Howard Shore - Hobbit

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
DanielosVK
Howardelis Vangeshore
Posty: 7749
Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Lokalizacja: Kębłowo
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2611 Post autor: DanielosVK » śr maja 07, 2014 23:46 pm

Może by się udało, może by wynagrodziło, gdyby Jackson filmami coś dawał. Wtedy mielibyśmy może naprawdę świetne score'y. Oczywiście i do tych mogły takie powstać, no ale... są adekwatne. :) A trójka na pewno nie zerwie czapy niczym nowym.
Fe.

Cóż za score, Howard Shore.

Oliver
Szofer w RCP
Posty: 232
Rejestracja: czw paź 17, 2013 01:10 am

Re: Howard Shore - Hobbit

#2612 Post autor: Oliver » śr maja 07, 2014 23:46 pm

Próbowałem tydzień temu przesłuchac Pustkowie Smaugusia i jest ciężko. Nie znam filmu, więc tym bardziej to ciężki orzech do zgryzienia. Coś jest nie tak z tym Conradem Pope. Zawsze powtarzam lepszy Dodd niż Conrad Pope.

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8973
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2613 Post autor: Paweł Stroiński » śr maja 07, 2014 23:57 pm

A co ci przeszkadza w pracach Johna Williamsa od połowy lat 90-tych i co ci przeszkadza w Matrixach dwójce i trójce? Mogę wyliczać dalej :mrgreen:

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 52465
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2614 Post autor: Adam » śr maja 07, 2014 23:57 pm

a może woli po prostu Arnolda? :mrgreen:
"NO TIME TO DIE"

Oliver
Szofer w RCP
Posty: 232
Rejestracja: czw paź 17, 2013 01:10 am

Re: Howard Shore - Hobbit

#2615 Post autor: Oliver » czw maja 08, 2014 00:02 am

Mam piękne wydanka od lali Matrixów, więc uprzejmie proszę nie robic ze mnie hejtera. Kocham Godzille Arnolda 2 CD i Bondy i nie jestem hejterem!!!
John Williams jest mi znany tylko w 40% , więc nie mam prawa się wypowiadac na jego temat. Proste? Proste.

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8973
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2616 Post autor: Paweł Stroiński » czw maja 08, 2014 00:42 am

To na podstawie pięknych wydań Matrixa powiedz mi, co jest nie tak z Popem. Tak, tak, orkiestrował.

Oliver
Szofer w RCP
Posty: 232
Rejestracja: czw paź 17, 2013 01:10 am

Re: Howard Shore - Hobbit

#2617 Post autor: Oliver » czw maja 08, 2014 01:05 am

Ehh Paweł.. sprowadzasz wszystko do wspólnego mianownika jak matematyk. O ile Pope zoorkiestrował dwójke i trójke to nie zapominaj, że Davis też jest w sumie orkiestratorem i to piekielnie dobrym i nie mam tam nic do zarzucenia bo to kultowa muzyka. Pope w drugim Hobbicie coś tam kombinował i w sumie średnio to wyszło. Nie robił tam czasami czegoś podobnego co w The King's Speech Desplata z mikrofonami? :wink:

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9564
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Howard Shore - Hobbit

#2618 Post autor: Wojteł » czw maja 08, 2014 01:12 am

Tak, użył autentycznych mikrofonów z Trzeciej Ery, żeby ścieżka miała odpowiedni klimat i brzmienie :wink:
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8973
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2619 Post autor: Paweł Stroiński » czw maja 08, 2014 02:37 am

Orkiestrator i dyrygent nic nie mają wspólnego z mikrofonami

hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2620 Post autor: hp_gof » czw maja 08, 2014 10:07 am

W King's Speech to Pete Cobbin wygrzebał te mikrofony, naprawił je i nagrywał score, ale on jest recording engineer ;) Ja nie wiem czemu ktoś tu na siłę próbuje zwalić winę na Pope'a...?
DanielosVK pisze:Może by się udało, może by wynagrodziło, gdyby Jackson filmami coś dawał. Wtedy mielibyśmy może naprawdę świetne score'y. Oczywiście i do tych mogły takie powstać, no ale... są adekwatne. :) A trójka na pewno nie zerwie czapy niczym nowym.
Cały czas podkreślam, że kompozytor może tyle, na ile mu pozwoli film i reżyser ;)

Awatar użytkownika
kiedyśgrześ
+ W.A. Mozart +
Posty: 5202
Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm

Re: Howard Shore - Hobbit

#2621 Post autor: kiedyśgrześ » czw maja 08, 2014 10:23 am

...i wyobraźnia, czyli talent :) a Pope to dobry kompozytor klasyczny, jak ktoś lubi takie kolorowe granie jakie uprawia w niszowych firmach, sam mam coś na półce, tytułu może nie pamiętam teraz :) ale mam :) nie wiem po co go wyciągać przy robocie Shorea, Howarda to już trzeci władca nudził, przecież to słychać, to artysta jest kurde mać, nie jakiś wyrobnik o tasiemców :)
Obrazek

Awatar użytkownika
Ghostek
Hardkorowy Koksu
Posty: 8663
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
Kontakt:

Re: Howard Shore - Hobbit

#2622 Post autor: Ghostek » czw maja 08, 2014 10:24 am

Bo kompozytor to dziwka, która albo:
-rucha decydentów i robi swoją wizję
-jest ruchana przez decydentów i daje dupy dwukrotnie: decydentom i względem fanów ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Marcin
Początkujący orkiestrator
Posty: 530
Rejestracja: pn wrz 16, 2013 16:59 pm
Lokalizacja: Gąsawa

Re: Howard Shore - Hobbit

#2623 Post autor: Marcin » czw maja 08, 2014 10:43 am

hp_gof pisze:Cały czas podkreślam, że kompozytor może tyle, na ile mu pozwoli film i reżyser ;)
No, czyli mamy kolejne potwierdzenie tego, że każdy kompozytor filmówki to nie jakiś tam artysta, tylko zwykły chałturnik, który wykonuje tylko to, co mu inni każą :P I nie, nie chcę zaczynać wielkiej dysputy na temat odwiecznego problemu, czy muzyka filmowa to sztuka czy rzemiosło - dla mnie to drugie, jakby ktoś się pytał :)
Będę szczery, Tylko Jerry 8)

hp_gof

Re: Howard Shore - Hobbit

#2624 Post autor: hp_gof » czw maja 08, 2014 11:00 am

Wiesz, sztuką jest robić genialne scory, które pomimo tylu ograniczeń, jakie wymusza film i twórcy, jakimś cudem się udają. Satysfakcja tym większa. Generalnie muzyka filmowa, jak i film, w szerszym spojrzeniu to czyste rzemiosło i biznes. Ale wśród ich twórców są ludzie, którzy nie dają się presji ograniczeń i umożliwiają sobie oraz współpracownikom rozwinięcie skrzydeł. Czasami również w atmosferze presji dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i napływowi weny twórczej udaje się kompozytorowi wyjść z opresji i stworzyć coś fajnego wbrew tym wszystkim ograniczeniom. Ale arcydzieło, jak to arcydzieło powstaje raz na jakiś czas. Gdybyśmy wymagali od każdego kompozytora geniuszu przy każdej pracy, to tych prac, nawet jakby były diabelsko dobre, arcydziełami nie moglibyśmy nazwać. Kompozytora muzyki filmowej porównałbym do takiej małpki zamkniętej w małej klatce, co to jej się daje jakieś farbki i duży karton i pięć minut do namalowania czegoś. Jak nie oddasz pracy po pięciu minutach - baty od tresera. Jak rysunek będzie brzydki - baty od widowni ;) Faktycznie artystą trzeba być, żeby mieć nieustannie pomysł na dzieło. Z drugiej strony niektóre filmy dają olbrzymią inspirację i pole do popisu, więc nie jest źle. Powiem tak: część kompozytorów to artyści, którym zdarza się zabrudzić ręce w przyziemnej robocie, a część kompozytorów to rzemieślnicy, którym zdarza się pobujać w obłokach i mieć fajny odjazd.

Awatar użytkownika
Marcin
Początkujący orkiestrator
Posty: 530
Rejestracja: pn wrz 16, 2013 16:59 pm
Lokalizacja: Gąsawa

Re: Howard Shore - Hobbit

#2625 Post autor: Marcin » czw maja 08, 2014 12:58 pm

Tak, tylko, że w mojej opinii muzyka filmowa nigdy nie była, nie jest i nigdy nie będzie Wielką Sztuką - w pełnym tego słowa znaczeniu. I choćby score był napisany przez niewiadomo jak wybitnego kompozytora, a o samej muzyce można by było powiedzieć, że to WIELKIE ARCYDZIEŁO MUZYKI FILMOWEJ (a może nawet i NAJWIĘKSZE w historii!). A sama muzyka, obcowanie z nią dawało by mi tyle niesamowitych wrażeń, emocji, że mógłbym przysiąc, że złapałem Boga za nogi; to w dalszym ciągu powstrzymywał bym się przed nazwaniem tego Wielką Sztuką, niestety :cry: . Podam tutaj przykład ścieżki, która moim zdaniam, ma największe aspiracje do tego tytułu: Cedry pod śniegiem Jamesa Newtona Howarda (od razu powiem, że to mój ulubiony kompozytor filmówki - z tych żyjących; stąd też moje oczekiwania wobec Maleficent :wink: ). Nie znam drugiej takiej ścieżki, która dawała by mi tyle wzruszeń, emocji; ponadto była by tak bogata, że nawet i po setnym odsłuchu wiem, że będę odkrywał jej piękno z każdym kolejnym. Emocji na tak niezwykłym poziomie, spoza filmówki, dostarcza mi na przykład Angelus Wojciecha Kilara, czy Missa Solemnis Beethovena (i o tych dziełach już mogę powiedzieć, że to Sztuka w 100% jest). Więć dlaczego nawet Cedrów, choć to arcygeniusz jest, nie nazwał bym sztuką? Bo skoro to muzyka filmowa jest, to została stworzona w jakimś celu - pod obraz. Musi pełnić w nim jakieś tam funkcje ilustracyjne. Ponadto gdyby film wcześniej nie powstał, kompozytor nie mógł by swojego dzieła napisać - jest uzależniony od czyjegoś wcześniejszego dzieła. No i najważniejsze: musi uzgodnić swoje dzieło z osobami trzecimi - przede wszystkim reżyser tu decyduje. Jak mu się muzyka w jakiejś konkretnej scenie nie podoba, to każe kompozytorowi pisać coś innego - a on pokornie musi się słuchać, bo inaczej fora ze dwora. Innymi slowy, inni wchodzą bezczelnie buciorami w jego dzieło i każą mu je zmieniać, poprawiać - no dżizas! I jak tu być artystą! Brak, jak to się mówi, nieograniczonej wolności twórczej.
Wiem, że te wyznacznik są jasne i dla niektórych oczywiste, no ale ja jednak nimi się też kieruje w ocenie twórcy, czy można go nazwać artystą czy tylko jednak rzemieślnikiem.
I żeby sprawa była jasna, nie jest ma przykro z tego powodu, że o swoich ulubionych kompozytorach nie mogę powiedzieć, że to w pełni artyści są i tworzą Wielka Sztukę. Goldsmith to rzemieślnik, tylko, że przez duże R – i to mi wystarczy :D . Zresztą, jako miłośnik muzyki filmowej, i tak wolę dobre rzemiosło od Wielkiej Sztuki – skoro tej drugiej, zwłaszcza tej współczesnej, w większości przypadków w ogóle nie rozumiem :P (nie tylko o muzyce mówię)
PS: Cholera, nie miałem zaczynać tego sporu a zacząłem, no kurde! Ale dobra, już koniec offtopa. Wracamy do, eeee... Hobbita Shora… :mrgreen:
Będę szczery, Tylko Jerry 8)

ODPOWIEDZ