Jakie terminy uważacie za warte wyjaśnienia zdefiniowania

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Łukasz Waligórski
Początkujący orkiestrator
Posty: 617
Rejestracja: śr maja 18, 2005 12:27 pm
Kontakt:

Łukasz Waligórski

#16 Post autor: Łukasz Waligórski » pt sty 06, 2006 17:06 pm

Raaany, Olek! Dlaczego w mojej wypowiedzi doszukujesz się jakichś podtekstów? Po prostu stwierdziłem, że jeśli nie podoba Ci się używanie slangu to żaden słownik Cię to tego nie zmusi, więc jeśli nie chcesz tego robić to nie rób. Ale mogą to robić przecież inni i z myślą o nich warto zamieścić to słowo w słowniku...

Co do przykładów używania przez Ciebie slangu to przykładem może być chociażby owa nieszczęsna "żydowska skala". Też kilka osób mogłoby powiedzieć że ten termin nie powinien mieć miejsca w recenzjach. Tak wiem, napiszesz zaraz, że to fachowa terminologia, tyle że na swój sposób ona także jest slangiem. Każde środowisko, czy to naukowe, subkulturalne czy geograficzne ma swój charakterystyczny język, który może się wydać niezrozumiały dla innych. Czasami jest on nazywany slangiem, czasami dialektem albo fachową terminologią. Jednak ostatecznie wszystko sprowadza się do tego samego. Takim środowiskiem, które wykształciło swój język jest właśnie środowisko miłośników muzyki filmowej. Nasz język i niektóre jego pojęcia mają najróżniejsze źródła - fachowa terminologia, slang muzyków, język angielski czy neologizmy. Jednak tak naprawdę ich pochodzenie nie jest istotne ponieważ wszystkie te dziwne pojęcia, które można znaleźć wyżej tworzą jezyk recenzji muzyki filmowej. Dlatego zarówno mój "slang" jak i Twoje "fachowe pojęcia" powinny się znaleźć w tworzonym tutaj słowniku. :wink:

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8906
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

#17 Post autor: Paweł Stroiński » pt sty 06, 2006 17:20 pm

Szczerze mówiąc zgodzę się z Olkiem, że w recenzji slangowe określenie "blachy" nie powinno mieć miejsca, chyba że jest napisana w odpowiedniej (a z reguły nie jest) konwencji stylistycznej. Źle użyte słowo slangowe załamuje niestety całą koncepcję.

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4255
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

#18 Post autor: Tomek » pt sty 06, 2006 17:34 pm

Paweł Stroiński pisze:Szczerze mówiąc zgodzę się z Olkiem, że w recenzji slangowe określenie "blachy" nie powinno mieć miejsca, chyba że jest napisana w odpowiedniej (a z reguły nie jest) konwencji stylistycznej. Źle użyte słowo slangowe załamuje niestety całą koncepcję.
Nie jestem takim fachowcem jak wy, ale mając na myśli "blachy" w końcu chodzi wam o sekcję dętych instrumentów blaszanych czy uderzenia talerzy. Jeżeli pierwsze - to istotnie nie pasuje, jeżeli to drugie to myślę że skrót "blachy" jest do zaakceptowania.
Obrazek

Awatar użytkownika
Łukasz Waligórski
Początkujący orkiestrator
Posty: 617
Rejestracja: śr maja 18, 2005 12:27 pm
Kontakt:

#19 Post autor: Łukasz Waligórski » pt sty 06, 2006 17:39 pm

Paweł Stroiński pisze:Szczerze mówiąc zgodzę się z Olkiem, że w recenzji slangowe określenie "blachy" nie powinno mieć miejsca, chyba że jest napisana w odpowiedniej (a z reguły nie jest) konwencji stylistycznej. Źle użyte słowo slangowe załamuje niestety całą koncepcję.
Ja użyłem "blach" tylko raz i nie mnie oceniać czy wpasowały się one w konwencję stylistyczną. Oczywiście możnaby napisać zamiast tego "sekcja dęta blaszana" ale "blachy" brzmią jakoś bardziej swojsko i w moim odczuciu nie sugerują chęci wywyższenia się recenzenta nad czytelnika. Zresztą równie dobrze można by się przyczepić do "dęciaków", z którymi też można się często spotkać w recenzjach a oznaczają niemal to samo.

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4255
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

#20 Post autor: Tomek » pt sty 06, 2006 20:36 pm

Łukasz Waligórski pisze:
Paweł Stroiński pisze:Szczerze mówiąc zgodzę się z Olkiem, że w recenzji slangowe określenie "blachy" nie powinno mieć miejsca, chyba że jest napisana w odpowiedniej (a z reguły nie jest) konwencji stylistycznej. Źle użyte słowo slangowe załamuje niestety całą koncepcję.
Ja użyłem "blach" tylko raz i nie mnie oceniać czy wpasowały się one w konwencję stylistyczną. Oczywiście możnaby napisać zamiast tego "sekcja dęta blaszana" ale "blachy" brzmią jakoś bardziej swojsko i w moim odczuciu nie sugerują chęci wywyższenia się recenzenta nad czytelnika. Zresztą równie dobrze można by się przyczepić do "dęciaków", z którymi też można się często spotkać w recenzjach a oznaczają niemal to samo.
Mówisz oczywiście o King Kongu :) - absolutnie nie przeszkadzało mi tam użycie tego slangu :) A nawet dobrze to brzmiało bo czytając słowo "blachy" przed uszami słyszałem ten bombast Howarda ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Łukasz Waligórski
Początkujący orkiestrator
Posty: 617
Rejestracja: śr maja 18, 2005 12:27 pm
Kontakt:

#21 Post autor: Łukasz Waligórski » pt sty 06, 2006 20:57 pm

Tomek pisze:Mówisz oczywiście o King Kongu :) - absolutnie nie przeszkadzało mi tam użycie tego slangu :) A nawet dobrze to brzmiało bo czytając słowo "blachy" przed uszami słyszałem ten bombast Howarda ;)
No i mamy kolejne pojęcie do słownika:

- bombast :lol:

teraz Tomek wyjaśni co to znaczy... :wink:

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4255
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

#22 Post autor: Tomek » pt sty 06, 2006 21:15 pm

Łukasz Waligórski pisze:
Tomek pisze:Mówisz oczywiście o King Kongu :) - absolutnie nie przeszkadzało mi tam użycie tego slangu :) A nawet dobrze to brzmiało bo czytając słowo "blachy" przed uszami słyszałem ten bombast Howarda ;)
No i mamy kolejne pojęcie do słownika:

- bombast :lol:

teraz Tomek wyjaśni co to znaczy... :wink:
No tak, tu mnie masz :) To oczywiście zapożyczenie z angielkiego, choć i w polskim mamy pojęcie 'bombastyczny' - jak ulał pasuje do muzyki JNH z Konga ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Olek Dębicz
Gość od wnoszenia fortepianu
Posty: 63
Rejestracja: pn cze 06, 2005 21:30 pm
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

#23 Post autor: Olek Dębicz » pt sty 06, 2006 23:08 pm

Przepraszam, Łukasz, że źle odczytałem intencje w Twoim poście. Ostatnio jest nerwowo, więc wybacz...
Aleksander Dębicz - redaktor portalu Soundtracks.pl

Awatar użytkownika
MaciekDobrowolski
Parkingowy przed studiem nagrań
Posty: 16
Rejestracja: wt cze 28, 2005 11:50 am
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Słownictwo

#24 Post autor: MaciekDobrowolski » sob sty 07, 2006 12:36 pm

Witam.
W zależności od tego, jak "kompetentny" ma być słownik, można by pokusić się o opisy poszczególnych instrumentów. Nie każdy musi wiedzieć, jak np. wygląda czy brzmi obój lub rożek angielski... Dodatkowo, przy poszczególnych instrumentach można by umieścić krótkie pliki muzyczne z fragmentem solo na dany instrument - takie pliki mogę sam przygotować na moich samplach lub można powycinać je z utworów. Można także na dole opisu zrobić coś w stylu "znane temat na w[nazwa_instrumentu]" i parę ich wymienić. Wydaje mi się, że było by to przydatne - zwłaszcza dla użytkowników dopiero co wkraczających w świat muzyki filmowej.
pozdrawiam,
Maciek

Awatar użytkownika
Łukasz Waligórski
Początkujący orkiestrator
Posty: 617
Rejestracja: śr maja 18, 2005 12:27 pm
Kontakt:

Re: Słownictwo

#25 Post autor: Łukasz Waligórski » sob sty 07, 2006 13:07 pm

MaciekDobrowolski pisze:Witam.
W zależności od tego, jak "kompetentny" ma być słownik, można by pokusić się o opisy poszczególnych instrumentów. Nie każdy musi wiedzieć, jak np. wygląda czy brzmi obój lub rożek angielski... Dodatkowo, przy poszczególnych instrumentach można by umieścić krótkie pliki muzyczne z fragmentem solo na dany instrument - takie pliki mogę sam przygotować na moich samplach lub można powycinać je z utworów. Można także na dole opisu zrobić coś w stylu "znane temat na w[nazwa_instrumentu]" i parę ich wymienić. Wydaje mi się, że było by to przydatne - zwłaszcza dla użytkowników dopiero co wkraczających w świat muzyki filmowej.
Ambitny pomysł ale komu by się chciało to robić? :?

Awatar użytkownika
Tomek
Redaktor Kaktus
Posty: 4255
Rejestracja: pn maja 02, 2005 21:43 pm
Kontakt:

Re: Słownictwo

#26 Post autor: Tomek » sob sty 07, 2006 15:14 pm

MaciekDobrowolski pisze:Witam.
W zależności od tego, jak "kompetentny" ma być słownik, można by pokusić się o opisy poszczególnych instrumentów. Nie każdy musi wiedzieć, jak np. wygląda czy brzmi obój lub rożek angielski... Dodatkowo, przy poszczególnych instrumentach można by umieścić krótkie pliki muzyczne z fragmentem solo na dany instrument - takie pliki mogę sam przygotować na moich samplach lub można powycinać je z utworów. Można także na dole opisu zrobić coś w stylu "znane temat na w[nazwa_instrumentu]" i parę ich wymienić. Wydaje mi się, że było by to przydatne - zwłaszcza dla użytkowników dopiero co wkraczających w świat muzyki filmowej.
Moim zdaniem kapitalny pomysł!!! Brawo! :)
Obrazek

Asix
Gość od wnoszenia fortepianu
Posty: 54
Rejestracja: wt gru 27, 2005 16:53 pm
Lokalizacja: Kraków

#27 Post autor: Asix » sob sty 07, 2006 18:20 pm

Mam prośbę do Łukasza Wudarskiego o podanie znaczenia pojęcia "słuchalność", którym operuje on czasami w reckach. Pojęcie jest bowiem bardzo względne.
Ja osobiście odbieram je dość intuicyjnie jako częstsze bądź rzadsze powracanie do konkretnego utworu, fragmentu płyty bądź całej płyty, któremu towarzyszy duża łatwość odbioru (mówiąc kolokwialnie muzyczka do nucenia pod nosem lub przytupywania :) Na marginesie dodam, że pojęcie nie jest żadnym novum jeśli chodzi o formę. "Słuchalnością" operują od dawna stacje radiowe (podobnie jak telewizja "oglądalnością") z tą oczywistą różnicą, że ma tam ona znaczenie czysto "statystyczne" ;). Wydaje mi się (a nawet jestem pewien), że Łukasz na potrzeby swoich recek rozszerzył to pojęcie i bardzo dobrze.
Co jak co ale muzyka filmowa jest wybitnie "niemierzalna" z matematycznego punktu widzenia i dlatego "podejrzewam" Cię Łukaszu o jakieś drugie dno w tym zwrocie. Czy bezpodstawnie ? :wink:

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8906
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

#28 Post autor: Paweł Stroiński » sob sty 07, 2006 18:47 pm

Ja osobiście odbieram słuchalność jako przekład angielskiego listenabilty, czyli to, czy dana płyta/dany utwór nadaje się do słuchania.

Awatar użytkownika
Łukasz Wudarski
+ Sergiusz Prokofiew +
Posty: 1326
Rejestracja: czw kwie 07, 2005 19:41 pm
Lokalizacja: Toruń
Kontakt:

#29 Post autor: Łukasz Wudarski » sob sty 07, 2006 19:30 pm

Paweł oczywiście dobrze zdefiniował słuchalność. W podobny sposób formułuje to w swej definicji. Dodaje tylko że słuchalność jest pojęciem niestety względnym i niemierzalnym w sposób matematyczny (jak słusznie zauważa Asix). Ja dodaję jeszcze jedną rzecz. Kwestie możliwości istnienia płyty poza obrazem. Tzn. może być dobra muzyka filmowa, która jest bez filmu nieznośna (Cela Shora) co wcale przecież nie oznacza że jest to partytura słaba. Słuchalności nie osiągnie się bez tematów, stąd bliski związek z pojęciem "muzyka tematyczna". Więcej będzie w definicji, która już powstałą, pisze jeszcze nowe żeby słownik miał kilkanaście chociaż haseł.
Why So Serious !?

Awatar użytkownika
panor
Site Admin
Posty: 6
Rejestracja: sob kwie 02, 2005 00:24 am

#30 Post autor: panor » pt sty 13, 2006 17:27 pm

tak na marginesie to Słownik na stronie juz działa :lol:

ODPOWIEDZ