HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35364
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Krytykom nie doradzi, raz Hans mówi za dużo i się za bardzo wymądrza, a znowu drugi raz mówi nieciekawie.

#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26675
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Nigdy nie pisałem, ze się wymądrza za bardzo.
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Naprawdę należy uważać, jednak. To znaczy powiem tak.
Anioły i demony to score bardzo elektroniczny z minimalną ilością żywych instrumentów (smyczki, 4 fagoty, trąbka, dwa puzony). I Zimmer mówił, jak to elektronika reprezentuje naukę, a chór (zresztą samplowany, bo Hans bał się, że ta muzyka jest zbyt szybka, jeśli o tempo chodzi, na żywy chór) reprezentuje religię.
Naprawdę? Takie "intelektualne" zaplecze mógłby sobie wymyślić Jablonsky, żeby zrobić coś porządnego. Moim zdaniem Hans stwierdził, że się pobawi w robienie czegoś fajnego i ekscytującego, pierwszy raz od połowy lat 90. i się pobawi elektroniką w oparciu o materiał tematyczny (który raz mówił, że miał odrzucić, potem mówił, że przecież Chevaliers de Sangreal zawsze był tematem Langdona).
Najlepiej się z Hansem gada jakiś rok po wydaniu score'u, jak mówi zupełnie na spokojnie. Wtedy nie jest aż tak związany PR-em. Poza tym, z nim trzeba rozmawiać precyzyjnie i pytać o strukturę ścieżki. Wtedy nie wali PR-u (jaki to byłem oryginalny), ale tłumaczy pojedyncze pomysły, jak na przykład taka anegdotka o score sprzed w tej chwili 10 lat:
Wziąłem sobie kiedyś do ręki książeczkę do Ostatniego samuraja. Dostrzegłem, że w orkiestrze nie ma w ogóle altówek (kontrabasy, wiolonczele, skrzypce). Hans pokazał się akurat na Facebooku i go spytałem, dlaczego nie podpisał (nie ma?) altówek w tym score, na co powiedział mi:
"Pewnie dlatego, że rozszerzyłem sekcję wiolonczel. Wiolonczele brzmią bardziej [daleko] wschodnio. I tak mają bardzo podobny zasięg. Altówkom się to może nie podobać, ale cóż". Precyzyjnie (z lekkim humorem, czego nie udało mi się oddać w przekładzie), bez nadmiernego chwalenia się, choć pewnie z zadowoleniem, że ktoś go pyta o takie szczegóły.
Anioły i demony to score bardzo elektroniczny z minimalną ilością żywych instrumentów (smyczki, 4 fagoty, trąbka, dwa puzony). I Zimmer mówił, jak to elektronika reprezentuje naukę, a chór (zresztą samplowany, bo Hans bał się, że ta muzyka jest zbyt szybka, jeśli o tempo chodzi, na żywy chór) reprezentuje religię.
Naprawdę? Takie "intelektualne" zaplecze mógłby sobie wymyślić Jablonsky, żeby zrobić coś porządnego. Moim zdaniem Hans stwierdził, że się pobawi w robienie czegoś fajnego i ekscytującego, pierwszy raz od połowy lat 90. i się pobawi elektroniką w oparciu o materiał tematyczny (który raz mówił, że miał odrzucić, potem mówił, że przecież Chevaliers de Sangreal zawsze był tematem Langdona).
Najlepiej się z Hansem gada jakiś rok po wydaniu score'u, jak mówi zupełnie na spokojnie. Wtedy nie jest aż tak związany PR-em. Poza tym, z nim trzeba rozmawiać precyzyjnie i pytać o strukturę ścieżki. Wtedy nie wali PR-u (jaki to byłem oryginalny), ale tłumaczy pojedyncze pomysły, jak na przykład taka anegdotka o score sprzed w tej chwili 10 lat:
Wziąłem sobie kiedyś do ręki książeczkę do Ostatniego samuraja. Dostrzegłem, że w orkiestrze nie ma w ogóle altówek (kontrabasy, wiolonczele, skrzypce). Hans pokazał się akurat na Facebooku i go spytałem, dlaczego nie podpisał (nie ma?) altówek w tym score, na co powiedział mi:
"Pewnie dlatego, że rozszerzyłem sekcję wiolonczel. Wiolonczele brzmią bardziej [daleko] wschodnio. I tak mają bardzo podobny zasięg. Altówkom się to może nie podobać, ale cóż". Precyzyjnie (z lekkim humorem, czego nie udało mi się oddać w przekładzie), bez nadmiernego chwalenia się, choć pewnie z zadowoleniem, że ktoś go pyta o takie szczegóły.
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
to zawsze działaPaweł Stroiński pisze:choć pewnie z zadowoleniem, że ktoś go pyta o takie szczegóły.
NO CD = NO SALE
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Tak, ale z tym trzeba uważać.
Hans na Beyond Rangoon nie podpisał wokalistki. Spytałem go więc, kto śpiewał na tym score:
"Rany, ale mi wstyd! Nie pamiętam!"
Hans na Beyond Rangoon nie podpisał wokalistki. Spytałem go więc, kto śpiewał na tym score:
"Rany, ale mi wstyd! Nie pamiętam!"
-
Mefisto
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Faktycznie wstyd. Teraz dla odmiany zamiast z Wawrzka możemy się z Hansa pośmiać 
-
Templar
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Obejrzałem kolejne 2 odcinki, tym razem historia Jezusa od momentu spotkania z Piotrem, do aresztowania Jezusa. Muzyka OK, choć teraz już lecą na starych utworach, jak Faith, szczególnie temat Bane'a pojawia się parę razy, no i jeszcze oprócz tego w kółko leci kawałek z Lisą, choć lepsze to niż ta siekanka co była w 3. i 4. odcinku 
- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6116
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
czyli Naziści załatwią Christa dopiero w następnym odcinkuTemplar pisze:Obejrzałem kolejne 2 odcinki, tym razem historia Jezusa od momentu spotkania z Piotrem, do aresztowania Jezusa. Muzyka OK, choć teraz już lecą na starych utworach, jak Faith, szczególnie temat Bane'a pojawia się parę razy, no i jeszcze oprócz tego w kółko leci kawałek z Lisą, choć lepsze to niż ta siekanka co była w 3. i 4. odcinku
-
Templar
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Obejrzałem 2 ostatnie odcinki, no to już prawie nic nowego z muzyki nie było, nadal w kółko Faith leciało, głównie z fragmentem Bane'a, ogólnie pasowało i było nawet dobrze, ale można było jednak coś lepszego stworzyć. Muzykę w serialu to ja bym ocenił na jakieś 3-3,5, za tą łupaninę w 3. i 4. odcinku to skłaniam się bardziej w kierunku trójki
A sam album to przesłucham na dniach.
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
a warto ten serial obejrzec w ogóle?
NO CD = NO SALE
-
Templar
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Jak lubisz biblijne filmy to możesz obejrzeć, żaden geniusz to to nie jest, taka tam średnia (no momentami nawet dobra) ekranizacja najważniejszych fragmentów, najlepsze są ostatnie odcinki z Jezusem.
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Templarowi się coś nie podoba to znaczy że musi być kupa
to wolę po raz enty zapodać na blu Benhurka choć kolory spartolili..
NO CD = NO SALE
- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6116
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Spis extra tracków opublikowanych do tej pory przez Balfera na Youtube
1- Bravery March
2- Callings
3- Crucifixion
4- Nebuchadnezzar
5- Risen
6- Weshok
1- Bravery March
2- Callings
3- Crucifixion
4- Nebuchadnezzar
5- Risen
6- Weshok
-
Templar
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Z odcinków o Jezusie mają zrobić 3-godzinny film, który będzie w kinach na jesieni:
http://www.foxnews.com/entertainment/20 ... ome-movie/
http://www.foxnews.com/entertainment/20 ... ome-movie/
- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6116
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Hej Templar specjalisto, gdzie na tej płycie jest ten numer z wskrzeszenia Łazarza?
