Mi by się marzyło coś w stylu szeregowca Ryana (pod względem akcji, nie fabuły) i w sumie nie pogardziłbym, gdyby to się działo podczas wojen klonów. Edwards się może produkować, ale wątpię, żebyśmy dostali choćby jedną sceną na poziomie Bitwy o Hoth. Ale ponownie - może się mylę i mam nadzieję, że tak jest w istocie i z kina wyjdę pozytywnie zaskoczony
Btw. Główną rolę znów gra kobieta, ale o bohaterskiej roli Bothan, którzy zginęli, by zdobyć te informacje, ani słowa. A Chewbacca dalej nie ma medalu i nawet Leia go nie przytuliła w TFA. STOP DYSKRYMINACJI RASOWEJ.




