Premiery albumów muzyki z gier
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15072
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Premiery albumów muzyki z gier
Kupiłem Silent Hill F bo choć nie znam tej serii to spodobał mi się klimat Japonii z lat 60.tych XX wieku 
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
Re: Premiery albumów muzyki z gier
No to może Ci się spodoba, bo główna wada jest taka, że to SH tylko z nazwy, jakby gra nazywała się np Ebisugaoka jak wioska gdzie dzieje się akcja, to myślę, że nie było by problemu i produkcja była by wartością samą w sobie, choć bez nieudolnego podszywania się pod znaną markę gra ma sporo problemów i to głównie w rozgrywce. Dawno, w żadnej grze gameplay tak nie irytował, walka jest toporna, nie przeskoczymy nawet 5 cm murka, mamy zamkniętą metrową furtkę do której godzinę szukamy klucza, w wędrówkę ruszamy z dwoma przyjaciółmi, ale widzimy ich tylko w cut scenkach, zagrożenie czyha z każdej strony, a Ci po dialogowym filmiku idą przodem i giną we mgle, toteż całą grę i tak idziemy w pojedynkę, do tego powoli dochodzi schematyczność, co raz przenosimy się do świata snów, a tam robimy za każdym razem to samo, ale i tak z tego co widziałem, to gracze mają największy problem z tym, że zawartość pod spódniczką jest zacenzurowana 
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15072
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Premiery albumów muzyki z gier

Playtime: 51:22
1. Light of the Forest (2:03)
2. Warning on the Wind (3:13)
3. Welcome Home (2:35)
4. Metal Beasts (2:15)
5. Haven (1:29)
6. Mangkwan Raiders (1:51)
7. Solek and Sarentu (3:24)
8. Warband (3:45)
9. Broken Bonds (1:24)
10. Promises (1:47)
11. The Beast (2:57)
12. Windtraders (3:04)
13. One Shot (3:09)
14. The Last Sarentu (1:31)
15. Losing Heart (2:51)
16. Rising Fire (3:24)
17. What the Spirit Carries (2:20)
18. The Fall (3:26)
19. Rise From the Ashes (5:03)
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15072
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Premiery albumów muzyki z gier
Taka ciekawostka, najdroższe gry w historii:
1 - GTA VI - ponad miliard dolarów wydany na produkcję do tej pory
2 - Genshin Impact - 100 milionów dolarów na produkcję i ok. 200 milionów rocznie na utrzymanie serwerów, 10 miliardów dolarów przychodu do tej pory
3 - Star Citizen - 915 milionów dolarów zebranych od Ludzi, gra do tej pory nie wyszła poza Early Access
12 lat w pre alpha 
4 - CoD Black Opc Cold War - 700 milionów dolarów na produkcję, 2 miliardy dolarów przychodu
5 - CoD Modern Warfare 2019 - 640 milionów dolarów na produkcje, 2 miliardy dolarów zysku
6 - Destiny - 500 milionów dolarów na produkcję i na promocje, 500 milionów wpływu w trzy dni od premiery
7 - CoD Black Ops 3 - 450 milionów dolarów na produkcję
8 - CyberPunk 2077 + DLC - 440 miliony na produkcję i marketing, miliard dolarów ze sprzedaży
9 - Marvel's Spider Man 2 - 315 milionów dolarów na budżet, ok. 10 miliardów przychodu
10 - GTA V - 256 milionów na budżet, miliard dolarów wpływu w 3 dni, 8,5 miliarda wpływów ogółem.
Jak widać, gry AAA mają budżety równe lub wielokrotnie większe niż największe filmy made in Hollywood i potrafią w pierwszy weekend zarobić więcej, niż nie jeden film przez cały swój żywot w kinach - przy czym, kolejne części Call of Duty potrafią być trzy krotnie droższe niż produkcje Sony pokroju God of War, Horizon Zero Dawn/ Forbriden West, The Last of Us Part II, itp.
1 - GTA VI - ponad miliard dolarów wydany na produkcję do tej pory
2 - Genshin Impact - 100 milionów dolarów na produkcję i ok. 200 milionów rocznie na utrzymanie serwerów, 10 miliardów dolarów przychodu do tej pory
3 - Star Citizen - 915 milionów dolarów zebranych od Ludzi, gra do tej pory nie wyszła poza Early Access
4 - CoD Black Opc Cold War - 700 milionów dolarów na produkcję, 2 miliardy dolarów przychodu
5 - CoD Modern Warfare 2019 - 640 milionów dolarów na produkcje, 2 miliardy dolarów zysku
6 - Destiny - 500 milionów dolarów na produkcję i na promocje, 500 milionów wpływu w trzy dni od premiery
7 - CoD Black Ops 3 - 450 milionów dolarów na produkcję
8 - CyberPunk 2077 + DLC - 440 miliony na produkcję i marketing, miliard dolarów ze sprzedaży
9 - Marvel's Spider Man 2 - 315 milionów dolarów na budżet, ok. 10 miliardów przychodu
10 - GTA V - 256 milionów na budżet, miliard dolarów wpływu w 3 dni, 8,5 miliarda wpływów ogółem.
Jak widać, gry AAA mają budżety równe lub wielokrotnie większe niż największe filmy made in Hollywood i potrafią w pierwszy weekend zarobić więcej, niż nie jeden film przez cały swój żywot w kinach - przy czym, kolejne części Call of Duty potrafią być trzy krotnie droższe niż produkcje Sony pokroju God of War, Horizon Zero Dawn/ Forbriden West, The Last of Us Part II, itp.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 15072
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Premiery albumów muzyki z gier
Mój sprzęt jest już za słaby na nowego Residenta 
Płyta główna: ASUS ROG STRIX Z890-F GAMING WIFI
Intel Core Ultra 9 285K
NZXT Kraken Elite 360 RGB 3x120mm
Kingston FURY 64GB (2x32GB) 6000MT/s CL30 Beast Black RGB
2xKingston 4TB M.2 PCIe Gen4 NVMe KC3000
ASUS GeForce RTX 4080 ROG Strix Gaming OC 16GB GDDR6X
be quiet! Pure Power 12 M 1200W 80 Plus Gold ATX 3.0
Wszystko na max, 1440p, DLSS na jakość, Frame Generation, RT na max i w scenach akcji Leonem mam 10 fps i pokaz slajdów
Chyba trzeba obniżyć RT, do tego bardzo często wentylator od karty graficznej wchodzi na pełne obroty, głównie podczas czytania notatek 
Płyta główna: ASUS ROG STRIX Z890-F GAMING WIFI
Intel Core Ultra 9 285K
NZXT Kraken Elite 360 RGB 3x120mm
Kingston FURY 64GB (2x32GB) 6000MT/s CL30 Beast Black RGB
2xKingston 4TB M.2 PCIe Gen4 NVMe KC3000
ASUS GeForce RTX 4080 ROG Strix Gaming OC 16GB GDDR6X
be quiet! Pure Power 12 M 1200W 80 Plus Gold ATX 3.0
Wszystko na max, 1440p, DLSS na jakość, Frame Generation, RT na max i w scenach akcji Leonem mam 10 fps i pokaz slajdów
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
Re: Premiery albumów muzyki z gier
To pytanie jest w gruncie rzeczy pytaniem o duszę kolosa. Czy te cyfrowe leviatany, karmione setkami milionów dolarów, potrafią nie tylko strzelać, lootować i renderować promienie zachodzącego słońca, ale też zagrać w sercu gracza nutę, która zostaje na dłużej niż patch 1.03?
Z tej listy kilka tytułów naprawdę uchodzi za gry z wybitnym soundtrackiem, i to nie w sensie „miło plumka w tle”, lecz jako integralna część tożsamości świata.
Destiny to właściwie operowa space saga przebrana za looter shootera. Muzykę współtworzył m.in. Martin O'Donnell, wcześniej związany z Halo, i słychać tu monumentalność, sakralność, chóralny patos rodem z liturgii kosmicznej. Soundtrack bywał chwalony nawet przez osoby, które samej gry nie kochały bezwarunkowo. To muzyka, która buduje mitologię, jakby każdy rajd był fragmentem zapomnianej epopei.
Cyberpunk 2077 to zupełnie inny przypadek. Tutaj mamy dźwiękową metropolię: industrial, synthwave, radio z fikcyjnymi zespołami, które brzmią jakby naprawdę grały w zadymionych klubach Night City. Soundtrack stał się częścią kultury memicznej i estetyki „neonowego spleenu”. Do tego dochodzą konkretne nazwiska i projekty, które żyją poza grą. W tym przypadku muzyka nie jest tłem, tylko pulsującą arterią świata.
Genshin Impact bywa niedoceniany w zachodnich dyskusjach, ale jego muzyka jest regularnie wykonywana przez orkiestry symfoniczne. To pełnoprawna, bogata kompozycyjnie ścieżka dźwiękowa, czerpiąca z różnych tradycji kulturowych zależnie od regionu świata przedstawionego. W kontekście gry free to play to niemal barokowa rozrzutność artystyczna.
Star Citizen, mimo że funkcjonuje jak wieczny plac budowy, ma ścieżkę dźwiękową autorstwa Geoff Zanelli, ucznia Hansa Zimmera. Muzyka jest filmowa, szeroka, bardzo hollywoodzka, i często wymieniana jako jeden z najmocniejszych elementów projektu, nawet przez sceptyków.
Z kolei seria Call of Duty: Black Ops Cold War i Call of Duty: Modern Warfare ma solidne, profesjonalne soundtracki, ale rzadko są one traktowane jako autonomiczne dzieła kultowe. One działają perfekcyjnie w scenie, w napięciu, w montażu, ale poza grą rzadko żyją własnym życiem.
Grand Theft Auto V i zapewne przyszłe Grand Theft Auto VI to inny model: nie tyle klasyczny soundtrack, co gigantyczna kuratela radiowa. GTA V uchodzi za fenomen pod względem doboru licencjonowanej muzyki i oryginalnej ścieżki instrumentalnej, ale to raczej triumf selekcji i kontekstu kulturowego niż kompozytorskiej jednolitości.
Marvel's Spider-Man 2 ma bardzo filmowy, emocjonalny score, który dobrze wspiera narrację superbohaterską, choć trudno powiedzieć, by zrewolucjonizował medium.
Podsumowując: jeśli pytasz o gry z tej listy, które realnie uchodzą za mające „dobry soundtrack” w sensie krytycznym i fanowskim, najczęściej wymieniane będą Destiny, Cyberpunk 2077 i Genshin Impact. One nie tylko brzmią drogo. One brzmią jakby ktoś naprawdę wierzył, że dźwięk jest równorzędnym bohaterem opowieści, a nie tylko tapetą dla eksplozji.To pytanie jest w gruncie rzeczy pytaniem o duszę kolosa. Czy te cyfrowe leviatany, karmione setkami milionów dolarów, potrafią nie tylko strzelać, lootować i renderować promienie zachodzącego słońca, ale też zagrać w sercu gracza nutę, która zostaje na dłużej niż patch 1.03?
Z tej listy kilka tytułów naprawdę uchodzi za gry z wybitnym soundtrackiem, i to nie w sensie „miło plumka w tle”, lecz jako integralna część tożsamości świata.
Destiny to właściwie operowa space saga przebrana za looter shootera. Muzykę współtworzył m.in. Martin O'Donnell, wcześniej związany z Halo, i słychać tu monumentalność, sakralność, chóralny patos rodem z liturgii kosmicznej. Soundtrack bywał chwalony nawet przez osoby, które samej gry nie kochały bezwarunkowo. To muzyka, która buduje mitologię, jakby każdy rajd był fragmentem zapomnianej epopei.
Cyberpunk 2077 to zupełnie inny przypadek. Tutaj mamy dźwiękową metropolię: industrial, synthwave, radio z fikcyjnymi zespołami, które brzmią jakby naprawdę grały w zadymionych klubach Night City. Soundtrack stał się częścią kultury memicznej i estetyki „neonowego spleenu”. Do tego dochodzą konkretne nazwiska i projekty, które żyją poza grą. W tym przypadku muzyka nie jest tłem, tylko pulsującą arterią świata.
Genshin Impact bywa niedoceniany w zachodnich dyskusjach, ale jego muzyka jest regularnie wykonywana przez orkiestry symfoniczne. To pełnoprawna, bogata kompozycyjnie ścieżka dźwiękowa, czerpiąca z różnych tradycji kulturowych zależnie od regionu świata przedstawionego. W kontekście gry free to play to niemal barokowa rozrzutność artystyczna.
Star Citizen, mimo że funkcjonuje jak wieczny plac budowy, ma ścieżkę dźwiękową autorstwa Geoff Zanelli, ucznia Hansa Zimmera. Muzyka jest filmowa, szeroka, bardzo hollywoodzka, i często wymieniana jako jeden z najmocniejszych elementów projektu, nawet przez sceptyków.
Z kolei seria Call of Duty: Black Ops Cold War i Call of Duty: Modern Warfare ma solidne, profesjonalne soundtracki, ale rzadko są one traktowane jako autonomiczne dzieła kultowe. One działają perfekcyjnie w scenie, w napięciu, w montażu, ale poza grą rzadko żyją własnym życiem.
Grand Theft Auto V i zapewne przyszłe Grand Theft Auto VI to inny model: nie tyle klasyczny soundtrack, co gigantyczna kuratela radiowa. GTA V uchodzi za fenomen pod względem doboru licencjonowanej muzyki i oryginalnej ścieżki instrumentalnej, ale to raczej triumf selekcji i kontekstu kulturowego niż kompozytorskiej jednolitości.
Marvel's Spider-Man 2 ma bardzo filmowy, emocjonalny score, który dobrze wspiera narrację superbohaterską, choć trudno powiedzieć, by zrewolucjonizował medium.
Podsumowując: jeśli pytasz o gry z tej listy, które realnie uchodzą za mające „dobry soundtrack” w sensie krytycznym i fanowskim, najczęściej wymieniane będą Destiny, Cyberpunk 2077 i Genshin Impact. One nie tylko brzmią drogo. One brzmią jakby ktoś naprawdę wierzył, że dźwięk jest równorzędnym bohaterem opowieści, a nie tylko tapetą dla eksplozji.
______________________________
marskość wątroby
Z tej listy kilka tytułów naprawdę uchodzi za gry z wybitnym soundtrackiem, i to nie w sensie „miło plumka w tle”, lecz jako integralna część tożsamości świata.
Destiny to właściwie operowa space saga przebrana za looter shootera. Muzykę współtworzył m.in. Martin O'Donnell, wcześniej związany z Halo, i słychać tu monumentalność, sakralność, chóralny patos rodem z liturgii kosmicznej. Soundtrack bywał chwalony nawet przez osoby, które samej gry nie kochały bezwarunkowo. To muzyka, która buduje mitologię, jakby każdy rajd był fragmentem zapomnianej epopei.
Cyberpunk 2077 to zupełnie inny przypadek. Tutaj mamy dźwiękową metropolię: industrial, synthwave, radio z fikcyjnymi zespołami, które brzmią jakby naprawdę grały w zadymionych klubach Night City. Soundtrack stał się częścią kultury memicznej i estetyki „neonowego spleenu”. Do tego dochodzą konkretne nazwiska i projekty, które żyją poza grą. W tym przypadku muzyka nie jest tłem, tylko pulsującą arterią świata.
Genshin Impact bywa niedoceniany w zachodnich dyskusjach, ale jego muzyka jest regularnie wykonywana przez orkiestry symfoniczne. To pełnoprawna, bogata kompozycyjnie ścieżka dźwiękowa, czerpiąca z różnych tradycji kulturowych zależnie od regionu świata przedstawionego. W kontekście gry free to play to niemal barokowa rozrzutność artystyczna.
Star Citizen, mimo że funkcjonuje jak wieczny plac budowy, ma ścieżkę dźwiękową autorstwa Geoff Zanelli, ucznia Hansa Zimmera. Muzyka jest filmowa, szeroka, bardzo hollywoodzka, i często wymieniana jako jeden z najmocniejszych elementów projektu, nawet przez sceptyków.
Z kolei seria Call of Duty: Black Ops Cold War i Call of Duty: Modern Warfare ma solidne, profesjonalne soundtracki, ale rzadko są one traktowane jako autonomiczne dzieła kultowe. One działają perfekcyjnie w scenie, w napięciu, w montażu, ale poza grą rzadko żyją własnym życiem.
Grand Theft Auto V i zapewne przyszłe Grand Theft Auto VI to inny model: nie tyle klasyczny soundtrack, co gigantyczna kuratela radiowa. GTA V uchodzi za fenomen pod względem doboru licencjonowanej muzyki i oryginalnej ścieżki instrumentalnej, ale to raczej triumf selekcji i kontekstu kulturowego niż kompozytorskiej jednolitości.
Marvel's Spider-Man 2 ma bardzo filmowy, emocjonalny score, który dobrze wspiera narrację superbohaterską, choć trudno powiedzieć, by zrewolucjonizował medium.
Podsumowując: jeśli pytasz o gry z tej listy, które realnie uchodzą za mające „dobry soundtrack” w sensie krytycznym i fanowskim, najczęściej wymieniane będą Destiny, Cyberpunk 2077 i Genshin Impact. One nie tylko brzmią drogo. One brzmią jakby ktoś naprawdę wierzył, że dźwięk jest równorzędnym bohaterem opowieści, a nie tylko tapetą dla eksplozji.To pytanie jest w gruncie rzeczy pytaniem o duszę kolosa. Czy te cyfrowe leviatany, karmione setkami milionów dolarów, potrafią nie tylko strzelać, lootować i renderować promienie zachodzącego słońca, ale też zagrać w sercu gracza nutę, która zostaje na dłużej niż patch 1.03?
Z tej listy kilka tytułów naprawdę uchodzi za gry z wybitnym soundtrackiem, i to nie w sensie „miło plumka w tle”, lecz jako integralna część tożsamości świata.
Destiny to właściwie operowa space saga przebrana za looter shootera. Muzykę współtworzył m.in. Martin O'Donnell, wcześniej związany z Halo, i słychać tu monumentalność, sakralność, chóralny patos rodem z liturgii kosmicznej. Soundtrack bywał chwalony nawet przez osoby, które samej gry nie kochały bezwarunkowo. To muzyka, która buduje mitologię, jakby każdy rajd był fragmentem zapomnianej epopei.
Cyberpunk 2077 to zupełnie inny przypadek. Tutaj mamy dźwiękową metropolię: industrial, synthwave, radio z fikcyjnymi zespołami, które brzmią jakby naprawdę grały w zadymionych klubach Night City. Soundtrack stał się częścią kultury memicznej i estetyki „neonowego spleenu”. Do tego dochodzą konkretne nazwiska i projekty, które żyją poza grą. W tym przypadku muzyka nie jest tłem, tylko pulsującą arterią świata.
Genshin Impact bywa niedoceniany w zachodnich dyskusjach, ale jego muzyka jest regularnie wykonywana przez orkiestry symfoniczne. To pełnoprawna, bogata kompozycyjnie ścieżka dźwiękowa, czerpiąca z różnych tradycji kulturowych zależnie od regionu świata przedstawionego. W kontekście gry free to play to niemal barokowa rozrzutność artystyczna.
Star Citizen, mimo że funkcjonuje jak wieczny plac budowy, ma ścieżkę dźwiękową autorstwa Geoff Zanelli, ucznia Hansa Zimmera. Muzyka jest filmowa, szeroka, bardzo hollywoodzka, i często wymieniana jako jeden z najmocniejszych elementów projektu, nawet przez sceptyków.
Z kolei seria Call of Duty: Black Ops Cold War i Call of Duty: Modern Warfare ma solidne, profesjonalne soundtracki, ale rzadko są one traktowane jako autonomiczne dzieła kultowe. One działają perfekcyjnie w scenie, w napięciu, w montażu, ale poza grą rzadko żyją własnym życiem.
Grand Theft Auto V i zapewne przyszłe Grand Theft Auto VI to inny model: nie tyle klasyczny soundtrack, co gigantyczna kuratela radiowa. GTA V uchodzi za fenomen pod względem doboru licencjonowanej muzyki i oryginalnej ścieżki instrumentalnej, ale to raczej triumf selekcji i kontekstu kulturowego niż kompozytorskiej jednolitości.
Marvel's Spider-Man 2 ma bardzo filmowy, emocjonalny score, który dobrze wspiera narrację superbohaterską, choć trudno powiedzieć, by zrewolucjonizował medium.
Podsumowując: jeśli pytasz o gry z tej listy, które realnie uchodzą za mające „dobry soundtrack” w sensie krytycznym i fanowskim, najczęściej wymieniane będą Destiny, Cyberpunk 2077 i Genshin Impact. One nie tylko brzmią drogo. One brzmią jakby ktoś naprawdę wierzył, że dźwięk jest równorzędnym bohaterem opowieści, a nie tylko tapetą dla eksplozji.
______________________________
marskość wątroby
