Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
-
Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9423
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
-
Kontakt:
#31
Post
autor: Paweł Stroiński » wt gru 23, 2025 20:00 pm
Adam pisze: ↑pn gru 01, 2025 21:50 pm
Film dobry, a w wielu momentach bardzo dobry i mocny, nie tylko aktorsko. Zdjęcia Wolskiego na taśmie filmowej świetne. Koniecznie warty zobaczenia, ale pamiętać przy tym, że to nie jest film dokumentalny
Album po filmie tylko zyskuje jeszcze bardziej

Bo... niestety, albo stety, jak kto woli - muzycznie zupełnie nie wykorzystano w filmie tego, co rok temu w listopadzie na sesji nagrał Brian i co jest na albumie. Album okazuje się być Skeczami, jak ten album Hansa z Diuny. Ponad połowy muzyki nie ma w ogóle w filmie. Pierwsze około pół filmu jest w zasadzie w ogóle bez muzyki, kompleta cisza, zaczyna się score pojawiać wyraźnie i głośno dopiero jak startuje proces w drugiej połowie i to są te kawałki z drugiej części płyty, na dodatek mocno skrócone w filmie, albo ucinane/wyciszane w trakcie. End Credits jest w całości i to wyjątek jedyny. Jakbym zebrał wszystko to nie wiem czy się uzbiera 30 minut i to łącznie z End Credits. A przypomnę, że ten film trwa równe 2,5 godziny. Szkoda mi Tylera, ale taka widać była decyzja artystyczna reżysera i oprawcy muzycznego. Zresztą w dramatach sądowych z reguły zawsze było mało muzyki, więc w sumie mozna się było spodziewać... Ale trudno mi przejśc obojętnie obok tego, że akurat ten album, który dostarcza naprawdę porządnej i docenianej, niejednokrotnie ambitnej muzyki, nie został wykorzystany należycie w obrazie.
Ten score bywa naprawdę za duży dla filmu. Moment, jak Goering wchodzi zeznawać jest w swoim muzycznym dramatyzmie niestety praktycznie komiczny (werble są zbędne). Być może dlatego poleciał z filmu w dużej mierze, choć nie zgodzę się, żeby w pierwszej połowie nie było albo prawie nic. Może jest zmiksowany ciszej niż te bardziej dramatyczne fragmenty, ale coś tam jest. Tylko że ta muzyka nie robi filmu w żadnym momencie. W najlepszych momentach nie razi, w najgorszych niestety szkodzi.