Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
swordfish
Zdobywca Oscara
Posty: 3748
Rejestracja: śr gru 01, 2010 11:44 am
Lokalizacja: Polska

Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)

#151 Post autor: swordfish » wt maja 19, 2026 14:48 pm

W ostatnim odcinku były sceny kościelne, gdzie zabrzmiała muzyka mocno labrinthowa.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9943
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)

#152 Post autor: Wojteł » wt maja 19, 2026 23:50 pm

? Bo miała organy?
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 61456
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)

#153 Post autor: Adam » śr maja 20, 2026 08:58 am

Nic nie brzmiało jak muza Laba. Raczej jak stockowa muzyka kościelna :)
NO CD = NO SALE

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9943
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)

#154 Post autor: Wojteł » sob maja 23, 2026 03:03 am

Adam pisze:
wt maja 19, 2026 13:47 pm
Wojtełe, czekamy!
Eeee, no co mam powiedzieć, miałem jakieś przemyślenia co do muzyki w trakcie seansu, ale błyskawicznie mi wyparowały z głowy po seansie. Jedyne, co pamiętam, to że to takie glassowskie ostinato wygląda na temat Jules. I to jest kolejny problem z tym serialem, bo operowanie leitmotywami wydaje mi się po prostu fundamentalnie poronionym pomysłem w przypadku Euforii. Inna sprawa, że te tematy są ładne i jak na Hansa oryginalne (tzn. ewidentnie nawiązują do innych kompozytorów, ale to jest stylistyka, jakiej Zimmer do tej pory nie ruszał), ale kompletnie nie pasują do postaci.

Ten prolog z Alamo całkiem intrygujący i tak jak wcześniej mówiłem, zdecydowanie jest najciekawszą postacią w tym sezonie, w dużej mierze przez charyzmę aktora. Ale te oskarżenia Levinsona o mizoginię z każdym kolejnym takim wątkiem fabularnym wydają się coraz bardziej uzasadnione. Tak samo jak teorie, że nie chciał już kręcić Euforii, tylko tarantinowski western, ale HBO go docisnęło, więc połączył te pomysły, i teraz oglądamy sobie wszyscy radośnie tego potworka.

Inna sprawa, że nie wiem, czy nawet do tego westernu był aż tak zainspirowany, skoro oparł z 5 minut dramatycznego monologu jednej z postaci o miejską legendę, którą czytałem w gimnazjum na bash.org.pl czy innym pokrewnym portalu, jakich wtedy było sporo, jako absolutny autentyk. A może to bardziej świadczy o jego brakach w kreatywności i dobrze się łączy z tym podpieprzaniem pomysłów innym? Nie wiem. Dziwny ten serial, nie wiem za bardzo na co ja paczę, i w sumie to mnie mało interesuje. Przy dwóch pierwszych sezonach euforii zarwałem noc, albo i dwie, bo bingowałem ten serial. Teraz robię sobie czasami godzinę przerwy w połowie odcinka, woląc siedzieć na telefonie, zmywać naczynia, albo patrzeć jak farba schnie.

No słabe to.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

ODPOWIEDZ