Lalka (2026) Baasch vs. Łukasz Targosz - „It's dollin' time!”
: pt paź 02, 2026 16:11 pm
autor: Wawrzyniec
„It's dollin' time!”
Jesień 2026 roku w Polscu, to czas "Lalki" Bolesława Prusa! Mamy dwie ekranizacje i w tym da soundtracki (okay na razie wyszedł jeden). Kto wyjdzie zwycięsko z tego lalkowego pojedynku?
W napisach końcowych filmowej Lalki napisali nagrane muzyki wrzesień 2026. Czy rzeczywiście Targosz nagrał muzykę na parę dni/tygodni przed premierą i zdążono w montażu dźwiękowym ją dołączyć?
Eee? Nie widzę związku. To nie chodzi o kompozytorów - obu w/w znam prywatnie - tylko o projekt, który medialnie już dawno jest przegrzany i dotyczy najbardziej znienawidzonej przeze mnie gatunku - szkolnych lektur patriotycznych z wykrochmalonymi kostiumach, których z założenia od wielu, wielu lat nie oglądam. Chajdecki ma wiele projektów, których też nie tykałem wizualnie - patrz 90% jego seriali dla TVN. Czy to coś zmienia?
Z chęcią obejrzałem obydwie, tak jak planuję iść na kolejną ekranizację Jane Austen, których powstało wiele.
Jestem na tak, gdy próbują kręcić kostiumowe i historyczne produkcje. Chętnie zobaczyłbym jeszcze wariację Lalki z zombiakami, tak jak było z Jane Austen oraz pełną 5 godzinną Lalkę kinową. Ta z Urzędowską i z Dorocińskim może doczekać się za jakiś czas wersji serialowej.
Okazuje się, że Lalka od Netflixa zachęciła do sięgnięcia po książkę. To jest duży plus, jeśli wzrasta czytelnictwo.
Co do obrazków, w końcu muszę pochwalić za dbałość o szczegóły. Wcześniej kręcili kostiumy przy czystych i ślniących chodnikach, co szczególnie raziło przy tvnowskim "Belle Epoque". Teraz w końcu mamy rozsypaną końską gnojówkę, błoto i brud w każdej scenie ulicznej. Najwięcej tego jest w wersji Netflixa. Można nawet poczuć ten smród.
Obydwie Lalki oceniam pozytywnie, choć nie daję ocen maksymalnych. Gdzieś ocena 6-7/10. Netflixowa Lalka ze względu na prowokacyjną formę z elementami czarnego humoru i szczypty Tarantino uważam za niezłą parodię Prusa.
Baasch i Targosz podkładają muzykę głośno. Nie jest to romantyzm walców Kilara i Kurylewicza, Targosz momentami naśladuje smutek Maxa Richtera. Baasch próbuje przełożyć 19-wiecznych kompozytorów na współczesną muzykę filmową.
Jestem na tak. Wolę takie kino niż autorskie kino LGBTQ od Łukasza Rotundy o rozterkach współczesnych artystów lub świąteczną komedię romantyczną z Karolakiem.
Różnica między tymi polskimi produkcjami jest taka, że dekadę temu by główną rolę grał Karolak, a dziś ponieważ moda się na niego skończyła, to gra ją Szuchard, który jest od 2 lat nowym Karolakiem (i za chwilkę tak samo spadnie z tronu więc chłop orze jak może).