Muzyka filmowa w Polsce
- Łukasz Wudarski
- + Sergiusz Prokofiew +
- Posty: 1326
- Rejestracja: czw kwie 07, 2005 19:41 pm
- Lokalizacja: Toruń
- Kontakt:
Czytam Waszą dyskusję i trochę nie mogę zrozumieć o co chodzi. Każdy z dyskutantów ma bowiem po części rację. Problem w tym czy istnieje w tym temacie cos takiego jak obiektywne i jedynie słuszne rozwiązanie.
Zacznijmy od początku. Czy warto promować GA? Na pewno tak, ale chodzi tez o to żeby GA nie przysłonił nam współczesnej muzyki filmowej. Nie tylko z racji tego że jest ona teraz modna. Nie zgodzę się z tym natomiast że można pisać wiarygodnych, dobrych recenzji jeśli nie zna się historii. To tak jak ktoś chciałby napisać recke z płyty Hornera przesłuchawszy trzy jego partytury. Prawda że coś takiego byłoby zbrodnią? Założę się że środowisko wyśmiałoby takiego recenzenta który zachwycałby się powiedzmy Bicentenialem stawiając mu maxa, piejąc nad jego oryginalnością. Oczywiście nie należy przeginać i szukać nawiązań wszędzie, ale chociaż podstawy warto znać. Nie oznacza to że ktoś kto nie zna GA, S.A. klasyki i Bóg wie czego jeszcze jest złym recenzentem. To od tego nie zależy. Recenzentem może być OK. ale jego recki na pewno nie będą w pełni obiektywne. I o to mi chodzi. O obiektywność i wiarygodność.
Wracając zatem do pytania czy warto promować GA. Odpowiadam po raz kolejny że tak, tylko w ograniczonej formie i tak jak zauważyli inni najlepiej zaczynać od materiału najbardziej przystępnego. Jednym z argumentów przeciw GA była kwestia że tego nikt nie będzie słuchał, z racji archaizmu i trudnej dostępności. Wszystko się zgadza. Podobnie jak nikt nie będzie słuchał Buonvina, Riccardiego, Cassara czy innych twórców których płyty są niedostępne w naszym kraju. Ale to nie znaczy że nie mamy ich promować.
Może macie rację że akcja z GA byłą nie do końca przemyślana le z drugiej strony zauważcie że staraliśmy się aby była ona trochę nietypowa. Poza samymi starociami przedzielimy to The Bounty czyli nei starociem. I chyba taka będzie metoda na przyszłość. Nie zrobimy skansenu, lecz będziemy się starali włączać też nowsze dokonania, tak aby być w miarę kompletni. Poza tym zauważcie że u nas GA, zakują się właściwie tylko Paweł i Tomek (oczywiście z gościnnym udziałem Marka). Ani ja ani Mario nie bierzemy się za to. Ja robię to wcale nie dlatego że nie znam chociażby Hermanna, Rozszy, czy Kapera (którego sobie trochę dzięki Tomkowi) possałem, ale dlatego że nie lubię. A przy naszych brakach, głupio jest pisać recki tego czego się nie lubi podczas gdy w kolejce czeka kolejka hitów znanych wszystkim, a do tego cieszących się moim uznaniem.
Następna kwestia. Długość recek. Zgadzam się z Łukaszem Waligórskim, że trochę bez sensu jest pisanie kolubryn 5-stronicowych. Sam staram się nie przekraczać dwóch stron, choć niestety kilka razy zdarzyło mi się wypłodzić więcej. Racją jest jednak że najlepsze są teksty ciekawe, nie za długie, w sposób syntetyczny omawiający muzykę. Wszyscy którzy czytali kiedyś moje teksty wiedzą że to co mnie najbardziej intryguje w soundtracku, to to w jaki sposób muzyka opisuje. Jaką ma rolę ikonograficzną w filmie. I przede wszystkim to staram się zaakcentować.
Nie zgadzam się za to z Łukaszem że można w pełni docenić jakość muzyki filmowej bez obejrzenia filmu, ale o tym już się wypowiadałem wielokrotnie, dlatego uważam że bardzo dobre byłoby wprowadzenie tych fragmentów filmowych, to byłaby rewolucja... No ale cóż poczekajmy, może się kiedyś uda.
Jaka zatem konkluzja?
Mimo wszystko warto poznać GA, ale wcale nie trzeba go silnie promować. Wszystko zależy do profilu jaki się przyjmuje i odbiorcy do którego kieruje się teksty. Na naszym portalu mamy teksty i dla laików i dla profesjonalistów. I chyba o to chodzi. Zamykanie się w jednej działce nie ma przecież głębszego sensu.
A i jeszcze jedno, to o czym napisał Tomek Rokita. Ludzie szanujmy się. Kłóćmy się, spierajmy, ale szanujmy ( i piszę to nie ylko pod adresem Przemka, ale także Pawła...)
Zacznijmy od początku. Czy warto promować GA? Na pewno tak, ale chodzi tez o to żeby GA nie przysłonił nam współczesnej muzyki filmowej. Nie tylko z racji tego że jest ona teraz modna. Nie zgodzę się z tym natomiast że można pisać wiarygodnych, dobrych recenzji jeśli nie zna się historii. To tak jak ktoś chciałby napisać recke z płyty Hornera przesłuchawszy trzy jego partytury. Prawda że coś takiego byłoby zbrodnią? Założę się że środowisko wyśmiałoby takiego recenzenta który zachwycałby się powiedzmy Bicentenialem stawiając mu maxa, piejąc nad jego oryginalnością. Oczywiście nie należy przeginać i szukać nawiązań wszędzie, ale chociaż podstawy warto znać. Nie oznacza to że ktoś kto nie zna GA, S.A. klasyki i Bóg wie czego jeszcze jest złym recenzentem. To od tego nie zależy. Recenzentem może być OK. ale jego recki na pewno nie będą w pełni obiektywne. I o to mi chodzi. O obiektywność i wiarygodność.
Wracając zatem do pytania czy warto promować GA. Odpowiadam po raz kolejny że tak, tylko w ograniczonej formie i tak jak zauważyli inni najlepiej zaczynać od materiału najbardziej przystępnego. Jednym z argumentów przeciw GA była kwestia że tego nikt nie będzie słuchał, z racji archaizmu i trudnej dostępności. Wszystko się zgadza. Podobnie jak nikt nie będzie słuchał Buonvina, Riccardiego, Cassara czy innych twórców których płyty są niedostępne w naszym kraju. Ale to nie znaczy że nie mamy ich promować.
Może macie rację że akcja z GA byłą nie do końca przemyślana le z drugiej strony zauważcie że staraliśmy się aby była ona trochę nietypowa. Poza samymi starociami przedzielimy to The Bounty czyli nei starociem. I chyba taka będzie metoda na przyszłość. Nie zrobimy skansenu, lecz będziemy się starali włączać też nowsze dokonania, tak aby być w miarę kompletni. Poza tym zauważcie że u nas GA, zakują się właściwie tylko Paweł i Tomek (oczywiście z gościnnym udziałem Marka). Ani ja ani Mario nie bierzemy się za to. Ja robię to wcale nie dlatego że nie znam chociażby Hermanna, Rozszy, czy Kapera (którego sobie trochę dzięki Tomkowi) possałem, ale dlatego że nie lubię. A przy naszych brakach, głupio jest pisać recki tego czego się nie lubi podczas gdy w kolejce czeka kolejka hitów znanych wszystkim, a do tego cieszących się moim uznaniem.
Następna kwestia. Długość recek. Zgadzam się z Łukaszem Waligórskim, że trochę bez sensu jest pisanie kolubryn 5-stronicowych. Sam staram się nie przekraczać dwóch stron, choć niestety kilka razy zdarzyło mi się wypłodzić więcej. Racją jest jednak że najlepsze są teksty ciekawe, nie za długie, w sposób syntetyczny omawiający muzykę. Wszyscy którzy czytali kiedyś moje teksty wiedzą że to co mnie najbardziej intryguje w soundtracku, to to w jaki sposób muzyka opisuje. Jaką ma rolę ikonograficzną w filmie. I przede wszystkim to staram się zaakcentować.
Nie zgadzam się za to z Łukaszem że można w pełni docenić jakość muzyki filmowej bez obejrzenia filmu, ale o tym już się wypowiadałem wielokrotnie, dlatego uważam że bardzo dobre byłoby wprowadzenie tych fragmentów filmowych, to byłaby rewolucja... No ale cóż poczekajmy, może się kiedyś uda.
Jaka zatem konkluzja?
Mimo wszystko warto poznać GA, ale wcale nie trzeba go silnie promować. Wszystko zależy do profilu jaki się przyjmuje i odbiorcy do którego kieruje się teksty. Na naszym portalu mamy teksty i dla laików i dla profesjonalistów. I chyba o to chodzi. Zamykanie się w jednej działce nie ma przecież głębszego sensu.
A i jeszcze jedno, to o czym napisał Tomek Rokita. Ludzie szanujmy się. Kłóćmy się, spierajmy, ale szanujmy ( i piszę to nie ylko pod adresem Przemka, ale także Pawła...)
Why So Serious !?
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Jasne, ale zauważ że wystarczy znajomość muzyki z filmu, nie trzeba znać 3-płytowych wydań kolekcjonerskich soundtracku.Łukasz Wudarski pisze: Nie zgodzę się z tym natomiast że można pisać wiarygodnych, dobrych recenzji jeśli nie zna się historii. To tak jak ktoś chciałby napisać recke z płyty Hornera przesłuchawszy trzy jego partytury. Prawda że coś takiego byłoby zbrodnią? Założę się że środowisko wyśmiałoby takiego recenzenta który zachwycałby się powiedzmy Bicentenialem stawiając mu maxa, piejąc nad jego oryginalnością. Oczywiście nie należy przeginać i szukać nawiązań wszędzie, ale chociaż podstawy warto znać. Nie oznacza to że ktoś kto nie zna GA, S.A. klasyki i Bóg wie czego jeszcze jest złym recenzentem. To od tego nie zależy. Recenzentem może być OK. ale jego recki na pewno nie będą w pełni obiektywne. I o to mi chodzi. O obiektywność i wiarygodność.


A w ogóle to wszystko chyba już zostało napisane i nawet różnice w zdaniach nie są aż takie duże.

Pozdrawiam.
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Jak to nikt? A kto po Twoich recenzjach się zainteresował panem Buonvino, hę?Łukasz Wudarski pisze:Jednym z argumentów przeciw GA była kwestia że tego nikt nie będzie słuchał, z racji archaizmu i trudnej dostępności. Wszystko się zgadza. Podobnie jak nikt nie będzie słuchał Buonvina, Riccardiego, Cassara czy innych twórców których płyty są niedostępne w naszym kraju. Ale to nie znaczy że nie mamy ich promować.

Ja również jak Łukasz do końca już nie rozumiem o co się tyczy w tej chwili tak naprawdę ta dyskusja? Może więc wrócę do punktu wyjścia.
Dziwi mnie to, że akcja mająca przybliżyć twórczość Bronisława Kapera, polskiego twórcy (z tego co wiem dzięki życzliwości Film Score Monthly) oraz przedstawieniu kilku takich pozycji "ikonograficznych" w muzyce "starej daty" została skrytykowana tak jakby na tym portalu zajmowano się tylko starociami. Przecież każdy z tutaj piszących recenzentów jest elastyczny - potrafi napisać recenzję nowości i starocia. I o to chyba chodzi, żeby nie zamykać się w pewnym szblonie - "mój kompozytor, albo mój styl, to ja go biorę". To jest bez sensu. Jeżeli czytelnicy uważają, że jest całkowicie niepotrzebne i bez sensu, to jest to troszkę smutne. Tak jak Łukasz pisze, mało kto się tym zainteresuje i mało kto tego słucha, ale nie znaczy to, że nie warto tego promować. Na wszystko powinno znaleźć się miejsce - to świadczy o elastyczności.
Zostańmy w zaklętym kręgu X-Men 3, Omena, Posejdona czy King Konga, tak będzie najprościej. Kiedyś nadejdzie jednak taki dzień, że zwrócimy uwagę na coś ciekawego z przeszłości a wtedy zaczniemy szukać czy takie rzeczy są na polskich stronach. I znajdziemy je tutaj a nie na prześcigajacych się w recenzowaniu miesiąc przed premierą amerykańskich portalach. Dlatego takie inicjatywy jak i unikalną stronę Marka Łacha, który wykonuje tytaniczną pracę by przedstawić tą muzykę należy przyjmować z otwartymi ramionami. Ale to tylko moje zdanie.
Dziwi mnie to, że akcja mająca przybliżyć twórczość Bronisława Kapera, polskiego twórcy (z tego co wiem dzięki życzliwości Film Score Monthly) oraz przedstawieniu kilku takich pozycji "ikonograficznych" w muzyce "starej daty" została skrytykowana tak jakby na tym portalu zajmowano się tylko starociami. Przecież każdy z tutaj piszących recenzentów jest elastyczny - potrafi napisać recenzję nowości i starocia. I o to chyba chodzi, żeby nie zamykać się w pewnym szblonie - "mój kompozytor, albo mój styl, to ja go biorę". To jest bez sensu. Jeżeli czytelnicy uważają, że jest całkowicie niepotrzebne i bez sensu, to jest to troszkę smutne. Tak jak Łukasz pisze, mało kto się tym zainteresuje i mało kto tego słucha, ale nie znaczy to, że nie warto tego promować. Na wszystko powinno znaleźć się miejsce - to świadczy o elastyczności.
Zostańmy w zaklętym kręgu X-Men 3, Omena, Posejdona czy King Konga, tak będzie najprościej. Kiedyś nadejdzie jednak taki dzień, że zwrócimy uwagę na coś ciekawego z przeszłości a wtedy zaczniemy szukać czy takie rzeczy są na polskich stronach. I znajdziemy je tutaj a nie na prześcigajacych się w recenzowaniu miesiąc przed premierą amerykańskich portalach. Dlatego takie inicjatywy jak i unikalną stronę Marka Łacha, który wykonuje tytaniczną pracę by przedstawić tą muzykę należy przyjmować z otwartymi ramionami. Ale to tylko moje zdanie.

- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Tomek, u licha, po co znowu wracasz do początku?
Ta dyskusja ma się toczyć w kółko? 
Może podsumujmy:
1. Promowanie starej muzyki na filmmusic.pl to ciekawy pomysł
2. Jak to mówią komentatorzy sportowi "pomysł dobry, gorzej z wykonaniem"
- zgadzamy się, że można było zacząć od lżejszych dla słuchaczy kompilacji.
3. Piszmy i o starszych rzeczach i o (wybranych) nowościach.
Czy coś tu jeszcze trzeba dodawać? Czy trzeba zapisywać kolejne 4 strony, a w efekcie wszystko sprowadzi się do tych 3 punktów?
Decydujcie sami. Ja zmykam na inne tematy.


Może podsumujmy:
1. Promowanie starej muzyki na filmmusic.pl to ciekawy pomysł
2. Jak to mówią komentatorzy sportowi "pomysł dobry, gorzej z wykonaniem"

3. Piszmy i o starszych rzeczach i o (wybranych) nowościach.
Czy coś tu jeszcze trzeba dodawać? Czy trzeba zapisywać kolejne 4 strony, a w efekcie wszystko sprowadzi się do tych 3 punktów?

Decydujcie sami. Ja zmykam na inne tematy.

Popieram!Koper pisze:Tomek, u licha, po co znowu wracasz do początku?Ta dyskusja ma się toczyć w kółko?
Może podsumujmy:
1. Promowanie starej muzyki na filmmusic.pl to ciekawy pomysł
2. Jak to mówią komentatorzy sportowi "pomysł dobry, gorzej z wykonaniem"- zgadzamy się, że można było zacząć od lżejszych dla słuchaczy kompilacji.
3. Piszmy i o starszych rzeczach i o (wybranych) nowościach.
Czy coś tu jeszcze trzeba dodawać? Czy trzeba zapisywać kolejne 4 strony, a w efekcie wszystko sprowadzi się do tych 3 punktów?![]()
Decydujcie sami. Ja zmykam na inne tematy.


- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10478
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Także nie rozumiem tego poruszenia. Myślałem, że skoro nikt w polskiej sieci nie kwapi się by przybliżyć miłośnikom muzyki filmowej prace Kapera (który swojego czasu był poważaną osobistością w Hollywood) będzie to dobra inicjatywa. Tymczasem pojawia się ostra krytyka i oburzenie, że niepotrzebnie "odkurzamy" starocie. Pamiętam nie tak dawno krzyczano, że powinniśmy skupić się na polskich kompozytorach. Czyżby nagła zmiana poglądów? Nie wiem, ale jeżeli teksty poruszajace problematykę muzyki Kapera kolą ludzi w oczy może powinienem pomyśleć nad zaprzestaniem ich pisania...Tomek pisze:Dziwi mnie to, że akcja mająca przybliżyć twórczość Bronisława Kapera, polskiego twórcy (z tego co wiem dzięki życzliwości Film Score Monthly) oraz przedstawieniu kilku takich pozycji "ikonograficznych" w muzyce "starej daty" została skrytykowana tak jakby na tym portalu zajmowano się tylko starociami.
Właśnie. Czy nam oby od tego globalnego myślenia nie poprzestawiało nam się w głowach? Rozumiem, że partytury z GA nie są specjalnie atrakcyjne dla większości słuchaczy ale nie znaczy, że musimy odchodzić od tego.Tomek pisze:Tak jak Łukasz pisze, mało kto się tym zainteresuje i mało kto tego słucha, ale nie znaczy to, że nie warto tego promować. Na wszystko powinno znaleźć się miejsce - to świadczy o elastyczności.
Prawo większości?
Nie bawmy się w Sejm. Mamy promować muzykę filmową, a nie decydować o tym jaką epokę warto recenzować a którą nie? Czy traktując ten gatunek wybiórczo będziemy dalej nazywać się promotorami muzyki filmowej? Wątpię.
Myślę, że cały ten temat lega więc u podstaw błędnych prób "wtopiania się" w myśli czytelnika. Tak na prawdę nie mamy pojęcia kto czyta te teksty i jaki wpływ na tą osobę mają.
Konkluzja:
Sprawdziło się to, czego obawiałem się na początku. Dyskusja stałą się jałowa jak gleba na Saharze...

- Łukasz Wudarski
- + Sergiusz Prokofiew +
- Posty: 1326
- Rejestracja: czw kwie 07, 2005 19:41 pm
- Lokalizacja: Toruń
- Kontakt:
No i to jest wielki sukces. Moje recki sprawiły że co najmniej dwie osoby sięgneły po soundtrack.Koper pisze:Jak to nikt? A kto po Twoich recenzjach się zainteresował panem Buonvino, hę?Łukasz Wudarski pisze:Jednym z argumentów przeciw GA była kwestia że tego nikt nie będzie słuchał, z racji archaizmu i trudnej dostępności. Wszystko się zgadza. Podobnie jak nikt nie będzie słuchał Buonvina, Riccardiego, Cassara czy innych twórców których płyty są niedostępne w naszym kraju. Ale to nie znaczy że nie mamy ich promować.
Idę się upić z radości
Sokiem z cytryny
Why So Serious !?
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9369
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
- Łukasz Waligórski
- Początkujący orkiestrator
- Posty: 617
- Rejestracja: śr maja 18, 2005 12:27 pm
- Kontakt:
Nie chciałem już zabierać głosu w tej dyskusji ale zrobię to ostani raz. Zaczęło się od sposobów promowania muzyki filmowej w Polsce i za długich recenzji, a tu nagle ktoś twierdzi że akcja promocyjna GA jest nie potrzebna. Ja nie mam nic przeciwko takiej akcji ale jak to było już wielokrotnie powiedziane, prowadzona jest ona dość niefortunnie. Wydaje mi się powinniście zacząć od jakiegoś artykułu wyjaśniającego co to jest GA, później napisać kilka profili kompozytorów, potem zacząć bardzo znanych filmów, kompilacji a dopiero później rzucać się na głębokie wody i analizy jak w Psycho... Każda kampania reklamowa/promocyjna musi być jednak jakoś zaplanowana i tego tutaj zabrało. I to tyle z mojej strony. 

- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Oj, Babuch, Babuch...Łukasz Wudarski pisze: No i to jest wielki sukces. Moje recki sprawiły że co najmniej dwie osoby sięgneły po soundtrack.
Idę się upić z radości
Sokiem z cytryny


------------------------
*-jak powszechnie wiadomo zrobił to Chuck Norris na polecenie Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński nie zajmuje się pierdołami.
- Łukasz Wudarski
- + Sergiusz Prokofiew +
- Posty: 1326
- Rejestracja: czw kwie 07, 2005 19:41 pm
- Lokalizacja: Toruń
- Kontakt:
Nawet na to nie licz. Amante perduto są moi... Zostawiam Ci Giovanne Casanova...Paweł Stroiński pisze:Ja też sięgnąłem po Buonvinę niedawno i też dzięki tobie, ale też alowi (który dał klip z Padre Pio w konkursie, po tym klipie puściłem sobie cały score...). Przecież sam niedługo się za jedną ścieżkę wezmę (i proszę, nie zabieraj mi Amantów)

Why So Serious !?
-
- Parkingowy przed studiem nagrań
- Posty: 34
- Rejestracja: wt maja 30, 2006 23:01 pm
- Lokalizacja: From Hell
- Łukasz Waligórski
- Początkujący orkiestrator
- Posty: 617
- Rejestracja: śr maja 18, 2005 12:27 pm
- Kontakt:
Faktycznie nie wiesz o czym jest ta dyskusja...film-o-znawca pisze:Nie bardzo wiem o czym dyskusja bo nie bardzo chce mi się to wszystko czytać, ale odnosnie polskiej muzyki filmowej to muszę wpomniec że bardzo podobała mi się ścieżka do "Psów 2" Michała Lorenca (i świetna piosenka Tomka Lipińskiego), sporo czasu jej słuchałem.
