I jakby co to Ty tym razem przyofftopiłeś Hansem, nie ja.
Howard Shore - Hobbit
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
Ha, ha, ale przynajmniej z "Inception" pamiętasz "BRAAAAAAAWMRWMWW!!!".
I jakby co to Ty tym razem przyofftopiłeś Hansem, nie ja.
I jakby co to Ty tym razem przyofftopiłeś Hansem, nie ja.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26636
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
A z "Hobbita" piosenkę.Wawrzyniec pisze:Ha, ha, ale przynajmniej z "Inception" pamiętasz "BRAAAAAAAWMRWMWW!!!".![]()
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14779
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Howard Shore - Hobbit
O, kurka, właśnie przejrzałem tutejszą reckę " Hobbita " 
o muzyce się nie wypowiem ale co do filmu:
prawda jest taka, że WP to ŚWIETNE FILMY ale OKROPNE ekranizacje, adaptacje książki i gdybym był na miejscu spadkobierców Tolkiena to pociachałbym Jacksona na miejscu
zero powagi, zero szacunku, tylko akcja i ładne widoczki - taki jest filmowy WP i dokładnie taki sam jest filmowy " Hobbit ", różnica jest taka, że głupoty, zmiany i wypaczenia popełnione przez Jacksona przy okazji trylogii tak mi już napsuły krwi, że " Hobbita " łyka się już bezstresowo, po prostu WP uodparnia widza na zabiegi Jacksona
a przy okazji, " Hobbit " jest wierniejszy książce niż WP.
o muzyce się nie wypowiem ale co do filmu:
o JAKICH walorach " Władcy Pierścieni "? ...Nawet unikając kontaktu z projekcją trójwymiarową nie dało się uniknąć wielu oczywistych błędów, jakie popełniono już na stole montażowym i w osławionym Weta Digital. W wielu scenach, tudzież ujęciach niszczenia Ereboru lub ataku wargów, komputerowe animacje przypominają raczej tandetne serialowe produkcje, aniżeli wysokobudżetową superprodukcję. Osadzenie CGI w nakręconych scenach również woła o pomstę do nieba. Wszystko za sprawą dużego kontrastu między tymi warstwami i braku odpowiedniej filtracji obrazu... Właściwie o mankamentach Hobbita, jak o walorach jego poprzednika, Władcy Pierścieni, można pisać całe książki. Faktem jest, że po ustawicznym podgrzewaniu atmosfery, nakręcaniu potencjalnej widowni na wspaniałe widowisko, efekt końcowy okazał się ledwo zadowalający. Aż strach pomyśleć, co będzie w kolejnych częściach…
prawda jest taka, że WP to ŚWIETNE FILMY ale OKROPNE ekranizacje, adaptacje książki i gdybym był na miejscu spadkobierców Tolkiena to pociachałbym Jacksona na miejscu
zero powagi, zero szacunku, tylko akcja i ładne widoczki - taki jest filmowy WP i dokładnie taki sam jest filmowy " Hobbit ", różnica jest taka, że głupoty, zmiany i wypaczenia popełnione przez Jacksona przy okazji trylogii tak mi już napsuły krwi, że " Hobbita " łyka się już bezstresowo, po prostu WP uodparnia widza na zabiegi Jacksona
a przy okazji, " Hobbit " jest wierniejszy książce niż WP.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10553
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
Cała wypowiedź tyczyła się sfery technicznej WP i Hobbita. Podczas gdy te pierwsze jest dopieszczone do granic możliwości, to Hobbit jawi się jako postprodukcyjny kupsztal "oddany w terminie"

- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
lis23 pisze:o JAKICH walorach " Władcy Pierścieni "? ...
prawda jest taka, że WP to ŚWIETNE FILMY ale OKROPNE ekranizacje, adaptacje książki i gdybym był na miejscu spadkobierców Tolkiena to pociachałbym Jacksona na miejscu
zero powagi, zero szacunku, tylko akcja i ładne widoczki - taki jest filmowy WP i dokładnie taki sam jest filmowy " Hobbit ", różnica jest taka, że głupoty, zmiany i wypaczenia popełnione przez Jacksona przy okazji trylogii tak mi już napsuły krwi, że " Hobbita " łyka się już bezstresowo, po prostu WP uodparnia widza na zabiegi Jacksona
a przy okazji, " Hobbit " jest wierniejszy książce niż WP.
Tak, wiemy Lisu, Twój ból dupy wywołany tym, że w bitwie pod Minas Tirith było jasno a Jackson śmiał wyciąć jakże przegenialną postać jaką był Tom Bombadill lub ten elf, który pojawił się tylko po to, żeby zawieźc Froda do Rivendell przerabialiśmy jakieś 1000 razy
Swoją drogą jak Tobie tak psują krew zmiany w WP, to np. Parku Jurajskiego byś nie przeżył.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14779
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Howard Shore - Hobbit
To może zacznijmy od początku 
od jakiegoś czasu czytam wypowiedzi, że Tolkien jest do niczego, gdyż w Jego literaturze jest jasny podział na dobro i zło a dzisiejsi czytelnicy i widzowie wolą Sapkowskiego i Jego " mniejsze zło "
żeby nie było, lubię Wiedźmina ale świat Sapkowskiego jest dla mnie wyprany z magii i o tym, że to jeszcze Fantasy mówią nam potwory i obecność magii
co zrobił Jackson? - po pierwsze, pozbawił filmy powagi, jakiegoś uroczystego dostojeństwa, rycerskości - pozamieniał charaktery bohaterom, nie ma też w Jego filmach postaci odpornych na moc Jedynego Pierścienia - i tutaj na pierwszy plan wysuwa się brak Bombadila - ale nawet postać obecna w filmie, która w książce jest odporna na moc Pierścienia w filmie nie może takową pozostać - vide Faramir, który nie tylko chce oddać pierścień swojemu tatusiowi ale decyduje się na straceńczą misję szturmu na Osgiliatch, tylko po to, żeby pokazać tatusiowi, że się na niego obraził
a Ten zajada się i słucha piosenki Pippina 
i tak jest z całym filmowym " Władcą Pierścieni " - sceny wizualnie piękne ale głupie, że głowa boli
o śmierci Sarumana i Demethora lepiej nie wspominać
tak więc, filmowy " Władca Pierścieni " najbardziej przypadł do gustu tym widzom, którzy znają przygody Hobbitów tylko z kina lub z DVD ( vide, Adam ), nie dziwcie się jednak, że ci, którzy czytali ksiązki i to kilkukrotnie, zgrzytają zębami.
" Hobbit " przynajmniej obył się bez takowych głupot.
Strona techniczna: " Władca Pierścieni " trafił na idealne dla siebie czasy, czasy sprzed ery 3D, HD, itp. - w jednym z poświęconych " Hobbitowi " albumów filmowych pisze, że we WP można było bez problemu pokazywać sztuczną broń, w " Hobbicie " to już nie przeszło, gdyż w Full HD widać, że krawędzie broni są tępe - moim zdaniem, techniczna przewaga WP polega na starszej technologii, teraz, w dobie 3D, HD + 48 klatek, obraz wygląda zbyt idealnie, zbyt sterylnie, bo nawet wersja 2D była kręcona w nowszej technologii, czyli Jackson poległ na Swojej wierze w technologię - w " Hobbicie " nie ma już nawet taśmy filmowej ... wszystko jest takie nowoczesne a ja wolałbym, żeby film został nakręcony starą metodą, bez 3D, bez 48 klatek i na staroświeckiej taśmie filmowej a nie w komputerze ...
od jakiegoś czasu czytam wypowiedzi, że Tolkien jest do niczego, gdyż w Jego literaturze jest jasny podział na dobro i zło a dzisiejsi czytelnicy i widzowie wolą Sapkowskiego i Jego " mniejsze zło "
żeby nie było, lubię Wiedźmina ale świat Sapkowskiego jest dla mnie wyprany z magii i o tym, że to jeszcze Fantasy mówią nam potwory i obecność magii
co zrobił Jackson? - po pierwsze, pozbawił filmy powagi, jakiegoś uroczystego dostojeństwa, rycerskości - pozamieniał charaktery bohaterom, nie ma też w Jego filmach postaci odpornych na moc Jedynego Pierścienia - i tutaj na pierwszy plan wysuwa się brak Bombadila - ale nawet postać obecna w filmie, która w książce jest odporna na moc Pierścienia w filmie nie może takową pozostać - vide Faramir, który nie tylko chce oddać pierścień swojemu tatusiowi ale decyduje się na straceńczą misję szturmu na Osgiliatch, tylko po to, żeby pokazać tatusiowi, że się na niego obraził
i tak jest z całym filmowym " Władcą Pierścieni " - sceny wizualnie piękne ale głupie, że głowa boli
o śmierci Sarumana i Demethora lepiej nie wspominać
tak więc, filmowy " Władca Pierścieni " najbardziej przypadł do gustu tym widzom, którzy znają przygody Hobbitów tylko z kina lub z DVD ( vide, Adam ), nie dziwcie się jednak, że ci, którzy czytali ksiązki i to kilkukrotnie, zgrzytają zębami.
" Hobbit " przynajmniej obył się bez takowych głupot.
Strona techniczna: " Władca Pierścieni " trafił na idealne dla siebie czasy, czasy sprzed ery 3D, HD, itp. - w jednym z poświęconych " Hobbitowi " albumów filmowych pisze, że we WP można było bez problemu pokazywać sztuczną broń, w " Hobbicie " to już nie przeszło, gdyż w Full HD widać, że krawędzie broni są tępe - moim zdaniem, techniczna przewaga WP polega na starszej technologii, teraz, w dobie 3D, HD + 48 klatek, obraz wygląda zbyt idealnie, zbyt sterylnie, bo nawet wersja 2D była kręcona w nowszej technologii, czyli Jackson poległ na Swojej wierze w technologię - w " Hobbicie " nie ma już nawet taśmy filmowej ... wszystko jest takie nowoczesne a ja wolałbym, żeby film został nakręcony starą metodą, bez 3D, bez 48 klatek i na staroświeckiej taśmie filmowej a nie w komputerze ...
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
Moim zdaniem rycerskości i powagi jest wystarczająco - zwłaszcza w dwóch wieżach, z przeciąganymi w nieskończoność ujęciami Theodena na tle światła bijącego z okna, jego przemowami i 120 godzinami underscoru Howarda Shore'alis23 pisze:co zrobił Jackson? - po pierwsze, pozbawił filmy powagi, jakiegoś uroczystego dostojeństwa, rycerskości
Boże, jakby do takiego filmu wcisnął tego pstrokatego grubasa to by chyba sam Tolkien tego nie obejrzał (gdyby żył)lis23 pisze:pozamieniał charaktery bohaterom, nie ma też w Jego filmach postaci odpornych na moc Jedynego Pierścienia - i tutaj na pierwszy plan wysuwa się brak Bombadila
Hę? Ja bym powiedział, że to nie moc pierścienia i nie "obraził się" na Denethora, tylko wręcz przeciwnie - za wszelką cenę chciał zdobyć jego uznanie i miłość, którym tak darzył Boromira. Jakby nim zawładnął pierścień, to by go chciał dla siebie i na pewno nie wypuściłby hobbitów. A jakby się obraził na Denethora, to by w dupie miał Osgiliath i wyjechał by sobie do Shire'u czy jakiegoś innego przytulnego zakątka, mając w dupie wojny swojego ojca (inna sprawa, że wkrótce z Shire'u też nic by nie zostało). Fakt, odbiega to trochę od książki, ale pogłębia postać Faramira i nie jest tak sielankowe.lis23 pisze:ale nawet postać obecna w filmie, która w książce jest odporna na moc Pierścienia w filmie nie może takową pozostać - vide Faramir, który nie tylko chce oddać pierścień swojemu tatusiowi ale decyduje się na straceńczą misję szturmu na Osgiliatch, tylko po to, żeby pokazać tatusiowi, że się na niego obraził
Jeśli chodzi o śmierć Sarumana, to przeniesienie jej na początek filmu wyszło na dobre - gdyby męczyć widza kolejnym wrogiem do pokonania, mimo, że Sauron został zniszczony i zapanował ład i pokój, to by było za długie i zbyt męczące. Co do Denethora to się zgodzę.lis23 pisze:o śmierci Sarumana i Demethora lepiej nie wspominać
Taaa... Hobbit za to miał wygadanego króla goblinów, wyglądającego jak Krzysztof Kowalewski i lubiącego pożartować sekundę przed śmiercią, Radagasta z łajnem we włosach i królikami na saniach i bezbarwnym antagonistą rodem z Nowej Hutylis23 pisze:" Hobbit " przynajmniej obył się bez takowych głupot.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
-
hp_gof
Re: Howard Shore - Hobbit
Ogłaszam wszem i wobec, że polski dubbing Golluma jest TRA-GI-CZNY. I tu nie mówię tylko o interpretacji czy o doborze głosu - nawet z technicznego punktu widzenia to schrzanili. Masakra.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
@Wojtek, lis dużo piszecie szyfrem, więc nie mogę się do wszystkiego odnieść. Ale co do podziału na dobro i zło to się mogę trochę odnieść. Otóż w trylogii "Władcy Pierścieni" jest on aż za mocno odczuwalny. Gdyż dobrzy są aż za mocno dobrzy, honorowi, szlachetni, rycerscy i w ogóle samo dobro. Brakuje postaci na miarę Hana Solo. A więc postać pozytywna, ale nie krystaliczna, która nawet jak nieuzbrojona to zabije wszystkich super dowcipem.
Dlatego też zdecydowanie wolę tych złych. W ogóle gdybym miał wybrać trójkę ulubionych postaci z LotR to byłby to Sauron (ładnie mu z oczu patrzy), Saruman (Christopher Lee bitches!) i Gollum. To są fajne postacie
Oczywiście można powiedzieć, że niziołki to są postacie z którymi można się identyfikować (mimo, że nie mam zarośniętyc stóp), gdyż nie są to przykłady klasycznych bohaterów. Ale jednak z całą moją tolerancją Frodo i Sam są za bardzo gejowscy.
Dlatego np. Bilbo w Hobbicie jest fajną postacią. Martin Freeman jest spoko i tak właśnie wyobrażam sobie hobbita. Tylko niestety mimo, że film nosi tytuł Hobbit, to jakoś nie odczuwałem, że to on jest głównym bohaterem filmu.
A co do śmierci Sarumana. To w ogóle w pierwszej wersji w ogóle jej nie było co mnie zasmuciło. A po drugie jak już była, to w dobrym miejscu. Dać ją na koniec nie miałoby sensu. Nie dość, że mamy 47 zakończeń, to jeszcze koniec Sarumana.
Po za tym jak Wojtek słusznie napisał. Koniec Saurona była tak mocny, że nic mogło przebić tego końca. Sam muszę przyznać, że jak już dałem o tym tutaj znać, wielkim fanem Władcy Pierścieni i Tolkiena nie jestem i nie zawsze rozumiem te Wasze kody, tak też nie wzruszałem się normalnie na filmie. Ale właśnie ten koniec Saurona to mi wtedy naprawdę zrobiło się smutna. Jak ta wieża Mordoru zaczęła się walić i to biedne oczko nie miało co zrobić.
To było prawie tak przykre jak śmierć Imperatora i wybuch Drugiej Gwiazdy Śmierci.
I na zakończenie jak teraz sobie patrzę to nigdy nie darzyłem miłością filmowej trylogii Władcy Pierścienia, ale uważam ją za zdecydowanie lepszą od filmowej pierwszej części Hobbita.
Oczywiście można powiedzieć, że niziołki to są postacie z którymi można się identyfikować (mimo, że nie mam zarośniętyc stóp), gdyż nie są to przykłady klasycznych bohaterów. Ale jednak z całą moją tolerancją Frodo i Sam są za bardzo gejowscy.
Dlatego np. Bilbo w Hobbicie jest fajną postacią. Martin Freeman jest spoko i tak właśnie wyobrażam sobie hobbita. Tylko niestety mimo, że film nosi tytuł Hobbit, to jakoś nie odczuwałem, że to on jest głównym bohaterem filmu.
A co do śmierci Sarumana. To w ogóle w pierwszej wersji w ogóle jej nie było co mnie zasmuciło. A po drugie jak już była, to w dobrym miejscu. Dać ją na koniec nie miałoby sensu. Nie dość, że mamy 47 zakończeń, to jeszcze koniec Sarumana.
I na zakończenie jak teraz sobie patrzę to nigdy nie darzyłem miłością filmowej trylogii Władcy Pierścienia, ale uważam ją za zdecydowanie lepszą od filmowej pierwszej części Hobbita.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
Wawrzyniec pisze:Ale właśnie ten koniec Saurona to mi wtedy naprawdę zrobiło się smutna. Jak ta wieża Mordoru zaczęła się walić i to biedne oczko nie miało co zrobić.To było prawie tak przykre jak śmierć Imperatora i wybuch Drugiej Gwiazdy Śmierci.
![]()
No więc właśnie, to by było tak, jakby Gwiazde śmierci rozjebano, Vader dednął, a Luke sobie wraca do swojego pustynnego wypizdowa, a tu się okazuje, że Palpatine pozbawiony swojej mocy nastawia przeciwko sobie mieszkańców okolicznych osad.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7895
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: Howard Shore - Hobbit
Gollum nie jest postacią złą. Nie jest ani zły, ani dobry i chyba jest to najciekawiej skonstruowana postać we Władcy Pierścieni. Są też inne postacie, które nie są jednoznaczne - np. Boromir i Denethor.
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9908
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Howard Shore - Hobbit
Akurat Boromir był postacią dobrą, jak wszyscy inni szlachetni i honorowi panowie u Tolkiena, tyle tylko, że był słaby i pierścień nim zawładnął - dlatego odkupił swoje winy ginąc w obronie Pippina i Merry'ego. A Denethor był akurat ciekawszą postacią u Tolkiena, w filmie był w zasadzie zgorzkniałym, na poły obłąkanym starcem.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7895
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: Howard Shore - Hobbit
Był postacią dobrą, ale nie wyidealizowaną właśnie przez to, że ulegał wpływom Pierścienia. I dopiero dzięki śmierci swoje winy odkupił. A Denethor rzeczywiście jest ciekawszy w książce, co nie zmienia faktu, że w filmie nadal nie jest postacią jednoznaczną, niepasującą do czarno-białego podziału.
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35282
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Howard Shore - Hobbit
Fakt Gollum jest najlepiej rozpisaną postacią. I dla mnie spokojnie Gollum mógłby dostać swój reality show.
Za to Boromir, oj nie. Boromir to rycerz, a wszyscy rycerze to mają ten swój rycerski etos, są napompowani itd. Na tej samej zasadzie nie lubię Starków i całego Winterfell, z Gry o Tron, gdyż tam są wszyscy tak rycerscy, tak honorowi, że to się porzygać idzie.
A w sumie skoro już tak sobie porównujemy, to w "Drużynie Pierścienia" była taki sobie fajny główny Uruk-Hai. I to była dla mnie postać zdecydowanie ciekawsza od tego dresa Azoga.
Albo ten, z "Powrotu Króla":

Też milion razy ciekawsza postać od Azoga. Toż nawet bekający Peter Jackson z "Drużyny Pierścienia" (wiecie ta postać przed karczmą), jest dla mnie postacią ciekawszą i głębszą od Azoga.
Strasznie mnie ten Azog wnerwiał. Mam nadzieję, że Adam da nam jakieś namiary, gdzie on na Hucie mieszka, to się zrobi jemu wjazd na chacie, za to, że film psuje.
Za to Boromir, oj nie. Boromir to rycerz, a wszyscy rycerze to mają ten swój rycerski etos, są napompowani itd. Na tej samej zasadzie nie lubię Starków i całego Winterfell, z Gry o Tron, gdyż tam są wszyscy tak rycerscy, tak honorowi, że to się porzygać idzie.
A w sumie skoro już tak sobie porównujemy, to w "Drużynie Pierścienia" była taki sobie fajny główny Uruk-Hai. I to była dla mnie postać zdecydowanie ciekawsza od tego dresa Azoga.
Albo ten, z "Powrotu Króla":

Też milion razy ciekawsza postać od Azoga. Toż nawet bekający Peter Jackson z "Drużyny Pierścienia" (wiecie ta postać przed karczmą), jest dla mnie postacią ciekawszą i głębszą od Azoga.
Strasznie mnie ten Azog wnerwiał. Mam nadzieję, że Adam da nam jakieś namiary, gdzie on na Hucie mieszka, to się zrobi jemu wjazd na chacie, za to, że film psuje.
#WinaHansa #IStandByDaenerys