
Trochę mnie zaskoczył ten score - myślałem, że Iglesias pójdzie w skomplikowany, wyrafinowany orkiestrowy underscore, jak w swojej świetnej i niedocenionej ścieżce do "Che", a tutaj okazuje się, że wybrał inną drogę. Sporo jest klimatycznej elektroniki zahaczającej o ambient, mamy stonowaną lirykę ze smyczkowymi solówkami, i świetny dramatyczny motyw smyczkowy, ładnie wybrzmiewający w potężnym, 10-minutowym "Ciudad asediada". Ogólnie słuchając score'a po raz pierwszy odniosłem wrażenie (choć to dość luźne skojarzenie, bo elektronika bardziej wspomaga tu orkiestrę, ale sama orkiestra też się tak "snuje" miejscami), że taką właśnie muzykę od paru lat nieudolnie usiłuje napisać Gregson-Williams.

