CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7896
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Czyli, jak rozumiem, Zimmer jest biedny i chwyta się każdego projektu, żeby tylko rodzinę wyżywić? Nie wydaje mi się.
Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10591
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
30 mln...
Daliby mi 1/10 tego za jakiś marny projekt, to bym miał z czego żyć... I nawet dzieci bym utrzymał jakbym takowe posiadał.
Prawda jest taka, że jak posmakujesz kasy, to potem ciężko się z powrotem na ochłapy przerzucić.
Daliby mi 1/10 tego za jakiś marny projekt, to bym miał z czego żyć... I nawet dzieci bym utrzymał jakbym takowe posiadał.
Prawda jest taka, że jak posmakujesz kasy, to potem ciężko się z powrotem na ochłapy przerzucić.

- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9425
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Tak, dokładnie.
Hans naprawdę pomstuje na niektóre projekty, które bierze. Nawet jak mówi o tym delikatnie. Można przewidzieć, co chce robić, a co będzie gówniane, bo totalnie zleje. I wiem, jaki projekt będzie na 100% gówniany za rok.
Hans naprawdę pomstuje na niektóre projekty, które bierze. Nawet jak mówi o tym delikatnie. Można przewidzieć, co chce robić, a co będzie gówniane, bo totalnie zleje. I wiem, jaki projekt będzie na 100% gówniany za rok.
-
Mefisto
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
I miał w tym trochę racji. Mi osobiście często brakuje tych starych wydań Varese dzisiaj. Kiedyś dostawało się 30-40 minut dobrze skrojonego score, który i z reguły miał braki, ale były one bolesne jedynie w najlepszych przypadkach. A teraz właściwie każda nowa płyta to niemal kompletny score z filmu, który zaczyna nudzić underscorem po 30 minutach właśnie, a męczyć po kolejnych 15 i z reguły żaden nie oferuje nic superowego względem takiego standardowego pół godziny (choć są rzecz jasna wyjątki). Zresztą wystarczy sobie porównać te stare Goldsmithy właśnie, które często były średnimi, acz posiadającymi klimat dziełkami pokroju Deep Rising czy City Hall, ale montaż pozwalał zarówno zagłębić się w nie, jak i odsłuchać bez zgrzytania zębami. A teraz Forever Young, Freud, Explorers, Bad Girls - wszystko expanded, wszystko za długie i aż do przesady, a dodatkowy materiał jest w nich chuja wart na dobrą sprawę. Bo taka to już specyfika tej muzyki - jest FILMOWA. Więc moralność moralnością, ale po części Paweł ma rację - niektórych rzeczy, niektórych re-reców nie powinno się robić, ale nie dlatego, że to nie moralne i że nie wypada, ale w większości przypadków mija to się z celem i ma niewiele sensu. No chyba, że materiał jest albo tak nieziemsko inspirujący i plastyczny, iż da się w niego wykrzesać odrębne dzieło (tu właściwie każdy Elfman by się nadał) albo poprzednie nagrania (jak w przypadku Conana) zostały spartolone, lub też oryginały gdzieś się poszły jebać, tylko nuty zostały.Adam pisze:To samo mówił Towson w Krakowie że wielokrotnie toczył z Dżerym dosłownie batalię na noże przy wydaniach bo się Goldsmith upierał na albumy 28 minutowe.
Taki Turek się przykładowo jara nowym nagraniem Taras Bulba, a u mnie ten re-rec dalej w liście oczekujących i za każdym razem jak patrzę na tego olbrzyma to mnie odrzuca. Podobnież i LOTRy kompletne (choć je już dawno przesłuchałem, to jednak nigdy nie wracam - leżą i się marnują względem oficjalek). Z drugiej strony sobie ostatnio sięgnąłem po kilka wczesnych Silvestrich, większość właśnie od Varese i już te 30 minut prezentuje się średniawo w niektórych przypadkach, więc tym bardziej za chiny nie wyobrażam sobie robienia z tego expandów czy ponownego nagrywania, bo i po co, dlaczego, nie mówiąc o tym, że nie po to ta muzyka powstała. Jasne, my jako pewne, zboczone i zafascynowane na tym punkcie środowisko, jesteśmy ciekawi różnorakich wydanek i muzycznych konfiguracji, szczególnie, iż muzyka filmowa bywa, jak już wspomniałem, bardzo plastyczna i często trudna do zaszufladkowania. Ale jednocześnie zapominamy, że gros tejże ma znaczenie czysto użytkowe, które kończy się wraz z napisem The End.
No tak, dragi kosztująPaweł Stroiński pisze:Tak samo też Johnny Depp tłumaczy, że jakby mu zaoferowali 30 milionów, to by zagrał Jacka Sparrowa jeszcze raz:
Muszę z czegoś żyć. I mam dzieci.
-
Turek
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
To już jest ŻAŁOSNE. Nie wiem Paweł, czy zdajesz sobie sprawę z tego co piszesz. Wywyższasz się nad innymi, traktujesz takich ludzi z góry, twierdzisz że jacy to oni nie są mali. To żenujące.Paweł Stroiński pisze:To szybko jej nie dostaniesz, bo w odróżnieniu od Raine'a mam coś w życiu do zrobienia i muszę napisać doktorat.
On nie ma co robić ? WTF ? Żenada, naprawdę żenada.
Ty nie atakujesz już re-reców, Ty KPISZ z LUDZI, ludzi których nie znasz, nie masz o nich bladego pojęcia, nie wiesz jacy są, a robisz sobie z nich szyderę.
To okropnie niesmaczne. Opanuj się trochę.
Kim ty jesteś w porównaniu do niego/nich ja się pytam ?
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9425
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Oczywiście, że kpię z ludzi.
Przede wszystkim z ciebie, czego zupełnie nie zrozumiałeś. Myślisz, że 90% tego, co tu pisałem to naprawdę myślę?! Dałeś się po prostu sprowokować. I co wyszło? Fanboj z ciebie wyszedł. Z wyjątkiem, częściowo, Kopra, nikt jakoś nie stanął po twojej stronie. Tadlow traci gdzieś 2-3 dobre samochody rocznie (mówimy tutaj o kwotach rzędu 250-380 tysięcy złotych rocznie) na czymś, co nie obchodzi 90% osób. Stromberg i Morgan (których słyszałem tylko jedną suitę, jak przygotowywałem się do recenzji Egipcjanina z Markiem, bo ten materiał nie był obecny na oryginale FSM, który recenzowałem) moim zdaniem wypadają lepiej od tego, co robią Prażanie i moim zdaniem robią dużo ważniejsze ścieżki niż Prażanie (bo w odróżnieniu od Prażan robią materiał, który zaginął, Upadek Cesarstwa Rzymskiego wyda w tym roku La-la, pamiętaj). Jedziesz po Wawrzyńcu jako po fanboju Zimmera i Williamsa, a nie powiem, o jakie rzeczy chciałeś, bym spytał Zimmera, bo się spalisz ze wstydu
Teraz po tym wszystkim muszę powiedzieć, co naprawdę sądzę o całej sytuacji z re-recordingami, a raczej ze składankami.
Zacznijmy od tego, że Conan jest sytuacją wyjątkową i dość dziwną. Żeby zrozumieć score Poledourisa, potrzebny jest zarówno oryginał, jak i wersja Prażan, dlatego, że Prażanie opierali się na materiałach oryginalnych, czyli przynajmniej połowicznie oddali oryginalny zamiar Poledourisa, który nie wyszedł z powodów tak idiotycznych, że ktokolwiek pracował nad wyprodukowaniem score'u Poledourisa (nie albumu, score'u i najwyraźniej nie odpowiadał za to do końca sam Basil) powinien skończyć w rynsztoku (jak można nie załatwić wszystkich instrumentów, których chce kompozytor, ja się pytam!). Tego, nad czym się tak załamywałeś parę miesięcy temu, że połączyli dwie różne orkiestry tak bardzo bym się nie czepiał. Tak pracuje każdy szanujący się muzyk sesyjny, czego przykładem jest tak zwana Lyndhurst Orchestra, z której usług do tej pory korzysta między innymi Hans (ale także Horner, odkąd nie wiem, czemu, nie pracuje z LSO, Elfman...). Zaręczam cię, to jest sytuacja naprawdę normalna i to, że nie umieli się zgrać, świadczy źle o samych muzykach, trochę o Basilu jako dyrygencie (chociaż niewiele, bo jak nagrywasz muzykę filmową oczywiście nie masz czasu na próby) i o osobie, która zakontraktowała orkiestrę. To jest sytuacja wyjątkowa i dla np. mnie jako interpretatora muzyki filmowej (do czego jeszcze brak mi kilku(nastu) lektur, ale do czego dążę i już zacząłem w tym kierunku iść, jak dobrze pójdzie, także naukowo) znaczenie równorzędne ma zarówno re-recording Prażan, jak i oryginalne wydanie MAF, które powinno wyjść mam nadzieję całkiem niedługo (będę je miał w jakiejś tam formie, nie obiecuję, że kupię, bo to kwestia finansów).
To jedno. Drugie. Nie jesteś w stanie zagwarantować, jak dobrze Raine i Fitzpatrick oddadzą zamierzenie kompozytora. Po prostu nie jesteś. Nie mówię tu o score'ach takich jak Basil i jego Conan, chociaż z pewnych względów, których nie wytłumaczono chyba do końca (popraw mnie), niektórym kawałkom zmieniono interpretację, ale to zakładam, że są sytuacje zupełnie wyjątkowe. Rozchodzi się o inny problem. Są kompozytorzy, którzy mają brzmienie bardzo charakterystyczne i o ile sami nad tym nie siedzą, nie wyjdzie to jak ich oryginał i tak, muzyka przez te detale traci na wartości. W życiu nie chciałbym re-recordingu Alfreda Newmana, który brzmi po prostu wyjątkowo. To samo powiem o ścieżkach Goldsmitha, które mają swoje brzmienie i bez dyrygowania Goldsmitha po prostu jakość spada o jakieś 90%, nikt nie rozumie jego brutalności. Wolałbym nie mieć re-recordingów Williamsa, którego też rozpoznam jako dyrygenta i to samo powiedziałbym o Hornerze. Herrmann był bardzo precyzyjny w swoich zapisach i z różnych opinii znawców Herrmanna (w tym jednego fanboya Herrmanna) wiem, że McNeely rozumie go lepiej niż sam Herrmann rozumiał siebie, kiedy robił re-recordingi własnych ścieżek po latach (Jeff twierdzi, że Herrmann zwalniał je niemiłosiernie, przez co traciły zupełnie klimat oryginału, jak chcesz się upewnić, wejdź na program soulseek i powołaj się na mnie i spytaj użytkownika o nazwie That Soundtrack Guy, facet mi nawet skanował biografię, czy raczej monografię, Herrmanna, jaką w swoim czasie zakupił.)
Tu mała uwaga i dość duży, jak pewnie zauważysz, przytyk do Raine'a. Raine zupełnie niepotrzebnie haruje nad rekonstrukcją orkiestracji. Zupełnie niepotrzebnie. Cyda, Fall of Roman Empire, czy 90% muzyki Golden Age NIE TRZEBA rekonstruować ze słuchu ani reorkiestrować. No, może 80%. Dlaczego? Wystarczy wybrać się do LA i poprosić o wgląd w ORYGINALNE partytury, które są w archiwach studiów filmowych, naprawdę. Są ścieżki, które zaginęły, ale można wybrać się z laptopem do biblioteki np. MGM-u i dotrzeć do oryginalnych zapisów nutowych i jeśli nie pozwolą skserować na potrzeby re-recu, to można usiąść z programem nutowym i wklepać wszystko od zera, co zajmie dużo mniej czasu i roboty.
Poza tym zgadzam się z Adamem i Mefisto.
Zupełnie inną sprawą są składanki, które uważam za zupełne oszustwo wobec fanów gatunku, a także kompozytorów. Nie, nie słyszałem wersji Kunzela Terminatora 2 i ponieważ kawałek jest elektroniczny, cholernie się boję jak to wyszło. Trudno jest stworzyć dobre brzmienie elektroniczne i mówię to z własnego doświadczenia, bo sam jeszcze syntezatorów dokładnie nie rozumiem, ale to jest sztuka sama w sobie. Orkiestra nie zawsze, a nawet rzadko, jeśli w ogóle, odda to, co jest w stanie stworzyć syntezator, tak samo jak sztuczna orkiestra (chyba, że masz sample nagrywane osobiście dla siebie i nagrywasz nowe raz na dwa lata, ale nie każdego na to stać) nie zastąpi żywej. Po prostu taka jest rzeczywistość. Reorkiestracja Gladiatora jest zupełnie niepotrzebna, bo oryginał jest odpowiednio dobry. Crimson Tide było tak bliskie oryginału, jak się dało (i lepsze niż jakiekolwiek koncertówki, to przyznam). Co do Piratów 1 (tylko jedynki), nietrudno naprawdę to poprawić i dobrze, że to zrobili (i chłopaki z jeszcze wtedy bodaj MV, dzisiaj RCP zasłużyli sobie na to niemiłosiernie), ale już sam mi mówiłeś, że Kraken (stworzony w bardzo nietypowy sposób i to jest coś, o czym tylko Hans może pomyśleć, nikt inny) wypadł fatalnie, bo WYPADŁ FATALNIE. Tutaj naprawdę nie widzę sensu w poprawianiu kogokolwiek. Bo Raine i Fitzpatrick nie są lepsi od nikogo z górnej półki i niech tak nie uważają, bo można bardzo łatwo udowodnić, że nie mają racji w tym, co w tych składankach, które moim zdaniem naprawdę są niemoralnym oszustwem, wyprawiają. Zarabiają kosztem czyjejś ciężkiej pracy, zmieniając to w coś, co dla miłośników Hansa czy Goldsmitha czy Williamsa jest przeżyciem traumatycznym i bardzo niezrozumiałym i zawsze tak będę sądził.
Przede wszystkim z ciebie, czego zupełnie nie zrozumiałeś. Myślisz, że 90% tego, co tu pisałem to naprawdę myślę?! Dałeś się po prostu sprowokować. I co wyszło? Fanboj z ciebie wyszedł. Z wyjątkiem, częściowo, Kopra, nikt jakoś nie stanął po twojej stronie. Tadlow traci gdzieś 2-3 dobre samochody rocznie (mówimy tutaj o kwotach rzędu 250-380 tysięcy złotych rocznie) na czymś, co nie obchodzi 90% osób. Stromberg i Morgan (których słyszałem tylko jedną suitę, jak przygotowywałem się do recenzji Egipcjanina z Markiem, bo ten materiał nie był obecny na oryginale FSM, który recenzowałem) moim zdaniem wypadają lepiej od tego, co robią Prażanie i moim zdaniem robią dużo ważniejsze ścieżki niż Prażanie (bo w odróżnieniu od Prażan robią materiał, który zaginął, Upadek Cesarstwa Rzymskiego wyda w tym roku La-la, pamiętaj). Jedziesz po Wawrzyńcu jako po fanboju Zimmera i Williamsa, a nie powiem, o jakie rzeczy chciałeś, bym spytał Zimmera, bo się spalisz ze wstydu
Teraz po tym wszystkim muszę powiedzieć, co naprawdę sądzę o całej sytuacji z re-recordingami, a raczej ze składankami.
Zacznijmy od tego, że Conan jest sytuacją wyjątkową i dość dziwną. Żeby zrozumieć score Poledourisa, potrzebny jest zarówno oryginał, jak i wersja Prażan, dlatego, że Prażanie opierali się na materiałach oryginalnych, czyli przynajmniej połowicznie oddali oryginalny zamiar Poledourisa, który nie wyszedł z powodów tak idiotycznych, że ktokolwiek pracował nad wyprodukowaniem score'u Poledourisa (nie albumu, score'u i najwyraźniej nie odpowiadał za to do końca sam Basil) powinien skończyć w rynsztoku (jak można nie załatwić wszystkich instrumentów, których chce kompozytor, ja się pytam!). Tego, nad czym się tak załamywałeś parę miesięcy temu, że połączyli dwie różne orkiestry tak bardzo bym się nie czepiał. Tak pracuje każdy szanujący się muzyk sesyjny, czego przykładem jest tak zwana Lyndhurst Orchestra, z której usług do tej pory korzysta między innymi Hans (ale także Horner, odkąd nie wiem, czemu, nie pracuje z LSO, Elfman...). Zaręczam cię, to jest sytuacja naprawdę normalna i to, że nie umieli się zgrać, świadczy źle o samych muzykach, trochę o Basilu jako dyrygencie (chociaż niewiele, bo jak nagrywasz muzykę filmową oczywiście nie masz czasu na próby) i o osobie, która zakontraktowała orkiestrę. To jest sytuacja wyjątkowa i dla np. mnie jako interpretatora muzyki filmowej (do czego jeszcze brak mi kilku(nastu) lektur, ale do czego dążę i już zacząłem w tym kierunku iść, jak dobrze pójdzie, także naukowo) znaczenie równorzędne ma zarówno re-recording Prażan, jak i oryginalne wydanie MAF, które powinno wyjść mam nadzieję całkiem niedługo (będę je miał w jakiejś tam formie, nie obiecuję, że kupię, bo to kwestia finansów).
To jedno. Drugie. Nie jesteś w stanie zagwarantować, jak dobrze Raine i Fitzpatrick oddadzą zamierzenie kompozytora. Po prostu nie jesteś. Nie mówię tu o score'ach takich jak Basil i jego Conan, chociaż z pewnych względów, których nie wytłumaczono chyba do końca (popraw mnie), niektórym kawałkom zmieniono interpretację, ale to zakładam, że są sytuacje zupełnie wyjątkowe. Rozchodzi się o inny problem. Są kompozytorzy, którzy mają brzmienie bardzo charakterystyczne i o ile sami nad tym nie siedzą, nie wyjdzie to jak ich oryginał i tak, muzyka przez te detale traci na wartości. W życiu nie chciałbym re-recordingu Alfreda Newmana, który brzmi po prostu wyjątkowo. To samo powiem o ścieżkach Goldsmitha, które mają swoje brzmienie i bez dyrygowania Goldsmitha po prostu jakość spada o jakieś 90%, nikt nie rozumie jego brutalności. Wolałbym nie mieć re-recordingów Williamsa, którego też rozpoznam jako dyrygenta i to samo powiedziałbym o Hornerze. Herrmann był bardzo precyzyjny w swoich zapisach i z różnych opinii znawców Herrmanna (w tym jednego fanboya Herrmanna) wiem, że McNeely rozumie go lepiej niż sam Herrmann rozumiał siebie, kiedy robił re-recordingi własnych ścieżek po latach (Jeff twierdzi, że Herrmann zwalniał je niemiłosiernie, przez co traciły zupełnie klimat oryginału, jak chcesz się upewnić, wejdź na program soulseek i powołaj się na mnie i spytaj użytkownika o nazwie That Soundtrack Guy, facet mi nawet skanował biografię, czy raczej monografię, Herrmanna, jaką w swoim czasie zakupił.)
Tu mała uwaga i dość duży, jak pewnie zauważysz, przytyk do Raine'a. Raine zupełnie niepotrzebnie haruje nad rekonstrukcją orkiestracji. Zupełnie niepotrzebnie. Cyda, Fall of Roman Empire, czy 90% muzyki Golden Age NIE TRZEBA rekonstruować ze słuchu ani reorkiestrować. No, może 80%. Dlaczego? Wystarczy wybrać się do LA i poprosić o wgląd w ORYGINALNE partytury, które są w archiwach studiów filmowych, naprawdę. Są ścieżki, które zaginęły, ale można wybrać się z laptopem do biblioteki np. MGM-u i dotrzeć do oryginalnych zapisów nutowych i jeśli nie pozwolą skserować na potrzeby re-recu, to można usiąść z programem nutowym i wklepać wszystko od zera, co zajmie dużo mniej czasu i roboty.
Poza tym zgadzam się z Adamem i Mefisto.
Zupełnie inną sprawą są składanki, które uważam za zupełne oszustwo wobec fanów gatunku, a także kompozytorów. Nie, nie słyszałem wersji Kunzela Terminatora 2 i ponieważ kawałek jest elektroniczny, cholernie się boję jak to wyszło. Trudno jest stworzyć dobre brzmienie elektroniczne i mówię to z własnego doświadczenia, bo sam jeszcze syntezatorów dokładnie nie rozumiem, ale to jest sztuka sama w sobie. Orkiestra nie zawsze, a nawet rzadko, jeśli w ogóle, odda to, co jest w stanie stworzyć syntezator, tak samo jak sztuczna orkiestra (chyba, że masz sample nagrywane osobiście dla siebie i nagrywasz nowe raz na dwa lata, ale nie każdego na to stać) nie zastąpi żywej. Po prostu taka jest rzeczywistość. Reorkiestracja Gladiatora jest zupełnie niepotrzebna, bo oryginał jest odpowiednio dobry. Crimson Tide było tak bliskie oryginału, jak się dało (i lepsze niż jakiekolwiek koncertówki, to przyznam). Co do Piratów 1 (tylko jedynki), nietrudno naprawdę to poprawić i dobrze, że to zrobili (i chłopaki z jeszcze wtedy bodaj MV, dzisiaj RCP zasłużyli sobie na to niemiłosiernie), ale już sam mi mówiłeś, że Kraken (stworzony w bardzo nietypowy sposób i to jest coś, o czym tylko Hans może pomyśleć, nikt inny) wypadł fatalnie, bo WYPADŁ FATALNIE. Tutaj naprawdę nie widzę sensu w poprawianiu kogokolwiek. Bo Raine i Fitzpatrick nie są lepsi od nikogo z górnej półki i niech tak nie uważają, bo można bardzo łatwo udowodnić, że nie mają racji w tym, co w tych składankach, które moim zdaniem naprawdę są niemoralnym oszustwem, wyprawiają. Zarabiają kosztem czyjejś ciężkiej pracy, zmieniając to w coś, co dla miłośników Hansa czy Goldsmitha czy Williamsa jest przeżyciem traumatycznym i bardzo niezrozumiałym i zawsze tak będę sądził.
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9425
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
A co do tego, co osiągnąłem w życiu:
Napisałem pracę magisterską i jestem w połowie doktoratu z literatury staropolskiej.
Poprawiłem scenariusz do zrealizowanego krótkometrażowego filmu indyjskiego, który posłano na festiwale filmowe, i jestem w napisach. Mam także 4 pełnometrażowe scenariusze filmowe, w tym dwa po angielsku. Napisane tylko i wyłącznie przeze mnie.
Pomogłem młodemu kompozytorowi zrobić spotting (ustalić, gdzie muzyka ma pójść) i temp-track do jego pełnometrażowego debiutu. Pomogłem mu wybrać materiał z tego score na promo i pracuję nad liner notes do tegoż. Zostanę także podpisany jako współproducent albumu. Promo to zostało już zrecenzowane na kilku największych portalach o muzyce filmowej, np. u Jamesa Southalla, dzięki temu, że ich o to poprosiłem i dałem dostęp do materiału.
Napisałem ponad 100 recenzji muzyki filmowej i parę osób uważa mnie za jednego z najlepszych w kraju, choć nie zawsze się z tym zgadzam. Przeprowadziłem 5-6 wywiadów z kompozytorami muzyki filmowej i napisałem kilka artykułów.
Kompozytor jednej z analizowanych ścieżek przeczytał moją analizę i tak mu się spodobała, że dwa lata później zaprosił mnie na swoją sesję nagraniową, z prawem do napisania z niej raportu, który jest także w drodze. Tak się zdarzyło, że nazywa się Hans Zimmer.
Bawiłem się w tworzenie muzyki, napisałem ok. dwóch godzin utworów w życiu. Wiedziałem, kiedy się z tego wycofać.
Napisałem muzykę do krótkometrażowego filmu, który miał być pilotem internetowego serialu, pilota tego także zmontowałem.
Napisałem pracę magisterską i jestem w połowie doktoratu z literatury staropolskiej.
Poprawiłem scenariusz do zrealizowanego krótkometrażowego filmu indyjskiego, który posłano na festiwale filmowe, i jestem w napisach. Mam także 4 pełnometrażowe scenariusze filmowe, w tym dwa po angielsku. Napisane tylko i wyłącznie przeze mnie.
Pomogłem młodemu kompozytorowi zrobić spotting (ustalić, gdzie muzyka ma pójść) i temp-track do jego pełnometrażowego debiutu. Pomogłem mu wybrać materiał z tego score na promo i pracuję nad liner notes do tegoż. Zostanę także podpisany jako współproducent albumu. Promo to zostało już zrecenzowane na kilku największych portalach o muzyce filmowej, np. u Jamesa Southalla, dzięki temu, że ich o to poprosiłem i dałem dostęp do materiału.
Napisałem ponad 100 recenzji muzyki filmowej i parę osób uważa mnie za jednego z najlepszych w kraju, choć nie zawsze się z tym zgadzam. Przeprowadziłem 5-6 wywiadów z kompozytorami muzyki filmowej i napisałem kilka artykułów.
Kompozytor jednej z analizowanych ścieżek przeczytał moją analizę i tak mu się spodobała, że dwa lata później zaprosił mnie na swoją sesję nagraniową, z prawem do napisania z niej raportu, który jest także w drodze. Tak się zdarzyło, że nazywa się Hans Zimmer.
Bawiłem się w tworzenie muzyki, napisałem ok. dwóch godzin utworów w życiu. Wiedziałem, kiedy się z tego wycofać.
Napisałem muzykę do krótkometrażowego filmu, który miał być pilotem internetowego serialu, pilota tego także zmontowałem.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10591
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Czymże jest twórczość Lukasa Wudarsky'ego i Thomasa Gouski wobec tego... Marnym rzępoleniem.Paweł Stroiński pisze:A co do tego, co osiągnąłem w życiu:
Napisałem pracę magisterską i jestem w połowie doktoratu z literatury staropolskiej.
Poprawiłem scenariusz do zrealizowanego krótkometrażowego filmu indyjskiego, który posłano na festiwale filmowe, i jestem w napisach. Mam także 4 pełnometrażowe scenariusze filmowe, w tym dwa po angielsku. Napisane tylko i wyłącznie przeze mnie.
Pomogłem młodemu kompozytorowi zrobić spotting (ustalić, gdzie muzyka ma pójść) i temp-track do jego pełnometrażowego debiutu. Pomogłem mu wybrać materiał z tego score na promo i pracuję nad liner notes do tegoż. Zostanę także podpisany jako współproducent albumu. Promo to zostało już zrecenzowane na kilku największych portalach o muzyce filmowej, np. u Jamesa Southalla, dzięki temu, że ich o to poprosiłem i dałem dostęp do materiału.
Napisałem ponad 100 recenzji muzyki filmowej i parę osób uważa mnie za jednego z najlepszych w kraju, choć nie zawsze się z tym zgadzam. Przeprowadziłem 5-6 wywiadów z kompozytorami muzyki filmowej i napisałem kilka artykułów.
Kompozytor jednej z analizowanych ścieżek przeczytał moją analizę i tak mu się spodobała, że dwa lata później zaprosił mnie na swoją sesję nagraniową, z prawem do napisania z niej raportu, który jest także w drodze. Tak się zdarzyło, że nazywa się Hans Zimmer.
Bawiłem się w tworzenie muzyki, napisałem ok. dwóch godzin utworów w życiu. Wiedziałem, kiedy się z tego wycofać.
Napisałem muzykę do krótkometrażowego filmu, który miał być pilotem internetowego serialu, pilota tego także zmontowałem.

-
Turek
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Cóż, mamy teraz czarno na białym, Twoje poglądy, twoje ataki na mnie. Nie zniosę tego. Nie zniosę tych ataków w moją stronę, nie zniosę tych kpin i robienia sobie szydery z innych ludzi.Paweł Stroiński pisze:Oczywiście, że kpię z ludzi. Przede wszystkim z ciebie
Opuszczam to forum. Nie będę wysłuchiwał takich tekstów, takiego obrażania.
Żegnam tych, którzy traktowali mnie normalnie, słuchajcie muzyki filmowej, nie zapominajcie o niej, wierzcie w nią. Bo jest tego warta.
A ja odchodzę z tej strony.
Trzymajcie się chłopaki ! Trzymajcie się.
Skylon !!!
Mam jeszcze taką prośbę, którą kieruję do Marka Łacha jako administratora forum: proszę usuń fizycznie moje konto, mam nadzieję, że uszanujesz moją prośbę.
- Ghostek
- Hardkorowy Koksu
- Posty: 10591
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
- Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Mocujecie się panowie ze sobą jak jakieś panienki o ostatnią paczkę tipsów w supermarkecie.
Paweł przyfailował trochę tymi swoimi najazdami, które się już faktycznie trochę mało smaczne zaczęły robić, a Turek z kolei zbyt mocno moczy się nad tymi re-recami, co jest niezrozumiałe dla większości forumowiczów. Obaj ciśniecie sobie bez powodu, bo ile stron tyle racji. Ot moje zdanie.
Paweł przyfailował trochę tymi swoimi najazdami, które się już faktycznie trochę mało smaczne zaczęły robić, a Turek z kolei zbyt mocno moczy się nad tymi re-recami, co jest niezrozumiałe dla większości forumowiczów. Obaj ciśniecie sobie bez powodu, bo ile stron tyle racji. Ot moje zdanie.

- Marek Łach
- + Jerry Goldsmith +
- Posty: 5671
- Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
- Lokalizacja: Kraków
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Turka proszę o rozważenie jeszcze na spokojnie swojej decyzji - wiem, że targają teraz Tobą emocję, i słusznie, po tym jak ktoś w taki sposób Ci pojechał, ale wiesz przecież, że poza tą jedną osobą nikt z forum (ani tym bardziej z redakcji) nie jest do Ciebie negatywnie nastawiony. Wydaje mi się, że z żadnym innym użytkownikiem nie miałeś dotąd spięć, więc szkoda by było,gdybyś nas opuścił, bo każda opinia jest cenna - każdy z nas jest po trochu fanbojem i po prostu musimy z tym żyć.
Więc zanim podejmiesz ostateczną decyzję (mam nadzieję, że ta takową nie była), daj nam parę dni na posprzątanie tego burdelu, niech emocje z obu stron opadną i wtedy zadecyduj co dalej, ok?
Do Pawła: no i ja teraz widzę, że całą winę za te przepychanki ponosisz Ty. Bo dopóki, wbrew moim prośbom sprzed tygodnia, nie straciłeś nad sobą kontroli i nie zacząłeś znowu ciskać dość chamskich, idiotycznych tekstów pod adresem Raine'a, Wasza dyskusja, mimo że się nie zgadzaliście, toczyła się na pewnym poziomie. Potem nagle wymyśliłeś sobie jakąś teoryjkę psychologiczną na temat kompleksów Raine'a, pewnie przede wszystkim po to, żeby wyzłośliwić się na Turku, i spodziewałeś się że co, że Turek podkuli ogon i padnie na kolana pod arcyargumentacją Twoich postów? Przecież Ty prowokujesz z premedytacją, na początku wbijasz Turkowi szpile pośrednio (obrażając w niewybredny sposób jego idoli), a potem gdy Turek się tym zirytuje zaczynasz mu cisnąć prosto w twarz. O ile wcześniejsze posty można było jako tako przyjąć (choć im więcej w Twoich teoryjkach emocji, tym bardziej nakładasz sobie klapki na oczy i zamykasz się przed kontrargumentacją, ale to można jeszcze przeżyć), o tyle dwa ostatnie posty to po prostu... brak mi słów. Pod płaszczykiem merytoryki najpierw zacząłeś od obrażenia Turka, co kontynuowałeś w następnym poście (widziałem jego pierwszą wersję). Proponuję Ci (bo tylko tyle mogę zrobić) żebyś zrobił sobie parę dni, może tydzień albo dwa, wakacji od forum. Stonuj emocje, zapomnij o nieporozumieniach z Turkiem, skup się na czymś innym niż Prażanie i wróć do nas, gdy będziesz czuł, że nie popsujesz tu atmosfery. Ostateczną reakcję Turka widzisz powyżej - jesteś pewnie z siebie dumny?
Do Pawła: no i ja teraz widzę, że całą winę za te przepychanki ponosisz Ty. Bo dopóki, wbrew moim prośbom sprzed tygodnia, nie straciłeś nad sobą kontroli i nie zacząłeś znowu ciskać dość chamskich, idiotycznych tekstów pod adresem Raine'a, Wasza dyskusja, mimo że się nie zgadzaliście, toczyła się na pewnym poziomie. Potem nagle wymyśliłeś sobie jakąś teoryjkę psychologiczną na temat kompleksów Raine'a, pewnie przede wszystkim po to, żeby wyzłośliwić się na Turku, i spodziewałeś się że co, że Turek podkuli ogon i padnie na kolana pod arcyargumentacją Twoich postów? Przecież Ty prowokujesz z premedytacją, na początku wbijasz Turkowi szpile pośrednio (obrażając w niewybredny sposób jego idoli), a potem gdy Turek się tym zirytuje zaczynasz mu cisnąć prosto w twarz. O ile wcześniejsze posty można było jako tako przyjąć (choć im więcej w Twoich teoryjkach emocji, tym bardziej nakładasz sobie klapki na oczy i zamykasz się przed kontrargumentacją, ale to można jeszcze przeżyć), o tyle dwa ostatnie posty to po prostu... brak mi słów. Pod płaszczykiem merytoryki najpierw zacząłeś od obrażenia Turka, co kontynuowałeś w następnym poście (widziałem jego pierwszą wersję). Proponuję Ci (bo tylko tyle mogę zrobić) żebyś zrobił sobie parę dni, może tydzień albo dwa, wakacji od forum. Stonuj emocje, zapomnij o nieporozumieniach z Turkiem, skup się na czymś innym niż Prażanie i wróć do nas, gdy będziesz czuł, że nie popsujesz tu atmosfery. Ostateczną reakcję Turka widzisz powyżej - jesteś pewnie z siebie dumny?
-
Mefisto
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Fakt, żenua się lekka zrobiła. Ale kurna, Turek nie rób se jaj. Dwa posty obrażania i od razu chcesz nie tylko odejść, ale i w ogóle usunąć swoją obecność tutaj. Co to ma być? Bo ja tam widzę Conana w avatarze, któremu nic nie straszne 
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
weźcie se do serca czerwony cytat od Goski lepiej a nie jakieś fochy

NO CD = NO SALE
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26700
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: CONAN THE DESTROYER COMPLETE RE-REC by TADLOW
Nawet pół doktoratu z literatury staropolskiej?Mefisto pisze:Bo ja tam widzę Conana w avatarze, któremu nic nie straszne
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński