. Film zasługiwał na max połowe tego. Gdyby go zrobili biali, to dostał by max połowe tych nomów, albo jeszcze mniej,bo tak od lat filmy wypuszczone na początku roku były stale olewane.
Jeszcze wyjdzie, że zrobili Sinners krzywdę, bo te rekordowe nominacje podbite dodatkowo nową kategorią, zamienią się w 1-2 Oscary i będzie jeszcze większym przegranym gali, niż Frankenstein, gdzie takiemu del Toro oszczędzono już nominacji za reżyserię. A te 16 nominacji to rzecz jasne kuriozum, specjalnie usiłowano ustanowić ten rekord, żebyśmy teraz mogli o tym pisać.
Większe pominięcia.
- Wicked - 0 nominacji, gdzie pierwsza cześć miała 10. No ale przecież Sinners miały lepsze efekty, kostiumy czy scenografię...
- Avatar - tylko 2 nominacje, w tym za kostiumy? Poprzednie dwa filmy miały nominacje w kategorii najlepszy film
- Hamnet bez nominacji za zdjęcia i dla Mescala
- "Bez wyjścia" Chan-wook Park bez nominacji dla filmu zagranicznego, gdzie do Złotych Globów film miał 3 nomki
- ani jednej nominacji dla Jay Kelly, Testament Ann Lee, Die My Love, Sorry Baby
- Wartość sentymentalna zdobyła 4 nominacje dla aktorów, ale o nagrodę za najlepszy casting już nie powalczy
