Paweł, czy przy Trylogii Batmanów Nolana, przypadkiem Hans czegoś nie zasugerował w którymś filmie jeśli chodzi o scenariusz ?
Hans Zimmer
Re: Hans Zimmer
czyli Nolan pisze, a Hans już wymyśla powoli score
dobrze wróży
Paweł, czy przy Trylogii Batmanów Nolana, przypadkiem Hans czegoś nie zasugerował w którymś filmie jeśli chodzi o scenariusz ?
Paweł, czy przy Trylogii Batmanów Nolana, przypadkiem Hans czegoś nie zasugerował w którymś filmie jeśli chodzi o scenariusz ?
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Scenariuszowo raczej nie, ale w książeczce do TDKR Nolan opowiada historię o tym, jak zadzwonił do Hansa, żeby podał mu parę zespołów, które mogłyby śpiewać hymn w scenie na stadionie. Hans coś tam rzucił, po czym parę minut później oddzwonił i powiedział, że lepiej będzie jak mały chłopiec zaśpiewa hymn, bo wtedy emocjonalnie wróciliby do tego, o czym ta cała trylogia naprawdę jest, czyli o małym chłopcu, który stracił rodziców.
Re: Hans Zimmer
No właśnie, czyli dobrze coś kojarzyłem w tej kwestii 
Swoją drogą Hans ma ciekawe podejście do filmów, do których piszę muzykę, jak w przypadku TDKR, co wyżej opisuje Paweł.
Z tego co kojarze, to Hans chyba brał udział przy tworzeniu piosenki do Johnny`ego Englisha 1. Nie wiem czy chodzi o kompozycję tej piosenki czy aranżację.
Swoją drogą Hans ma ciekawe podejście do filmów, do których piszę muzykę, jak w przypadku TDKR, co wyżej opisuje Paweł.
Z tego co kojarze, to Hans chyba brał udział przy tworzeniu piosenki do Johnny`ego Englisha 1. Nie wiem czy chodzi o kompozycję tej piosenki czy aranżację.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
A to jest przekomiczna historia.
Johnny'ego Englisha miał komponować HGW. I to HGW poprosił go, żeby skomponował piosenkę do filmu dla Robbiego Williamsa, co Hans zrobił.
HGW wywalili. Piosenka została.
Hans mówi, że pisze z emocji, ale to nie do końca prawda. Muzyka filmowa to bardzo intelektualny proces, i ten intelekt jest bardzo niedoceniany przez słuchaczy (np., ,to w jaki sposób preferujesz Arnolda w Bondzie od Newmana, mimo że intelektualnie muzyka Newmana stoi na wyższym poziomie i to od zawsze). A Hans, choć ostatnio wiele razy zawodził go instynkt, inteligencji ma od cholery...
Johnny'ego Englisha miał komponować HGW. I to HGW poprosił go, żeby skomponował piosenkę do filmu dla Robbiego Williamsa, co Hans zrobił.
HGW wywalili. Piosenka została.
Hans mówi, że pisze z emocji, ale to nie do końca prawda. Muzyka filmowa to bardzo intelektualny proces, i ten intelekt jest bardzo niedoceniany przez słuchaczy (np., ,to w jaki sposób preferujesz Arnolda w Bondzie od Newmana, mimo że intelektualnie muzyka Newmana stoi na wyższym poziomie i to od zawsze). A Hans, choć ostatnio wiele razy zawodził go instynkt, inteligencji ma od cholery...
Re: Hans Zimmer
Ja zawsze podkreślałem, że orkiestracja Newmana stoi na wyższym poziomie niz u Arnolda no i jest bardziej elegancka. Jedynie mam żal do Newmana, że kompletnie nie zrozumiał konwencji 50letniej muzyki Bondowskiej, przez co Arnold tutaj przoduje (gunbarrel, stworzenie i wykorzystanie tematu piosenki w filmie, znaczne wykorzystanie sekcji dętej, jazzowy klimat, otoczenie danej sekwencji akcji spójnym tonem muzycznym). Ale to już jest kwestia, która warto poruszyć swego czasu w temacie Skyfall.
Czemu wyrzucili HGW z Johnny`ego Englisha? W sumie Shearmur odwalil kawal dobrej roboty w tym scorze. Szkoda, ze piosenki calej nie stworzyl.
A tak wogole, to czy kiedys Hans mial propozycje aby wogole stworzyc cos dla Bonda ??
Czemu wyrzucili HGW z Johnny`ego Englisha? W sumie Shearmur odwalil kawal dobrej roboty w tym scorze. Szkoda, ze piosenki calej nie stworzyl.
A tak wogole, to czy kiedys Hans mial propozycje aby wogole stworzyc cos dla Bonda ??
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Nie, jedyne, co miał kiedykolwiek wspólnego z Bondem to Incepcja. Zresztą, kiedyś spytałem go, czy nie można uznawać Incepcji jako jego score'u do serii, powiedział, że absolutnie tak.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
W tej chwili mogę powiedzieć na ten temat mało, bo po prostu się spieszę
. Ale moim zdaniem po ostatnich wypowiedziach Hansa na temat Piratów (wyłącznie prywatnie, mi tez dzisiaj powiedział, że Piraci to "complete CRAP!"), sprawa wygląda następująco:
Zimmer miał minitraumę przy Piratach 4 (choć zaznacza "nie mam się czego czepiać, bo swoje zarobiłem"), z którą sobie poradził na dwa sposoby - napisał Sherlocka 2, który był dla niego po prostu "wycieczką" (miał zadzwonić do Ritchiego i powiedzieć mu "Guy, jedziemy na wycieczkę. Gdziekolwiek!"), więc się zrelaksował scorem słabym, ale takim, który pomógł mu wynieść się na chwilę z LA (nie chodzi mi o ten filmik ze Słowacji, ale fakt, że większość score napisał w Londynie), a jako autoterapię potraktował suitę Bane'a z TDKR, którą, jak mi mówił ze dwa-trzy tygodnie po premierze, uważa za jeden ze swoich najlepszych kawałków w karierze, a przynajmniej "najlepszą rzecz, jaką zrobiłem od lat". Więc powetował sobie czymś, co NAPRAWDĘ chciał zrobić, a potem wybrał się na wycieczkę, przy okazji niestety zapominając, że powinien napisać przy tym jakiś porządny score. I tak, o ile psychologicznie jakoś to się da zrozumieć, nie jest to jednak coś, czego, delikatnie mówiąc, bym oczekiwał po kompozytorze z 30-letnim stażem w gatunku. Innymi słowy Sherlocka spierdolił, bo nie myślał o tym, o czym niestety myśleć powinien. A szkoda.
Interstellar to proces, jaki Hans uwielbia i jaki ma praktycznie tylko z przyjaciółmi - pracuje od zalążku projektu (chciałoby się strzelić suchara i powiedzieć, że pracuje od jego incepcji). Wymyśla sobie tak, jak chce, pokazuje co i kiedy chce. Wchodzi w film po swojemu, ma reżysera, który w niego wierzy i który co prawda ma pewne wymagania specyficzne brzmieniowo, ale one się pokrywają z tym, co Hans chce w danym momencie robić. Reżyser wraz z nim opracowuje wizję filmu, pewnie Hans będzie miał wgląd w całą pracę koncepcyjną i będzie po prostu kreatywnym współpracownikiem - nie tylko w sensie muzycznym - tak jak z projektami Jamesa L. Brooksa - Hans jest jednym z pierwszych czytelników gotowego scenariusza, a Brooks wręcz twierdzi, że gdyby nie Zimmer, to by nawet nie myślał, by po porażce, jaką było I'll Do Anything, robić jakiś film i to, co go skłoniło to jakieś spotkanie w domu Hansa na święta - aż tak się przyjaźnią - podczas którego Hans zagrał mu Always Look at the Bright Side of Life i zaproponował jako piosenkę do filmu.
Czy się tym jaram? Na razie jeszcze nie. To, co robi dla Nolana jest cholernie ciekawe, ale na razie jeszcze się nie jaram, bo po co.
Zimmer miał minitraumę przy Piratach 4 (choć zaznacza "nie mam się czego czepiać, bo swoje zarobiłem"), z którą sobie poradził na dwa sposoby - napisał Sherlocka 2, który był dla niego po prostu "wycieczką" (miał zadzwonić do Ritchiego i powiedzieć mu "Guy, jedziemy na wycieczkę. Gdziekolwiek!"), więc się zrelaksował scorem słabym, ale takim, który pomógł mu wynieść się na chwilę z LA (nie chodzi mi o ten filmik ze Słowacji, ale fakt, że większość score napisał w Londynie), a jako autoterapię potraktował suitę Bane'a z TDKR, którą, jak mi mówił ze dwa-trzy tygodnie po premierze, uważa za jeden ze swoich najlepszych kawałków w karierze, a przynajmniej "najlepszą rzecz, jaką zrobiłem od lat". Więc powetował sobie czymś, co NAPRAWDĘ chciał zrobić, a potem wybrał się na wycieczkę, przy okazji niestety zapominając, że powinien napisać przy tym jakiś porządny score. I tak, o ile psychologicznie jakoś to się da zrozumieć, nie jest to jednak coś, czego, delikatnie mówiąc, bym oczekiwał po kompozytorze z 30-letnim stażem w gatunku. Innymi słowy Sherlocka spierdolił, bo nie myślał o tym, o czym niestety myśleć powinien. A szkoda.
Interstellar to proces, jaki Hans uwielbia i jaki ma praktycznie tylko z przyjaciółmi - pracuje od zalążku projektu (chciałoby się strzelić suchara i powiedzieć, że pracuje od jego incepcji). Wymyśla sobie tak, jak chce, pokazuje co i kiedy chce. Wchodzi w film po swojemu, ma reżysera, który w niego wierzy i który co prawda ma pewne wymagania specyficzne brzmieniowo, ale one się pokrywają z tym, co Hans chce w danym momencie robić. Reżyser wraz z nim opracowuje wizję filmu, pewnie Hans będzie miał wgląd w całą pracę koncepcyjną i będzie po prostu kreatywnym współpracownikiem - nie tylko w sensie muzycznym - tak jak z projektami Jamesa L. Brooksa - Hans jest jednym z pierwszych czytelników gotowego scenariusza, a Brooks wręcz twierdzi, że gdyby nie Zimmer, to by nawet nie myślał, by po porażce, jaką było I'll Do Anything, robić jakiś film i to, co go skłoniło to jakieś spotkanie w domu Hansa na święta - aż tak się przyjaźnią - podczas którego Hans zagrał mu Always Look at the Bright Side of Life i zaproponował jako piosenkę do filmu.
Czy się tym jaram? Na razie jeszcze nie. To, co robi dla Nolana jest cholernie ciekawe, ale na razie jeszcze się nie jaram, bo po co.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9414
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Czemu wywalili HGW nie wiem, ale swoją drogą, wiem, że gość nie jest w dobrej formie, itd., ale sądzę, że byłby w stanie odwalić niezły score do Bonda, naprawdę. Jakby wyciął elektronikę... w końcu też AnglikAgent pisze:Ja zawsze podkreślałem, że orkiestracja Newmana stoi na wyższym poziomie niz u Arnolda no i jest bardziej elegancka. Jedynie mam żal do Newmana, że kompletnie nie zrozumiał konwencji 50letniej muzyki Bondowskiej, przez co Arnold tutaj przoduje (gunbarrel, stworzenie i wykorzystanie tematu piosenki w filmie, znaczne wykorzystanie sekcji dętej, jazzowy klimat, otoczenie danej sekwencji akcji spójnym tonem muzycznym). Ale to już jest kwestia, która warto poruszyć swego czasu w temacie Skyfall.
Czemu wyrzucili HGW z Johnny`ego Englisha? W sumie Shearmur odwalil kawal dobrej roboty w tym scorze. Szkoda, ze piosenki calej nie stworzyl.
A tak wogole, to czy kiedys Hans mial propozycje aby wogole stworzyc cos dla Bonda ??
Ciekawe, czy Guy Ritchie, jeśli zrobi B24, spróbuje wkręcić Hansa do Bonda. Wtedy akurat bym się bał. Wyobraźcie sobie temat Barry'ego w aranżacji a la Sherlock
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer
Taaa, ale recenzje to sobie już zarezerwowałeś, więc nie udawaj takiego totalnie wyluzowanego bad assa, co po nim "Interstellar" spływa jak woda po kaczce.Paweł Stroiński pisze:Czy się tym jaram? Na razie jeszcze nie. To, co robi dla Nolana jest cholernie ciekawe, ale na razie jeszcze się nie jaram, bo po co.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Hans Zimmer
Ja chciałem, ale się dowiedziałem, że jeszcze za wcześnie, by zaklepywaćTemplar pisze:Star Warsy VII-IX już zarezerwowane?
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Hans Zimmer
ZaklepujeTemplar pisze:Star Warsy VII-IX już zarezerwowane?
Re: Hans Zimmer
A cptMichaaX ich zdublowanie.Szczypior pisze:Ja zaklepuję stworzenie tematówTemplar pisze:Star Warsy VII-IX już zarezerwowane?
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.