Jesień 2026 roku w Polscu, to czas "Lalki" Bolesława Prusa! Mamy dwie ekranizacje i w tym da soundtracki (okay na razie wyszedł jeden). Kto wyjdzie zwycięsko z tego lalkowego pojedynku?
W napisach końcowych filmowej Lalki napisali nagrane muzyki wrzesień 2026. Czy rzeczywiście Targosz nagrał muzykę na parę dni/tygodni przed premierą i zdążono w montażu dźwiękowym ją dołączyć?
Eee? Nie widzę związku. To nie chodzi o kompozytorów - obu w/w znam prywatnie - tylko o projekt, który medialnie już dawno jest przegrzany i dotyczy najbardziej znienawidzonej przeze mnie gatunku - szkolnych lektur patriotycznych z wykrochmalonymi kostiumach, których z założenia od wielu, wielu lat nie oglądam. Chajdecki ma wiele projektów, których też nie tykałem wizualnie - patrz 90% jego seriali dla TVN. Czy to coś zmienia?
Z chęcią obejrzałem obydwie, tak jak planuję iść na kolejną ekranizację Jane Austen, których powstało wiele.
Jestem na tak, gdy próbują kręcić kostiumowe i historyczne produkcje. Chętnie zobaczyłbym jeszcze wariację Lalki z zombiakami, tak jak było z Jane Austen oraz pełną 5 godzinną Lalkę kinową. Ta z Urzędowską i z Dorocińskim może doczekać się za jakiś czas wersji serialowej.
Okazuje się, że Lalka od Netflixa zachęciła do sięgnięcia po książkę. To jest duży plus, jeśli wzrasta czytelnictwo.
Co do obrazków, w końcu muszę pochwalić za dbałość o szczegóły. Wcześniej kręcili kostiumy przy czystych i ślniących chodnikach, co szczególnie raziło przy tvnowskim "Belle Epoque". Teraz w końcu mamy rozsypaną końską gnojówkę, błoto i brud w każdej scenie ulicznej. Najwięcej tego jest w wersji Netflixa. Można nawet poczuć ten smród.
Obydwie Lalki oceniam pozytywnie, choć nie daję ocen maksymalnych. Gdzieś ocena 6-7/10. Netflixowa Lalka ze względu na prowokacyjną formę z elementami czarnego humoru i szczypty Tarantino uważam za niezłą parodię Prusa.
Baasch i Targosz podkładają muzykę głośno. Nie jest to romantyzm walców Kilara i Kurylewicza, Targosz momentami naśladuje smutek Maxa Richtera. Baasch próbuje przełożyć 19-wiecznych kompozytorów na współczesną muzykę filmową.
Jestem na tak. Wolę takie kino niż autorskie kino LGBTQ od Łukasza Rotundy o rozterkach współczesnych artystów lub świąteczną komedię romantyczną z Karolakiem.
Różnica między tymi polskimi produkcjami jest taka, że dekadę temu by główną rolę grał Karolak, a dziś ponieważ moda się na niego skończyła, to gra ją Szuchard, który jest od 2 lat nowym Karolakiem (i za chwilkę tak samo spadnie z tronu więc chłop orze jak może).
Przynajmniej aktorzy nie patrzą na wojenkę w necie i na YT:
Marcin Dorociński we wpisie w mediach społecznościowych podziękował widzom za obecność w kinach. Następnie pogratulował ekipie "Lalki" Netfliksa."Chciałbym też najserdeczniej pogratulować twórcom 'Lalki' Netfliksa i bardzo nisko im się ukłonić. Każdy artysta ma prawo do reinterpretacji, zabawy, szaleństwa i przygody. I w taką właśnie szaloną podróż zabrał mnie Paweł Maślona, a ja dałem mu się porwać. Uważam ten serial za znakomity, a jego autorzy: Paweł Demirski, Jagoda Dutkiewicz i Jan Kwieciński wykonali kawal dobrej roboty" - napisał aktor."Korzystając z okazji: szczególnie nisko chciałbym ukłonić się Tomaszowi Schuchardtowi mojemu znakomitemu koledze po fachu - za wybitną kreację Stanisława Wokulskiego. A także całemu zespołowi aktorskiemu, na czele z Sandrą Drzymalską, Marią Kanią i Jackiem Braciakiem. Co to za kreacje!" - dodał.Dorociński zwrócił się także z apelem do widzów."Bardzo bym chciał, żebyśmy potrafili rozmawiać o obu 'Lalkach' kulturalnie, bez plemiennych wojen i komentarzy rodem z kibolskich ustawek. Za każdym filmem stoją ludzie, ich praca i emocje. Nie zapominajmy o tym" - podkreślił.
Aktorzy nie mogą powiedzieć negatywnie o pracy kolegów. Oni z nimi muszą współpracować przy kolejnych produkcjach. Tym bardziej nie wskazane jest, aby krytykować producentów i reżyserów skoro mogą być ich kolejnymi pracodawcami.
Tak zastanawiam się, czy inni aktorzy nie występują częściej od Schuchardt. Może Marcin Czarnik lub Sebastian Stankiewicz? Co roku mają po 7-8 tytułów w roku. W tym roku Schuchardt ma 2 tytuły "Lalka" i "Mille". W przyszłym roku "Noce i dnie". Chyba propozycje teraz nie sypią się do niego tak często, jak to było 2-3 lata temu. Chyba, że z 5 projektów jest ukrytych, ale nie sądzę.
Ta dwójka którą wymieniłeś to aktorzy charakterystyczni, grają bardzo dużo, to prawda, nawet i może więcej niż Szuchard, ale praktycznie zawsze tylko drugi lub trzeci plan.
Schuchardt też nie gra ciągle ról pierwszoplanowych. W zeszłym roku miał główne role w Breslau i Dom Dobry. Ministranci, 1670 i Heweliusz to był drugi plan.
Może wynika zmęczenie Schuchardtem, że produkcje z jego udziałem są bardziej nagłaśniane i odnoszą sukcesy w oglądalności.
Ogłoszono początek zdjęć do drugiego sezonu Breslau, więc tu musi wrócić Schuchardt do głównej roli detektywa Podolskiego.
Kolejna moda to filmy biograficzne. Nadchodzące premiery: Wioletta Villas, Jan Borysewicz, Jacek Kuroń, Adam Małysz, Wanda Rutkiewicz
W większości przypadków, dalej nie widzę przypisanych potencjalnych kompozytorów. Znaczy wiem, że do "Jacka Kuronia" będzie robił Wojtek Urbański. Ale na przykład kto skomponuje muzykę do "Adama" to nie wiem. ''
Plus ciekawe kiedy wydadzą tę muzykę Łukasza Targosza. I jestem prawie na 90%, że za rok podczas Festiwalu Muzyki FIlmowej w Krakowie, będzie grana "Lalka", a może nawet kilka "Lalek". Zrobią koncert z muzyką ze wszystkich adaptacji "Lalki".