Strona 1 z 2
Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: czw cze 18, 2026 15:50 pm
autor: lis23
Playtime: 48:13
1. Farm Attack (3:12)
2. Bold Pedlar (1:40)
3. Twa Corbies (3:50)
4. Red Like the Setting Summer Sun (0:58)
5. Lamentations of Round-Oak Waters (5:54)
6. Elderfather Fight (7:44)
7. Boat to the Priory (1:51)
8. What Will Become of England (4:18)
9. Walking Again (4:47)
10. Sister Brigid’s Family (3:25)
11. Making Arrows (1:37)
12. Searching for Little Margaret (2:33)
13. I Owe This Life to You (3:10)
14. Robin’s Death (3:21)
Spoiler jak byk

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: czw cze 18, 2026 16:04 pm
autor: Mystery
Już na samej okładce

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: czw cze 18, 2026 16:35 pm
autor: Adam
Kto??

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: czw cze 18, 2026 16:55 pm
autor: Mystery
Jakaś folkowa alternatywka, to jego filmowy debiut.
Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: czw cze 18, 2026 18:43 pm
autor: MichalP
Elderfather Fight. Prawie 8 minut

. Juz zacieram raczki. A tak na powaznie to będzie pewnie jakis depresyjny usypiacz. Wiadomo, ze po trailerze nie spodziewam sie tutaj jakiejś kolejnej przygody z bohaterskim Robin Hoodem i jego Merry Men Band ale pierwsze wypowiedzi nie nastrajaja pozytywnie bo wspominaja o sztampowym odkrecaniu calego mitu, czyli szaro, buro i ponuro.
Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: czw cze 18, 2026 18:46 pm
autor: Mystery
A24, także muzyczny vibe pewnie w stylu Wikinga

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 16:19 pm
autor: Adam
Film depresyjny, przegadany, o bardzo wolnej narracji, momentami bardzo brutalny. Casting Jackmana imho średni pomysł, bardziej by pasował np. Brolin. Comerowa jak zwykle klasa, kolejna emocjonalna rola. Zdjecia na taśmie 35mm bardzo ładne, bardzo dużo nocą, ale widać że Wiking był do całego filmu w tym scenografów grubym temptrackiem.
Muzyka niestety typowe oklepane już rzępolenie na zardzewiałych smyczkach (w scenach dramatycznych nieznośnie do tego głośno), a tak to powolne bębny, wiolonczele i drobne wyspiarskie wstawki. Najciekawiej prezentują się trzy folkowe pieśni, nie wiem czy słowa historyczne czy skomponowane do filmu.
Także całość w tym film do zapomnienia i nawet nie chce mi się albumu sprawdzać.
Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 20:47 pm
autor: lis23
Robin Hood to jest mój ulubiony bohater, który nie jest superbohaterem ( choć w starym serialu o Robinie na VHS padło takie zdanie: "Każdy potrzebuje bohatera żyjącego tu i teraz" ) i nie podoba mi się reinterpretacja i dekonstrukcja mitu bo gdyby jeszcze ten Robin Hood był mitologizowany tak jak Janosik w Polsce to może bym zrozumiał ale historycznie Robin to zlepek kilku istniejących postaci i działa głównie jako bohater legend i podań i to jednoznacznie pozytywny, więc po co to robić? Dlaczego autor nie wymyślił sobie własnego bohatera, tylko wykorzystał postać Robin Hooda, którą stara się widzowi obrzydzić? To podobny przypadek jak w filmie "Joker", gdzie ta postać nie była potrzebna, żeby sam film był dobry. Ostatnio mamy wybielanie czarnych charakterów, mamy Czarownicę, Cruellę, Jokera, ponoć nadciąga Hades zamiast Herkulesa, jednocześnie twórcy filmowi nie potrafią opowiadać historii o po prostu dobrym Człowieku, stąd Superman Snydera i Cavilla był smutnym emo bogiem z kompleksem Mesjasza

Nowy Superman Gunna jest już inny, o wiele bardziej komiksowy, co nie podoba się fanom Snydera i Cavilla, którzy twierdzą, że to najgorszy Superman ever

Wracając do tematu, nie wiem, po co reżyser postanowił zniszczyć akurat legendę Robin Hooda, to trochę tak, jakby się zamachnąć na legendę Króla Artura. Chociaż pomysł nie jest nowy, pierwotnie film Scotta miał nosić tytuł 'Nottingam" i miał opowiadać o dzielnym Szeryfie i złym Robin Hoodzie

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 20:56 pm
autor: Adam
Lisu, nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia

. „Śmierć Robin Hooda” to 17-wieczny angielski poemat i jedna z pierwszych ever wersji historii tej postaci, zachowana w oryginale (!), także złośliwi mają pełne prawo powiedzieć, że to wszystkie dotychczasowe wersje filmów wypaczały i „niszczyły” historyjkę, a nie ten

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 20:58 pm
autor: Mystery
Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 21:03 pm
autor: Adam
Lisu pisze takie bzdury, że oczy bolą…
Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 21:06 pm
autor: lis23
Adam pisze: ↑ndz cze 21, 2026 20:56 pm
Lisu, nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia

. „Śmierć Robin Hooda” to 17-wieczny angielski poemat i jedna z pierwszych ever wersji historii tej postaci, zachowana w oryginale (!), także złośliwi mają pełne prawo powiedzieć, że to wszystkie dotychczasowe wersje filmów wypaczały i „niszczyły” historyjkę, a nie ten
Śmierć Robin Hooda o której ja słyszałem była podobna do tej filmowej: ranny Robin w towarzystwie Małego Johna ukrył się w klasztorze ale tam, zamiast mu pomóc, upuszczono mu krwi, umierający Robin wystrzelił ostatnią strzałę i tam, gdzie upadła miał być pochowany - różnica jest taka, że ten Robin nie był zbirem, mordercą, gwałcicielem, itp. Oczywiście, w Średniowieczu wszyscy mieli krew na rękach ale w tym filmie mamy zwykłego zbira a nie bohatera ludowego. Ja to czytałem jakieś 35 lat temu, taka wersja była min. w powieści "Wesołe Przygody Robin Hooda" Howarda Pyle'a.
"Śmierć Robina Hooda" to jedna z najsłynniejszych średniowiecznych ballad. Opowiada o tym, jak ranny i chory bohater udaje się do klasztoru Kirklees, by poddać się upustowi krwi. Zamiast pomocy, zostaje tam podstępnie zdradzony przez swoją kuzynkę – przeoryszę – i wykrwawia się na śmierć.
Oryginalna ballada angielska: Najstarsza zachowana wersja, znana jako Robin Hood's Death (Child Ballad nr 120), opisuje zdradę przeoryszy, która świadomie upuszcza mu za dużo krwi. W niektórych wariantach Robin zostaje dodatkowo śmiertelnie ugodzony mieczem przez swojego wroga, Czerwonego Rogera, zanim zdoła wezwać pomoc.
Osobiście, jeśli mam obejrzeć coś a starym Robinie to wolę film "Robin and Marian" z Connerym i z muzyką Barrego
P.S: Co się dzieje z forum? Od środy ładuje mi się minutę, półtorej, podobnie wejście w temat lub w odpowiedź, najnowszy Firefox.
Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: ndz cze 21, 2026 21:47 pm
autor: Adam
Przecież nawet nie widziałeś tego filmu więc o czym dyskutujesz?

I najśmieszniejsze, że ten film jest właśnie całkiem wierną ekranizacją w stosunku do poematu

w/w historie kopiowały już z tego poematu, a więc - niespodzianka

- w filmie jest zarówno
i nie ma pokazane, żeby był złym człowiekiem - rozwiązali to tak, że on sam opowiada jako wspomnienia że niby robił złe rzeczy. I to nie jest problemem tego filmu i tego dlaczego to średniawy i mało wnoszący do kina seans..
Także litości, nie pisz o czym czego nie oglądałeś

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: pn cze 22, 2026 09:42 am
autor: lis23
Adam, chodzi mi tylko o to, że poemat na który się powołujesz NIE przedstawia Robina jako zbója, mordercę, gwałciciela, itp. a jako bohatera ludowego, tylko tyle i aż tyle.
Film obejrzę raczej na jakimś VOD, ponoć tylko przez pierwsze 30 minut coś się dzieje a potem jest półtorej godziny nudy

Chociaż, mam Unlimited, więc może pójdę do kina

Re: Jim Ghedi - The Death of Robin Hood
: pn cze 22, 2026 17:31 pm
autor: swordfish
Pierwsze wersje RH z Douglasem Fairbanksem i z Errolem Flynnem nadały ton rozrywkowej przygody. To tak jak z baśniami braci Grimm. W oryginale krew się leje i wnętrzności są wycinane. Zupełnie nie do czytania dla dzieci.