To jest miejsce gdzie można podyskutować o samych filmach. Czekamy na wasze analizy, opinie, ciekawe spostrzeżenia, no i przede wszystkim produkcje godne polecenia. Zarówno te ambitne jak i te komercyjne. Piszcie, dyskutujcie, spierajcie się, niech forum zacznie wrzeć.
Tytuły są różne, zwłaszcza polskie, np. "Kurozając i Chomik Ciemności", tytuł głupi a sam film był ok.
Opis tej animacji, która tak zszokowała Adama:
Introwertyczna, zamknięta w sobie kosmiczna księżniczka Saira dostaje kosza od swojej dziewczyny - pełnej energii i odważnej łowczyni nagród. Saira pewnie spędziłaby następne dni, płacząc w komnacie, gdyby nie to, że jej była zostaje porwana przez grupę Uciskanych Białych Heterobcych, którzy wymagają osobliwego okupu. Dziewczyna będzie musiała opuścić swój kokon i udać się w podróż w nieznane; a przy okazji nauczyć się walczyć, prowadzić statki kosmiczne i - co dla niej najgorsze - rozmawiać z ludźmi.
Nagrodzona na festiwalu w Berlinie i na Octopus Film Festival "Lesbijska księżniczka z kosmosu" to lektura obowiązkowa dla fanów "Ricka i Morty'ego" i "Pory na przygodę". Szalonej, unurzanej w internetowym slangu fabule towarzyszy tu równie pomysłowa animacja, a całość ogląda się jak bajkę przygotowaną specjalnie z myślą o tych dzieciach, które dawno skończyły już szkołę.
Australijski musical animowany. Wyśmiewanie się z politycznej poprawności i równości płci. Lesbijki to kosmitki mające swoją osobną planetę. Nagle są zaatakowane przez białych hetero samców, którzy poszukują gorących lasek. Tytułowa księżniczka po drodze poznaje i zakochuje się w osobie bezpłciowej określanej jako Ono.
Zrobione z klasą i z kulturą, więc nie ma tu zbytniej wulgarności. Obrazki kolorowe i kiczowato skąpane w różu oraz w tęczy. Sama historia głupia. W pewnych kręgach film może stać się klasyką jak ”The Rocky Horror Picture Show”. Wydaje mi się, że twórcy tej animacji inspirowali się tym dziełkiem z lat 70.
Muzycznie nawet da się czegoś posłuchać.
Ja nie mam takich poglądów jak ona. To jest przecież wybitna kretynka i kurwiszon.
Śmieszy mnie po prostu tytuł filmu, celowo zrobiony pod robienie gównoburzy i polaryzację.
Były już niejedne animacje o osobach homoseksualnych, nawet w PL , ale w tytule nie podkreślano tak nachalnie ich orientacji.
Nigdy nie eksplorowałem gatunku azjatyckiego anime - znam tylko Akirę i Ghost In The Shell, oraz filmy Ghibli - więc czas zacząć i pytanie, czy ktoś poleci jakieś wartościowe inne filmy tego typu? Seriale mnie nie interesują.
Obecnie w kinach jest wyświetlane odrestaurowane „Angel’s Egg” Mamoru Oshii, zanim nakręcił „Ghost In The Shell”. Film krótki, trwający 71 minut. Alegoryczna przypowieść o początku i końcu świata nawiązująca do biblijnej Arki Noego. Staroć z 1985 roku. Dobrze, że są dystrybutorzy umożliwiający z zapoznaniem się z klasyką sprzed wielu lat.
Nigdy nie eksplorowałem gatunku azjatyckiego anime - znam tylko Akirę i Ghost In The Shell, oraz filmy Ghibli - więc czas zacząć i pytanie, czy ktoś poleci jakieś wartościowe inne filmy tego typu? Seriale mnie nie interesują.
Jak poza Ghibli to polecić można 3 klasyków i ich filmografie, Makoto Shinkai (5 centymetrów na sekundę, Ogród Słów, Twoje Imię), Satoshi Kon (Perfect Blue, Rodzice chrzestni z Tokio, Paprika), Mamoru Hosoda (O dziewczynie skaczącej przez czas, Wilcze dzieci, Mirai).