POLSKIE KINO - dyskusja
Re: POLSKIE KINO - dyskusja
Karta Studyjna po pół roku zapowiedzi wystartowała. Z 247 kin należących do sieci kin studyjnych przystąpiło do programu … 13.
https://kartastudyjna.pl/
Kino Światowid (Katowice)
Kino Kosmos (Katowice)
Kino Janosik (Żywiec)
Kino Bałtyk (Racibórz)
Kino Sokół (Dąbrowa Tarnowska)
Kino Rialto (Poznań)
Kino Echo (Jarocin)
Kino Moskwa (Kielce)
Kino Orzeł (Bydgoszcz)
Kino Elektronik (Warszawa)
Kino Klaps (Limanowa)
Kino Oskard (Konin)
Kinoteatr Rialto (Katowice)
Jak widać z powyższej listy najbardziej mogą być z nowej propozycji zadowoleni mieszkańcy Śląska. Honoru Warszawy broni Elektronik, obiekt, który zatrzymał się na sentymencie do starych kin z niewygodnymi drewnianymi krzesłami, bez nowoczesnej klimatyzacji i ze starymi projektorami. Łódź, Kraków, Gdańsk i Wrocław nie mają żadnych kin. Ponoć lista ma powiększyć się, ale nie czuję, aby przystąpiły do niego Nowe Horyzonty we Wrocławiu, Kijów i Pod Baranami w Krakowie, Charlie w Łodzi czy Kultura, Muranów i Iluzjon w Warszawie.
Przypomnę zasadę działania karty.
Można oglądać dziennie 2 seanse. Mamy dwa abonamenty miesięczne:
Studyjna - 59 zł (do końca sierpnia jest promocja 39 zł)
Studyjna+ - 89 zł, tu dodatkowo dostajemy dostęp do filmów do oglądania w serwisie mojeekino.pl.
Zatem CC może spać spokojnie. Konkurencja im nie straszna. Z karty Unlimited można skorzystać w 36 miejscach, w tym 7 multipleksach w Warszawie, 3 w Krakowie i 2 we Wrocławiu. Chyba, że po paru latach karta studyjna rozszerzy się na większą liczbę miast. Na to możemy czekać wiele lat.
CC wbrew pozorom gra dużo ambitnego repertuaru i można tam oglądać prawie 95% tytułów udostępnianych przez polskich dystrybutorów.
https://kartastudyjna.pl/
Kino Światowid (Katowice)
Kino Kosmos (Katowice)
Kino Janosik (Żywiec)
Kino Bałtyk (Racibórz)
Kino Sokół (Dąbrowa Tarnowska)
Kino Rialto (Poznań)
Kino Echo (Jarocin)
Kino Moskwa (Kielce)
Kino Orzeł (Bydgoszcz)
Kino Elektronik (Warszawa)
Kino Klaps (Limanowa)
Kino Oskard (Konin)
Kinoteatr Rialto (Katowice)
Jak widać z powyższej listy najbardziej mogą być z nowej propozycji zadowoleni mieszkańcy Śląska. Honoru Warszawy broni Elektronik, obiekt, który zatrzymał się na sentymencie do starych kin z niewygodnymi drewnianymi krzesłami, bez nowoczesnej klimatyzacji i ze starymi projektorami. Łódź, Kraków, Gdańsk i Wrocław nie mają żadnych kin. Ponoć lista ma powiększyć się, ale nie czuję, aby przystąpiły do niego Nowe Horyzonty we Wrocławiu, Kijów i Pod Baranami w Krakowie, Charlie w Łodzi czy Kultura, Muranów i Iluzjon w Warszawie.
Przypomnę zasadę działania karty.
Można oglądać dziennie 2 seanse. Mamy dwa abonamenty miesięczne:
Studyjna - 59 zł (do końca sierpnia jest promocja 39 zł)
Studyjna+ - 89 zł, tu dodatkowo dostajemy dostęp do filmów do oglądania w serwisie mojeekino.pl.
Zatem CC może spać spokojnie. Konkurencja im nie straszna. Z karty Unlimited można skorzystać w 36 miejscach, w tym 7 multipleksach w Warszawie, 3 w Krakowie i 2 we Wrocławiu. Chyba, że po paru latach karta studyjna rozszerzy się na większą liczbę miast. Na to możemy czekać wiele lat.
CC wbrew pozorom gra dużo ambitnego repertuaru i można tam oglądać prawie 95% tytułów udostępnianych przez polskich dystrybutorów.
Re: POLSKIE KINO - dyskusja
Mówiłem że nikt poważny w to nie wejdzie a dla ludzi się to nie będzie opłacać.
NO CD = NO SALE
Re: POLSKIE KINO - dyskusja
Żenady ciąg dalszy. Pochwaliłem Śląsk zbyt wcześnie. Teraz organizatorzy programu Karta Studyjna oświadczyli, że mieliśmy do czynienia nie z oficjalnym startem, a z pilotażem. Kina należące do Silesia Film po kilku dniach rezygnują z uczestnictwa.
Re: POLSKIE KINO - dyskusja
nikt przy zdrowych zmysłach tego nie kupi w takiej cenie...
NO CD = NO SALE
Re: POLSKIE KINO - dyskusja
Karta Studyjna zalicza kolejny upgrade w dół. Wycofało się kino Elektronik z Warszawy. W części kin są wyłączone tytuły z Monolithu. Nie można iść na film "Zaproszenie".
Re: POLSKIE KINO - dyskusja
Niezły serial zaczął się przy produkcji kontynuacji "Nigdy w życiu".
Joanna Jabłczyńska w mediach społecznościowych opublikowała film, gdzie powiedziała o swoim rozczarowaniu brakiem jej udziału w planowanym remake'u. W pierwszej części zagrała postać Tosi. Teraz spotykała się z producentami towarzysko nie wiedząc, że idzie na casting. Zresztą nie spodziewała się, że jej rola potrzebuje nowego castingu. Czuła, że automatycznie zagrają ci sami aktorzy co 22 lata temu. Okazało się, że postanowiono Asię zastąpić Agnieszką Żulewską. Sam widząc te dwa nazwiska wybrałbym Agę. Aktorka z dużym doświadczeniem grająca wiele poważnych ról dramatycznych. Nazwisko w polskim kinie z wysokiej półki.
Sama Asia po za byciem sympatyczną dziewczyną ze śmiejącym się dużymi oczami, nie kończyła szkoły aktorskiej. Pamiętamy ją z programów dziecięcych z lat 90 oraz z występów w Fasolkach. W wieku nastolatki wystąpiła w epizodach w paru filmach, w tym u Andrzeja Wajdy. Największą karierę odniosła wchodząc do stałej obsady telenoweli "Na Wspólnej" w TVN. Potem już w dorosłym życiu po za tym serialem więcej nie grała. Asia zatem nie ma możliwości oddania psychologicznych aspektów granej postaci. Uśmiech i wdzięk to za mało, gdy trzeba pokazać złość lub smutek.
Asia ukończyła studia prawnicze i rozpoczęła pracę jako radca prawny.
Katarzyna Grochola, autorka powieści, która stała się pierwowzorem scenariusza, ogłosiła, że wraz z producentami filmu poda do sądu panią prawnik za szerzenie nieprawdziwych informacji i oczernianie Żulewskiej. Z oświadczenia Jabłczyńskiej nie wyczułem niechęci do znakomitej aktorki. Raczej pobrzmiewał żal, że producenci jej nie wzięli. Asia czuła się emocjonalnie związana z pierwszą częścią. Wcale się nie dziwię, gdyż mogło dla młodej osoby być dużym przeżyciem grać córkę Danuty Stenki i Jana Englerta.
Sam fakt wstępowania na spór drogi prawnej z prawniczką mocno mnie rozbawił.
Sama literatura Grocholi to zwykłe czytadła bez większych wartości artystycznych. "Nigdy w życiu" odniosło duży sukces frekwencyjny, bo trafiło w swoim czasie na zapotrzebowania widzów. W polskim kinie przepełnionym męskimi stereotypami Lindy, martyrologią i ekranizacjami lektur szkolnych, chciano obejrzeć lekką historię romantyczną. Do dziś "Nigdy w życiu" stanowi ewenement. Próbowano powtórzyć ten sukces masowo wypuszczając kolejne kom-romy, ale przez wiele lat nie zbliżono się do podobnego wyniku frekwencyjnego.
Joanna Jabłczyńska w mediach społecznościowych opublikowała film, gdzie powiedziała o swoim rozczarowaniu brakiem jej udziału w planowanym remake'u. W pierwszej części zagrała postać Tosi. Teraz spotykała się z producentami towarzysko nie wiedząc, że idzie na casting. Zresztą nie spodziewała się, że jej rola potrzebuje nowego castingu. Czuła, że automatycznie zagrają ci sami aktorzy co 22 lata temu. Okazało się, że postanowiono Asię zastąpić Agnieszką Żulewską. Sam widząc te dwa nazwiska wybrałbym Agę. Aktorka z dużym doświadczeniem grająca wiele poważnych ról dramatycznych. Nazwisko w polskim kinie z wysokiej półki.
Sama Asia po za byciem sympatyczną dziewczyną ze śmiejącym się dużymi oczami, nie kończyła szkoły aktorskiej. Pamiętamy ją z programów dziecięcych z lat 90 oraz z występów w Fasolkach. W wieku nastolatki wystąpiła w epizodach w paru filmach, w tym u Andrzeja Wajdy. Największą karierę odniosła wchodząc do stałej obsady telenoweli "Na Wspólnej" w TVN. Potem już w dorosłym życiu po za tym serialem więcej nie grała. Asia zatem nie ma możliwości oddania psychologicznych aspektów granej postaci. Uśmiech i wdzięk to za mało, gdy trzeba pokazać złość lub smutek.
Asia ukończyła studia prawnicze i rozpoczęła pracę jako radca prawny.
Katarzyna Grochola, autorka powieści, która stała się pierwowzorem scenariusza, ogłosiła, że wraz z producentami filmu poda do sądu panią prawnik za szerzenie nieprawdziwych informacji i oczernianie Żulewskiej. Z oświadczenia Jabłczyńskiej nie wyczułem niechęci do znakomitej aktorki. Raczej pobrzmiewał żal, że producenci jej nie wzięli. Asia czuła się emocjonalnie związana z pierwszą częścią. Wcale się nie dziwię, gdyż mogło dla młodej osoby być dużym przeżyciem grać córkę Danuty Stenki i Jana Englerta.
Sam fakt wstępowania na spór drogi prawnej z prawniczką mocno mnie rozbawił.
Sama literatura Grocholi to zwykłe czytadła bez większych wartości artystycznych. "Nigdy w życiu" odniosło duży sukces frekwencyjny, bo trafiło w swoim czasie na zapotrzebowania widzów. W polskim kinie przepełnionym męskimi stereotypami Lindy, martyrologią i ekranizacjami lektur szkolnych, chciano obejrzeć lekką historię romantyczną. Do dziś "Nigdy w życiu" stanowi ewenement. Próbowano powtórzyć ten sukces masowo wypuszczając kolejne kom-romy, ale przez wiele lat nie zbliżono się do podobnego wyniku frekwencyjnego.