Dwa złośliwce
Wszystko pięknie, bardzo świesznie, zabawnie, wesoło, tylko dlaczego "D-War"

Przecież mi się ten soundtrack nie podoba. Jak już miało być bardziej realnie to mogliście dać oba score'y do "Transformerów" czy też "Steamboya", ale "D-War" może jeszcze "The Island"? Ręce opadają...
Nie ukrywam, że przez pewien czas miałem fragment ze "Scorponoka" jako budzik, ale to "Transformers" a nie jakieś "D-War". A po za tym raz miałem jako budzik ustawionego "Navrasa", raz "Imperial March", raz "Buckbeat's Flight", raz "Burn It All", "Tribal War", "Burly Brawl", Duel of the Fates" i coś tam jeszcze miałem, ale na razie dam Wam tyle tutułów do pośmiania się.
A jak już w ogóle coś ostatnio głośno słucham to jest to "The Lost World: Jurrasic Park", ze szczególnym uwzględnieniem "The Hunt".
W sumie sam nie wiem po co ja to wszystko mówię

Przynajmniej poprawiam komuś humor, szkoda tylko, że własnym kosztem.
a potem wchodzi do pokoju Zimmer i mówi, Wawrzek (bo Wawrzyniec nie będzie umiał wymówić),
Adam, teraz tak całkowicie na poważnie, bez złośliwości, uszczypliwości itd. Ty mi ciągle coś radzisz, pouczasz mnie to pozwól choć raz mi coś powiedzieć. Będę bardzo wdzięczny:
Jak niby jest różnica w wymowie dla Niemca, czy też osoby anglojęzycznej między "Wawrzyniec" i "Wawrzek"

Ja już nawet parę moich znajomych prosiłem, aby wymówili "Wawrzyniec", a potem "Wawrzek", to dla nich to nie robi różnicy, ani jedno nie jest łatwiejsze, czy też trudniejsze od drugiego. Dla większości Niemców, czy też Amerykanów i Anglików, to nie jest ważne, czy "Wawrzyniec", czy "Wawrzek" oba słowa brzmią dla nich tak samo trudno do wymówienia. Więc za przeproszeniem, ale to co tutaj już po raz kolejny piszesz:
i mówi, Wawrzek (bo Wawrzyniec nie będzie umiał wymówić
to po prostu przysłowiowy "bullshit". Nie piszę tego, aby być złośliwym, ale po prostu chcę Tobie coś wytłumaczyć, uświadomić, spróbować przekonać choć raz w życiu do mojej racji, choć ten jeden, jeden raz.
Moje pierwsze imię Niemcy jak i osoby anglojęzyczne jakoś tam wypowiadają, więc i pewnie Hans by sobie poradził. Nic jednak na to nie poradzę, że zostałem tak, a nie inaczej nazwany i w przeciwieństwie do Was, nie mam takiego "international" imienia
Zawsze pozostaje jeszcze "Lawrence"/"Lorenz"
Dawno bym pojechał do LA, byś został najlepszym menadżo w biznesie RCP.
Jak mi zafundujesz wyjad, mieszkanie i wyżywienie to z przyjemnością wyjadę
