1. The Call (1:33)
2. Marty’s Dream (1:06)
3. Endo’s Game (1:55)
4. The Apple (2:07)
5. Pure Joy (0:29)
6. Holocaust Honey (2:57)
7. The Humbling (2:38)
8. Motherstone (0:52)
9. The Scape (3:37)
10. Tub Falls (1:28)
11. Fucking Mensch (0:46)
12. Rockwell Ink (1:11)
13. Hoff’s (1:53)
14. Seward Park (1:44)
15. The Necklace (2:07)
16. Vampire’s Castle (2:27)
17. Back to Hoff’s (1:21)
18. Shootout (1:41)
19. I Love You, Tokyo (2:15)
20. The Real Game (4:49)
21. Endo’s Game (Reprise) (2:00)
22. Force of Life (2:43)
23. End Credits (I Still Love You, Tokyo) (2:38)
Czy Marty Supreme to Tangerine Dream?! (rym niezamierzony)
Zakładam osobny temat dla tej ścieżki, która powinna zadowolić miłośnik klasycznych ścieżek elektronicznych. Plus może się mylę, ale chyba jestem głupim, jeżeli napiszę, że miejsca ta ścieżka brzmi jak Tangerine Dream.
Byłem na przedpremierowym seansie i... wow. Fantastyczne kino w klimacie "Uncut Gems" z najbardziej antypatyczną rolą Chalameta (więcej nie powiem).
Sama muzyka może się wydawać dziwnym połączeniem. Akcja dzieje się w latach 50., a słyszymy syntezatorowo-ambientową mieszankę w stylu Tangerine Dream i Vangelisa. Świetnie buduje napięcie oraz pozwala wejść w głowę bohatera.
Film dobry, ze świetnymi zdjęciami Khondiego na taśmie 35mm (precz z cyfrówkami!) i - choć gościa nie trawię - rzeczywiście świetną rolą Szalameta, zdecydowanie najlepszą w jego karierze. Tylko ten nazistowski wąsik…..
Scoru nie znałem przed seansem w ogole. No i muzyka w filmie jest… absurdalna. Film dzieje się w 1952 roku, a tu mega głośno nawalają nam retrosynthy - muzyczne klisze z Commando Hornera, filmowych Tangerinów z drugiej polowy lat 80 (Risky Bussiness, Near Dark, This Park Is Mine), Jana Hammera i Faltermeyera. I ok jest to fajne, brzmi dobrze, ale no nie do tego filmu. To wygląda tak, jakbym oglądał film o psach, które… miauczą. A jakby tego było mało, to jeszcze większym facepalmem jest użycie w oryginale kultowych hitów… Alphaville i Tears For Fears (sic!). Przypomnę, akcja w 1952, a piosenki z drugiej polowy lat 80. WTF. Song Gabriela się nie liczy w fabule, dwa wspomniane zespoły wykorzystano w znacznie lepszy sposób i w znacznie ważniejszych scenach.
Wychodzę z sali, tłum na schodach, a jakichś dwóch typów z dekadę starszych ode mnie, tekstem do siebie: „tee ale przecież to się działo tuż po wojnie, to skąd tam dali lata 80, pojebało ich??” - najlepszy i jedyny komentarz do warstwy muzycznej w tym filmie.
Re: Marty Supreme (2025) - Daniel Lopatin
: sob sty 10, 2026 23:11 pm
autor: Koper
Ej, no ale to samo można by o "Rydwanach ognia" powiedzieć.
Re: Marty Supreme (2025) - Daniel Lopatin
: ndz sty 11, 2026 00:58 am
autor: Adam
Doceniam argument, ale nie do końca się z nim mogę zgodzić, z paru powodów. Rydwany dzieją się w 1924 roku, czyli w czasach, gdy kino było tylko nieme - pierwszy film fabularny z dźwiękiem pojawił się w 1927 roku. Do tego w latach 20’ ub.w. ludzie znali tylko muzykę klasyczną, a z muzyki popularnej istniał tylko jazz i swing, który wtedy szeroką modą wybuchał na świecie. Także Vangelis mógł sobie pozwolić na swój eksperyment, bo film dotyczył czasów, gdy nic dźwiękowo i muzycznie nie istniało (swingiem i jazzem nie mógłby filmu sportowego zilustrować, bo nie był idiotą). No i do Rydwanów nie napchano dodatkowo kilku kultowych piosenek o 30 lat młodszych niż akcja filmu.
Re: Marty Supreme (2025) - Daniel Lopatin
: ndz sty 11, 2026 09:29 am
autor: swordfish
Można się zgodzić co do użycia instrumentalnej muzyki elektronicznej do czasów minionych. Ale nie używanie piosenek nie z tego okresu.
W Chariots Of Fire jako utwory źródłowe użyto XIX-wiecznych pieśni militarnych i religijnych. Tears For Fears i New Order są ewidentnie latami 80., a nie 50.
Można się zgodzić co do użycia instrumentalnej muzyki elektronicznej do czasów minionych. Ale nie używanie piosenek nie z tego okresu.
dokładnie, użycie o 35 lat młodszych piosenek robi całościowo jeszcze więcej złego, niż dobrego.
Re: Marty Supreme (2025) - Daniel Lopatin
: ndz sty 11, 2026 10:15 am
autor: Mystery
Score jak score, taka wizja artystyczna, ale co do piosenek się zgodzę, to to samo jak w jakimś filmie z akcją z lat 80 nagle przejeżdża współczesne auto, ostatnio zauważyłem coś takiego bodajże w Smashing Machine, przełom lat 90/00 a tam na ulicach japońskiego miasta popyla jakiś nowszy model Toyoty, co strasznie mi się gryzło.
Re: Marty Supreme (2025) - Daniel Lopatin
: ndz sty 11, 2026 10:24 am
autor: Adam
i tu nie jest jakieś 5 sekund użycia, czy radio w aucie, ale leci cała zwrotka na pierwszym planie jako główny bohater, a drugi song to samo, plus jeszcze na całej czołówce - zerżniętej pomysłem z
Spoiler:
komedii "I kto to mówi" - powinni ich pozwać jest to tak identyczne...