- Więc jak go finalnie przekonałeś?
- Złożyłem mu ofertę nie do odrzucenia
youtu.be/LdDYbevgMTk
Bez przesady, nie powiedziałbym, że Williams słynie z takich tytułów. Ciągnie się za nim przede wszystkim „Qui-Gon's Noble End” i w zasadzie tyle. No chyba że dodamy jeszcze „The Death of Yoda”, ale ten tytuł pojawił się dopiero na wydaniu Anthology z 1993 roku, a nie na oryginalnym OST z 1983.
By pociągnąć odrobinę ten ciekawy merytorycznie off-top (ej może to pomysł na nowy temat w ogóle), to najlepszy i tak jest Horner, który potrafił ukryć duzy spoiler pod płaszczykiem przeczytania połowy słownika dla jednego tytułu utworu.Pawel P. pisze: ↑ndz maja 31, 2026 09:09 amZ „Jaws” nie widzę na oryginalnym albumie niczego, co rzeczywiście spoilerowałoby fabułę. „Chrissie's Death”? To przecież początek filmu. „The Underwater Siege”? No zaskoczenie ogromne.„Hand to Hand Combat”? Pierwszy trailer zdradził dziesięć razy więcej.
Jeśli „The Underwater Siege" jest spoilerem, to równie dobrze spoilerem jest „The Asteroid Field", „The Desert Chase" czy „The Forest Battle". A wtedy połowa historii muzyki filmowej staje się spoilerem. Nie mieszajmy spoilerów z opisem sceny.
Tak, w „Indianie Jonesie" ostatnim mamy "Battle of Syracuse" - wiadomo, że połowa widowni filmu to pasjonaci historii starożytnej Grecji i podróży w czasie, Damn you, John Williams!
„War Horse” – OK, mamy „The Death of Topthorn”, ale warto pamiętać, że to adaptacja bardzo popularnej książki. „Reunion”? W co drugim filmie jest jakiś „Reunion”.
W przypadku „Born on the Fourth of July” film opowiada o prawdziwej postaci i prawdziwych wydarzeniach, opisanych już w latach 70. w głośnej autobiografii Rona Kovica. A „The Shooting of Wilson” nie odnosi się nawet do losu głównego bohatera, choć sam wątek jest oczywiście bardzo ważny.
A jakie właściwie spoilery są w „Revenge of the Sith”? „Enter Lord Vader”? „Anakin vs. Obi-Wan”? „The Birth of the Twins and Padmé's Destiny”? No come on! To nie był thriller z twistem na końcu, tylko prequel do historii, o której słyszeliśmy od czasów oryginalnej trylogii.
Oczywiście wszystko zależy od indywidualnej wrażliwości na takie rzeczy, ale absolutnie nie powiedziałbym, że Williams słynie ze spoilerowych tytułów. Szczerze mówiąc, pierwszy raz od 35 lat spotykam się z taką opinią.
Poza „Qui-Gon's Noble End” i może jednym czy dwoma wyjątkami trudno mi wskazać przykłady, które rzeczywiście zdradzałyby kluczowe zwroty fabularne.