Na DVD z " Aladynem " jest fajne spotkanie całej ekipy po 10 ciu latach i wspominki, mogliby zrobić coś podobnego, ale o samej muzie - Hansu, Elton, Tim, Lebo, itp.Adam pisze:i co jeszcze?lis23 pisze:ale o jakiś koncert, który miałby uczcić to wydarzenie?, np. spotkanie autorów muzyki i piosenek, jakieś wspominki i mały recital?.może objazdówka po stolicach świata z małym lwiątkiem na smyczy?
Hans Zimmer
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14779
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Hans Zimmer
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
Re: Hans Zimmer
lis23 pisze:Na DVD z " Aladynem " jest fajne spotkanie całej ekipy po 10 ciu latach i wspominki, mogliby zrobić coś podobnego, ale o samej muzie - Hansu, Elton, Tim, Lebo, itp.Adam pisze:i co jeszcze?lis23 pisze:ale o jakiś koncert, który miałby uczcić to wydarzenie?, np. spotkanie autorów muzyki i piosenek, jakieś wspominki i mały recital?.może objazdówka po stolicach świata z małym lwiątkiem na smyczy?
![]()
Modl sie aby teraz nie wydali reedycji muzyki z Krola Lwa z synthami i brzmieniem rodem z gniotow rcp...........
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Skoro "Króla Lwa" nie wydali przez 20 lat, to i przez następne 20 lat nic się nie zmieni.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Ja mam jedno pytanie, bardzo poważne.
Jak wielu z was pamięta (i całą dalszą historię), wiele lat temu napisałem artykuł o Cienkiej czerwonej linii. Wiele lat później jestem mądrzejszy pod co najmniej kilkoma względami. Tekst, który był chwalony przez czytelników, a nawet samego Hansa, z dzisiejszej perspektywy uważam za cholernie naiwny. Wtedy jeszcze nie znałem filozofii praktycznie w ogóle, dzisiaj filozofia jest jedną z moich czytelniczych pasji. Udało mi się poznać takie nazwiska jak bardzo dla Malicka ważny Martin Heidegger (i właśnie z powodu Heideggera będę się kłócił, że Drzewo życia jednak banalne nie jest, a i tak znam tylko jego jedną, choć podstawową!, książkę). Film widziałem wiele razy (oglądam go co roku w zasadzie), w poniedziałek będę mówił na jego temat na konferencji naukowej, gdzie będę wyławiał filozoficzne treści, by pokazać, że gatunek może stanowić pretekst do wypowiedzi o charakterze filozoficznym i jak Malick wykorzystuje pewne elementy gatunkowe w celu przekazania swoich poglądów.
Jestem także mądrzejszy o rozmowy z Hansem, po których zorientowałem się, że popełniłem błędy rzeczowe w pierwszej części mojego artykułu. Dylemat jest taki i pytam zupełnie poważnie, proszę o nietrollowanie.
Z jednej strony artykuł ma dla mnie wagę historyczną. Mam po prostu do niego emocjonalny stosunek przez to, że doprowadził do kilku pięknych doświadczeń w moim życiu, poza tym ma 28 komentarzy, był czytany i ceniony, z drugiej zaś strony, korci mnie, by na temat muzyki Hansa powiedzieć coś nowego (i zastanawiam się, jak w to włączyć complete'a, bo chciałbym, żeby Hans także znał moją aktualną wizję tego score).
Artykuł mógłbym niby poprawić, ale może powinienem napisać coś nowego? Co sądzicie?
Jak wielu z was pamięta (i całą dalszą historię), wiele lat temu napisałem artykuł o Cienkiej czerwonej linii. Wiele lat później jestem mądrzejszy pod co najmniej kilkoma względami. Tekst, który był chwalony przez czytelników, a nawet samego Hansa, z dzisiejszej perspektywy uważam za cholernie naiwny. Wtedy jeszcze nie znałem filozofii praktycznie w ogóle, dzisiaj filozofia jest jedną z moich czytelniczych pasji. Udało mi się poznać takie nazwiska jak bardzo dla Malicka ważny Martin Heidegger (i właśnie z powodu Heideggera będę się kłócił, że Drzewo życia jednak banalne nie jest, a i tak znam tylko jego jedną, choć podstawową!, książkę). Film widziałem wiele razy (oglądam go co roku w zasadzie), w poniedziałek będę mówił na jego temat na konferencji naukowej, gdzie będę wyławiał filozoficzne treści, by pokazać, że gatunek może stanowić pretekst do wypowiedzi o charakterze filozoficznym i jak Malick wykorzystuje pewne elementy gatunkowe w celu przekazania swoich poglądów.
Jestem także mądrzejszy o rozmowy z Hansem, po których zorientowałem się, że popełniłem błędy rzeczowe w pierwszej części mojego artykułu. Dylemat jest taki i pytam zupełnie poważnie, proszę o nietrollowanie.
Z jednej strony artykuł ma dla mnie wagę historyczną. Mam po prostu do niego emocjonalny stosunek przez to, że doprowadził do kilku pięknych doświadczeń w moim życiu, poza tym ma 28 komentarzy, był czytany i ceniony, z drugiej zaś strony, korci mnie, by na temat muzyki Hansa powiedzieć coś nowego (i zastanawiam się, jak w to włączyć complete'a, bo chciałbym, żeby Hans także znał moją aktualną wizję tego score).
Artykuł mógłbym niby poprawić, ale może powinienem napisać coś nowego? Co sądzicie?
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Hans Zimmer
Ja bym na Twoi miejscu napisał coś w rodzaju uzupełnienia/suplementu do artykułu, ewentualnie jakiś obszerniejszy artykuły na temat twórczości i metod pracy Hansa i tam zawarł tez wnioski na temat TTRL 
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
-
Templar
Re: Hans Zimmer
I ja uważam tak samo jak Wojtek, pod tekstem dodać jakieś uzupełnienie.
- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6116
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: Hans Zimmer
NIE
Doświadczenie zawodu twórczego poniekąd
Chcesz przekazać coś innego
jesteś mądrzejszy
zacznij od nowa
No chyba, że nie masz czasu, czy ci się nie chce, nie ulegaj pokusie flirtu z przeszłością, nie zbudujesz na tym nowej wartości, zostaw jak jest i do przodu

TAKSzczypior pisze:Stary zostawić i napisać nowy
Re: Hans Zimmer
Poprawiać nie, dopisać suplement i już
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Z mojej strony możesz poprawić, ale wtedy oficjalnie masz zabronione krytykowanie Special Edition i wszystkich poprawek jakie George Lucas wprowadził z czasem w "Gwiezdnych wojnach".
Najlepiej suplement i tyle.
Najlepiej suplement i tyle.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
-
Templar
Re: Hans Zimmer
Wawrzyniec pisze:Z mojej strony możesz poprawić, ale wtedy oficjalnie masz zabronione krytykowanie Special Edition i wszystkich poprawek jakie George Lucas wprowadził z czasem w "Gwiezdnych wojnach".![]()
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
W wyniku telefonicznych rozmów z Zimmerem, dowiedziałem się (ciekawe, że tego się nie przyczepił, jak skomentował mi na Facebooku artykuł zaraz po publikacji angielskiej wersji...), że w zasadzie cały pierwszy "rozdział" (fakty) byłby zupełnie do wymiany. Oparłem się na porozrzucanych po różnych miejscach wywiadach i sam wypełniałem luki, okazało się, że źle. Podstawowy przykład:
Napisałem w tekście, że Zimmer napisał cały score przed filmem, bo Malick zażądał muzyki na planie. Owszem, Hans napisał muzykę, by Malick mógł ją puszczać ekipie podczas zdjęć, tylko że w postprodukcji napisał cały score od nowa, by dostosować się do filmu (spytany, czy jakiekolwiek tematy ze starej wersji pojawiają się w filmie, powiedział, że nie, ale że do tej pory z nich korzysta w różnych score'ach, choć nie powie mi gdzie).
We wczesnych rozmowach na temat score'u pojawiło się nazwisko Coplanda; Malick flirtował z pomysłem, by muzyka była w stylu Americany, jednak Hans się od razu temu sprzeciwił, mówiąc mu, że on tak nie pisze i nie jest to w jego stylu. Dużo się także dowiedziałem z dokumentu na temat muzyki, który jest zawarty na wydaniu bluray, a wydanie to posiadam dopiero od paru miesięcy, DVD, z którego dotychczas oglądałem film nie zawierało żadnych dodatków, nawet, jak niektóre wcześniejsze edycji, albumu Chants from The THin Red Line.
Nie znając do końca muzyki (co wynika z complete'a, którego mam od ok. roku-półtora) zupełnie w artykule zignorowałem pieśni melanezyjskie - God Yu Tekem Laef Blong Mi i Jisas Yu Holem Laef Blong Mi. Obie te pieśni zostały w pełni zorkiestrowane i oprócz pojawienia się w filmie w formie śpiewanej (albumowa wersja God Yu Tekem... towarzyszy napisom końcowym, Jisas Yu Holem przez chwilę słychać w filmie w prologu, a orkiestrowa wersja ilustruje dużą jego część), zostały także zaaranżowane na orkiestrę, a God Yu Tekem jest jednym z tematów ścieżki. Nie zwróciłem także uwagi (album nie pozwala, a w filmie nie zwróciłem uwagi na te subtelności wtedy) na to, że temat ze Stone in My Heart to, po pierwsze główny temat (wbrew pozorom, nie jest to Journey to the Line) ścieżki, po drugie zaś, jest on przypisany Wittowi.
Pomyłki w komentarzach i w tekście: O ile na szczęście to pominąłem w analizie, akord organowy na początku score to wpleciony w muzykę (doklejony do score po prostu; to nie jest kopia, tylko wklejone nagranie) wstęp do Annum per Annum Arvo Paerta. Fragment zaczerpnięty z Lohengrina Wagnera na albumie (smyczkowe zakończenie Journey to the Line) to nie jest, jak napisałem w komentarzu pod tekstem antyheroiczna trąbka napisana przez Zimmera, ale An Unanswered Question Charlesa Ivesa. Do tej pory natomiast nie namierzyłem, gdzie w filmie pojawia się Prophecy for the Village of Kremna Arsenije Jovanovicia - awangardowy kawałek. Pominąłem także In Paradisum (zaraz po Annum per Annum w filmie; tym, którzy nie znają, polecam całe cudowne Requiem) Gustave'a Faurégo. Swoją drogą, w odróżnieniu od Hornera, Hans nie obraża się, że to zostało zastąpione, mówił, że podstawowym podejściem wszystkich pracujących nad projektem (nawet Malicka - chciał, żeby się z nim kłócić) było wycofanie własnego ego. Zawsze zresztą mówi w pierwszej osobie liczby mnogiej (nie "Terry to wyciął", ale "my to wycięliśmy").
Poznałem także przynajmniej częściowo filozoficzne źródła Malicka - jedną, choć klasyczną, książkę Heideggera i dwa teksty Ralpha Waldo Emersona, a jeden z interpretatorów, których czytałem po ostatnim obejrzeniu filmu (wreszcie się za to wziąłem...) zwraca uwagę na podobieństwo postaci Witta do myśli tego poety i filozofa.
Stąd moje wątpliwości, co z tym zrobić.
Napisałem w tekście, że Zimmer napisał cały score przed filmem, bo Malick zażądał muzyki na planie. Owszem, Hans napisał muzykę, by Malick mógł ją puszczać ekipie podczas zdjęć, tylko że w postprodukcji napisał cały score od nowa, by dostosować się do filmu (spytany, czy jakiekolwiek tematy ze starej wersji pojawiają się w filmie, powiedział, że nie, ale że do tej pory z nich korzysta w różnych score'ach, choć nie powie mi gdzie).
We wczesnych rozmowach na temat score'u pojawiło się nazwisko Coplanda; Malick flirtował z pomysłem, by muzyka była w stylu Americany, jednak Hans się od razu temu sprzeciwił, mówiąc mu, że on tak nie pisze i nie jest to w jego stylu. Dużo się także dowiedziałem z dokumentu na temat muzyki, który jest zawarty na wydaniu bluray, a wydanie to posiadam dopiero od paru miesięcy, DVD, z którego dotychczas oglądałem film nie zawierało żadnych dodatków, nawet, jak niektóre wcześniejsze edycji, albumu Chants from The THin Red Line.
Nie znając do końca muzyki (co wynika z complete'a, którego mam od ok. roku-półtora) zupełnie w artykule zignorowałem pieśni melanezyjskie - God Yu Tekem Laef Blong Mi i Jisas Yu Holem Laef Blong Mi. Obie te pieśni zostały w pełni zorkiestrowane i oprócz pojawienia się w filmie w formie śpiewanej (albumowa wersja God Yu Tekem... towarzyszy napisom końcowym, Jisas Yu Holem przez chwilę słychać w filmie w prologu, a orkiestrowa wersja ilustruje dużą jego część), zostały także zaaranżowane na orkiestrę, a God Yu Tekem jest jednym z tematów ścieżki. Nie zwróciłem także uwagi (album nie pozwala, a w filmie nie zwróciłem uwagi na te subtelności wtedy) na to, że temat ze Stone in My Heart to, po pierwsze główny temat (wbrew pozorom, nie jest to Journey to the Line) ścieżki, po drugie zaś, jest on przypisany Wittowi.
Pomyłki w komentarzach i w tekście: O ile na szczęście to pominąłem w analizie, akord organowy na początku score to wpleciony w muzykę (doklejony do score po prostu; to nie jest kopia, tylko wklejone nagranie) wstęp do Annum per Annum Arvo Paerta. Fragment zaczerpnięty z Lohengrina Wagnera na albumie (smyczkowe zakończenie Journey to the Line) to nie jest, jak napisałem w komentarzu pod tekstem antyheroiczna trąbka napisana przez Zimmera, ale An Unanswered Question Charlesa Ivesa. Do tej pory natomiast nie namierzyłem, gdzie w filmie pojawia się Prophecy for the Village of Kremna Arsenije Jovanovicia - awangardowy kawałek. Pominąłem także In Paradisum (zaraz po Annum per Annum w filmie; tym, którzy nie znają, polecam całe cudowne Requiem) Gustave'a Faurégo. Swoją drogą, w odróżnieniu od Hornera, Hans nie obraża się, że to zostało zastąpione, mówił, że podstawowym podejściem wszystkich pracujących nad projektem (nawet Malicka - chciał, żeby się z nim kłócić) było wycofanie własnego ego. Zawsze zresztą mówi w pierwszej osobie liczby mnogiej (nie "Terry to wyciął", ale "my to wycięliśmy").
Poznałem także przynajmniej częściowo filozoficzne źródła Malicka - jedną, choć klasyczną, książkę Heideggera i dwa teksty Ralpha Waldo Emersona, a jeden z interpretatorów, których czytałem po ostatnim obejrzeniu filmu (wreszcie się za to wziąłem...) zwraca uwagę na podobieństwo postaci Witta do myśli tego poety i filozofa.
Stąd moje wątpliwości, co z tym zrobić.
- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: Hans Zimmer
Napisz nowy artykuł, wersję 2.0. Nowych przemyśleń masz za dużo na zwykły suplement, a warto zachować stary artykuł w całości, żeby móc potem porównać obie interpretacje/wersje.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
A, i jeszcze jedno - Tomek Rokita w komentarzu pod artykułem zastanawiał się, z jakiej sceny pochodzi Stone in My Heart.
Z żadnej. Hans powiedział mi, że jak tworzył ten kawałek, chciał odwzorować nurt rzeki (z wywiadu na blurayu - wyszło to ze słów Malicka, który powiedział mu, że taka jest rola muzyki - ma prowadzić przez film niczym płynąca rzeka). Kawałek ten oparty jest na temacie Witta. Biorąc pod uwagę to i fakt, że na komplecie jedna z dwóch wersji Stone in My Heart (pierwsza - trochę dłuższa i to o jedno powtórzenie tematu nazywa się 17M53-CD - czyli tylko na płytę!) nazywa się River, to moim zdaniem, Stone in My Heart to jest suita tematu Witta, która nigdy nie miała się pojawić w filmie, a nawet jak się pojawiła, to nie pasowała do sceny.
I jeszcze jedno - ten tekst o potrójnej sekcji smyczkowej... Hans miał jedną sekcję smyczków, ale stosował tzw. overduby - nagrał ją parę razy i nakładał na siebie warstwowo. To często wykorzystywany motyw w muzyce filmowej, na sesji Sherlocka 2 też mieli overduby.
Z żadnej. Hans powiedział mi, że jak tworzył ten kawałek, chciał odwzorować nurt rzeki (z wywiadu na blurayu - wyszło to ze słów Malicka, który powiedział mu, że taka jest rola muzyki - ma prowadzić przez film niczym płynąca rzeka). Kawałek ten oparty jest na temacie Witta. Biorąc pod uwagę to i fakt, że na komplecie jedna z dwóch wersji Stone in My Heart (pierwsza - trochę dłuższa i to o jedno powtórzenie tematu nazywa się 17M53-CD - czyli tylko na płytę!) nazywa się River, to moim zdaniem, Stone in My Heart to jest suita tematu Witta, która nigdy nie miała się pojawić w filmie, a nawet jak się pojawiła, to nie pasowała do sceny.
I jeszcze jedno - ten tekst o potrójnej sekcji smyczkowej... Hans miał jedną sekcję smyczków, ale stosował tzw. overduby - nagrał ją parę razy i nakładał na siebie warstwowo. To często wykorzystywany motyw w muzyce filmowej, na sesji Sherlocka 2 też mieli overduby.
