http://www.youtube.com/watch?v=j_whu_hebnE
HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35364
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
#WinaHansa #IStandByDaenerys
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Ostatnio Hansu mile zaskakuje. "Bible" to powrót do brzmienia Gladiatora, choć nie do końca. Zimmer (i Balfe) - swoją drogą ciekawy jestem za ile który odpowiadał? - nie jest tak eklektyczny, ekspresyjny jak w "Gladku", ale nie sposób nie zauważyć mocnych podobieństw stylistycznych. Podobne, przywołujące skojarzenia ze starożytnością brzmienie, nareszcie prominentne używane instrumenty drewniane, i te klasyczne i te 'starożytne' (np. duduk). Całość idzie jednak bardziej ku refleksyjnemu tonowi takiej "Pasji" Debneya czy też genialnego concept-albumu Lisy Gerrard "Immortal Memory". A mówiąc już o Lisie, to jej wokalne wejścia w otwierającym 13-minutowym "Faith" mogę określić jednym słowem: epic
. Naprawdę, to było bardzo miłe doznanie, posłuchać ich znowu razem w jednym projekcie po tylu latach!
Tak więc muzyka głównie underscore'owa, pracująca nastrojem i klimatem, highlighty to każde auralne pojawienie się wokalu Lisy. Mamy też delikatne chóry (ale i potężne, pełne patosu, w finale), gitarę, cymbalon, typową dla Hansa perkusję ale i też utwory z niezłą muzą akcji (Zimmer na razie jeszcze nie zapomniał jak to się robi (nawet jeżeli to był tylko Balfe
). Jest też kilka pięknej, emocjonalnej urody kawałków jak "Free Us, Save Us". Jest to brzmienie, które do mnie osobiście trafia, klimaty takich prac jak wspomniana "Pasja" czy "Gospel of John" Jeffa Danny. Myślę, że "Bible" można obok nich na razie nieśmiało postawić. Jedyny zonk to, ponownie jak przy pracach Zimmera zmiksowanie orkiestry (bo zakładam, że to jednak orkiestra wykonywała?) w taki sposób, szczególnie w spokojniejszych fragmentach, że czasami brzmi ona jak syntezatory, ale na szczęście ratują sytuację inne środki, takie jak solowa instrumentacja i wokale. Wg mojego skromnego zdania wrażenia na razie, po pierwszym przesłuchu jak najbardziej pozytywne i na pewno zachęca do następnych, co we współczesnych albumach to rzadkość. Warto choćby dla epickiego "Faith"
Na plus też montaż albumu i jego długość.
W ogóle, tak na marginesie, to nie pamiętam od lat tak dobrego początku roku
Bo obok Hansa mieliśmy już przecież bardzo porządne ścieżki od Morricone, Banosa i Korzeniowskiego (no i ponoć Ottman - nie słuchałem jeszcze).
W ogóle, tak na marginesie, to nie pamiętam od lat tak dobrego początku roku

- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Właśnie "zdobywam" ten score. Z tego, co mi mówiono, Zimmer i Balfe pracowali razem nad tym score, więc nie jest tak, że Hansu strzelił nazwisko i nic więcej. Podobno faktycznie jest duży jego udział w tej pracy.Tomek pisze:Ostatnio Hansu mile zaskakuje. "Bible" to powrót do brzmienia Gladiatora, choć nie do końca. Zimmer (i Balfe) - swoją drogą ciekawy jestem za ile który odpowiadał? - nie jest tak eklektyczny, ekspresyjny jak w "Gladku", ale nie sposób nie zauważyć mocnych podobieństw stylistycznych. Podobne, przywołujące skojarzenia ze starożytnością brzmienie, nareszcie prominentne używane instrumenty drewniane, i te klasyczne i te 'starożytne' (np. duduk). Całość idzie jednak bardziej ku refleksyjnemu tonowi takiej "Pasji" Debneya czy też genialnego concept-albumu Lisy Gerrard "Immortal Memory". A mówiąc już o Lisie, to jej wokalne wejścia w otwierającym 13-minutowym "Faith" mogę określić jednym słowem: epic. Naprawdę, to było bardzo miłe doznanie, posłuchać ich znowu razem w jednym projekcie po tylu latach!
Tak więc muzyka głównie underscore'owa, pracująca nastrojem i klimatem, highlighty to każde auralne pojawienie się wokalu Lisy. Mamy też delikatne chóry (ale i potężne, pełne patosu, w finale), gitarę, cymbalon, typową dla Hansa perkusję ale i też utwory z niezłą muzą akcji (Zimmer na razie jeszcze nie zapomniał jak to się robi (nawet jeżeli to był tylko Balfe
). Jest też kilka pięknej, emocjonalnej urody kawałków jak "Free Us, Save Us". Jest to brzmienie, które do mnie osobiście trafia, klimaty takich prac jak wspomniana "Pasja" czy "Gospel of John" Jeffa Danny. Myślę, że "Bible" można obok nich na razie nieśmiało postawić. Jedyny zonk to, ponownie jak przy pracach Zimmera zmiksowanie orkiestry (bo zakładam, że to jednak orkiestra wykonywała?) w taki sposób, szczególnie w spokojniejszych fragmentach, że czasami brzmi ona jak syntezatory, ale na szczęście ratują sytuację inne środki, takie jak solowa instrumentacja i wokale. Wg mojego skromnego zdania wrażenia na razie, po pierwszym przesłuchu jak najbardziej pozytywne i na pewno zachęca do następnych, co we współczesnych albumach to rzadkość. Warto choćby dla epickiego "Faith"
Na plus też montaż albumu i jego długość.
W ogóle, tak na marginesie, to nie pamiętam od lat tak dobrego początku rokuBo obok Hansa mieliśmy już przecież bardzo porządne ścieżki od Morricone, Banosa i Korzeniowskiego (no i ponoć Ottman - nie słuchałem jeszcze).
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
ee nawet orkiestratorów nie było dużo bo tylko sześciu w tym Mazzaro
jutro obadamy i będzie pewnie ordered
szkoda że płyta badziewnie wydana ze świstkiem bez książeczki 
NO CD = NO SALE
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Nie mam o to pretensji do Zimmera. Miałbym, gdyby powstała kupa w stylu Ęriego IV i Zimmer się pod tym podpisałPaweł Stroiński pisze:Z tego, co mi mówiono, Zimmer i Balfe pracowali razem nad tym score, więc nie jest tak, że Hansu strzelił nazwisko i nic więcej. Podobno faktycznie jest duży jego udział w tej pracy.

- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
OK, mówiąc ściślej. Tematy są napisane przez Hansa i Balfe'a wspólnie, projekt nadzorowany przez Lorne'a i pisany przez niego i jego ekipę. W porównaniu z Henri IV - Zimmer uczestniczył w tym projekcie i pracował nad nim. Pytanie tylko czy uczestniczyli w tym obaj od początku, czy Zimmer wziął Balfe'a czy na odwrót.
Poprosiłem Hybrida o doprecyzowanie. Sześcioosobowa ekipa, bardzo dużo muzy w serialu.
Poprosiłem Hybrida o doprecyzowanie. Sześcioosobowa ekipa, bardzo dużo muzy w serialu.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Swoją drogą. Myślicie, że ja i Wawrzek to fanboje Hansa?
Hybrid to człowiek, który z wyjątkiem jednego score, nie potrafi skrytykować ŻADNEGO kompozytora z RCP, a zwłaszcza Hansa. Nawet Piratów 4 lubi...
Hybrid to człowiek, który z wyjątkiem jednego score, nie potrafi skrytykować ŻADNEGO kompozytora z RCP, a zwłaszcza Hansa. Nawet Piratów 4 lubi...
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Całkiem ładny i porządny score, choć znowu widzę, że Tomek ceni score Hansa trochę wyżej niż ja
. Jest tutaj powrót do formy, wychodzi na to, że coś mu w 2011 roku odpieprzyło albo miał permanentny okres. Nie wiem. Tamto to był fatalny rok.
Gladiator, Pasja. Score'u Danny nie bardzo pamiętam, poza tym, że był bardzo ładny. Nie jest to score w żadnej mierze oryginalny, typowość w zasadzie jest największą jego wadą. Nie jest to też praca w żaden sposób głęboka, ale pod względem emocjonalnym i brzmieniowym (z tego, co się orientuję, Tomek, ten score był pisany na samplach, potencjalny budżet na orkiestrę wziął sobie Hans jako gażę pewnie
- tutaj muszę bardzo pochwalić... Briana Tylera, który na początku kariery dopłacał za zwiększenie orkiestry!), dość przekonujące. Co robił który z kompozytorów? W przypadku muzyki tak wewnętrznie spójnej - chyba mnie to w sumie mało obchodzi - to jest głównie Lorne Balfe i jego własna świta, z tego, co wiadomo, a tematy napisali razem i są to ładne i emocjonalne tematy.
Making-of podany przez Wawrzyńca jest idiotyczny - gdzie do cholery jest Balfe? Drugi kompozytor score jakoś został pominięty. Jasne, rozumiem magię nazwiska Hans Zimmer, ale dla ludu, który nie łapie się w muzyce filmowej informacja jest taka, że Hans Zimmer I Wielki zrobił muzykę z Lisą Gerrard i nawet pokazali jak ją pisał, jakie to miłe!! Brak Balfe'a w tym dokumencie uważam za coś nie tyle nieścisłego, co, tak, powtórzę w kontekście Hansa bez Prażan to słowo, niemoralnego i przekłamującego rzeczywistość.
Score jest całkiem ładny i da się do niego wracać. Oryginalności można i należy się przyczepić, bo o ile Faith to faktycznie, jak niektórzy ironizowali jedynka, to reszta jest tak na dwójkę. Jest to score RCP może typowy, ale z wysokiej półki. I w kontekście tego, co Hans robi w tym roku jeszcze - to dobry prognostyk.
Gladiator, Pasja. Score'u Danny nie bardzo pamiętam, poza tym, że był bardzo ładny. Nie jest to score w żadnej mierze oryginalny, typowość w zasadzie jest największą jego wadą. Nie jest to też praca w żaden sposób głęboka, ale pod względem emocjonalnym i brzmieniowym (z tego, co się orientuję, Tomek, ten score był pisany na samplach, potencjalny budżet na orkiestrę wziął sobie Hans jako gażę pewnie
Making-of podany przez Wawrzyńca jest idiotyczny - gdzie do cholery jest Balfe? Drugi kompozytor score jakoś został pominięty. Jasne, rozumiem magię nazwiska Hans Zimmer, ale dla ludu, który nie łapie się w muzyce filmowej informacja jest taka, że Hans Zimmer I Wielki zrobił muzykę z Lisą Gerrard i nawet pokazali jak ją pisał, jakie to miłe!! Brak Balfe'a w tym dokumencie uważam za coś nie tyle nieścisłego, co, tak, powtórzę w kontekście Hansa bez Prażan to słowo, niemoralnego i przekłamującego rzeczywistość.
Score jest całkiem ładny i da się do niego wracać. Oryginalności można i należy się przyczepić, bo o ile Faith to faktycznie, jak niektórzy ironizowali jedynka, to reszta jest tak na dwójkę. Jest to score RCP może typowy, ale z wysokiej półki. I w kontekście tego, co Hans robi w tym roku jeszcze - to dobry prognostyk.
-
Mefisto
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Nawet Francuzi tak myślą.Paweł Stroiński pisze:Swoją drogą. Myślicie, że ja i Wawrzek to fanboje Hansa?
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Dobry score ale nie Lorne at his best - bo Ironclad lepszy. Album zamówiony 
NO CD = NO SALE
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Paweł, ja mogę, Ty musisz się ze względu na swój background Hansowy w pochwałach się hamowaćPaweł Stroiński pisze:Całkiem ładny i porządny score, choć znowu widzę, że Tomek ceni score Hansa trochę wyżej niż ja. Jest tutaj powrót do formy, wychodzi na to, że coś mu w 2011 roku odpieprzyło albo miał permanentny okres. Nie wiem. Tamto to był fatalny rok.
Mnie w sumie też w tym przypadku mało obchodzi co, kto napisałPaweł Stroiński pisze:Gladiator, Pasja. Score'u Danny nie bardzo pamiętam, poza tym, że był bardzo ładny. Nie jest to score w żadnej mierze oryginalny, typowość w zasadzie jest największą jego wadą. Nie jest to też praca w żaden sposób głęboka, ale pod względem emocjonalnym i brzmieniowym (z tego, co się orientuję, Tomek, ten score był pisany na samplach, potencjalny budżet na orkiestrę wziął sobie Hans jako gażę pewnie- tutaj muszę bardzo pochwalić... Briana Tylera, który na początku kariery dopłacał za zwiększenie orkiestry!), dość przekonujące. Co robił który z kompozytorów? W przypadku muzyki tak wewnętrznie spójnej - chyba mnie to w sumie mało obchodzi - to jest głównie Lorne Balfe i jego własna świta, z tego, co wiadomo, a tematy napisali razem i są to ładne i emocjonalne tematy.
Score był pisany na samplach, ok - ale wykonywany jest chyba żywo? Czy jednak na samplach jest również wykonany?
A tam, nie pierwszy raz przecieżPaweł Stroiński pisze:Making-of podany przez Wawrzyńca jest idiotyczny - gdzie do cholery jest Balfe? Drugi kompozytor score jakoś został pominięty. Jasne, rozumiem magię nazwiska Hans Zimmer, ale dla ludu, który nie łapie się w muzyce filmowej informacja jest taka, że Hans Zimmer I Wielki zrobił muzykę z Lisą Gerrard i nawet pokazali jak ją pisał, jakie to miłe!! Brak Balfe'a w tym dokumencie uważam za coś nie tyle nieścisłego, co, tak, powtórzę w kontekście Hansa bez Prażan to słowo, niemoralnego i przekłamującego rzeczywistość.

Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Making Of to żenada - typowy PR z olaniem Balfa. Ale co tam, ważne że score dobry i wszystko zostaje wybaczone odnośnie tego projektu 
4 - 4,5/5. dla mnie lepsze od Pasji. ale Danna i jego Nativity wciąż najlepszy w tych klimatach.
4 - 4,5/5. dla mnie lepsze od Pasji. ale Danna i jego Nativity wciąż najlepszy w tych klimatach.
NO CD = NO SALE
Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
Nudny i wtórny ten score, a że sztampowy, płaski i generic już nie wspomnieć. Ani jeden track mnie tu w pełni nie zadowolił, no może ten pseudoanthemik z utworu 2, choć wykonanie słabiutkie i jak dla mnie całość, poza w miarę solidnym początkiem i końcem, to taki biedny emocjonalny poziom Pacyfiku (całe szczęście, że krótszy). Duduk i Liza, powinni już tego zabronić, wszystko to już kiedyś było tylko, że w lepszej formie. A "Faith" może i jest epic, ale biorąc pod uwagę ten rytm z TDKR to chyba epic fail

Re: HANS ZIMMER & LORNE BALFE - THE BIBLE (2013)
no proste że generic, i w żadnej recenzji nie powinno być więcej niż 3/5. ale ja lubię takie klimaty i sztampę stąd ocena wyższa u mnie - duduk i wokalizy to standardzik, ale co z tego skoro dla mnie się to wciąż sprawdza.
NO CD = NO SALE