W rejonach trójeczki, ale całkiem energetyzujący ten 23 000 Leben. Główne środki wyrazu to smyczki, fortepian i elektronika. Gra to na odpowiednich obrotach, bez zbędnego smęcenia, śladowa ilość underscoru, może niczym specjalnym się nie wybija, ale można śmiało przesłuchać, tak więc ten Volker na plus.
Volker w nowym filmie Greengrassa "The Uprising". Akurat stylem dobrze dopasowany do reżysera. Premiera 11 września, także jeszcze co najmniej 6 scorów Volkera w tym roku... Poza "The Uprising", "23 000 Leben" w ten piątek na Netflix, w październiku Corpus Delicti, Verity, Clayface, a będzie jeszcze Borges and Me i drugi sezon Diuny, także ciekawe czy Volker dobije do dyszki wydanych scorów w tym roku
No i wygląda na to, że może We wrześniu w Wenecji premierę będzie miał nowy film Floriana Zellera (The Father, The Son) "Bunker", do którego muzykę ma robić właśnie Volker.
Bertelmann to dziś trochę taki nowy Zimmer, tylko tańszy i bardziej dostępny
nie Zimmer, a Balfe. Hansu nigdy nie robił 15 filmów rocznie, nawet jeśli chodziło tylko o nazwisko na okładce.
Kariera Volkera to jest największy absurd współczesnej muzyki filmowej, bo o ile również absurdem były kariery Junkiego i Balfa - ale oni byli promowani i wciskani do projektów przez drugiego najwazniejszego z żyjących kompozytorów filmowych - to Volker wyskoczył z kapelusza bez protekcji i robi takie chujowe rzeczy, że 19-letni student 1 roku z samplami robi takie coś w domu.
Magia Oscara Teraz jak chce się mieć w filmie oscarowego kompozytora z Niemiec dzwoni się do Volkera. Jeden z nielicznych przypadków, gdzie zadziałała magia tej statuetki, a jego styl idealnie wpisuje się w popularne dziś trendy w muzyce do filmów, więcej atmosfery, mniej melodii i wielu uznanych twórców tego właśnie chce (Berger, Bigelow, Greengrass, Zeller).
oczywiście, plus to, że siłą rzeczy jest tani, bo to co robi jest tanie. dzwoniąc do niego wiedzą, że nie wyskoczy im z zatrudnianiem orkiestry symfonicznej.