
Przez lata mojej przygody z 'tą' muzyką nie zwróciłem na to uwagi a mianowicie na ..nazewnictwo.
Przy słuchaniu płyty Frances, nazywanie jej 'muzyką filmową' w moim przypadku nie miało sensu, gdyż nie widziałem filmu i zupełnie inaczej ją odbieram...
Dlatego też uważam, że nazywanie 'tej' muzyki muzyką filmową spłaszcza jej wymowe - DUZO lepszym określeniem jest - moim zdaniem - muzyka ILUSTRACYJNA.
Muzyką filmową mogą być sobie piosenki z filmu...czysty score powinno się nazywać muzyką ilustracyjną, gdyż lepiej oddaje to jej wymowe. Muzyka filmowa - brzmi dosyć 'swojsko' jeżeli wiecie o czym mowie, wiele ludzi powie że tez lubi muzyke filmową, po czym wymieni kilka fajnych piosenek różnych zespołów , który uslyszał w filmie.
Ja w każbym bądź razie jestem fanemu muzyki ilustracyjnej

Może sie czepiam, ale...
A Wy jak sądzicie?