Theodore Shapiro
Re: Theodore Shapiro
NO CD = NO SALE
Re: Theodore Shapiro
Nie do końca mi się chce w to wierzyć. Co innego skrócenie sceny, a nie całkiem wyrzucenie znanej aktorki z filmu.
Re: Theodore Shapiro
To było małe cameo, w którym zagrała samą siebie i ponoć gryzło się to strukturalnie z całą sekwencją, także zrezygnowano z tej sceny i w takie tłumaczenie jestem w stanie uwierzyć. A Sydney to gwiazda, która ma już zapowiedziane 6 następnych filmów, także nikt tam jej nie canceluje, choć pewnie wielu by chciało.
Re: Theodore Shapiro

1. Timeless 04:03
2. Extractions 02:26
3. Bide My Time 01:12
4. Mea Culpa 01:01
5. Dior Staircase 01:11
6. Figure It Out 01:11
7. If It Happens 02:08
8. The Holy Grail 01:23
9. Dream Closet 01:37
10. I Always Knew 01:35
11. The End Zone 02:28
12. Satan Meets Satin 00:50
13. Como 01:53
14. The Last Supper 02:16
15. Betrayal 02:29
16. Lava 03:07
17. It's Always Been You 01:52
18. Fell Out of the Sky 01:16
19. The Juicy Bits 02:14
20. Forever My Girl 03:20
39:32
Re: Theodore Shapiro
Całkiem spoko film, udanie wpisuje się w kontynuację kultowej już jedynki, aktorzy weszli tak samo dobrze w swoje role, widać że sprawia im to przyjemność po latach, i nie jest to tylko odcinanie paychecka. Można trochę ponarzekać momentami na plot, bo jest dość oklepany - że nikt nie kupuje dziś magazynów papierowych, wszystko się scrolluje na smartfonach, zwolnienia w korporacjach z powodu AI.. Od ilości cameo boli głowa, wycięcie Wintour i Sweeney za wiele nie zmieniło, bo jest ze 20 innych w tym Versace, Ciara, Gaga, znani sportowcy, dziennikarze, fotografowie mody itd.
Piosenki beznadziejne, szczególnie pierwsze 30 minut jest nimi zawalony film, jakieś angielskie disco polo.. Score jest spoko ale kiepsko i cicho podłożony - chętnie obadam sobie album.
Ogólnie - chyba nikt sie nie spodziewał, że film wypali na takim poziomie. Nikt nie oczekiwał, wszyscy potrzebowali. Zrobić po 20 latach sequel na poziomie, dziś nie jest wcale łatwo. Jedynka oczywiście lepsza, ale dwójka nie ma się czego wstydzić.
Piosenki beznadziejne, szczególnie pierwsze 30 minut jest nimi zawalony film, jakieś angielskie disco polo.. Score jest spoko ale kiepsko i cicho podłożony - chętnie obadam sobie album.
Ogólnie - chyba nikt sie nie spodziewał, że film wypali na takim poziomie. Nikt nie oczekiwał, wszyscy potrzebowali. Zrobić po 20 latach sequel na poziomie, dziś nie jest wcale łatwo. Jedynka oczywiście lepsza, ale dwójka nie ma się czego wstydzić.
NO CD = NO SALE