Nie lepiej z Hołdysem?Adam pisze:a ja bym wolał Hansa z Claptonem
FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Mi się wydaje, że gitara miała źle dobrany efekt. W oryginale to chyba było grane na cleanie, a tu brzmiało na jakieś distortion czy inne gówno. Może się mylę, bo gitarzystą nie jestem 

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
nie, jak już mówimy o polskich to tylko Borysewicz lub Skawiński, ewentualnie Sygitowicz
nikt inny 
NO CD = NO SALE
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Ale to Hołdys się upierał, że gdyby nie piraci, to byłby drugim Claptonem 
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
tylko że to była prawda - na polskie realia zarobków nim by był 
NO CD = NO SALE
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Niedzielną prowadzącą już zjechano z każdej strony, więc nie będę się powtarzał. Dodam tylko, że absolutną żenadą były zapowiedzi niektórych utworów, poprzedzone kilkusekundową ciszą: wyglądało to jakby prowadząca nie wiedziała, czy już może zapowiadać utwór, czy jeszcze nie. Albo jakby zapomniała zapowiedzieć utwór i w ostatniej chwili sobie przypomniała.
Chciałbym ponarzekać na koncepcję, jaką przyjęto, jeśli chodzi o dwujęzyczność festiwalu: prowadzący przeważnie mówili jedną informację po polsku, drugą po angielsku - bez tłumaczenia, albo tylko z jego mega skrótowymi elementami. Czasami tłumaczenie było wierne, ale tylko czasami. W związku z tym w obu przypadkach wypowiedzi dla nieznających drugiego języka musiały się wydawać mocno wyrwane z kontekstu i pozbawione jakiegoś logicznego ciągu. O ile pamiętam, na gali bondowskiej w jednym momencie prowadząca zadała pytanie po angielsku, a prowadzący odpowiedział jej po polsku (lub odwrotnie, nie mogę sobie przypomnieć) - WTF?!
PS Dziękuję wszystkim za towarzystwo w trakcie festiwalu
#teamdariomarianelli
Chciałbym ponarzekać na koncepcję, jaką przyjęto, jeśli chodzi o dwujęzyczność festiwalu: prowadzący przeważnie mówili jedną informację po polsku, drugą po angielsku - bez tłumaczenia, albo tylko z jego mega skrótowymi elementami. Czasami tłumaczenie było wierne, ale tylko czasami. W związku z tym w obu przypadkach wypowiedzi dla nieznających drugiego języka musiały się wydawać mocno wyrwane z kontekstu i pozbawione jakiegoś logicznego ciągu. O ile pamiętam, na gali bondowskiej w jednym momencie prowadząca zadała pytanie po angielsku, a prowadzący odpowiedział jej po polsku (lub odwrotnie, nie mogę sobie przypomnieć) - WTF?!
PS Dziękuję wszystkim za towarzystwo w trakcie festiwalu
#teamdariomarianelli
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7895
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
A mnie nie było, ale piwko dnia ostatniego było miłe. 
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Haycock zmarł jakiś rok temu.Tomek pisze:Ja tam wolałbym, żeby Hans zagrał coś z Petem HaycockiemTak że dla mnie to raczej wiele hałasu o nic
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
koncert galowy był nierówny, ale miał nie tylko rzeczy dobre, ale też przegenialne momenty, które z nawiązką nadrabiały słabsze chwile. ogólnie sporo kontrastów było na tej gali, jak na żadnym innym koncercie
najgorszą rzeczą i wielkim niesmakiem była oczywiście konferansjerka, ale nie można mieć o to pretensji do organizatorów.
NO CD = NO SALE
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
To niby do kogo mam mieć pretensje, jeśli nie do organizatorów? 
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
inaczej, to nie był ich wybór. zasady kooperacji są jakie są. ale uważam że powinniśmy rozdzielić wrażenia muzyczne od konferansjerki, jakakolwiek by ona nie była. a odnoszę wrażenie że część ludzi negatywnie ocenia galę z powodu prowadzącej oraz tego że np uważają że Kareniny było z pół płyty (prawda, było, i nie była to zbyt rozsądna decyzja W PORÓWNANIU do tego że z innych filmów było po np 4 czy 5 minut - vide Doyle).
NO CD = NO SALE
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
No okej, ja się zgadzam, że powinno się to rozdzielić (gala mi się podobała, mimo idiotycznego czasem doboru repertuaru), ale to organizatorzy odpowiadają za to, co dzieje się na festiwalu, a więc także za to, kto prowadzi koncerty/gale. Rozumiem, że pewnie było to narzucone przez partnera, jednak organizatorzy się na to zgodzili, więc to oni zbierają baty i nie widzę tu żadnej niesprawiedliwości.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10549
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Z Doylem zwalili z kolei na całej linii. Ze ścieżki (HP), którą można było ograć pięknie, właściwie wybrano tylko jeden niewiele znaczący fragment. Część repertuaru, to w ogóle pokłosie odkupienia gotowców przygotowanych przez Townsona na Transatlantyk rok temu. Generalnie repertuar pozostawiał wiele do życzenia. Na takich uroczystościach (bo chyba tym z założenia powinna być gala) wszystko powinno płynąć i porywać tym nurtem uwagę audytorium. A tutaj mieliśmy okazjonalne, bardzo długie przestoje przeplatane z wręcz trailerowymi wycinkami megakultowych skorów. Dobór scen do wykonów również pozostawiał czasami sporo do życzenia. Audiowizualnie miał prawo zafascynoeać chyba tylko Batman.

Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
setlista była w rękach ASCAP bo to był ich event. oczywiście, że dobór materiału był momentami kontrowersyjny - jak chocby rozwleczona choć b.ładna Karenina w porównaniu do krótkich np 4-minutówek Doyla. tylko że też nalezy zdać sobie sprawę że to nie był koncert the best of muzyka filmowa czy szlagierów i nie mógł takim być.
NO CD = NO SALE
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Ogólnie, powinni dać sobie już spokój z tymi galami, bo temat został wyeksploatowany już ponad miarę (Kilar, w zeszłym roku, tegoroczna) przez ostatnie 3 edycje. Obawiam się jednak, że KBF będzie szedł dalej w gigantomanię, w ociekające blichtrem eventy, w masową wielotysięczną widownię. Obym się mylił.
Brakuje mi na tym festiwalu co raz bardziej koncertów tematycznych - gdzie jest Williams? Gdzie Goldsmith?
Brakuje mi na tym festiwalu co raz bardziej koncertów tematycznych - gdzie jest Williams? Gdzie Goldsmith?

- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: FMF i inne Festiwale Muzyki Filmowej oraz Koncerty
Dla mnie gala była w porządku, Goldenthal zmiażdżył, Incepcja mi się podobała (choć ciut mniej basu byłoby mile widziane), piękne To Kill a Mockingbird, fajny Frankenstein... Nawet Thor, który jest ogólnie słabym scorem, wypadł w porządku - co dowodzi, że suitowa formuła służy takim koncertom i powinna na nich dominować (zamiast pojedynczych kawałków jak Spartacus, Harry Potter, czy zwłaszcza The Brokeback Mountain - nawet nie ma czasu się w nie wczuć). Co do Anny Kareniny, to zgodzę się, że była trochę zbyt długa, ale głównie z tego względu, że niezbyt fortunnie dobrano materiał i wydawało się, że ciągle grają ten sam temat (a płyta ma dużo więcej "smaczków"). Konferansjerka żenująca, ale te kilkanaście minut Goldenthala zapamiętam długo. 
Co do formuły galowej - i tak wydaje mi się, że jest poprawa w stosunku do poprzednich lat, gdzie co 3 minuty słyszeliśmy Torbicką albo co 2 minuty orkiestra robiła przerwę między kawałkami - tym razem przynajmniej dawano muzyce dłużej wybrzmieć, zanim prowadzący wracali na scenę. Gdyby setlista tego typu koncertów była złożona wyłącznie z dłuższych suit (nawet zróżnicowanych personalnie - bo rozumiem, że całego koncertu jednemu artyście nie poświęcą), to doznania byłyby świetne.
Przy czym podkreślę jeszcze, że dla mnie chybionym pomysłem jest zapraszanie aż tylu kompozytorów naraz. Doyle powinien mieć swój osobny panel, a tak jego obecności praktycznie nie wykorzystano. Podobnie zresztą ma się sprawa z innymi artystami, nawet Zimmerem.
Co do formuły galowej - i tak wydaje mi się, że jest poprawa w stosunku do poprzednich lat, gdzie co 3 minuty słyszeliśmy Torbicką albo co 2 minuty orkiestra robiła przerwę między kawałkami - tym razem przynajmniej dawano muzyce dłużej wybrzmieć, zanim prowadzący wracali na scenę. Gdyby setlista tego typu koncertów była złożona wyłącznie z dłuższych suit (nawet zróżnicowanych personalnie - bo rozumiem, że całego koncertu jednemu artyście nie poświęcą), to doznania byłyby świetne.
Przy czym podkreślę jeszcze, że dla mnie chybionym pomysłem jest zapraszanie aż tylu kompozytorów naraz. Doyle powinien mieć swój osobny panel, a tak jego obecności praktycznie nie wykorzystano. Podobnie zresztą ma się sprawa z innymi artystami, nawet Zimmerem.