no więc moja teoria jest prawdziwa, bo jeśli muzyka nie będzie się sprawdzać na płycie i nie będzie się jej dobrze słuchać, to tak samo będzie przy obieraniu ziemniaków i tym samym będą obierane bez tej muzyki. to chyba nie takie trudne do skminieniaWawrzyniec pisze:Nie jestem zwolennikiem teorii "obierania ziemniaków" Adama Krysińskiego. Oczywiście ważne, aby muzyka dobrze spisywała się na płycie i dobrze jej słuchało.
JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
NO CD = NO SALE
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14977
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Rozumiem więc, że score w całości nie podoba się nikomu na tym forum? - najgorsza praca Williamsa ever?.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Mnie w to nie mieszajlis23 pisze:Rozumiem więc, że score w całości nie podoba się nikomu na tym forum? - najgorsza praca Williamsa ever?.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10587
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Przesada. Mnie się podoba, ale nie rozpływam się nad geniuszem tej ścieżki. Solidną czwórkę dostanie ode mnie, bo tak, jak Marek podkreślił - praca napisana od serca!lis23 pisze:Rozumiem więc, że score w całości nie podoba się nikomu na tym forum? - najgorsza praca Williamsa ever?.

- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14977
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
muaddib_dw pisze:
Mnie w to nie mieszaj
Nie mieszam, po prostu z tutejszych wypowiedzi można wywnioskować, że mamy do czynienia z pracą nie wartą zachodu / usypiacz, nuda, etc / i dlatego zapytałem czy komuś się ona podoba - i nie chodzi tu o geniusz, 5 na 5, tylko w ogóle czy jest to praca warta zainteresowania, zakupu, itp.Tomasz Goska pisze:
Przesada. Mnie się podoba, ale nie rozpływam się nad geniuszem tej ścieżki. Solidną czwórkę dostanie ode mnie, bo tak, jak Marek podkreślił - praca napisana od serca!
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John

Tylko on, Elton John
- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Z autopsji wiem, że nie warto sugerować się opiniami innych lecz samemu posłuchać i zdecydować. Oj ileż to razy byłem zaskoczony pozytywnie, gdy wpadła w moje ręce jakaś płyta wcześniej na tym czy sąsiednim portalu zjechana lub oceniona na ledwo trzy
-
Templar
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Nie no bez przesady, powiedziałbym najbardziej usypiająca, ale w okolicach 4 po obejrzeniu filmu pewnie będzie, po tych 3 utworach wcześniej opublikowanych to myślałem, że będzie blisko 5, a Tintin na 4, a teraz to prędzej Tintinowi dam 4,5, a temu 4lis23 pisze:Rozumiem więc, że score w całości nie podoba się nikomu na tym forum? - najgorsza praca Williamsa ever?.
Póki co to w sam raz do słuchania po męczącym dniu, szybko można przy niej zasnąć, tylko po tytule filmu to człowiek spodziewał się czegoś mocniejszego, a dostał kołysanki
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26698
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Mówiąc szczerze to ja jestem zdziwiony opiniami o usypialności. Chyba wszyscy już tak się przyzwyczaili do jakiś łupanek made in Tyler czy RCP, że praca bardziej liryczna, spokojna ich usypia. I to mimo ładnych tematów, orkiestracji etc.
Która lepiej działa w filmie nie wiem. Ale na płycie wolę spokojnego War Horse'a niż ilustracyjnego Tintina.
Która lepiej działa w filmie nie wiem. Ale na płycie wolę spokojnego War Horse'a niż ilustracyjnego Tintina.
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
-
Templar
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
To może powinienem jeszcze dodać, że mnie Desplat nigdy nie usypiał, a on jednak nie robi łupanek jak TylerKoper pisze:Mówiąc szczerze to ja jestem zdziwiony opiniami o usypialności. Chyba wszyscy już tak się przyzwyczaili do jakiś łupanek made in Tyler czy RCP, że praca bardziej liryczna, spokojna ich usypia. I to mimo ładnych tematów, orkiestracji etc.
- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Oj tam, Mefi raz przesłuchał przy obieraniu ziemniaków, a potem napisał opinię byle być pierwszym na forum, a reszta podłapała i mu wierzy.
Jak War Horse jest usypiaczem, to Amistad i Far and Away też są w takim razie usypiaczami...
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26698
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Zważywszy, że Mefisto tak uważnie słucha scrowó, że uznał na przykład, że "Straw Dogs" Larry'ego Groupe to elektronika, to pewnie i tym razem zapuścił płytę idąc spać i nawet nie wie czego słuchał 
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
No i nie zapominajmy jeszcze o SleepersMarek Łach pisze:Oj tam, Mefi raz przesłuchał przy obieraniu ziemniaków, a potem napisał opinię byle być pierwszym na forum, a reszta podłapała i mu wierzy.Jak War Horse jest usypiaczem, to Amistad i Far and Away też są w takim razie usypiaczami...
-
Mefisto
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Takimi sucharami, to własnego konia możesz karmićmuaddib_dw pisze:Skoro WH was usypia to pewnikiem Stepmom nie dalibyście rady
Bosz... co za fajnboj - jedno słowo źle i już od razu najgorsza praca. Ja tam z miejsca dałbym 4 / 5, bo liryka jest naprawdę ładna i czuć tu serducho, a końcówka, jak mówiłem, rozpierdala. Ale całość jest za długa, za nudna i lekko za nijaka jak na historię wojenną, w której biega sobie koń. Oczywiście ostateczny osąd wydam po filmie, ale na albumie muzyka jest porównywalna do Szeregowca, do którego w ogóle nie wracam (jedynie do Hymn, ale i to od wielkiego dzwonu) - tyle tylko, że tam taka specyfika muzyki była uwarunkowana jego stylistyką i klimatem (obie sceny batalistyczne np. pozbawione ilustracji), a przy Koniu ma się wrażenie, że to takie 'ciepłe kluchy' obojętnie od tego, co akurat się na ekranie dzieje. Ale o filmowym działaniu przekonamy się dopiero w grudniu.lis23 pisze:Rozumiem więc, że score w całości nie podoba się nikomu na tym forum? - najgorsza praca Williamsa ever?.
Weźcie się ogarnijcie - najpierw słyszę co chwila, że Newman usypiacz, a teraz, że jestem przyzwyczajony do łupanek. Sami nie wiecie za co się łapać i tyle.Koper pisze:Mówiąc szczerze to ja jestem zdziwiony opiniami o usypialności. Chyba wszyscy już tak się przyzwyczaili do jakiś łupanek made in Tyler czy RCP, że praca bardziej liryczna, spokojna ich usypia.
To chyba pora na badanie słuchuMarek Łach pisze:Jak War Horse jest usypiaczem, to Amistad i Far and Away też są w takim razie usypiaczami...
Żebyś Ty tak swoje wpadki pamiętał, a nie tylko innym potknięcia wytykałKoper pisze:Zważywszy, że Mefisto tak uważnie słucha scrowó, że uznał na przykład, że "Straw Dogs" Larry'ego Groupe to elektronika, to pewnie i tym razem zapuścił płytę idąc spać i nawet nie wie czego słuchał
- Arthur
- Nominacja do odkrycia roku
- Posty: 1135
- Rejestracja: śr paź 20, 2010 21:16 pm
- Lokalizacja: Pzn
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Krytyk filmowy- Mefistoak na historię wojenną, w której biega sobie koń
Ja się z Mefim zgadzam, ale to przez przypadek bo słuchając:
początek- ło będzie konkret a później jakoś score nie trzymał mnie na tyle by nie pójść sobie zrobić herbatę, a pijąc ją nie słyszałem z daleko żadnych fajerwerków więc wracając dostałem miłe zakończenie w postaci Reunion, Finale i suity
Ale jeszcze dużo czasu, więc i wiele odsłuchów- może będę jeszcze bardzo kontent z najnowszego Big Dżona
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli. - Albert Schweitzer
- muaddib_dw
- Zdobywca Oscara
- Posty: 3237
- Rejestracja: wt lis 24, 2009 16:40 pm
- Lokalizacja: Kargowa
Re: JOHN WILLIAMS - WAR HORSE (2011)
Ale co wy chłopaki chcecie usłyszeć z plików mp3 na głośnikach komputerowych max. creative? Jak to ma być wciągający przekaz to winszuję, jak na takim sprzęcie miałbym bazować to zostałbym przynajmniej dealerem herbat świata na zach. Polskę, a nie tylko robił sobie nań przerwę.