John Williams - Disclosure Day (2026)
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Fajnie polaryzuje na necie ten nowy Szpilberg nawet wśród fanbojów. Sam jestem zaskoczony, bo ja akurat należę do tej grupy, która mimo że zauważa minusy, jednak uważam film za miłe zaskoczenie, bo spodziewałem się czegoś gorszego po tych kiepskich trailerach.
NO CD = NO SALE
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15256
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Na YT najwiekszy zawód roku i najgorszy film roku, oraz najgorszy film Spielberga, przynajmniej tak twierdzi Ten Gość, który zjechał He-Mana, według niego, to jest film nakręcony w latach 70.tych ale z akcją osadzoną we współczesności + ma fatalny scenariusz 
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Lisu widzę jak zwykle przeczyta i obejrzy najpierw sto recenzji, zanim samemu zobaczy film
Kocham takich teoretyków <3
NO CD = NO SALE
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9448
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: John Williams - Disclosure Day (2026)
Dla mnie film na plus, ale akurat to, że to film jakby wyrwany z seventisów, to moim zdaniem jest prawda. Wszyscy mówią, że to czwarty (jeśli liczyć Kryształową Czaszkę piąty) Spielberg o kontakcie z kosmitami, ale mało kto mówi, że to też jego czwarty, de facto, thriller spiskowy: Bliskie spotkania trzeciego stopnia (sam Spielberg w making-ofie mówi, że to Watergate plus kosmici), Monachium, The Post i właśnie Disclosure Day. Tylko że trzy poprzednie albo były robione w latach siedemdziesiątych (CE3K) albo do nich stylistycznie nawiązują (Munich, The Post. Nawet użycie zoomu w obu!). Disclosure Day jest robiony wręcz nowocześnie (te długie ujęcia w pościgach samochodowych pokazują, że na stare lata Spielberg chyba odkrył drony i, Adam, mówię o latających obiektach, nie o Hildur).
Film ma parę momentów doskonałych - długie ujęcie w pierwszej scenie w stacji telewizyjnej (klasyczny Spielberg Oner), potem cała akcja w motelu (oświetlenie w pewnym momencie, choć w innym, zimniejszym kluczu kolorystycznym, podchodzi pod porwanie z Bliskich spotkań),, sam finał , zwłaszcza ujęcie ostatnie.
Scenariusz czasem (i CGI) faktycznie lekko kuleje. Ale Spielberg-reżyser kurde wciąż ma w sobie inscenizacyjnie to coś. Ruch wewnątrz kadru, operowanie długimi ujęciami. Blunt jest faktycznie znakomita.
Co do Williamsa, niedługo wypowiem się bardziej, ale jest to score stonowany pod wieloma względami. I nie do końca z czasów Kina Nowej Przygody.
Film ma parę momentów doskonałych - długie ujęcie w pierwszej scenie w stacji telewizyjnej (klasyczny Spielberg Oner), potem cała akcja w motelu (oświetlenie w pewnym momencie, choć w innym, zimniejszym kluczu kolorystycznym, podchodzi pod porwanie z Bliskich spotkań),
Spoiler:
Spoiler:
Scenariusz czasem (i CGI) faktycznie lekko kuleje. Ale Spielberg-reżyser kurde wciąż ma w sobie inscenizacyjnie to coś. Ruch wewnątrz kadru, operowanie długimi ujęciami. Blunt jest faktycznie znakomita.
Co do Williamsa, niedługo wypowiem się bardziej, ale jest to score stonowany pod wieloma względami. I nie do końca z czasów Kina Nowej Przygody.