Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
a to co Wawrzek wstawia to nie są jakieś fejury?
NO CD = NO SALE
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9940
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Ten kawałek pojawił się w dwóch odcinkach, za drugim razem chyba nawet w innej aranżacji (chyba, że po prostu go zmiksowano z innym trackiem - nie chce mi się teraz sprawdzać), więc wygląda na to, że to faktycznie kawałek Zimmera. Jak leciał w drugim odcinku, to myślałem, że podłożyli coś ze starego filmu, ale teraz myślę, że Levinson chciał Herrmanna, a Hans mu powiedział, że przecież mają Herrmanna w domu.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
ale skąd by ktoś miał mieć oryginalny track, skoro score nie wyszedł?
nawet Hybrid jak wpuszczał masowo complete do sieci, to nie robił tego DZIEŃ po premierze tytułu
nawet Hybrid jak wpuszczał masowo complete do sieci, to nie robił tego DZIEŃ po premierze tytułu
NO CD = NO SALE
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9940
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Dobra, widzę, że bawimy się w głupie pytania, to chętnie odpowiem:
Jeśli oglądałeś w życiu jakiś film, to być może zauważyłeś, że czasami muzyka leci w scenach bez dialogów i SFX-ów. To jedna z takich scen (są tam z dwie linijki dialogu między aktorkami i trochę rozmów ludzi w tle, ale do tego dojdziemy). Zaawansowana technologia (taka jak na przykład windows muwi mejker) i niezwykle utalentowani, potrafiący się nią posługiwać, specjaliści są w stanie jej użyć, żeby takie kawałki z filmu wyekstrahować.
Po drugie: jak mówiłem, scena w większości nie ma dialogów (w sumie bezsensowne by było track tego typu podłożyć pod scenę pełną SFX-ów), ale jakieś dźwięki poza muzyką się tam przewijają - znowu, zakładam, że darmowy Reaper by ogarnął wycinanie odpowiednich pasm, a co dopiero jakieś bardziej zaawansowane oprogramowanie, jak na przykład Izotope RX. No ale autor tego tracka widać ma program jeszcze niedoskonały technicznie, albo sam go nie zużytkował w pełni, bo jak przesłuchasz ten track, to w niektórych miejscach usłyszysz szczątkowy SZUM ROZMÓW W TLE ze sceny, z której został wycięty.
Po trzecie, jakbyś miał wątpliwości skąd autor wrzutki miał ten track, i nie jesteś w stanie wierzyć mi na słowo, że takie cuda jak windows movie maker istnieją, to pod trackiem na yt jest napisane:
Jeśli oglądałeś w życiu jakiś film, to być może zauważyłeś, że czasami muzyka leci w scenach bez dialogów i SFX-ów. To jedna z takich scen (są tam z dwie linijki dialogu między aktorkami i trochę rozmów ludzi w tle, ale do tego dojdziemy). Zaawansowana technologia (taka jak na przykład windows muwi mejker) i niezwykle utalentowani, potrafiący się nią posługiwać, specjaliści są w stanie jej użyć, żeby takie kawałki z filmu wyekstrahować.
Po drugie: jak mówiłem, scena w większości nie ma dialogów (w sumie bezsensowne by było track tego typu podłożyć pod scenę pełną SFX-ów), ale jakieś dźwięki poza muzyką się tam przewijają - znowu, zakładam, że darmowy Reaper by ogarnął wycinanie odpowiednich pasm, a co dopiero jakieś bardziej zaawansowane oprogramowanie, jak na przykład Izotope RX. No ale autor tego tracka widać ma program jeszcze niedoskonały technicznie, albo sam go nie zużytkował w pełni, bo jak przesłuchasz ten track, to w niektórych miejscach usłyszysz szczątkowy SZUM ROZMÓW W TLE ze sceny, z której został wycięty.
Po trzecie, jakbyś miał wątpliwości skąd autor wrzutki miał ten track, i nie jesteś w stanie wierzyć mi na słowo, że takie cuda jak windows movie maker istnieją, to pod trackiem na yt jest napisane:
Sama scena z tym trackiem była dostępna w oryginale i przeróbkach z podłożonym śmiechem na YT parę godzin po premierze odcinka. Dziwisz się, jakby był rok 2006, a nie era streamingu, w której wszystkie zwroty akcji będą ci zaspojlerowane miniaturkami na YouTube, jeśli będziesz zwlekał z oglądaniem odcinka popularnej serii dłużej niż 6 godzin, i nie wiedział ile rzeczy się da zrobić z odpowiednim programem do miksu dźwięku. Tym bardziej mnie dziwi Twoje pytanie, bo ten track pojawia się w odcinku, którego warstwą wizualną się zachwycałeś, więc nawet jeśli nie oglądasz tego serialu regularnie, to ten odcinek zaliczyłeś — nie chciało Ci się nawet w link kliknąć przed komentowaniem? To porównanie z Hybridem też kompletnie z czapy, bo to jest dosłownie jeden zripowany track, a nie complete, do którego trzeba mieć albo pliki robocze, albo chociaż isolated audio z BR.All songs were extracted of the episodes and they're not the official versions. This videos are made for the fans while they wait for the official release in the streaming platforms.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35746
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Nie ukrywam, że bardzo ciekawie czyta się to co Wojtek pisze o tej Euforii Hansa. Aż bym chciał przeczytać taką recenzję, czy artykuł o niej.
Przy czym jest coś w tym co Wojtek pisze smutnego, co nie znaczy, że nieprawdziwego - wiek Hansa.
Wszyscy się starzejemy i nawet i Hans Zimmer. I kto wie czy może taka Euforia to nie jest jego próba pozostania młodym. Tak jak te trasy koncertowe, gdzie trochę może się poczuć jak gwiazda roka. Czy jak w tym dokumencie, gdzie rozmawia z Timothy Chalamet, Zendayą i zblazowaną Billie Eilish i jej bratem, którego dziewczyna wygląda totalnie jak Billie Eilish i co nie jest w żadnym stopniu creepy weird.
I Hans rozmawia z tymi młodymi, może aby poczuć się dalek młodym. I dlatego przyjął tę pracę przy Euforii, której według Wojtka nie rozumie. I nagle się dowiaduje, że OnlyFans to nie strona, gdzie jego fani mogliby słuchać jego muzyki zamiast Spotify.
Przemijanie jest smutne.
Przy czym jest coś w tym co Wojtek pisze smutnego, co nie znaczy, że nieprawdziwego - wiek Hansa.
Wszyscy się starzejemy i nawet i Hans Zimmer. I kto wie czy może taka Euforia to nie jest jego próba pozostania młodym. Tak jak te trasy koncertowe, gdzie trochę może się poczuć jak gwiazda roka. Czy jak w tym dokumencie, gdzie rozmawia z Timothy Chalamet, Zendayą i zblazowaną Billie Eilish i jej bratem, którego dziewczyna wygląda totalnie jak Billie Eilish i co nie jest w żadnym stopniu creepy weird.
I Hans rozmawia z tymi młodymi, może aby poczuć się dalek młodym. I dlatego przyjął tę pracę przy Euforii, której według Wojtka nie rozumie. I nagle się dowiaduje, że OnlyFans to nie strona, gdzie jego fani mogliby słuchać jego muzyki zamiast Spotify.
Przemijanie jest smutne.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Że coWawrzyniec pisze: ↑ndz maja 10, 2026 12:39 pmktórego dziewczyna wygląda totalnie jak Billie Eilish i co nie jest w żadnym stopniu creepy weird.
NO CD = NO SALE
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35746
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
te zdjęcia to sprzed ok 10 lat i było to wyjasniane, że to było Halloween i wszystkie dziewczyny miały się upodobnić do Billie.
zupełnie inaczej dziś wygląda - obejrzyj sobie Shrinking, epizod sprzed miesiąca
:

zupełnie inaczej dziś wygląda - obejrzyj sobie Shrinking, epizod sprzed miesiąca

NO CD = NO SALE
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35746
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
No dobra, ale kiedy ją poznał, to jednak miała coś z Billie.
Ale dobra, bo offtopujemy tutaj. A mnie bardziej chodziło oto, jak Wojtek postrzega Hansa. I według niego to jest pewnie Hans Zimmer:
youtu.be/VMin0i_h8PI
Ale dobra, bo offtopujemy tutaj. A mnie bardziej chodziło oto, jak Wojtek postrzega Hansa. I według niego to jest pewnie Hans Zimmer:
youtu.be/VMin0i_h8PI
#WinaHansa #IStandByDaenerys
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
wczorajszy odcinek muzycznie to jeszcze większe wtf - jakimś Ben Hurem polecieli jak Cassie kręci porno klipy i zamienia się w gigantkę 
bez kitu, oni musieli to kręcić mocno zjarani, i że ktoś takie coś dopuścił do emisji...
bez kitu, oni musieli to kręcić mocno zjarani, i że ktoś takie coś dopuścił do emisji...
NO CD = NO SALE
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9940
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Nawet lepiej, przy samych porno klipach leciał walc podobny do tego z matchstick man z dodanymi epickimi chórami a la piraci albo angels and demons, a Ben Hur, którego Hans unikał całe zycie pisząc do współczesnego kina sandałowego, faktycznie leciał w scenie ataku Sydney Sweeney na Los Angeles, gdzie stylizacja powinna iśc raczej w stronę filmów Toho, albo amerykańskich filmów z lat 50tych o podobnej tematyce, gdzie były mniejsze składy i elektronika. Z jednej strony niby fajnie, jak Hans robi coś, czego do tej pory nie próbował, z drugiej, ta stylizacja jest nietrafiona — nie ten typ kina, nie ta dekada.
Poza tym WTF, o którym wspomina Adam, ten serial jest strasznie nudny. Myślę, że Nate jest najlepszą metaforą tego, co Levinson robi z pozostałymi mu bohaterami - bierze postać i odcina po kawałku na odcinek, byleby zapchać czymś te 8 odcinków.
Btw. - nie pamiętam, czy widziałem kiedyś tak jednogłośne narzekanie na jakikolwiek score Zimmera. Zazwyczaj, jak krytycy narzekali, że enty raz odcina kupowny albo próbuje ludzi zamordować tymi pierdzącymi basami, to i tak casualowcom się podobało. Teraz wystarczy wejść choćby pod najnowszy odcinkek making of na YouTube, żeby zobaczyć, ilu ludzi narzeka na odejście Labrintha i nową muzykę. Najczęsciej przewijającym się komentarzem jest "WTF is this fucking score?" Niestety, mam wrażenie, że to jest Hans nie tylko bez tej młodzieńczej energii, ale, co gorsza, bez pomysłu. A tam, gdzie jakieś ma (np. ten Herrmannowski temat Maddie), to wydaje się kompletnie nie pasować do postaci i obrazu.
Poza tym WTF, o którym wspomina Adam, ten serial jest strasznie nudny. Myślę, że Nate jest najlepszą metaforą tego, co Levinson robi z pozostałymi mu bohaterami - bierze postać i odcina po kawałku na odcinek, byleby zapchać czymś te 8 odcinków.
Ja ostatnio byłem u lekarza i mi powiedział wiele oburzających rzeczy, na przykład "pan już nie jest nastolatkiem", więc to nie miało jakiegoś personalnego podtekstu. Ale Hans też już nastolatkiem nie jest i od bohaterów Euforii nie dzieli go 10 lat, jak Labrintha, ani nawet pokolenie, tylko dwa — dali serial, który miał uchwycić esencję dojrzewania w latach 2010–2020 komuś, kto należy do pokolenia baby boom. Levinson niby się bronił tym, że bohaterowie skończyli szkołę i są starsi, ale come on, oni mają w serialu jakieś 22 lata, a nie 50 i mentalnie się od 18-latków drastycznie nie różnią. A tym bardziej nie będą się jarać nawiązaniami do Herrmanna albo jakichś filmów klasy B z czasów, gdy Hans sam był co najwyżej w kołysce. Dużo lepiej wyszedł Zimmerowi pod tym względem drugi Spider-Man, ale tam zaprosił do współpracy 6 typa z przemysłu rozrywkowego. W ogóle dziwnym pomysłem dla mnie jest, żeby ten score dawać komuś piszącemu na orkiestrę (nawet w taki sposób jak Hans), pomijając może te bardziej westernowe sekwencje. Ale jak już chciał kogoś, kto by miał orkiestrowy warsztat i umiał tworzyć nowoczesne brzmienia, to oczywistym wyborem byłby Ludwiczek, który i pisać na orkiestrę umie, i doskonale zna współczesny biznes muzyki rozrywkowej, i nawet N-word passa ma, a to wszystko przed 40-stką.Ale dobra, bo offtopujemy tutaj. A mnie bardziej chodziło oto, jak Wojtek postrzega Hansa. I według niego to jest pewnie Hans Zimmer:
Btw. - nie pamiętam, czy widziałem kiedyś tak jednogłośne narzekanie na jakikolwiek score Zimmera. Zazwyczaj, jak krytycy narzekali, że enty raz odcina kupowny albo próbuje ludzi zamordować tymi pierdzącymi basami, to i tak casualowcom się podobało. Teraz wystarczy wejść choćby pod najnowszy odcinkek making of na YouTube, żeby zobaczyć, ilu ludzi narzeka na odejście Labrintha i nową muzykę. Najczęsciej przewijającym się komentarzem jest "WTF is this fucking score?" Niestety, mam wrażenie, że to jest Hans nie tylko bez tej młodzieńczej energii, ale, co gorsza, bez pomysłu. A tam, gdzie jakieś ma (np. ten Herrmannowski temat Maddie), to wydaje się kompletnie nie pasować do postaci i obrazu.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Gigantyczna Cassie jak dla mnie jest nawiązaniem do "Honey, I blew up the kid" z 1992 roku.
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
To nawiązanie do Attack of the 50 Foot Woman z 1958, filmu do którego remaku Hollywood przymierza się już od dawna, a teraz ma go robić Burton z Margot Robbie.
Re: Labrinth & Hans Zimmer - Euphoria (TV)
Dokładnie. Ten nagłówek z wczorajszego artykułu z Hollywood Reporter krzyczący „Bring back Labrinth” musi boleć. A branża ślepa nie jest
NO CD = NO SALE


