Score taki jaki Olivier zapowiadał, tym razem jakieś warstwy tematycznej nie ma, dlatego, może mało i co zostaje, ale liczy się głównie klimat i środki wyrazu, a te jak zwykle u Francuza zachwycają, tym razem Deriviere postawił na wiolonczele, flet basowy i elektronikę, ale są również perkusjonalia i kilka razy efektownie użyty chór. Słuchałem późno dosyć zmęczony, ale jakoś ciężko nie było, po połowie może i się już nieco zlewało, ale po drodze czekało wiele brzmieniowych atrakcji, a tu kawałek z chórem, a tu z elektroniką, tam jakaś bardziej wyszukana solówka na wiolonczelę czy flet, toteż przez całość przebrnąłem raczej bezproblemowo i już nie mogę się doczekać na kolejne odsłuchy. Koncept mariażu industrialnej elektroniki charakteryzującej miasto i emocjonalnej wiolonczeli przedstawiającego głównego bohatera, ładnie tu wypalił, a z luźnych skojarzeń nasuwało mi się takie połączenie Cichych Wzgórz Yamaoki i Draculi Glassa

Jakby jednak nie patrzeć kolejny sukces Oliviera

Po Industrial Landscapes (Vampyr), Visiting The Past (Get Even) czy On Duty (The Technomancer) chętnie zobaczyłbym Deriverie w jakimś growym Blade Runerze
