John Powell

Tutaj dyskutujemy w wątkach ogólnych o poszczególnych kompozytorach.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#106 Post autor: Paweł Stroiński » czw kwie 21, 2016 17:23 pm

Poza tym, gdyby Powell to robił i komuś przekazał, to komuś od siebie. a nie gościowi, który pracował/pracuje jako główny asystent HGW, nie sądzisz, Tomek?

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4255
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

Re: John Powell

#107 Post autor: Tomek » czw kwie 21, 2016 19:40 pm

Na razie mało wiemy, to są tylko spekulacje, tylko dlatego że w zwiastunie filmu pojawiły się dwa nazwiska kompozytorów ;-) Poza tym skąd wiemy, czy Powell nie trafił do projektu po Buckleyu jako forma jakiejś deski ratunkowej (bo np. score jest słaby i nie podołał) i np. "przełamał lody" z Greengrassem?

Chodzi mi natomiast o lekko hipokryzyjną postawę Powella czy Zimmera. Pierwszy niby miał jakieś ciężkie przejścia podczas Ultimatum...co jednak nie przeszkodziło mu po trzech latach podjąć się ponownie roboty u Greengrassa w Green Zone ;-) Drugi, pomny negatywnych "rad" Powella co do postaci reżysera...wziął od niego parę następnych lat później robotę przy Kapitanie Philipsie ;-). Dlaczego to zrobili? Dla kasy, dla prestiżu, dla sławy. Bussiness is bussiness - będziesz kręcił nosem na intratne przedsięwzięcia to ich nie dostaniesz a dostanie konkurencja i pewnie doskonale o tym wiedzą. Oczywiście, nieoficjalnie mogą sobie coś tam gderać, a wycinek tego trafi do sieci jako informacje z nie do końca jednak pewnego źródła. Natomiast pewnie publicznie czy "oficjalnie" nigdy by sobie pozwolili na jakąś krytykę Greengrassa, bo to po prostu zbyt prestiżowy i uznany twórca.
Obrazek

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#108 Post autor: Paweł Stroiński » czw kwie 21, 2016 19:59 pm

W Ultimatum było przede wszystkim temp-track love i pocięcie score (nie ma Six Weeks Ago, pocięto Assets and Targets, Coming Home ma wycięte fragmenty, te megadramatyczne w ogóle się w filmie nie znalazły).

Z tego, co mi mówiono, problemy zaczęły być już przy Ultimatum, a przy Green Zone było jeszcze gorzej. A jeśli mówimy o "przełamaniu lodów", myślę, że byłoby odwrotnie, tzn. Powell przyszedłby najpierw, a potem wziął sobie, z jakichkolwiek względów, do pomocy Buckleya, albo Buckleya zgarnięto.

Z Phillipsem było inaczej niż sądzisz. Nie było tak, że Hans "wziął" od Greengrassa robotę, bo robił wszystko, co mógł, by go formalnie przy tym projekcie nie było (początkowo nawet był wycięty przy oficjalnych cue sheetach, co, jak wiadomo, ma dość ważne reperkusje stricte finansowe). To było raczej tak, że Jackman się męczył ("Greengrass nie chciał się na nic zgadzać", jak mi streszczano ten proces), było (albo i nie) blisko zwolnienia i Hans dołączył w ramach kolektywu (nad tym filmem pracowało pół studia) zaraz po skończeniu nie pamiętam, którego filmu (parę dni po skończeniu prac pojechał na wakacje do Grecji, planowane chyba od dawna). To był raczej casus Piratów z Karaibów a nie wzięcia przez Hansa jakiegoś super prestiżowego projektu (bo Greengrass). W filmie Hans widnieje tylko w podziękowaniach. Nie ma go nigdzie w "napisach" muzycznych. Potem trafił jakoś chyba do tych cue sheetów, skoro można się zorientować, nad czym dokładnie pracował. Ale początkowo, poza gościem, który strzelił całą historię na forum Filmtracks, po pracy Hansa przy projekcie (chyba, że ktoś by się domyślił z listy podziękowań twórców filmu) nie było żadnych dokumentacyjnych czy formalnych śladów.

Awatar użytkownika
qnebra
Z oscarową nominacją
Posty: 1811
Rejestracja: pn mar 11, 2013 12:28 pm
Lokalizacja: Zadupie Mordoru

Re: John Powell

#109 Post autor: qnebra » czw kwie 21, 2016 20:11 pm

Jeśli podobno praca z Greengrasem jest tak "denerwująca i stresująca" dla kompozytora, to chyba niedługo nikt nie będzie chciał pisać muzyki dla niego. Niemniej jak to stwierdził jeden zacny rzymianin "Pecunia non olet".

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4255
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

Re: John Powell

#110 Post autor: Tomek » czw kwie 21, 2016 20:20 pm

Paweł a dziwisz się naprawdę (i czy dziwi się Powell), że był temp track love w trzeciej części franszyzy? Nie ominęło to np. Kamena (Die Hard 3), Williamsa (Zemsta Sithów) czy Goldsmitha (Rambo 3) i wiele by się znalazło jeszcze przykładów ;-)

Dzięki za wgląd w sprawę. Dwie sprawy. Przecież to chyba nie jest tak, że Greengrass przychodzi z projektem do Jackmana, tylko jak przyszedł, to przyszedł do Zimmera jako głównego bossa, więc jednak Zimmer musiał być w to jakoś zaangażowany i sprawę "pilotować". Druga - od kiedy to tacy 3-ligowi kompozytorzy stawiają warunki reżyserom 1 ligi ("(...)nie chciał się na nic zgadzać"). Jackman z pocałowaniem ręki moim zdaniem powinien wypełnić każdą wolę takiego fachowca jak Greengrass :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#111 Post autor: Paweł Stroiński » czw kwie 21, 2016 22:59 pm

Wiesz, reżyser, z którym "nie da się pracować" to może być kilka kwestii. Weźmy pod uwagę na przykład prosty fakt, że aktorzy uwielbiają Greengrassa, na tyle, że Damon wprost mówił, że jeśli nie ma Greengrassa w Bourne'ach to nie ma i jego.

Ale z muzyką jest trochę trudniej. Greengrass może mieć jakąś specyficzną wizję muzyki. Jest to jak najbardziej OK, ale jeśli jest reżyserem tego typu, to może mieć też problemy z komunikacją. Innymi słowy, Jackman, Zimmer, Powell czy ktokolwiek bardzo by chętnie zrobili, co on chce, gdyby Greengrass umiał precyzyjnie powiedzieć, o co mu w ogóle chodzi. Biorąc pod uwagę faktycznie, że z projektem miał problem sam Hans, który co jak co, ale reżyserom często prawie czyta w myślach (dlatego go jeszcze z filmu nie wywalili, umie czytać, o co chodzi tym, którzy go biorą, niezależnie od tego, co my o tym często myślimy).

Przecież takie problemy miał Goldsmith z Ridleyem przy Alienie (Legenda to trochę inna sytuacja i problem był w tym nie, że Jerry się z Ridleyem jakoś o ten score kłócił, ale dlatego, że Scott po prostu uległ producentowi i nie bronił oryginalnego score i swojego zamysłu, jeśli weźmiemy pod uwagę, że finalny film był pół godziny krótszy od wersji reżyserskiej też!).

Po prostu, być może Greengrass nie do końca umie komunikować się z kompozytorem zrozumiałym językiem. Jeśli jego nastawienie jest na jak najbardziej dokumentalny styl i sam z dokumentu wyszedł, to może trochę inaczej (nawet w fabułach!) mówić o emocjach sceny, itd. A poza tym, uwielbia temp-track. Np. użycie United 93 mogło wyjść stąd, że Greengrass nie potrafił przedstawić o co mu chodzi, a Powell to "przeczytał" w United i zamiast jakichkolwiek prób panów z RCP wykorzystał oryginał.

Awatar użytkownika
Mefisto
KameNewman
Posty: 9021
Rejestracja: pt mar 31, 2006 21:19 pm
Lokalizacja: z piekła rodem ]:>

Re: John Powell

#112 Post autor: Mefisto » pt kwie 22, 2016 01:17 am

Akurat Greengrass nie tylko wśród kompozytorów jest znany ze swojego trudnego charakteru, także to nie są jakieś wyssane z palca pierdoły. To po prostu koleś, który się nie pierdoli i potrafi zaleźć za skórę.
Obrazek

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#113 Post autor: Paweł Stroiński » pt kwie 22, 2016 02:11 am

Coś więcej? :)

Awatar użytkownika
Althazan
+ Georges Delerue +
Posty: 3594
Rejestracja: wt lut 24, 2009 14:28 pm

Re: John Powell

#114 Post autor: Althazan » pt kwie 22, 2016 08:16 am

Paweł Stroiński pisze:Greengrass może mieć jakąś specyficzną wizję muzyki. Jest to jak najbardziej OK, ale jeśli jest reżyserem tego typu, to może mieć też problemy z komunikacją.
[...]
Po prostu, być może Greengrass nie do końca umie komunikować się z kompozytorem zrozumiałym językiem.
Ale przecież tak jest w każdej innej dziedzinie - nie zawsze współpraca z jakąś wyrazistą osobowością, która jest ceniona za dokonania, jest łatwa. Tak może być w architekturze, fizyce, medycynie, informatyce. I to bynajmniej nie znaczy, że ludzie nie dążą do współpracy z tymi osobowościami, co może tych współpracowników - mimo tej trudnej współpracy - wiele nauczyć, a przede wszystkim - przynieść im splendor, niedostępny dla innych szeregowców.

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#115 Post autor: Paweł Stroiński » pt kwie 22, 2016 10:16 am

Jasne, trochę tak jest. Ale w pewnym momencie któryś ze współpracowników może się zniechęcić, jak już zbudował własną pozycję, bo już mu ten splendor potrzebny nie jest. Jak jesteśmy przy Kapitanie Phillipsie to Jackmanowi współpraca z Greengrassem przyniosła splendor i owszem, Hansowi to do niczego potrzebne nie jest.

Jeśli o mnie chodzi, co ja osobiście wiem z rozmowy (bo gadałem z Hansem krótko w tym czasie), tylko mi się poskarżył, że pracuje nad filmem, który "nie jest montowany pode mnie". O co dokładnie chodzi, to odsyłam do mojego raportu z sesji Sherlocka - od pewnego czasu, kiedy rozpoczyna się pisanie właściwej muzyki, film wysyłany jest do Hansa z jego suitami jako tempem. W tej chwili po prostu taki jest jego model pracy.

To samo było z Alienem - kto komu bardziej przyniósł prestiżu? Ridley Scott Goldsmithowi czy Goldsmith Ridleyowi? A problem był w komunikacji, jak wspomina Jerry "Ridley mówił do mnie językiem wizualnym, tak jakbym tworzył obraz. A ja jestem kompozytorem!"

Awatar użytkownika
kiedyśgrześ
+ W.A. Mozart +
Posty: 5202
Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm

Re: John Powell

#116 Post autor: kiedyśgrześ » pt kwie 22, 2016 11:56 am

"Legenda to trochę inna sytuacja i problem był w tym nie, że Jerry się z Ridleyem jakoś o ten score kłócił, ale dlatego, że Scott po prostu uległ producentowi i nie bronił oryginalnego score i swojego zamysłu, jeśli weźmiemy pod uwagę, że finalny film był pół godziny krótszy od wersji reżyserskiej też!
oficjalnie, jego własnymi słowami, to sam podejmował decyzje i wszystko bierze na siebie :P
Obrazek

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#117 Post autor: Paweł Stroiński » pt kwie 22, 2016 15:07 pm

Tak, bo ostatecznie to on jest reżyserem i jest odpowiedzialny za sytuację. Ale za całą sprawą stał producent.

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 28263
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: John Powell

#118 Post autor: Wawrzyniec » śr sie 31, 2016 12:33 pm

John Powell zamieścił na swoim Facebooku i soundcloudzie, taki kawałek z "The Road to El Dorado":
https://soundcloud.com/johnpowellmusic/ ... crap-sword

Na normalne wydanie score'u, chyba nie ma co liczyć. :(
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 24317
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: John Powell

#119 Post autor: Koper » śr sie 31, 2016 17:27 pm

Kilka tracków było na soundtracku, tak jak to zwykle bywa z tymi disneyowskimi bajkami, więc nie ma co nadmiernie narzekać.
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Powell

#120 Post autor: Paweł Stroiński » śr sie 31, 2016 19:23 pm

Tylko że to Dreamworks.

ODPOWIEDZ