Howard Shore - Hobbit
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14779
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Howard Shore - Hobbit
Zależy od gustu, mi wpadła w ucho od pierwszego słyszenia
, może dlatego, że mało ostatnio słuchałem gitarowego grania?, u Eltona ciężko ostatnimi laty o gitarę, Sting też rzadziej z niej korzysta. 
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
Adam chorągiewka nawet w argumentach:
-przeczytajcie sobie tekst piosenki, jeśli uważacie, że nie jest głęboki i nie ma metafor, to się nauczcie czytać
-nie jest, bo jest kliszowy, słabo nawiązuje, etc, etc, de facto wyjaśnienie Adamowi, dlaczego taki nie jest
-A kto powiedzial, że tekst musi być głęboki? Stonesi i Beatlesi nigdy nie mieli głebokich, a przeszli do historii! I ma nawiązania do filmu w co trzecim wyrazie
-takie nawiązania są kliszowe i chujowe, muzycznie też w ogóle nie nawiązuje, bo to taki gimbojutubowy pop
-a kto mówił, że musi mieć nawiązania?
zaraz dojdziemy do tego:
Adam: ten song to jest genialny!
Całe Forum: Ten song jest chujowy i nie ma nic wspólnego z geniuszem
Adam: A kto mówił, że musi mieć cokolwiek wspólnego z geniuszem?
-przeczytajcie sobie tekst piosenki, jeśli uważacie, że nie jest głęboki i nie ma metafor, to się nauczcie czytać
-nie jest, bo jest kliszowy, słabo nawiązuje, etc, etc, de facto wyjaśnienie Adamowi, dlaczego taki nie jest
-A kto powiedzial, że tekst musi być głęboki? Stonesi i Beatlesi nigdy nie mieli głebokich, a przeszli do historii! I ma nawiązania do filmu w co trzecim wyrazie
-takie nawiązania są kliszowe i chujowe, muzycznie też w ogóle nie nawiązuje, bo to taki gimbojutubowy pop
-a kto mówił, że musi mieć nawiązania?
zaraz dojdziemy do tego:
Adam: ten song to jest genialny!
Całe Forum: Ten song jest chujowy i nie ma nic wspólnego z geniuszem
Adam: A kto mówił, że musi mieć cokolwiek wspólnego z geniuszem?
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Howard Shore - Hobbit
ma nawiązania (i stąd cała dyskusja bo kłamstwem jest gdy ktoś twierdzi że nie ma), jest songiem promującym film i się z tego wywiązuje. tyle. cóż więcej można dyskutować, skoro Ambitni mnie do swoich racji nie przekonają, a ja ich do moich? dla mnie song to prawie geniusz, najlepszy w tym roku obok u2 z mandeli i lany z gatsbiego.. stąd end of story - czekamy na oskary i globy 
NO CD = NO SALE
-
Templar
Re: Howard Shore - Hobbit
No do Globów już nominacji nie dostała, taka to zajebista piosenkaAdam pisze:czekamy na oskary i globy
I See Fail
Gdzie ten mój fame?
Tu jest tylko flame
-
Templar
Re: Howard Shore - Hobbit
Już od ponad 2 tygodni są nominacje:Adam pisze:a gdzie te nomy?
http://en.wikipedia.org/wiki/71st_Golden_Globe_Awards
Re: Howard Shore - Hobbit
aha, fakt
spoko, konkurencja duża, no i połowa to wskoczyła tylko dlatego że film dobry... Hobbitowi na szczęscie nie grozi żaden oskar czy glob 
NO CD = NO SALE
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7895
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: Howard Shore - Hobbit
No i tyle było po globach dla Edzia. Może się cieszyć, że przypadł do gustu córce Jacksona, inaczej ta piosenka nie miałaby nawet w połowie takiego rozgłosu. 
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
Re: Howard Shore - Hobbit
Posiadam album Hobbit The Desolation Of Smaug w special edition.Czy ktos wylapal jakies roznice w utworach wzgledem extended versions a wersjami na normalnym wydaniu?Chodzi mi o cos takiego jak w utworze Roast Mutton(Pieczen barania) z jedynki.Ta wersja ze Special Edition nie ma takiego kopa co w wersji podstawowej.
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
No i jest recka Tomka - bardzo dobra zresztą, z większością argumentów mogę się zgodzić, chociaż czy ta ścieżka taka polichromatyczna? Mało w niej chóru, mało etniki, więc tylko tematy Smauga, miasta na Jeziorze i Tauriel się jakoś wybijają. A i jedna uwaga:

To pewnie dlatego, że Czarnoksiężnik nie jest podkomendnym Saurona, tylko Sauronema Czarnoksiężnik upodabnia się muzycznie do swojego pana Saurona.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
Wreszcie zaliczone.
O filmie już się rozpisałem i nawet mi się podobał mimo, że posiada wiele wad, jest za długi i powinien się inaczej nazywać. Ale Smaug jest świetny, Smaug rządzi, Smaug powinien mieć swój osobny film, serial telewizyjny i Night Talk Show i w ogóle chcę pójść do jakiejś knajpy ze Smaugiem, przytulić Smauga, i w ogóle Smaug jest taki cool.
I to mnie najbardziej muzycznie boli i niestety nie mogę się zgodzić ani z Tomkiem Goska, ani Markiem Łachem, ani wszystkimi innymi, którym nie dorastam do pięt i którzy swoim profesjonalizmem i merytorycznością zawstydzają mnie do łez. Temat Smauga jest dla mnie niesatysfakcjonujący. I ja domyślam się, że to wyższa szkoła komponowania, ukryte tematy i w ogóle pełen profesjonalizm, ale po prostu mój popcorn w mózgu oczekiwał czegoś innego.
Ja rozumiem, że Shore'owi już się nie chce, ale przynajmniej Smaugowi mógł jakiś wyrazistszy, ciekawszy temat skomponować. Ja oglądając film, chcę go słyszeć, ja wychodząc z kina chcę go nucić, jak motyw Vadera, chcę sobie Deshi Deshi Basarować, albo mieć w głowie syrenę alarmową. Ja chcę coś pamiętać, a nie pamiętam nic.
Taka super postać, a ma taki temat.
I jak pisałem Wy nadajecie na wyższych falach i zaraz odeprzecie moje uwagi i zmiażdżycie mnie Waszymi argumentami jak zgniata się butem robala. I ja jestem gotowy na tego merytorycznego buta pełnego profesjonalizmu, ale ja się tylko wypowiadam jako skromny widz i słuchacz, co ma popcorn zamiast mózgu i który oczekuje, aby fajny smoczek, miał jakiś fajny chwytliwy temacik. Czy to jest aż tak wiele?
Ale możliwe, że rzeczywiście winne też jest podłożenie samej muzyki pod obraz i może powinienem więcej oglądać ten film i więcej słuchać ten soundtrack, aby umuzycznienie Smauga docenić. Ja nie twierdzę, że jest złe, ale też nie bardzo dobre. I ogóle co do tych ukrytych tematów i wszelkich rozwiązań technicznych to uważ
I to mnie najbardziej muzycznie boli i niestety nie mogę się zgodzić ani z Tomkiem Goska, ani Markiem Łachem, ani wszystkimi innymi, którym nie dorastam do pięt i którzy swoim profesjonalizmem i merytorycznością zawstydzają mnie do łez. Temat Smauga jest dla mnie niesatysfakcjonujący. I ja domyślam się, że to wyższa szkoła komponowania, ukryte tematy i w ogóle pełen profesjonalizm, ale po prostu mój popcorn w mózgu oczekiwał czegoś innego.
Ja rozumiem, że Shore'owi już się nie chce, ale przynajmniej Smaugowi mógł jakiś wyrazistszy, ciekawszy temat skomponować. Ja oglądając film, chcę go słyszeć, ja wychodząc z kina chcę go nucić, jak motyw Vadera, chcę sobie Deshi Deshi Basarować, albo mieć w głowie syrenę alarmową. Ja chcę coś pamiętać, a nie pamiętam nic.
I jak pisałem Wy nadajecie na wyższych falach i zaraz odeprzecie moje uwagi i zmiażdżycie mnie Waszymi argumentami jak zgniata się butem robala. I ja jestem gotowy na tego merytorycznego buta pełnego profesjonalizmu, ale ja się tylko wypowiadam jako skromny widz i słuchacz, co ma popcorn zamiast mózgu i który oczekuje, aby fajny smoczek, miał jakiś fajny chwytliwy temacik. Czy to jest aż tak wiele?
Ale możliwe, że rzeczywiście winne też jest podłożenie samej muzyki pod obraz i może powinienem więcej oglądać ten film i więcej słuchać ten soundtrack, aby umuzycznienie Smauga docenić. Ja nie twierdzę, że jest złe, ale też nie bardzo dobre. I ogóle co do tych ukrytych tematów i wszelkich rozwiązań technicznych to uważ
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
Przejawiasz dziwną skłonność do czarnych charakterów, którzy są cool i mroczni przez 20 minut, a potem dają z siebie zrobić idiotówWawrzyniec pisze:Ale Smaug jest świetny, Smaug rządzi, Smaug powinien mieć swój osobny film, serial telewizyjny i Night Talk Show i w ogóle chcę pójść do jakiejś knajpy ze Smaugiem, przytulić Smauga, i w ogóle Smaug jest taki cool.
Akurat rozumiem ten punkt widzenia - Smaug, jako wielki, potężny gad o niskim głosie mógłby otrzymać jakąś istnie smoczą, mroczną fanfarę. Jednakowoż podejście Shore'a też rozumiem i jestem z niego zadowolony - te wijące się smyczki oddają w jakimś sensie podstępność i zło Smauga. Ba, oddają nawet jego fizjonomię! Zresztą, Tolkien siedział mitologiach germańskiej, nordyckiej, ale też i chrześcijańskiej, zresztą w ogóle w literaturze, w której siedział J.R.R. smoki często były uosobieniem zła (dlatego zabija go święty Jerzy, również Tolkien mówił, że dla niego Beowulf jest archetypem bohatera, bo zabił Smoka). I to Smaugowe zło dobrze oddają zarówno ilustracje Alan Lee, na których go wzorowano, jak i muzyka - bo Smaug przypomina mocno inny chrześcijański symbol zła, podstępnego węża. I muzyka Shore'a również się wije jak wąż. Z drugiej strony, Jackson chciał, aby muzyka Shore'a wzorowana była na orientalnych skalach, gdzie smoków dostatek (i połowa z nich też jest długaśna niczym węże) więc uważam, że Shore dobrze wybrnął, chociaż skupił się tylko na określonych cechach. Tak samo w motywie Gandalfa, który oddaje jego mądrość, nobliwość, pochodzenie, ale nie czuć w nim jego potęgi.Wawrzyniec pisze:Temat Smauga jest dla mnie niesatysfakcjonujący. I ja domyślam się, że to wyższa szkoła komponowania, ukryte tematy i w ogóle pełen profesjonalizm, ale po prostu mój popcorn w mózgu oczekiwał czegoś innego.
Ja rozumiem, że Shore'owi już się nie chce, ale przynajmniej Smaugowi mógł jakiś wyrazistszy, ciekawszy temat skomponować. Ja oglądając film, chcę go słyszeć, ja wychodząc z kina chcę go nucić, jak motyw Vadera, chcę sobie Deshi Deshi Basarować, albo mieć w głowie syrenę alarmową. Ja chcę coś pamiętać, a nie pamiętam nic.
Wawrzyniec pisze:I jak pisałem Wy nadajecie na wyższych falach i zaraz odeprzecie moje uwagi i zmiażdżycie mnie Waszymi argumentami jak zgniata się butem robala. I ja jestem gotowy na tego merytorycznego buta pełnego profesjonalizmu, ale ja się tylko wypowiadam jako skromny widz i słuchacz, co ma popcorn zamiast mózgu i który oczekuje, aby fajny smoczek, miał jakiś fajny chwytliwy temacik.
już nie lamentuj
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
I właśnie oto mi chodziło Drogi Wojtku!
Dokonując dokładnej, profesjonalnej i merytorycznej analizy, zagłębiając się do źródeł itd. to oczywiście motyw/temat Smauga ma ręce i nogi i trudno do czegoś się przyczepić. I na pewno nie dla jednego niesamowitą frajdę sprawia jego analiza i doszukiwania się kolejnych smaczków. I oczywiście do tej pory zbieram szczękę i chylę czoła, przed Twą analizą.
Tylko, że ja jako przedstawiciel prostego ludu dochodzę do wniosku, że odkładając tę ideologię na bok, to muzycznie jakoś temat Smauga nie zalicza się do tych pamiętliwych. Przy czym naturalnie dochodzi też jeszcze jego użycie w samym obrazie. Ale np. do takiego tematu pierścienia, to temat Smauga nie ma startu.
Nie wspominając już np. o motywie z "Jaws", gdzie też stoi za nim wielki profesjonalizm, ale jednak jest chwytliwy i wyrazisty jak diabli. I ja sam, co pewnie dla wielu z Was będzie okrutnym bluźnierstwem, zamiast tej ideologii wolałbym po prostu większą melodyjność, wyrazistość. Po prostu słyszę pewien motyw i od razu zapala mi się lampka "O Smaug!".
A tego niestety nie odczuwam i bardzo nad tym ubolewam, gdyż smoczek jest taki fajny.

Dokonując dokładnej, profesjonalnej i merytorycznej analizy, zagłębiając się do źródeł itd. to oczywiście motyw/temat Smauga ma ręce i nogi i trudno do czegoś się przyczepić. I na pewno nie dla jednego niesamowitą frajdę sprawia jego analiza i doszukiwania się kolejnych smaczków. I oczywiście do tej pory zbieram szczękę i chylę czoła, przed Twą analizą.
Tylko, że ja jako przedstawiciel prostego ludu dochodzę do wniosku, że odkładając tę ideologię na bok, to muzycznie jakoś temat Smauga nie zalicza się do tych pamiętliwych. Przy czym naturalnie dochodzi też jeszcze jego użycie w samym obrazie. Ale np. do takiego tematu pierścienia, to temat Smauga nie ma startu.
Nie wspominając już np. o motywie z "Jaws", gdzie też stoi za nim wielki profesjonalizm, ale jednak jest chwytliwy i wyrazisty jak diabli. I ja sam, co pewnie dla wielu z Was będzie okrutnym bluźnierstwem, zamiast tej ideologii wolałbym po prostu większą melodyjność, wyrazistość. Po prostu słyszę pewien motyw i od razu zapala mi się lampka "O Smaug!".
A tego niestety nie odczuwam i bardzo nad tym ubolewam, gdyż smoczek jest taki fajny.
Hm, masz może więcej przykładów na potwierdzenie tego zarzutu? A zresztą Smaug nie robi z siebie idioty. A jak nawet to wszystko to się wpisuje w otoczkę kina przygodowego. Plus jestem ciekaw czy Ty byś się nie wpienił, gdyby oblano Ciebie płynnym złotem?Wojtek pisze:Przejawiasz dziwną skłonność do czarnych charakterów, którzy są cool i mroczni przez 20 minut, a potem dają z siebie zrobić idiotów![]()
#WinaHansa #IStandByDaenerys
