Strona 1 z 2

: śr mar 26, 2008 22:27 pm
autor: Paweł Stroiński
Bynajmniej nie jest to problem nieciekawy i wiem, że zarzut w dużej mierze tyczy się moich tekstów. Słowo partytura stosuje po prostu jako dosłowny przekład słowa score (Musical Score - partytura muzyczna)

: czw mar 27, 2008 00:27 am
autor: Koper
W przypadku prac Zimmera i jego bandy to w ogóle często są problemy z autorem. Nie tylko zapisu nutowego ale i wszystkiego z tematami włącznie. :) A partytura w naszych tekstach, to faktycznie jest w dość potocznym kontekście stosowana i bierze się to z wersji angielskiej, jak napisał powyżej Paweł i oczywiście ma na celu unikanie powtórzeń słowa 'muzyka'. :) Myślę jednak, że w przypadku np. tego, kogo płyty chyba najczęściej recenzuję, czyli Ennio M., czy napiszę muzyka, czy partytura, czy score, czy ścieżka dźwiękowa, to kontrowersji nie będzie. :]

: czw mar 27, 2008 00:35 am
autor: ajdżnatz
zgodzę się - faktycznie jest to jedno ze znaczeń słowa "score".
Jednakże słownik Langenscheidta podaje jako tłumaczenie słowa score również po prostu "muzykę filmową".

Nie wiem czy spośród synonimów tego wyrazu (muzyka filmowa, ścieżka dźwiękowa, soundtrack, ilustracja muzyczna [do filmu], etc) akurat "partytura" jest najodpowiedniejsze.
Nie jest to bynajmniej jakiś srogi zarzut:)

Tak tylko sugeruje - pod rozwagę.

p.s.

Tak w ogóle, to gratuluję profesjonalizmu pisanych recenzji.
Szczególnie podobała mi się recenzja muzyki z Gladiatora
-ale a propos tematu z The Battle - to jest w sumie plagiat
tematu z "Marsa" - pierwszej częsci "Planet" Gustava Holsta.

pozdrawiam

: czw mar 27, 2008 16:16 pm
autor: Paweł Stroiński
Sądzę jednak, że znaczenie "muzyka filmowa" jest wtórne do znaczenia "partytura", tzn. obowiązuje jako synonim muzyki filmowej, choć tak naprawdę (zapewne na poziomie Golden Age), po prostu chodziło o to, że się pisało partytury i wykonywało... Trzeba by pogrzebać w historii.

Dziękuję za miłe słowa. Tak, z Holsta zdaję sobie sprawę i chyba nawet o tym pisałem.

: czw mar 27, 2008 16:20 pm
autor: Paweł Stroiński
Koper pisze:W przypadku prac Zimmera i jego bandy to w ogóle często są problemy z autorem. Nie tylko zapisu nutowego ale i wszystkiego z tematami włącznie. :) A partytura w naszych tekstach, to faktycznie jest w dość potocznym kontekście stosowana i bierze się to z wersji angielskiej, jak napisał powyżej Paweł i oczywiście ma na celu unikanie powtórzeń słowa 'muzyka'. :) Myślę jednak, że w przypadku np. tego, kogo płyty chyba najczęściej recenzuję, czyli Ennio M., czy napiszę muzyka, czy partytura, czy score, czy ścieżka dźwiękowa, to kontrowersji nie będzie. :]
Jeśli chodzi o tematy, to amerykańskie zasady są brutalnie jasne. Z wyjątkiem sytuacji, kiedy Zimmer podstawił swoje nazwisko, by nadać projektowi renomę (The Pledge, Invincible Badelta, Chill Factor Powella, choć tam podobno 2,5 tematu napisał, wcześniej Smilla's Sense of Snow, Whole Wide World H. Gregsona-Williamsa i Chicago Joe and the Showgirl - Walker napisała całość, choć robotę załatwił jej Hans i kazali mu zostawić nazwisko, nie jestem pewny Where Sleeping Dogs Lie Manciny i Zimmera, bo tam jest dużo czysto Zimmerowskiego materiału), podanie go jako *głównego* kompozytora (Music Composed by Hans Zimmer) oznacza ni mniej, ni więcej niż autorstwo tematów. Mógł zrobić dwie suity przerabiane przez wyrobników, ale prawnie jako autorowi tematów przysługuje mu główny credit.

: czw mar 27, 2008 16:35 pm
autor: Koper
A "Millenium: Tribal Wisdom and the Modern World"?? I co za tym idzie "Lion King"?

: czw mar 27, 2008 19:30 pm
autor: ajdżnatz
jeszcze a propos recenzji z Gladiatora - napisałeś o Wagnerze, nie o Holście, dla tego przytoczyłem to nazwisko;)

W gruncie rzeczy jest dość smutne, że na wymarciu są "kompozytorzy" w świecie filmu...
Nie oszukujmy się - przy całej mojej sympatii do Hansa Zimmera, jest on absolutnie muzycznym dyletantem (Mówię to jako kształcący się "klasycznie" kompozytor i instrumentalista).
Bardzo często w jego kompozycjach (czy może sygnowanych jego nazwiskiem) daje się wysłyszeć pewne niefrasobliwości harmoniczne, są to drobnostki, detale (nagminne dwojenie tercji, nadużywanie kiczowatego trójdźwięku zmniejszonego, pewne irytujące nawyki: identyczne połączenia harmoniczne w co najmniej trzech kompozycjach (nie daje głowy za tytuły):
1. Piraci z Karaibów: Skrzynia Umarlaka - (zdaje się) Hello Beastie
2. Król Artur - (prawdopodobnie) - Excalibur
3. i któryś z ostatnich utworów z Gladiatora

Często (widoczne również w wyżej wymienionych soundtrackach) stosuje wręcz "mozartowskie" zabiegi harmoniczne, mieszając to z wszechobecną samplowaną perkusją.

Podobna, choć zupełnie inna sytuacja zarazem jest moim zdaniem sytuacja Danny'ego Elfmana.

On również bywa "na bakier z zasadami muzyki", jednak u niego widać wyraźny talent i zmysł muzyczny.
Strasznie mnie ciekawi jaką rolę Elfman pełnił w tworzeniu muzyki do Batmanów i szczególnie do Serenady Schizophrany, która jest naprawdę niezwykle interesująca.
I mam na myśli głównie miodną instrumentację - przecież Elfman nie może mieć pojęcia jak instrumentować, skoro nie ma nawet najbardziej podstawowego wykształcenia muzycznego.
I czy przy Batmanie to było również na zasadzie "pisania tematów" (jak w przypadku niektórych prac twórców z MV sygnowanych przez Zimmera
a całą robotę wykonali Elfmanowi Walker i Bartek), czy tak jak John Williams, Elfman dał wyraźne wskazówki orkiestracyjne?

pozdrawiam

: czw mar 27, 2008 22:42 pm
autor: Koper
ajdżnatz pisze:jeszcze a propos recenzji z Gladiatora - napisałeś o Wagnerze, nie o Holście, dla tego przytoczyłem to nazwisko;)
Napisał o jednym i o drugim: "Jest to oczywiście kopia ze słynnego Marsa Holsta, coś do czego kompozytor przyznał się późno, jakiś rok po wydaniu płyty." :) I jeszcze powinien Góreckiego dorzucić, choć w kontekście innego utworu.

Co do Elfmana - dobre pytanie. :)

: czw mar 27, 2008 23:12 pm
autor: ajdżnatz
a przepraszam - niedopatrzenie. Rzeczywiście jest tam również o Holście:)

A co myślicie o Preisnerze?

: pt mar 28, 2008 00:30 am
autor: Koper
Nie przepadam. Z tego co wiem to środowisko kompozytorów (tych od muzyki poważnej) ma o nim niezbyt dobre zdanie, ale to akurat mnie nie interesuje. Po prostu jego twórczość jakoś na mnie nie działa, a to co słuchałem najwyżej mnie trochę przynudziło. ;)

: pt mar 28, 2008 11:38 am
autor: ajdżnatz
To zdanie wynika z jego dosyć brzydkich i nieprawdziwych zwyczjanie wypowiedzi.

Jedna z nich: "W dzisiejszych czasach, kompozytorzy zapomnieli, że najtrudniejszą rzeczą jest napisanie ładnej melodii. Bawią się w jakieś bzdurne schematy, grafikę etc. Sam popełniłem kiedyś taki utwór: kolorowa pokreślona partytura. Jak widać żaden problem"
To cytat z wywiadu dla "Wprost" pare miesięcy temu.

: pt mar 28, 2008 16:40 pm
autor: Koper
Myślałby kto, że Preisner taki wielki melodyk...

Choć trochę racji może i ma ;)

: ndz mar 30, 2008 20:31 pm
autor: Łukasz Wudarski
Mnie Preisner strasznie zawiódł ostatnią swoją płytą - Silent Night and Dreams. Mówił że jest to płyta gdzie wreszcie może poczuć się wolny bo pozbył się tyranii obrazu, miał pełną swobodę artystycznej wypowiedzi. A tu co, napisał wtórnego klocka, brzmiącego jak skrzyżowanie Aberdeen, Beautiful Country i Requiem dla mojego przyjaciela. Szkoda, bo Zbyszek ma talent, tylko chyba czasem zaprzepaszcza go w meandrach swego trudnego charakteru (stosunek do wydawania płyt z soundtrackami...)

: pn mar 31, 2008 15:50 pm
autor: ajdżnatz
A w czym Twoim zdaniem objawia się ten talent? :)

: wt kwie 01, 2008 16:54 pm
autor: Łukasz Wudarski
Tworzeniem niesamowitej jedności dźwięku i obrazu, pisaniem metafizycznych tematów, niesłychaną prostotą wyrazu. Przede wszystkim tym.