Ciekawi mnie jak podejmujecie decyzję o przesłuchaniu danej ścieżki. Nie słuchacie wcześniej próbek, tylko skaczecie na żywca ryzykując, że się straci 1-1,5 godziny?Wawrzyniec pisze:Joseph Bishara - Insidious
1.5/5
Czego ostatnio słuchaliście?
- Bucholc Krok
- Jean-Baptiste Lully
- Posty: 17506
- Rejestracja: wt wrz 16, 2008 20:21 pm
- Lokalizacja: Golden Age
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
"Wszyscy się koncentrują na tej wymianie słów z Lechem Wałęsą, który jest niesłychanie szybki, jeżeli chodzi o riposty, i tutaj ma taki intelekt najwyższych lotów" Rafał "Rafaello" Trzaskowski, prezydęt Warszawy
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Danny Elfman - IRIS: Cirque du Soleil
Bałem się, że Elfman przesadzi tu z cyrkową muzą, ale tak się nie okazało nie słusznie, sporo jest za to głośnego quasi-jazzu, druga część "Movie Studio" czy "Rooftops" - szalone kompozycje. Wiele inspiracji Glassem, Raymondem Scottem i rzecz jasna samym sobą - "Corpse Bride". Nie jest to może reprezentatywność, oryginalność i klasa Serenady, ale poziom i tak należy do najwyższych i właśnie po Schizophranie to najlepsza praca Elfmana w ostatniej dekadzie. Zero nudy i zbędnych przestojów, każdy dłuższy utwór, sam w sobie stanowi najwyższą jakość - ponad godzina niezwykle efektownego i epickiego grania. Mocne 4, a jak przetrwa próbę czasu, z pewnością więcej. Alicja leży i kwiczy.
Bałem się, że Elfman przesadzi tu z cyrkową muzą, ale tak się nie okazało nie słusznie, sporo jest za to głośnego quasi-jazzu, druga część "Movie Studio" czy "Rooftops" - szalone kompozycje. Wiele inspiracji Glassem, Raymondem Scottem i rzecz jasna samym sobą - "Corpse Bride". Nie jest to może reprezentatywność, oryginalność i klasa Serenady, ale poziom i tak należy do najwyższych i właśnie po Schizophranie to najlepsza praca Elfmana w ostatniej dekadzie. Zero nudy i zbędnych przestojów, każdy dłuższy utwór, sam w sobie stanowi najwyższą jakość - ponad godzina niezwykle efektownego i epickiego grania. Mocne 4, a jak przetrwa próbę czasu, z pewnością więcej. Alicja leży i kwiczy.
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7896
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Odsłuchałeś na stronie cyrku, czy zassałeś już? Jak to drugie to daj linka. 
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
-
Mefisto
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
An Everlasting Piece - bardzo fajna muzyka irlandzko brzmiąca, choć idę o zakład, że to nie Zimmerowi największe atrakcje tu zawdzięczamy. Mała rzecz, a cieszy.
3+ / 5
Heart of Darkness - w gierkę nie grałem, ale muzyka, sprytnie zmontowana do przystępnego albumu jest fajna.
4- / 5
The River - bardzo ładny, nastrojowy Williams z pięknie prowadzonymi skrzypkami. Chwilami miód, choć czasem wkrada się lekki underscore na tym króciutkim albumie.
4 / 5
Rosewood - holy fuck! Jeden z mniej znanych Williamsów i żałuję, że trafiłem nań dopiero dzisiaj. Co prawda kilka pieśni kościelnych bym wywalił w cholerę, ale reszta ma taki klimat, że Monachium i Amistad się mogą schować. Już samo The Town Burns miażdży jajca. Kapitalny score.
4,5 / 5
Ace Combat 6: Fires of Liberation - mocna, dynamiczna muzyka z mocarnymi fragmentami. I choć 3 CD to lekkie przegięcie, to sama muzyka świetna.
4 / 5
Casanova (2005) - Desplat adaptuje klasyków przez cały album, więc można się pospać.
3 / 5
Adaptation - typowy Burwell do niskobudżetówki, nawet chwytliwy, ale bez rewelacji.
3 / 5
Money Train - wydanie od La-la długie nie jest, ale score się dłuży. Świetny temat główny i niezła muzyka akcji, ale poza tym bardzo miałka muzyka.
3- / 5
Spies Like Us - klasyka, Bernstein nie schodzi poniżej poziomu, ale jakoś większego wrażenia na mnie nie wywarł. W filmie sprawdza się to wszystko o niebo lepiej.
3 / 5
The Chamber - Burwell z nieco mniej znanej strony, score mocno posępny, ale klimatyczny. Dobra muzyka, ale raczej nie do słuchania.
3- / 5
La Femme Du Cosmonaute - mniej znany Desplat, przyjemna, chwytliwa muzyka do jakiejś komedyjki. Niby nic wielkiego, ale lepsze od przykładowej Tamara Drew.
3 / 5
La Fille Du Puisatier - kiszka, score krótki, ale totalnie nie zapadający w pamięć, do tego jakieś wstawki z epoki. Brrr...
2 / 5
Raising Arizona and Blood Simple - płyta o dwóch obliczach, jedno rzecz jasna mroczniejsze, drugie bardziej zadziorne. W obu Burwell sprawdza się dobrze, ale to kolejna jego płyta, do której nieczęsto się wraca.
3 / 5
Bulletproof - z całym szacunkiem dla Elmera, ale muzyka totalnie do zapomnienia.
2 / 5
A Midnight Clear - nigdy nie wydany, mało znany Isham. Klimatyczna muzyka z klasą, ale przez skromność materiału i jej bootlegową jakość raczej ciekawostka.
2,5 / 5
Dragnet - jak zawsze w przypadku Newborna, temat główny jest fajny, fajna jest też piosenka, ale reszta średnia.
2 / 5
Mary, Queen of Scots - solidna ilustracja, ale strasznie krótka i raczej w pamięć nie zapada. Barry na autopilocie.
3- / 5
Starcrash - Barry w formie, choć autopilota i tu da się wyczuć. Niemniej solidny album i muzyka chwytliwa.
4 - / 5
Fitzwilly - komediowy, mocno jazzowy Williams z nutką dramatyzmu. Raczej do zapomnienia.
2 / 5
The Long Goodbye - również jazz, ale już na poważnie. Tak, jak i film - klasyka, choć na dłuższą metę większego wrażenia nie robi.
3 / 5
The Comancheros - kolejny Bernstein, tym razem westernowy. Takie klimaty lubię, więc i ten score mi się podobał. Jest żywy, chwytliwy i po prostu dobry.
4- / 5
Sea of Love - całkiem niezła kompozycja Jonesa, szkoda, że nastawił się na jeden tylko temat.
3+ / 5
Genesis - jak zwykle Coulais powala pomysłami, mimo iż płyta nie powala tak, jak jego najsłynniejsze dokonania (choć podobała mi się bardziej od Microcosmosu, który na albumie nieco biednie wypada względem filmu)
3+ / 5
Five Corners - może w filmie się sprawdza, ale albumowo to jeden z gorszych JNH z jakim miałem przyjemność. Odradzam.
2 / 5
The Wicker Man - Badalamenti odwalił porządną robotę. Score może niczym nie zaskakuje, a i to nie ta jakość co Twin Peaks, ale słucha się tego dobrze, album także solidnie zmontowano.
3+ / 5
Cousins - przyjemna muzyczka z przepięknym tematem głównym, zdecydowanie jeden z bardziej intymnych Badalamentich, a przy tym jeden z moich ulubionych. Liryka mnie za każdym razem rozwala.
4 / 5
Firewalker i Death Warrant - dwie pozycje od Changa, który nigdy chwytliwej muzyki specjalnie nie pisał. I tak jest i tu. Plus za klimat i sam dźwięk, parę tematów także daje radę, ale reszta jest średnia. Dla maniaków.
naciągane 3 / 5
Flyers - przyjemna, choć mało znana kompozycja Basila. Z oczywistych względów krótka, acz potrafi porwać.
3 / 5
Shattered Glass - kolejny średniak, tym razem od Danny. Właściwie już nawet nic nie pamiętam z tej krótkiej płyty.
2 / 5
Exotica - tu już lepiej, choć i ta partytura mnie nie porwała. Solidny Danna, ale nic poza tym.
3- / 5
3+ / 5
Heart of Darkness - w gierkę nie grałem, ale muzyka, sprytnie zmontowana do przystępnego albumu jest fajna.
4- / 5
The River - bardzo ładny, nastrojowy Williams z pięknie prowadzonymi skrzypkami. Chwilami miód, choć czasem wkrada się lekki underscore na tym króciutkim albumie.
4 / 5
Rosewood - holy fuck! Jeden z mniej znanych Williamsów i żałuję, że trafiłem nań dopiero dzisiaj. Co prawda kilka pieśni kościelnych bym wywalił w cholerę, ale reszta ma taki klimat, że Monachium i Amistad się mogą schować. Już samo The Town Burns miażdży jajca. Kapitalny score.
4,5 / 5
Ace Combat 6: Fires of Liberation - mocna, dynamiczna muzyka z mocarnymi fragmentami. I choć 3 CD to lekkie przegięcie, to sama muzyka świetna.
4 / 5
Casanova (2005) - Desplat adaptuje klasyków przez cały album, więc można się pospać.
3 / 5
Adaptation - typowy Burwell do niskobudżetówki, nawet chwytliwy, ale bez rewelacji.
3 / 5
Money Train - wydanie od La-la długie nie jest, ale score się dłuży. Świetny temat główny i niezła muzyka akcji, ale poza tym bardzo miałka muzyka.
3- / 5
Spies Like Us - klasyka, Bernstein nie schodzi poniżej poziomu, ale jakoś większego wrażenia na mnie nie wywarł. W filmie sprawdza się to wszystko o niebo lepiej.
3 / 5
The Chamber - Burwell z nieco mniej znanej strony, score mocno posępny, ale klimatyczny. Dobra muzyka, ale raczej nie do słuchania.
3- / 5
La Femme Du Cosmonaute - mniej znany Desplat, przyjemna, chwytliwa muzyka do jakiejś komedyjki. Niby nic wielkiego, ale lepsze od przykładowej Tamara Drew.
3 / 5
La Fille Du Puisatier - kiszka, score krótki, ale totalnie nie zapadający w pamięć, do tego jakieś wstawki z epoki. Brrr...
2 / 5
Raising Arizona and Blood Simple - płyta o dwóch obliczach, jedno rzecz jasna mroczniejsze, drugie bardziej zadziorne. W obu Burwell sprawdza się dobrze, ale to kolejna jego płyta, do której nieczęsto się wraca.
3 / 5
Bulletproof - z całym szacunkiem dla Elmera, ale muzyka totalnie do zapomnienia.
2 / 5
A Midnight Clear - nigdy nie wydany, mało znany Isham. Klimatyczna muzyka z klasą, ale przez skromność materiału i jej bootlegową jakość raczej ciekawostka.
2,5 / 5
Dragnet - jak zawsze w przypadku Newborna, temat główny jest fajny, fajna jest też piosenka, ale reszta średnia.
2 / 5
Mary, Queen of Scots - solidna ilustracja, ale strasznie krótka i raczej w pamięć nie zapada. Barry na autopilocie.
3- / 5
Starcrash - Barry w formie, choć autopilota i tu da się wyczuć. Niemniej solidny album i muzyka chwytliwa.
4 - / 5
Fitzwilly - komediowy, mocno jazzowy Williams z nutką dramatyzmu. Raczej do zapomnienia.
2 / 5
The Long Goodbye - również jazz, ale już na poważnie. Tak, jak i film - klasyka, choć na dłuższą metę większego wrażenia nie robi.
3 / 5
The Comancheros - kolejny Bernstein, tym razem westernowy. Takie klimaty lubię, więc i ten score mi się podobał. Jest żywy, chwytliwy i po prostu dobry.
4- / 5
Sea of Love - całkiem niezła kompozycja Jonesa, szkoda, że nastawił się na jeden tylko temat.
3+ / 5
Genesis - jak zwykle Coulais powala pomysłami, mimo iż płyta nie powala tak, jak jego najsłynniejsze dokonania (choć podobała mi się bardziej od Microcosmosu, który na albumie nieco biednie wypada względem filmu)
3+ / 5
Five Corners - może w filmie się sprawdza, ale albumowo to jeden z gorszych JNH z jakim miałem przyjemność. Odradzam.
2 / 5
The Wicker Man - Badalamenti odwalił porządną robotę. Score może niczym nie zaskakuje, a i to nie ta jakość co Twin Peaks, ale słucha się tego dobrze, album także solidnie zmontowano.
3+ / 5
Cousins - przyjemna muzyczka z przepięknym tematem głównym, zdecydowanie jeden z bardziej intymnych Badalamentich, a przy tym jeden z moich ulubionych. Liryka mnie za każdym razem rozwala.
4 / 5
Firewalker i Death Warrant - dwie pozycje od Changa, który nigdy chwytliwej muzyki specjalnie nie pisał. I tak jest i tu. Plus za klimat i sam dźwięk, parę tematów także daje radę, ale reszta jest średnia. Dla maniaków.
naciągane 3 / 5
Flyers - przyjemna, choć mało znana kompozycja Basila. Z oczywistych względów krótka, acz potrafi porwać.
3 / 5
Shattered Glass - kolejny średniak, tym razem od Danny. Właściwie już nawet nic nie pamiętam z tej krótkiej płyty.
2 / 5
Exotica - tu już lepiej, choć i ta partytura mnie nie porwała. Solidny Danna, ale nic poza tym.
3- / 5
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
NO CD = NO SALE
-
Mefisto
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Raczej przez ostatni tydzień
Folder z 'nowościami' trza było w końcu odkurzyć 
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7896
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Zostałem zmiażdżony!
http://www.youtube.com/watch?v=ZoURE7kh ... re=related
Przepiękna wersja! Lepsza od jakiejkolwiek płytowej. Aż mnie wspomnienia naszły z czasów, gdy kiedyś dużo new age'u słuchałem i zasłuchiwałem się w takim Kitaro na przykład. Cudo!
http://www.youtube.com/watch?v=ZoURE7kh ... re=related
Przepiękna wersja! Lepsza od jakiejkolwiek płytowej. Aż mnie wspomnienia naszły z czasów, gdy kiedyś dużo new age'u słuchałem i zasłuchiwałem się w takim Kitaro na przykład. Cudo!
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Giorgio Mororder
Kompletna filmowa dyskografia. Klimaty disco, elektronika, sporo piosenek, ogólnie dla dzisiejszego ucha z lekka to wszystko kiczowate, ale jakie to przyjemne, jakie melodyjne i jak się tego słucha.
Jeden z bardziej wypasionych tematów
http://www.youtube.com/watch?v=zu8o3uj9 ... re=related
Ace Combat: Assault Horizon
I to jest prawdziwy modernistyczny wojenny game-score. MOH Djawadiego czy Modern Warfare 2 spółki, w ogóle nie mają tu startu. Ostre rockowe i elektroniczne brzmienia, etnika, wokale, orkiestra - kapitalnie brzmiąca mieszanka. Oczywiście 3 CD to stanowczo za dużo, ale jak na tą muzyczną serię to normalka i mija to wszystko w miarę gładko. JAPAN > USA
http://www.youtube.com/watch?v=pZ-g-TwL7Io
Kompletna filmowa dyskografia. Klimaty disco, elektronika, sporo piosenek, ogólnie dla dzisiejszego ucha z lekka to wszystko kiczowate, ale jakie to przyjemne, jakie melodyjne i jak się tego słucha.
Jeden z bardziej wypasionych tematów
http://www.youtube.com/watch?v=zu8o3uj9 ... re=related
Ace Combat: Assault Horizon
I to jest prawdziwy modernistyczny wojenny game-score. MOH Djawadiego czy Modern Warfare 2 spółki, w ogóle nie mają tu startu. Ostre rockowe i elektroniczne brzmienia, etnika, wokale, orkiestra - kapitalnie brzmiąca mieszanka. Oczywiście 3 CD to stanowczo za dużo, ale jak na tą muzyczną serię to normalka i mija to wszystko w miarę gładko. JAPAN > USA
http://www.youtube.com/watch?v=pZ-g-TwL7Io
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Dobre, bogate granie. Poszczególne movementy są nieco za długie i nierówne, za często w obrębie jednego utworu zmienia się nastrój, co przeszkadza nieco w odbierze, choć są tu fragmenty, niezwykle reprezentatywne i wszystko stoi tu na wysokim poziomie, zarówno jeśli chodzi o wykonanie jak i melodie.Symphony Of Hope
Ciekawe jest, ze w creditsach nie znalazłem Hornera, a mamy tu czternonutowiec rodem z "Wroga u Bram"
(od 1:36 http://www.youtube.com/watch?v=4KHwzPYK0EI )
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Fall on Your Sword - Another Earth
Ładna muzyczka, jedna z najlepszych tego typu ścieżek jakie słyszałem. Muzyka trochę z rzędu Contagion, Hanna, Social Network, Drive, ale z tej stawki znacznie się wyróżnia i oferuje sporo przedniego elektronicznego grania, tego nowocześniejszego, jak i zahaczającego śladowo o elektroniczne eksperymenty Artemiewa czy Popol Vuha. Oczywiście nie samą elektroniką score stoi, warstwa dramatyczna jest tu dość pokaźna, pięknie gra fortepian, śliczne są solówki wiolonczeli, interesująco wypadają wokalizy, cała atmosfera jest tu bardzo ciekawa, a i okazałych tematów tu nie brakuje. W filmie wypada wręcz znakomicie i to właśnie tam zwróciła na siebie moją uwagę. Płyty słucha się już nieco gorzej, pomimo, ogólnej różnorodności, jest czasami nieco za monotonnie, ale do wielu tracków i tak się chcę wracać.
Kawałek elektroniczny:
http://www.youtube.com/watch?v=Rd-BnpBp4GY
dramatyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=1EdwIFiH ... re=related
Calexico - The Guard
Fajna rzecz, troszkę w stylu Rango. W filmie rewelka, jakby morriconowski spaghetti western w brytyjskim kryminale. Na płycie jakoś to wrażenie zanika, ale i tak jest w miarę porządku. W miarę, bo jednak dużo tu krótkich kawałków, jest trochę smętnie, a całości towarzyszy sporo dialogów, choć poprzez wulgarność niektórych z nich nawet zabawnych. Bez znajomości kontekstu lepiej się nie zabierać, ale kto zobaczy film ten pewnie sam sięgnie, dla tych kilkunastu minut spaghetti westernowego grania warto.
Suita
http://www.youtube.com/watch?v=C2rBNPYPImE
Ładna muzyczka, jedna z najlepszych tego typu ścieżek jakie słyszałem. Muzyka trochę z rzędu Contagion, Hanna, Social Network, Drive, ale z tej stawki znacznie się wyróżnia i oferuje sporo przedniego elektronicznego grania, tego nowocześniejszego, jak i zahaczającego śladowo o elektroniczne eksperymenty Artemiewa czy Popol Vuha. Oczywiście nie samą elektroniką score stoi, warstwa dramatyczna jest tu dość pokaźna, pięknie gra fortepian, śliczne są solówki wiolonczeli, interesująco wypadają wokalizy, cała atmosfera jest tu bardzo ciekawa, a i okazałych tematów tu nie brakuje. W filmie wypada wręcz znakomicie i to właśnie tam zwróciła na siebie moją uwagę. Płyty słucha się już nieco gorzej, pomimo, ogólnej różnorodności, jest czasami nieco za monotonnie, ale do wielu tracków i tak się chcę wracać.
Kawałek elektroniczny:
http://www.youtube.com/watch?v=Rd-BnpBp4GY
dramatyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=1EdwIFiH ... re=related
Calexico - The Guard
Fajna rzecz, troszkę w stylu Rango. W filmie rewelka, jakby morriconowski spaghetti western w brytyjskim kryminale. Na płycie jakoś to wrażenie zanika, ale i tak jest w miarę porządku. W miarę, bo jednak dużo tu krótkich kawałków, jest trochę smętnie, a całości towarzyszy sporo dialogów, choć poprzez wulgarność niektórych z nich nawet zabawnych. Bez znajomości kontekstu lepiej się nie zabierać, ale kto zobaczy film ten pewnie sam sięgnie, dla tych kilkunastu minut spaghetti westernowego grania warto.
Suita
http://www.youtube.com/watch?v=C2rBNPYPImE
- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Larry Groupe - Straw Dogs
Najmilsze zaskoczenie tego roku! Jedna z najciekawszych thrillerowych ilustracji, jakie słyszałem w ostatnich latach. Odważna, pomysłowa, charyzmatyczna - może to nie ten kaliber intelektualny, co score Fieldinga, ale jako klasyczny thriller prezentuje się wybornie!
Najmilsze zaskoczenie tego roku! Jedna z najciekawszych thrillerowych ilustracji, jakie słyszałem w ostatnich latach. Odważna, pomysłowa, charyzmatyczna - może to nie ten kaliber intelektualny, co score Fieldinga, ale jako klasyczny thriller prezentuje się wybornie!
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Ano. Wadzi może trochę rozwalona tracklista, ale ostatni kawałek - klasa!Marek Łach pisze:Larry Groupe - Straw Dogs
Najmilsze zaskoczenie tego roku! Jedna z najciekawszych thrillerowych ilustracji, jakie słyszałem w ostatnich latach. Odważna, pomysłowa, charyzmatyczna - może to nie ten kaliber intelektualny, co score Fieldinga, ale jako klasyczny thriller prezentuje się wybornie!
-
Mefisto
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Bandits - muzyka dokładnie taka, jak film, czyli miałka, męcząca i do zapomnienia, dobrze, że tego nie wydali.
2 / 5
Moon 44 - mocno czuć wpływ Jerry'ego, całość trochę za długa i sporo mrocznego underscore, ale ogółem nie jest to zła praca, ma momenty.
3 / 5
Skylanders: Spyro's Adventure - wtórna, ale bardzo, bardzo przyjemna praca, fajnie się słuchało, na pewno jeszcze wrócę. Lekko naciągane
4 / 5
Age Of Heroes - solidna, militarystyczna praca, bez szału, ale i bez zawodu.
3 / 5
Senna - Pinto w formie, ale w żadnym wypadku nie jest to praca tak atrakcyjna,jak Lord of War, czy Behind the Sun.
3 / 5
2 / 5
Moon 44 - mocno czuć wpływ Jerry'ego, całość trochę za długa i sporo mrocznego underscore, ale ogółem nie jest to zła praca, ma momenty.
3 / 5
Skylanders: Spyro's Adventure - wtórna, ale bardzo, bardzo przyjemna praca, fajnie się słuchało, na pewno jeszcze wrócę. Lekko naciągane
4 / 5
Age Of Heroes - solidna, militarystyczna praca, bez szału, ale i bez zawodu.
3 / 5
Senna - Pinto w formie, ale w żadnym wypadku nie jest to praca tak atrakcyjna,jak Lord of War, czy Behind the Sun.
3 / 5
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26685
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Chciałem coś wspomnieć jak Mefisto to opisał, ale nie będę go dobijałMystery Man pisze:Ano. Wadzi może trochę rozwalona tracklista, ale ostatni kawałek - klasa!Marek Łach pisze:Larry Groupe - Straw Dogs
Najmilsze zaskoczenie tego roku! Jedna z najciekawszych thrillerowych ilustracji, jakie słyszałem w ostatnich latach. Odważna, pomysłowa, charyzmatyczna - może to nie ten kaliber intelektualny, co score Fieldinga, ale jako klasyczny thriller prezentuje się wybornie!
A widzieliście jak oni się prezentują? Prawie jak Daft PunkMystery Man pisze:Fall on Your Sword - Another Earth
Ładna muzyczka, jedna z najlepszych tego typu ścieżek jakie słyszałem. Muzyka trochę z rzędu Contagion, Hanna, Social Network, Drive, ale z tej stawki znacznie się wyróżnia i oferuje sporo przedniego elektronicznego grania, tego nowocześniejszego, jak i zahaczającego śladowo o elektroniczne eksperymenty Artemiewa czy Popol Vuha. Oczywiście nie samą elektroniką score stoi, warstwa dramatyczna jest tu dość pokaźna, pięknie gra fortepian, śliczne są solówki wiolonczeli, interesująco wypadają wokalizy, cała atmosfera jest tu bardzo ciekawa, a i okazałych tematów tu nie brakuje. W filmie wypada wręcz znakomicie i to właśnie tam zwróciła na siebie moją uwagę. Płyty słucha się już nieco gorzej, pomimo, ogólnej różnorodności, jest czasami nieco za monotonnie, ale do wielu tracków i tak się chcę wracać.
Kawałek elektroniczny:
http://www.youtube.com/watch?v=Rd-BnpBp4GY
dramatyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=1EdwIFiH ... re=related
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10583
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: Czego ostatnio słuchaliście?
Paździerz niesamowity. Zupełnie mnie nie przekonała tymi elektronicznymi eksperymentami.Mystery Man pisze:Fall on Your Sword - Another Earth
Ładna muzyczka, jedna z najlepszych tego typu ścieżek jakie słyszałem. Muzyka trochę z rzędu Contagion, Hanna, Social Network, Drive, ale z tej stawki znacznie się wyróżnia i oferuje sporo przedniego elektronicznego grania, tego nowocześniejszego, jak i zahaczającego śladowo o elektroniczne eksperymenty Artemiewa czy Popol Vuha. Oczywiście nie samą elektroniką score stoi, warstwa dramatyczna jest tu dość pokaźna, pięknie gra fortepian, śliczne są solówki wiolonczeli, interesująco wypadają wokalizy, cała atmosfera jest tu bardzo ciekawa, a i okazałych tematów tu nie brakuje. W filmie wypada wręcz znakomicie i to właśnie tam zwróciła na siebie moją uwagę. Płyty słucha się już nieco gorzej, pomimo, ogólnej różnorodności, jest czasami nieco za monotonnie, ale do wielu tracków i tak się chcę wracać.
Kawałek elektroniczny:
http://www.youtube.com/watch?v=Rd-BnpBp4GY
dramatyczny:
http://www.youtube.com/watch?v=1EdwIFiH ... re=related
