#558
Post
autor: Mystery » wt lut 10, 2026 01:20 am
Udało się w końcu nadrobić. Ostatni raz byłem na 3D na poprzednim Avatarze i zapomniałem jak świetne to może być i właśnie na takie filmy powinno się chodzić do kina. Znakomite efekty, pamiętam jak dziś, że pierwszy Avatar był mi w kinie za ciemny, tu nie miałem już najmniejszych zastrzeżeń. Niestety gorzej już z samym obrazem, jak dla mnie najsłabszym z trylogii, co i oznacza, że i najsłabszym w kinowym dorobku Jamesa. Przede wszystkim niesamowicie przesadzona długość i śmiało możnaby to było zmieścić w dwóch godzinach, bo fabuły praktycznie tu brak, kogoś porywają, później go ratują, bitka i tak w kółko. Ten film to straszny klon poprzednich filmów. Punkt wyjściowy ten sam, w pierwszym filmie zła korporacja chce wydobywać minerał z ziemi, w drugim tran z wieloryba, trzecim grzyba z Pająka, a dwójka jest tu wręcz powtórzona, szczególnie ostatnia godzina, ta sama bitwa na wodzie, wieloryby, później znów akcja na statku i walka dwóch ojców... Dwójka zachwyciła światem wody, a ta część dzieje się dokładnie w tych samych lokacjach. Na 10 minut przenosimy się do tego nowego plemienia i to tyle i z nowych miejsc większe wrażenie zrobiły te fabryki, które zbudowali tam ludzie, a tak zapowiadano po jedynce, że w kolejnych częściach będziemy zwiedzać nowe cudowne miejsca i ta część to zmarnowany potencjał na pokazanie tych nowych światów. Nowe plemię i antagonistka fajne, ale słabo wykorzystane, niby była przez cały film, ale w finale nagle znika i tyle, a aż prosiło się tu o finałowe starcie z Netyri, które Kira jednak szybko niweluje. Samo zakończenie również nie sprawiało wrażenia zamknięcia trylogii czy nawet tak monumentalnego filmu, który był przedłużany na maksa, a zakończenie walnęli w dwie minuty i bum, napisy końcowe. Jedyne co się tu udało względem dwójki, to lepsze ukazanie relacji rodzinnych i nawet Spider, który nieoczekiwanie stał się tu głównym bohaterem, nie irytował tak jak ostatnio. Muzycznie okazale i Simon dobrze inkorporuje tematy i sygnatury Hornera. Udanie powraca temat z dwójki i sam początek jest tu naprawdę dobry, nowe nuty dla braci i kupców, Brothers i Windtraders z soundtracka, choć później muza już ogranicza się głównie do różnej jakości action scoru, z którego najlepiej wypada Marshaling Forces, czyli największe szlagiery z soundtracka błyszczą też w samym filmie, choć zdaje się, że na albumie tak jak w dwójce, brakuje sporo muzyki akcji.
Teraz serii przyda się dłuższa przerwa, taka by ludzie trochę zapomnieli i znów zatęsknili i potrzeba tu zdecydowanego odświeżenia, bo czwarte starcie z wojskiem na Pandorze to już by było za wiele...