
Twisted Nerve oraz The Bride Wore Black na jedym CD-ku. Limitowana edycja 1200 sztuk. Preorder.
http://www.screenarchives.com/title_detail.cfm?ID=10983
Ja zaryzykujeMarek Łach pisze:Ja chyba pasuję. Twisted Nerve kiedyś słyszałem na jakimś starym wydaniu i w sumie poza tematem, zapamiętanym zresztą dzięki Kill Billowi, nic mi w głowie nie zostało.
U mnie wciaz lezy na kupce z plytami do odsluchania.. a towarzyszy mu jeszcze 8 innych plyt Herrmanna. Jednak po Jasonie i Argonautach musze troche od niego odpoczac.Jakoś mnie bardziej The Kentuckian pociąga, wydany w sumie już kawałek czasu temu przez Tribute.
Moze niech wydadza jak juz przejde to co jest dostepneNo i mam nadzieję, że w końcu ktoś skusi się na King of the Khyber Rifles...
Bo i w zasadzie calosc bazuje na tym samym temacie OIMSNM. Ogolnie swietnie sie tego slucha. Gdybym nie wiedzial, ze BWB jest 'doklejona' to bym pomyslal, ze to jedna plytaMarek Łach pisze:Ja chyba pasuję. Twisted Nerve kiedyś słyszałem na jakimś starym wydaniu i w sumie poza tematem, zapamiętanym zresztą dzięki Kill Billowi, nic mi w głowie nie zostało.
Hmm coś mi dzwoni w głowie, ale nie mogę w tym momencie skojarzyć (a może o innym kompozytorze myślę). Może Paweł S. pamięta?Bucholc Krok pisze:Jestem juz po.. Strasznie to krotkie. Z BWB nie ma nawet 30 minut.
Bo i w zasadzie calosc bazuje na tym samym temacie OIMSNM. Ogolnie swietnie sie tego slucha. Gdybym nie wiedzial, ze BWB jest 'doklejona' to bym pomyslal, ze to jedna plytaJest wprawdzie jeden utwor (The Twisted Nerve), ktory na tle pozostalych kompozycji jest zbyt 'radosny' i troche 'mąci' atmosfere, ale idzie wytrzymac.
Przy okazji: jesli dobrze slyszalem to na TN Herrmann uzyl instrumentow smyczkowych tylko raz (wlasnie w TTN), a na Journey... chyba w ogole ich nie ma. Czy sa jakies inne plyty H., przy tworzeniu ktorych nie korzystal (lub baaardzo oszczednie) z tych instrumentow?
Inny kompozytor tez moze bycMarek Łach pisze: Hmm coś mi dzwoni w głowie, ale nie mogę w tym momencie skojarzyć (a może o innym kompozytorze myślę). Może Paweł S. pamięta?
Rozanielenie polaczone z grozaJak w ogóle brzmi BWB, jakąś charakterystykę mógłbyś podać?
Za K mam zamiar sie zabrac w nastepnej kolejnosci. Musze sie jednak doI czy słuchałeś tego Kentuckiana? Bo bardzo ciekaw jestem co tam Stromberg i Morgan zmajstrowali.
Brzmi apetycznie, szkoda że takie krótkie... No ale czy był kiedykolwiek kompozytor, który tworzył mroczne klimaty lepiej niż Bernard?Bucholc Krok pisze:
Rozanielenie polaczone z groza![]()
Calosc trwa raptem 11 minut (tylko 4 utwory).
Zaczyna sie bardzo przyjemnie, sa skrzypce, ktore prowadza ladna
melodie, sa 'fleciki'.. (Melodia przypomina mi troche temat z ktoregos
z polskich seriali. Jakby z Ziemi obiecanej??? W kazdym razie z jakiegos 'historycznego'.) Jednak co jakis czas Herrmann 'wystawia' swoja szponiasta i wlochata lape, przez co caly błogi nastroj momentalnie diabli bioraW 3-cim utworze wykorzystal (symbolicznie) znana
melodie wycierana do granic podczas ceremonii slubnych. Jednak jest to ceremonia 'hermanowska', a nie jakies slubne smuty![]()
W miare zblizania sie do konca 'plyty' muzyka 'ciemnieje' i sluchajac
4-tego utworu praktycznie juz sie nie pamieta o poczatkowych przyjemnosciach![]()
Bucholc Krok pisze:Za K mam zamiar sie zabrac w nastepnej kolejnosci. Musze sie jednak do
tego lepiej przygotowacNa plycie sa 72 utwory z czego sam K to 48.
Jednak jak na tyle utworow czas calkowity plyty (73:19) wydaje sie jakis krotki. No i jest raptem 6 utworow, ktore trwaja powyzej 2 minut, a sporo takich, ktore trwaja ponizej minuty. 2 'rekordzistow' nie przekracza 13 sekund kazdy
Jesli okaze sie, ze to nie jest wszystko, co Herrmann napisal doMarek Łach pisze: Brzmi apetycznie, szkoda że takie krótkie...
A co powiesz o Psychozie? Sporo ohow i ahow slyszalem na jejNo ale czy był kiedykolwiek kompozytor, który tworzył mroczne klimaty
lepiej niż Bernard? Chociaż tak naprawdę równie dobrze można by
zapytac, ilu kompozytorów potrafiło napisac tak wspaniałą lirykę jak
Herrmann. Po prostu muzyk kompletny.
Ale z drugiej strony mogli wszystkie male 'utwory' pousuwac iEch, to jest niestety bolączka - wygląda jakby było wyjęte z jakichś
recording sessions.
Tych jeszcze nie sluchalem.. Czy to znaczy, ze najlepsze przede mna?Dlatego chyba właśnie moje ulubione płyty
Herrmanna to te, gdzie nie ma problemu z tak krótkimi utworami -
Vertigo, Ghost and Mrs. Muir, Taxi Driver...
Do Psychozy trzeba mieć nastrój, to fakt... Zresztą Psychoza mam wrażenie cierpi lekko na tę samą przypadłość co Star Wars - jej centralne utwory są po prostu zbyt znane (Prelude i Murder) i gdy się do tej płyty zasiada nie szokują już tak jak powinny (za to pokrewne dramatycznym nastrojem preludium do On Dangerous Ground nie jest tak oklepane i dosłownie wykopuje w kosmosBucholc Krok pisze:
A co powiesz o Psychozie? Sporo ohow i ahow slyszalem na jej
temat, ale jakos specjalnie mna nie wstrzasnela. Ale od razu
zastrzegam, ze slyszalem tylko raz i moze akurat w nieodpowiednich
warunkach![]()
Mi się marzy coś takiego, jak Williams robi na swoich płytach, gdzie łączy odrębne utwory w duże suity - często zaburza to chronologię, ale daje świetny efekt w odsłuchu. Tutaj mamy odwieczne pytanie: czy ma być kompletnie i chronologicznie, czy raczej należy album podporządkować wygodzie słuchacza. W przypadku większości Herrmannów jednak skłaniałbym się ku temu drugiemu - te kilkunastosekundowe utworki nie są raczej takimi skarbami, które należałoby chronić za wszelką cenę, a myślę że tak czy siak dałoby się je "podczepić" pod inny utwór.Ale z drugiej strony mogli wszystkie male 'utwory' pousuwac i
bysmy dostali 20-30 minut. IMO im wiecej tym lepiej, a pozniej mozna
sobie samemu wybierac i oceniac. Jeszcze nie czytalem co tam Stromberg napisal w ksiazeczce, ale kichy chyba by nie odstawil? Zreszta, niby jest na okladce napisane: "Two Complete BH MPScores"
BTW: zapewne sluchales Mysterious Island oraz Fahrenheit 451? Jak one
wypadly? Bo widze, ze tez skladaja sie z wielu krotkich utworow.
TAKTych jeszcze nie sluchalem.. Czy to znaczy, ze najlepsze przede mna?
O, ciekawe. Moze zamiast K. przeslucham najpierw ODG.Marek Łach pisze: Do Psychozy trzeba mieć nastrój, to fakt... Zresztą Psychoza mam wrażenie cierpi lekko na tę samą przypadłość co Star Wars - jej centralne utwory są po prostu zbyt znane (Prelude i Murder) i gdy się do tej płyty zasiada nie szokują już tak jak powinny (za to pokrewne dramatycznym nastrojem preludium do On Dangerous Ground nie jest tak oklepane i dosłownie wykopuje w kosmos).
Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby wydawali edycje 2-cdkoweMi się marzy coś takiego, jak Williams robi na swoich płytach, gdzie łączy odrębne utwory w duże suity - często zaburza to chronologię, ale daje świetny efekt w odsłuchu. Tutaj mamy odwieczne pytanie: czy ma być kompletnie i chronologicznie, czy raczej należy album podporządkować wygodzie słuchacza. W przypadku większości Herrmannów jednak skłaniałbym się ku temu drugiemu - te kilkunastosekundowe utworki nie są raczej takimi skarbami, które należałoby chronić za wszelką cenę, a myślę że tak czy siak dałoby się je "podczepić" pod inny utwór.
Ja duzo sobie obiecuje po tej plycie. Journey ttCotE bardzo mi sie podoba, a w koncu cos te plyty laczyMysterious Island nie słyszałem (podobno trochę monotematyczne),
Ach, Journey jest prześwietne, Herrmann w postaci czystej. I ta partia organowa. To chyba o tej ścieżce Elfman mówił, że wciągnęła go w świat muzyki filmowej i uczyniła z niego Herrmannofila?Bucholc Krok pisze: Ja duzo sobie obiecuje po tej plycie. Journey ttCotE bardzo mi sie podoba, a w koncu cos te plyty laczy
Muzyka wspaniała, temat główny i pojedynek ze szkieletami to niekwestionowane klasyki gatunku. To chyba zreszta jeden z najpopularniejszych score'ów Herrmanna, a na pewno najpopularniejszy z jego score'ów fantasy. Ciekawe jak brzmi na tej edycji...Bucholc Krok pisze:http://www.screenarchives.com/title_detail.cfm?ID=12466
Hm.. ktos sie zapisuje? Stromberg to to nie jest...![]()
W ogole jak sie ta muzyka prezentuje? Cos ala Jason and the Argonauts? Nie slyszalem zadnej wersji.