Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Kaonashi
Joe Hisaishi
Posty: 12070
Rejestracja: pt sie 19, 2011 17:36 pm
Lokalizacja: Kraina Bogów

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#121 Post autor: Kaonashi » ndz lip 28, 2019 11:59 am

Chciałbym podziękować Andy’emu Hillowi i zwłaszcza Miyazawa Eri, od których bardzo wiele się dowiedziałem na temat ścieżki.
Paweł Stroiński pisze: Zacytuję tu anegdotę, którą usunąłem z recenzji. Opowiedział mi ją sam Andy Hill. Spytałem Hansa, czy to prawda, on ostro zaprzeczył ("No, bullshit!"):
:D
Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#122 Post autor: Paweł Stroiński » ndz lip 28, 2019 12:03 pm

Andy na przykład potwierdził (nie pisałem tego w recenzji, bo nie zająłem się Rhythm of Pride Lands, może zrobi się to oddzielnie...), że był na nagraniach w RPA. Hans nie mógł pojechać, bo miał zakaz wstępu z powodu A World Apart i The Power of One. To ostatnie nagrał w, jeśli dobrze pamiętam, sali gimnastycznej szkoły w Johannesburgu.

Awatar użytkownika
Ghostek
Hardkorowy Koksu
Posty: 8208
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 23:17 pm
Lokalizacja: Wyłoniłem się z Nun
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#123 Post autor: Ghostek » ndz lip 28, 2019 15:55 pm

Obrazek

Awatar użytkownika
lis23
+ W.A. Mozart +
Posty: 8174
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#124 Post autor: lis23 » ndz lip 28, 2019 22:09 pm

Oto bowiem otrzymujemy widowisko wprost przepiękne wizualnie. Trzeba oddać twórcom, że wynieśli efekty komputerowe na zupełnie nowy poziom fotorealistycznej animacji. I paradoksalnie to wszystko jest zarówno atrakcją, jak i gwoździem do artystycznej trumny tej produkcji. Bo przecież nie da się przenieść dynamiki i mimiki animowanych postaci, starając się jednocześnie zachowywać pełny realizm. Efektem tego są koszmarne dysonanse pomiędzy tym, co widzimy, a tym, co słyszymy. No ale cóż, film swoje zarobił, a dalekosiężne plany studia sugerują, że na jakikolwiek powiew świeżości ze strony Disneya w najbliższym czasie nie mamy co liczyć.
Nadal się nie zgodzę. Przez cały film nie miałem tego wrażenia o którym Piszesz, czyli tego dysonansu pomiędzy tym, co widzimy, a tym, co słyszymy. W film wszedłem bezproblemowo i bez żadnych zgrzytów, w przeciwieństwie do "Aladyna", gdzie już na początku miałem takie uczucie, bo tam coś niedobrego działo się w warstwie wizualnej. Porównując te trzy wielkie klasyki Disneya z początku lat 90-tych w ich wersji live action, to właśnie "Król Lew" najbardziej trafił z oddaniem klimatu oryginału, gdyż w "Pięknej i Bestii" brakuje mroku i gotyckiego klimatu, w "Aladynie" nie ma w ogóle klimatu przygody, Bliskiego Wschodu i baśni 1001 Nocy, a nowy "Król Lew" to stary, dobry "Król Lew", tylko w nowych szatach, z drobnymi zmianami i okrojony jednak z tej duchowości postaci Rafikiego, który w oryginale pełni rolę takiego przywódcy duchowego tej społeczności, a tutaj, jego rola jest znacznie spłycona ze względu na realistyczne podejście do opowiadania historii. Wczoraj w kinie była moja siostra ze swoim narzeczonym i im się film też bardzo podobał, a piosenka Eltona, którą wielu z Was uważa za niepotrzebną, jeśli idzie o aranżację i użyte instrumentarium, podoba mi się bardziej, niż te trzy nagrane do oryginału, którym jednak brakuje tej Afrykańskiej duszy. Zupełnie niepotrzebnym i jakby z innej bajki jest utwór "Spirit" Beyonce, który tu nie pasuje i na upartego nawet 'He Lives in You', który nie ma tu fabulanbego zaczepienia i większości kojarzy się z kontynuacją na VHS, pt. "Czas Simby", choć większość słuchaczy nie wie, że pierwotnie utwór ten ukazał się na albumie "Rythm of the Pride Lands" a potem w wersji musicalowej. Jeżeli już mówimy o nowej piosence Eltona, tak oto opisane są nawiązania tekstu Tima Rice do fabuły filmu:
"Never Too Late" is sung by John, not by any of the characters. It plays at the end, as the credits roll, and is also available on the soundtrack, which is streaming now. The message of "Never Too Late" fits right in with Simba's (JD McCrary/Donald Glover) journey to mourn his father and rediscover his purpose as the King of the Pride Lands.

The lyrics say, "It's never too late to get back on track/To get at least some, if not all of it back." Later on in the song, John sings, "I used to say I don't have time, I'm sleepin' tonight/A day doin' nothin' is doin' it right."

Of course, those later lines refer to Timon (Billy Eichner) and Pumbaa's (Seth Rogen) laid back lifestyle, which Simba adopts after he runs away from home and eventually learns only distracts him from his true destiny as a leader. The lyrics also reference the meerkat and warthog besties crooning "The Lion Sleeps Tonight," which is also on The Lion King soundtrack.
https://www.bustle.com/p/elton-johns-ne ... e-18192801

Wywiad z Eltonem i z Zimmerem:


youtu.be/DjZ06zsJgpw


P.S: jest jakaś szansa, że wznowią teraz "Rythm of the Pride Lands" i "Return To Pride Rock"?

P.S 2: "Król Lew" zarobił już w dwa tygodnie tyle, co "Aladyn" w dwa miesiące, a Disney ma już globalnie na koncie 7,67 mld dolarów, więc ludzie chyba chcą takie filmy oglądać, pięć filmów w tym tygodniu powinno mieć na koncie 1 miliard dolarów.
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#125 Post autor: Paweł Stroiński » pn lip 29, 2019 22:19 pm

Kaonashi pisze:
ndz lip 28, 2019 11:59 am
Chciałbym podziękować Andy’emu Hillowi i zwłaszcza Miyazawa Eri, od których bardzo wiele się dowiedziałem na temat ścieżki.
Paweł Stroiński pisze: Zacytuję tu anegdotę, którą usunąłem z recenzji. Opowiedział mi ją sam Andy Hill. Spytałem Hansa, czy to prawda, on ostro zaprzeczył ("No, bullshit!"):
:D
Hans zaprzeczył jeszcze jednej anegdocie, o TTRL, którą mi opowiedział. W tej sytuacji nie mam pojęcia, czy wierzyć jego historii na temat Hornera, przez którą nie potrafił nawet po śmierci napisać dobrego słowa o nim... I tej, że Hans dostał Misję w temp-tracku i że to on zachęcił Hansa do wyjścia poza (w odróżnieniu od Hornera, który za takie coś go sklął).

Wywalam jego nazwisko z podziękowań.

Awatar użytkownika
lis23
+ W.A. Mozart +
Posty: 8174
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#126 Post autor: lis23 » wt lip 30, 2019 15:52 pm

Cały czas odnoszę wrażenie, że ta "nowa" muzyka Zimmera nie ma już tej mocy i nie posiada już takiego ładunku emocjonalnego, co oryginał. Nie tylko mniej jest tu Afrykańskich elementów ale i chór nie pełni już takiej funkcji, co wtedy i nie ma tego ładunku emocjonalnego, bo to, co w oryginale jest potęgowane przez dodanie chóru, tutaj mamy tylko pod postacią instrumentalną. Weźmy dwa utwory: "I Was Just Trying to Be Brave" z oryginału i końcówka "Stampede", oraz końcówka "The Rightful King" i "Remember" (moment, zanim Simba wejdzie na Lwią Skałę ), w oryginale, chór potęguje emocje i dodaje muzyce takiego smutnego dostojeństwa, tutaj mamy po prostu instrumentalną wersję tematu ale już bez tego czegoś, można więc powiedzieć, że muzyka została "uproszczona" względem oryginału.

Paweł, a jak to było z tym Manciną? Na prawdę miał tak duży wpływ na oryginalną partyturę Zimmera?
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#127 Post autor: Paweł Stroiński » wt lip 30, 2019 16:22 pm

Sądząc po stylu muzyki, Mancina miał duży wpływ tylko na scenę, w której Nala ściga Timona i Pumbę. Poza tym, moim zdaniem był minimalny. Aranżował piosenki głównie. To samo masz w Księciu Egiptu, gdzie wśród aranżerów masz Johna Powella, który nie pracował nad score.

Co do porównania oryginalnej i nowej ścieżki... nie zgodzę się do końca.

Tak, chór pełni inną funkcję, też dlatego, że został on tu niejako zunifikowany. W oryginale miałeś dwa chóry - klasyczny "zachodni" i nagrany w Johannesburgu afrykański (i właśnie w tych nagraniach uczestniczył, to potwierdza akurat książeczka Legacy Edition, Andy Hill). Lebo aranżował (i jeszcze jedna osoba) ten afrykański chór. W nowym filmie jest jeden chór, złożony zresztą z samych czarnoskórych, a Lebo służył jako konsultant, chyba nawet bardziej dla samych wykonawców (ale tu nie wnikam, bo musiałbym Hansa pytać). Faktycznie muzyka brzmi bardziej tradycyjnie (w wielu znaczeniach tego słowa) niż oryginalny Król lew, to jest prawda. Jednak ja postrzegam tę dość złożoną, moim zdaniem, kwestię nieco inaczej.

Moim zdaniem, Hans bardzo poprawił muzykę akcji, z jednym wyjątkiem, o którym zaraz wspomnę. Przez to moja prywatna playlista z muzyki z Króla lwa, która byłaby dla mnie definitywna, zawierałaby Pędzące stado i finał filmu w wersji z 2019 roku, mimo że samo wejście na lwią skałę chyba nieco (ale niewiele) wolę w wersji z 1994 roku. jestem to jednak w stanie poświęcić dla muzyki akcji, która jest dużo lepsza strukturalnie. Stampede wypada znakomicie w oryginalnym filmie, ale jest fatalną wręcz kompozycją. Inaczej jest jednak z muzyką emocjonalno-dramatyczną i dlatego zdublowałbym moment śmierci (czy raczej znalezienia) Mufasy. Jestem pod wrażeniem, że Hansowi udało się ten, bardzo osobisty moment dla niego, wyciszyć jeszcze bardziej niż 25 lat temu. I obie wersje chciałbym mieć.

Natomiast ze starej ścieżki na pewno wziąłbym: Cmentarzysko słoni, bo jednak ten poważniejszy, mroczniejszy i po Zimmerowsku bardziej w jego nowoczesnym stylu, traci pewną karnawałowość. Pisałem o tym w swej recenzji Legacy, dlaczego cenię ten prawie Elfmanowski koszmarny karnawał w oryginale. Wykłady Mufasy wobec syna (też ze świadomością powtórki materiału) zostają w wersji z 1994 roku, to samo bym zrobił z "Pamiętaj, kim jesteś", zwłaszcza, że wielokrotnie spotkałem się z tezą, że właśnie ta scena dała Zimmerowi Oscara. To jest materiał, w którym 1994 roku jest może nie tyle bardziej szczery emocjonalnie (bo to, że sobie Hans poradził z własną traumą, nie oznacza, że człowiek nie jest w stanie wrócić sobie tych emocji, jest to po prostu bardziej "oswojone"), co jest bardziej czysty, niewyrafinowany. 25 lat temu, po Cienkiej czerwonej linii, po rozwoju jednak w orkiestracjach, mógł to bardziej wyszlifować.

Hans dość mocno poprawił narrację. Cudowne w filmie Pędzące stado jest po prostu kiepską kompozycją. Chóralno-klasyczny początek nagle przechodzi w odrzut z Backdraft, potem jest ten dramatyczny motyw na waltornię, który nie wraca, wreszcie wchodzi Lacrimosa. Strasznie to eklektyczne i widać, że komponowane z małym, wynikającym z desperacji, ADHD. A to nigdy nie wychodziło Hansowi zbyt sprawnie.

Awatar użytkownika
lis23
+ W.A. Mozart +
Posty: 8174
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#128 Post autor: lis23 » wt lip 30, 2019 16:48 pm

Paweł, w nowej wersji też są dwa chóry - U.S Choir i South Africa Choir, tylko prawie w ogóle tego nie słychać. W ogóle, brakuje tu najbardziej tych emocjonalnych momentów: scena, gdy Mufasa i mały Simba wychodzą na Lwią Skałę i Mufasa tłumaczy synowi, czym jest krąg życia ( jaka muzyka jest w tej scenie w nowej wersji?), scena, Gdy Mufasa opowiada o dawnych królach, którzy patrzą na nich z góry, końcówka filmu o której pisałem, w tych i w innych momentach jest właśnie ta emocjonalność potęgowana przez chór, której w nowej wersji brakuje. Zauważyłem też, że w oryginalnej partyturze Zimmera są drobne odniesienia do piosenek i innych utworów: oprócz "Busa" w scenie, gdy mały Simba budzi Mufasę jest też "Be Prepared" w scenie rozgrywającej się w jaskini Skazy i "Can You Fell The Love Tunight", gdy Simba idzie prosić matkę o pozwolenie aby pójść z Nalą nad wodopój.
Zastanawiam się, jaką rolę w nowej wersji pełnił Pharrell Williams? Nie słyszę, za bardzo Jego wpływu na piosenki, aranżacje są w 90% takie same, może chodzi o sam sposób śpiewania, bardziej luzacki? (Timon,Pumba i dorosły Simba?).
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#129 Post autor: Paweł Stroiński » wt lip 30, 2019 17:05 pm

Tonight, nie Tunight* .

Tak, ale tego kawałka z jaskini nie ma w filmie. I zresztą akurat mi zupełnie tych cytatów z piosenek nie brakuje, zwłaszcza, że Nala ma swój własny temat u Hansa w oryginalnej ścieżce. Nie widziałem nowego filmu, więc nie wiem, co jest w scenie na Lwiej skale. Ze stricte muzycznej perspektywy bardzo lubię przejęcie tronu przez Skazę w nowej wersji.

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 51072
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#130 Post autor: Adam » wt lip 30, 2019 18:55 pm

Jestem szczerze zaskoczony że Broxton się aż tak podnieca nową wersją scoru.
NO MORE REMOTE CONTROL SHIT COMPOSERS !!!

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#131 Post autor: Paweł Stroiński » wt lip 30, 2019 19:37 pm

Znając jego gust, nie ma się czemu dziwić:

Hans wziął jeden z jego ulubionych swoich score'ów i napisał go JESZCZE BARDZIEJ pod jego gust.

Czemu się dziwić?

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 51072
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#132 Post autor: Adam » wt lip 30, 2019 21:44 pm

Bo to trochę tak jakby się podniecać re-recami Prażan ;-)
NO MORE REMOTE CONTROL SHIT COMPOSERS !!!

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#133 Post autor: Paweł Stroiński » wt lip 30, 2019 23:06 pm

Po pierwsze, Broxton raczej nie wypowiadał się negatywnie na temat re-recordingów. Fakt, że się nimi nie zajmuje u siebie (od tego ma Craiga Lysy'ego), ale nie jest im przeciwny. Zresztą re-recordingi wygrywały IFMCA, więc tu nie ma się co czepiać jakiejś hipokryzji.

Jeśli to jakaś aluzja do mnie - Hans to zmieniał osobiście, pracował, nadzorował. Sam zresztą z oryginału nie był do końca zadowolony (bo popełnił błędy orkiestracyjne, bo miał czarno-białe storyboardy, za późno się za to wziął, choć to, że siedział nad tym cztery lata należy między bajki włożyć ze starego wywiadu, bo wzięli go z powodu The Power of One z 1992 roku). I było to pisane pod film, i z nim synchronizowane.

Awatar użytkownika
lis23
+ W.A. Mozart +
Posty: 8174
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#134 Post autor: lis23 » wt lip 30, 2019 23:18 pm

Zimmer i tak miał łatwiej, niż Menken i Rice, którym zmienili fabułę "Aladyna" chyba na półtorej roku przed premierą ( postać Dzina tak zmieniła film, że pierwotny koncept Aladyna, jako dziecka poszedł do kosza ) i chyba muzyka też się zmieniała pod film? Piosenki na pewno, pamiętam, że Rice żalił się, że musiał zmieniać tekst "Can You Feel The Love Tonight" ponad 20 razy, a tu nie było tak dużych zmian fabularnych, jak w "Aladynie", gdzie zmienił się też tekściarz.
Oprócz storyboardów są też concept arty i te są już kolorowe, jest ich trochę w tym art booku do nowego filmu. Są też próbne, wstępne animacje i te są czarno białe, teraz jest pewnie łatwiej przy animacji CGI, bo zapewne mają już jakieś pierwsze robocze i ruchome animacje.
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8840
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Hans Zimmer, Elton John, Tim Rice - "The Lion King" 2019

#135 Post autor: Paweł Stroiński » śr lip 31, 2019 15:54 pm

Hans porównywał przy okazji jednego ze swoich wcześniejszych wywiadów (początek lat dwutysięcznych) proces prac nad Królem lwem z Księciem Egiptu i wtedy przytoczył tę tezę, że niektóre błędy orkiestracyjne popełnił dlatego, że pracował na czarno-białych rysunkach, a tu dostawał już kolorowe. Wspominał też o Morzu Czerwonym coś, ale szczerze mówiąc dawno tego wywiadu nie czytałem.

ODPOWIEDZ