amazing, painfully beautiful etc. - same epitety, żadnych argumentów. Ja od siebie dodam, że score ma fajne tematy (aczkolwiek przesadzone są dla mnie opinie, że którykolwiek z nich to geniusz) i bardzo ładną lirykę. Ciekawie Zimmer wykorzystał gitary i wokal, nie zmienia to jednak faktu, że 2/3 tego score są asłuchalne. Pomijając dobre "Terraforming", akcja to hałaśliwy zbitek dźwięków, żeby tego było mało to perkusje zamiast być atutem muzyki tylko ją jeszcze bardziej dobijają, w myśl zasady "ma być głośno i patetycznie? pohałasujmy jeszcze perkusjami!". Zimmer dla mnie nigdy nie potrafił dobrze pisać na perkusję, myślałem, że może tym razem zrobi coś ciekawszego mając takie pole do popisu, ale nici z tego. Ode mnie 3/5.Adam pisze:dla odmiany maxik od fanbojów :D - http://www.filmmusicmedia.com/reviews/m ... mmerreview
Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7894
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Właśnie miałem o to samo zapytać: WTF?!
Dzięki Twojemu linkowi przypomniało mi się, że na pytanie: Czy rozumiesz posty kiedyśgrzesia? odpowiedziałem: Nie, Desplat przy nim to łopatologia.
Potwierdzam, że od tamtego czasu nic się nie zmieniło
Dzięki Twojemu linkowi przypomniało mi się, że na pytanie: Czy rozumiesz posty kiedyśgrzesia? odpowiedziałem: Nie, Desplat przy nim to łopatologia.
Potwierdzam, że od tamtego czasu nic się nie zmieniło

Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Jak nie 1 to 5, gorzej jak dzieci.Adam pisze:dla odmiany maxik od fanbojów- http://www.filmmusicmedia.com/reviews/m ... mmerreview
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
tylko że ten freak z tego FMM robi recki jednoakapitowe z reguły wiec nie ma co polemizować 

NO CD = NO SALE
- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6103
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
no czuje się tak jak Hansu normalnie terazKoper pisze:viewtopic.php?f=18&t=2881kiedyśgrześ pisze:Hej, a ja przypominam, że obaj panowie (jeden całkiem otwarcie) zrzędzą jaki to świat jest straszny, niech ktoś to zmieni, ja nie mogę, ja chce takie muzkie jakie w piaskownica słyszałem, przecież to żenujące jest





ps. Hej hp_gof wywal spójnik z nawiasu, bo to nie ma sensu w logice przy jednym wyrażaniu, a nie się tu będziesz mądrował nad moją osobą po próżnicy, mam ci przypomnieć w którym poście i tak już miałem przez Ciebie problemy

EDIT: MOS na piątym miejscu sprzedaż Amazon, nikt nie słucha krytyków, w tym Southall ma rację

- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Ja zgadzam się z Clemmim i Southallem, MoS jest katastrofalnie zły. I tu już nie chodzi o to, co zwykle bywało z Hansem, który za dużo kombinował w niektórych swoich ścieżkach i wychodziły mu cygańskie Sherlocki. Ta muzyka jest po prostu zła, prymitywna, banalna, napisana na poziomie kompromitującym pierwszoligowego kompozytora Hollywoodu. Kompletne niezrozumienie możliwości perkusji, podkręcanie dramaturgii poprzez zwiększanie głośności (!), fatalnie syntetyczne brzmienie orkiestry, ubóstwo konceptualne tła (całe sekwencje polegają na jednorodnej elektronicznej tapecie w tle dla melodii), amatorskie rozwiązania rytmiczne (Terraforming to jest jakiś żart) - i z tego wszystkiego jedynie motyw liryczny się trochę broni, bo jest po prostu przeciętny. Tragedia.
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Hm, ja z odsłuchem chciałem zaczekać do filmu, ale robi się na tyle intrygująco, że chyba sięgnę po album wcześniej 

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Marku, miłości Ty moja! ♥Marek Łach pisze:Ja zgadzam się z Clemmim i Southallem, MoS jest katastrofalnie zły. I tu już nie chodzi o to, co zwykle bywało z Hansem, który za dużo kombinował w niektórych swoich ścieżkach i wychodziły mu cygańskie Sherlocki. Ta muzyka jest po prostu zła, prymitywna, banalna, napisana na poziomie kompromitującym pierwszoligowego kompozytora Hollywoodu. Kompletne niezrozumienie możliwości perkusji, podkręcanie dramaturgii poprzez zwiększanie głośności (!), fatalnie syntetyczne brzmienie orkiestry, ubóstwo konceptualne tła (całe sekwencje polegają na jednorodnej elektronicznej tapecie w tle dla melodii), amatorskie rozwiązania rytmiczne (Terraforming to jest jakiś żart) - i z tego wszystkiego jedynie motyw liryczny się trochę broni, bo jest po prostu przeciętny. Tragedia.
Ty hejterze, Ty!

- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6103
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Terraforming to pierwszy numer do którego się przytuliłem, tam są takie tandeciarskie zagrywki z tematem jak bodajże w tej nie filmowej wersji sceny pościgu motocyklowego z Black Rain, dziw, że ktoś mu na coś takiego pozwolił, ale jest



- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9369
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Czyli po prostu lubisz tandetę?!
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Jedyny głos rozsądku jak na razie widzę.Mystery pisze:Może źle mi się wydaje, ale mam odczucie, że Hans jest ostatnimi laty jednym najgorzej ocenianych przez recenzentów kompozytorów i mało kto na zachodzie łapie tyle złych ocen. Co do owych jedynek, to tak jak w przypadku TDKR, zarówno Southall i Clemmensen po prostu nie akceptują całego konceptu takiej muzyki i jest ona skreślana już na samym starcie, toteż te oceny są stawiane dla zasady i mimo, iż obecni obrońcy tradycjonalnej muzyki filmowej szkalują wszystko co nie brzmi jak klasyczny Goldsmith/Williams/Horner i tłamszą szybko wszelkie nowe pomysły Hansa, to jednak myślę, że to historia osądzi współczesnego Zimmera i to na jego korzyść.
I nie ukrywam, że sam miałem trochę obawy odnośnie tego score'u, ale w sumie teraz czytając opinie, to jestem raczej spokojny. Jeszcze tylko parę dni i sam się przekonam.
A teksty, że Zimmer się skończył są śmieszne, zważywszy chociażby na zeszłoroczne TDKR i Inception z przed trzech lat. A to, że ktoś nie potrafi docenić tych prac, lub ocenia je słuchając tyłkiem, bez znajomości filmu, to już jego problem.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Jeśli mogę mieć do Hansa żal, to tylko o zmarnowanie potencjału gitary (tak samo jak i perkusji) - gdyby Hans dał gitarze prominentną rolę (w skali np. Rabina w Armageddon), to MoS byłby fragmentarycznie do odratowania. A tutaj gitara robi tylko za instrument podbijający akordy. XXI wiek...

W sumie MoS to podobna skala kompozytorskiego tandeciarstwa co Black Rain, tylko że 25 lat temu to mogło się bronić świeżością ujęcia, a dzisiaj...kiedyśgrześ pisze:z tematem jak bodajże w tej nie filmowej wersji sceny pościgu motocyklowego z Black Rain

- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9369
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Nie tyle akordy, co atmosferę, moim zdaniem.
Hans korzysta z tego zespołu gitar jako rodzaj elektronicznego pada.
Hans korzysta z tego zespołu gitar jako rodzaj elektronicznego pada.
- kiedyśgrześ
- + W.A. Mozart +
- Posty: 6103
- Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
no przecież mój przekaz z zamkniętego wątku był dość prosty, ale tandetaPaweł Stroiński pisze:Czyli po prostu lubisz tandetę?!



- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9369
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: Hans Zimmer - MAN OF STEEL -- temat merytoryczny
Z twoją wypowiedzią mam dwa problemy:Wawrzyniec pisze:Jedyny głos rozsądku jak na razie widzę.Mystery pisze:Może źle mi się wydaje, ale mam odczucie, że Hans jest ostatnimi laty jednym najgorzej ocenianych przez recenzentów kompozytorów i mało kto na zachodzie łapie tyle złych ocen. Co do owych jedynek, to tak jak w przypadku TDKR, zarówno Southall i Clemmensen po prostu nie akceptują całego konceptu takiej muzyki i jest ona skreślana już na samym starcie, toteż te oceny są stawiane dla zasady i mimo, iż obecni obrońcy tradycjonalnej muzyki filmowej szkalują wszystko co nie brzmi jak klasyczny Goldsmith/Williams/Horner i tłamszą szybko wszelkie nowe pomysły Hansa, to jednak myślę, że to historia osądzi współczesnego Zimmera i to na jego korzyść.
I nie ukrywam, że sam miałem trochę obawy odnośnie tego score'u, ale w sumie teraz czytając opinie, to jestem raczej spokojny. Jeszcze tylko parę dni i sam się przekonam.
A teksty, że Zimmer się skończył są śmieszne, zważywszy chociażby na zeszłoroczne TDKR i Inception z przed trzech lat. A to, że ktoś nie potrafi docenić tych prac, lub ocenia je słuchając tyłkiem, bez znajomości filmu, to już jego problem.
Po pierwsze, Southall ocenił Inception i zrecenzował BEZ znajomości filmu. Wiem, że uważa, że score w filmie jest genialny i daje mu także osobistą piątkę za film, ale recenzja samego albumu, z tego, co mi wiadomo, powstała (jak zwykle w jego przypadku) bez znajomości filmu w ogóle (obejrzał go około rok później). To samo z TDKR, ale rok później, jak obejrzał TDKR, Southall był wręcz zniesmaczony muzyką w filmie.
Po drugie, twierdzisz, że twoja ocena muzyki w filmie to jedyna słuszna dla całego świata? Zdajesz sobie sprawę, że duża część krytyki Incepcji i TDKR wynikła z tego, że recenzentom te score'y nie podobały się w filmie? (bo za glośno, bo za dużo Deshi Basara). Innymi słowy, ty recenzent stawiający na mocny subiektywizm do tego stopnia, że wręcz wyśmiewasz się z analizy technikaliów (mniej lub bardziej wprost) odbierasz recenzentom prawo do tego, by się im nie podobało to, jak muzyka wypada w filmie? Na jakiej podstawie sądzisz, że twoje podejście do TDKR jest jedynie słuszne?