W niektórych przypadkach, szczególnie takich gdzie tracklisty są chronologiczne, nie chcę aby mu muzyka zdradzała i spoielrowała film. Tak np. mój znajomy bardzo żałował, że najpierw przesłuchał score do "Tron: Legacy", a potem zobaczył dopiero film, gdyż tak to wiedział, że po usłyszeniu w filmie "C.L.U." nie nastąpi już większa akcja.
Ale to podejście indywidualne, jak wspomniałem, więc nikogo nie potępiam za inne praktyki od moich.
Jednak nie dałem rady i przesłuchałem kawałek. Podoba mi się.

Jak na motyw przewodni jest melodyjny, wpada łatwo w ucho, można go zanucić i potupać nóżką podczas obierania ziemniaków. Chociaż BRRRAAAAWWWWWWWMMMMM uważam za trochę niepotrzebne, ale wcale się nie zdziwię, jak dzisiejsi filmowcy, producenci po prostu życzą sobie parę BRRRAAAWWWWWWMMMMMów w filmie.
Ale np. gitarowe riffy Morello są świetne!
"When they asked me to put some giant robot riffs and screaming underwater monster licks on the film score, I was all in,"
Tom Morello.
