Michael Giacchino - Dawn / War Of The Planet Of The Apes (2014/2017)

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Kaonashi
Joe Hisaishi
Posty: 12373
Rejestracja: pt sie 19, 2011 17:36 pm
Lokalizacja: Kraina Bogów

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#76 Post autor: Kaonashi » pt lip 11, 2014 19:22 pm

Gdyby nie piraci, byłbym jak Zbigniew Hołdys - Eric Clapton.

hp_gof

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#77 Post autor: hp_gof » pt lip 11, 2014 19:27 pm

Mystery, już w creditsach wyłapałem, faktycznie to są dwie różne melodie, choć kurde małpują się wzajemnie :D
A propos. Czy zdawaliście sobie sprawę ze znaczenia tytułów na trackliście? Bo na forum FSM jest o tym poważna (choć w gruncie rzeczy idiotyczna :mrgreen: ) dyskusja. Nawet Michael na twitterze ma niezłą bekę :D
https://twitter.com/m_giacchino/status/ ... 9246308352

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 18501
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#78 Post autor: Mystery » pt lip 11, 2014 20:01 pm

Classy :) I dobrze widzieć i słyszeć, że muzyczna ciągłość rodu Giacchino będzie zachowana :wink:
Mystery, już w creditsach wyłapałem, faktycznie to są dwie różne melodie, choć kurde małpują się wzajemnie :D A propos. Czy zdawaliście sobie sprawę ze znaczenia tytułów na trackliście? Bo na forum FSM jest o tym poważna (choć w gruncie rzeczy idiotyczna :mrgreen: ) dyskusja. Nawet Michael na twitterze ma niezłą bekę :D
Może tematy brzmią podobnie, bo jak wynika z filmu, ludzie i małpy są jednak podobne, ale tu już trzeba by było zadać pytanie do kompozytora na reddit co miał na myśli komponując takie melodie :wink:
I również nie wiem skąd te oburzenie, bo Giacchino już od czasu Alias ma takie nazwy, a takie nazewnictwo ma wiele zalet, nazwy te są unikalne (nie ma takiego drugiego utworu jak "The Incredits" czy "Planet of the end credits"), nie zdradzają spoilerów (choć jest jeden wyjątek, Nero Death Experience :wink: ), a także często błyskotliwie poprzez popkulturę odnoszą się do fabuły (Lost).

hp_gof

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#79 Post autor: hp_gof » pt lip 11, 2014 20:19 pm

Faktycznie, fajnego tego synka ma, nawet podobny, włoski mu się kręcą :D Mały ma zwariowanego tatę :P Widać, że Michael i reżyser świetnie się przy małpach bawili :D Lubię takich ludzi :mrgreen:

Awatar użytkownika
Templar
+ W.A. Mozart +
Posty: 9848
Rejestracja: wt sie 02, 2011 19:48 pm
Lokalizacja: Warsaw City
Kontakt:

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#80 Post autor: Templar » sob lip 12, 2014 02:35 am

Obejrzałem w końcu film, no całkiem dobry, ale jakoś tak bardzo to mnie nie zachwycił, poziom podobny do poprzedniej części. Na plus strona techniczna, świetny wizualnie, bardzo dobre zdjęcia i muzyka (o tym zaraz więcej), a także efekty, małpy wyglądają naprawdę rewelacyjnie, goście od CGI odwalili kawał dobrej roboty. No i małpy są też najlepszą częścią warstwy fabularnej, bo wśród ludzi to niestety samo drewno, te wszystkie sceny z ich udziałem były tak nudne, dla mnie to największy minus tego filmu. Liczyłem na Oldmana, ale jego tam jest tyle, co kot napłakał i do tego jego rola też nie porywa, choć nie winię tu jego, a raczej tego kto mu dał tę postać, uważam, że Oldman powinien grać postać Malcolma, chyba zdecydowanie lepiej by się w tej roli sprawdził.

Muzyka tak jak oczekiwałem sprawdza się bardzo dobrze, najbardziej to mi się podobały te wejścia małpiego motywu akcji, cud, miód i orzeszki. Świetnie też wypadł mój ulubiony kawałek z płyty - "Enough Monkeying Around", a i przy tym fragmencie były tam przeskoki na scenę z ludźmi, która była jak dla mnie jedyną ciekawą z ich udziałem :P No i końcówka filmu piękna muzycznie. Ogólnie to muzykę w filmie oceniam tak na ponad 4, album trochę poniżej 4, także średnia wychodzi 4 :P
Obrazek

"Problem z cytatami w internecie jest taki, że ludzie natychmiast wierzą w ich prawdę" - Abraham Lincoln

http://www.lastfm.pl/user/iTemplar

Awatar użytkownika
Cisek
Asystent orkiestratora
Posty: 431
Rejestracja: pt lip 09, 2010 10:03 am

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#81 Post autor: Cisek » sob lip 12, 2014 14:14 pm

Premiera płyty chyba jednak przyspieszona, zmienili datę na 21 lipca. Natomiast człowiek z polskiego oddziału Sony powiedział mi, że o takiej płycie nic nie wie (ale może akurat on wiedzieć nie musiał :) ).
Obrazek

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 28609
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#82 Post autor: Wawrzyniec » wt lip 15, 2014 16:48 pm

Na razie przesłuchałem dwa razy bez znajomości filmu i rzeczywiście jest to ciężka muzyka. Pewnie super funkcjonalna i technicznie bez zarzutu, ale nie powiedziałbym, aby obcowanie z nią sprawiało mi jakąś przyjemność, czy satysfakcję. Najmocniej przepraszam. :(
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 51980
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#83 Post autor: Adam » wt lip 15, 2014 16:49 pm

no niestety, ale to podkreślają w reckach - w filmie gra przednio także spoko, Gjaczin bardzo dał radę 8) niestety na płycie ciężko i do tego kolos nie do przejścia, tylko dla hardkorów.
"NO TIME TO DIE"

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 18501
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#84 Post autor: Mystery » czw lip 17, 2014 19:04 pm

Nie jest to najcięższy Giacchino z jakim się miało do czynienia, "Let Me In" i "Super 8", mimo, iż podobne klimatem były bardziej siermiężne i rozwleczone i już nawet w tym roku były cięższe prace (Noah), także, pisanie, że nie da się tego słuchać jest nieco przesadzone, choć wiadomo, że takie klimaty nie muszą się wszystkim podobać, acz z drugiej strony, chyba nikt nie oczekiwał tutaj gładkiego i przyjemnego grania. Fakt, że jest długo i parę tracków nie wiele wnosi (wyrzuciłbym 5 utworów trwających 17 minut "The Lost City of Chimpanzee", "Caesar No Evil, Hear No Evil", "The Apes of Wrath", "Gibbon Take", "Aped Crusaders"), ale z kolei takie "How Bonobo Can You Go" podobało mi się filmie i dobrze się stało, że można go posłuchać na soundtracku i chyba wolę taką sytuację, niż tą chociażby z STID, gdzie paru ważnych kawałków z filmu nie było nam dane przesłuchać.
Co do samej muzyki to jest to Giacchino z rzędu "Lost", "Let Me In", "Super 8", czyli ten wyrażający jego prawdziwy głos i jak spojrzy się na film, to jest to typ widowiska, wręcz stworzony pod styl Michaela, toteż bardziej komfortowo chyba nie mógł trafić, mimo, iż ta wygoda odbija się nieco na świeżości, gdyż usłyszymy tu wszystkie znane zabiegi i znaki rozpoznawcze, z których Giacchino słynie.
Mojej własnej 60 minutowej tracklisty, pozbawionej utworów z powyższego nawiasu słucha mi się dobrze i w każdym utworze znajduje dla siebie coś dobrego. Liryczne tematy może nie powalają i w "Let Me In", "Carterze" czy "Super 8" były lepsze, ale grają one na przyzwoitym poziomie motywów z Lost i jak zwykle przy ich tworzeniu kompozytorowi, przyświecała głównie idea funkcjonalności i emocjonalności. Temat "ludzki" jak go wcześniej nazwałem, jest smutny, pełen tragizm, braku jakiejkolwiek nadziei, chylącemu się ku upadkowi gatunku i z tych nut i ich aranżacji, trąbka na koniec "Close Encounters of the Furred Kind" czy końcówka "Gorilla Warfare" łatwo da się to wyczuć. Temat małpi jest już bardziej szlachetny, optymistyczny i gra bardziej patetycznie, "The Great Ape Processional", czy chór w napisach końcowych i jak zwykle za sukcesem obu stoją liczne ich aranżacje, a tymi praca ta stoi - piękna aranżacja pierwszego w rozpoczynającym "Level Plaguing Field" na spreparowany fortepian i anielskie chórki, czy drugiego w "Past Their Primates", gdzie mamy już normalny fortepian, harfę, smyczki i instrumenty dęte drewniane. Podoba mi się temat kończący "Primates for Life" i "Planet of the End Credits", a i niezła jest heroiczna nuta dla Cezara, który ma w filmie wejście w praktycznie dwóch scenach, gdy Cezar po raz pierwszy ukazuje się ludziom (1:18 w "Close Encounters of the Furred Kind") i podczas potyczki z Kobą ("Enough Monkeying Around") i szkoda, że tak go mało, ale może w kolejnym filmie Cezar będzie miał więcej momentów chwały. I być może w warstwie tematycznej, do której można mieć jak nigdy ostatnio do Giacchino zastrzeżenia, nie było by nic bardziej wyrazistego i porywającego, gdyby nie doprawdy zajebisty 6 nutowy temat akcji przypisany małpom. Dawno mi się już tak nic nie podobało i cały czas mam ten motyw w głowie i obok motywu świątyni z Lost z pewnością trafia on do grona moich ulubionych motywów od Giacchino.
Underscore jest zacny, choć nierówny, "Close Encounters of the Furred Kind" robi wrażenie i dobrze kreuje niepokój, podobnie jak "The Lost City of Chimpanzee" z motywem rodem z Alias, ale "Caesar No Evil, Hear No Evil", "The Apes of Wrath", "Gibbon Take", "Aped Crusaders", grają już na tyle mniej ciekawie, że nawet za dobrze nie kojarzę z których scen pochodzą.
Akcja mocarna i o "Gorilla Warfare" oraz "Enough Monkeying Around", nie mam nic więcej do powiedzenia, niż WOW!
Wykonanie jak zwykle na poziomie, fajnie grają smyczki (te pociągnięcia wiolonczelami), dęte drewno też daje o sobie ładnie znać, no i perkusjonalia, które stanowią tu jedną z większych atrakcji, od bardzo dźwięcznych ksylofonów, poprzez doprawdy gromkie kotły, a na całej masie egzotycznych instrumentów kończąc.
Chóry również odgrywają tu ważną rolę i wprowadzają widza oraz słuchacza w mroczny małpi klimat i to już od samego początku filmu ("Look Who's Stalking"). Podobny złowieszczy klimat mamy w "The Lost City of Chimpanzee" i wcale tak dużo tego chóru tu nie ma i zawsze w każdej scenie jest uzasadniony, także komentarze, że kompozytor wstawia je tu z braku pomysłu są co najmniej nie na miejscu, a najlepsze ich użycie jak już wcześniej wspominałem, mamy w "Monkey See, Monkey Coup", gdzie właśnie tutaj najbardziej zapachniało mi Goldsmithem, ale bynajmniej nie z Planety Małp (nawiasem mówiąc, już Land Of the Lost miał z tym tytułem więcej do czynienia), a bardziej z szatańskich scen Omena.
"Dawn of the Planet of the Apes" to przede wszystkim dobry kreator atmosfery i emocji i Giacchino zrobił to co do niego należało, odcisnął na filmie swój specyficzny melancholijny i surowy dotyk i udanie obdarzył post apokaliptyczny małpi świat swoimi dźwiękami. Album poprzez pewną wtórność, również tą tematyczną, może nie trafi do grona moich ulubionych prac Amerykanina, ale i tak ma wiele pozytywnych wyróżników (akcja, chóry, perkusjonalia, małpi motyw akcji), które czynią z niego, może nie łatwą, ale mocną pracę, która jak dla mnie stanowi dobry prognostyk przed "Jurrasic World". Tyle ;)

Awatar użytkownika
Mefisto
KameNewman
Posty: 9065
Rejestracja: pt mar 31, 2006 21:19 pm
Lokalizacja: z piekła rodem ]:>

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#85 Post autor: Mefisto » czw lip 17, 2014 19:42 pm

Mi się muzyka w filmie bardzo podobała - była epicka i tajemnicza kiedy trzeba. Ale na tego 70-minutowego kolosa patrzę z odrobiną niechęci jednak...
Obrazek

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 51980
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#86 Post autor: Adam » czw lip 17, 2014 21:31 pm

najdłuższy post Mystera ever :D
"NO TIME TO DIE"

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8927
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#87 Post autor: Paweł Stroiński » czw lip 17, 2014 23:23 pm

Mystery pisze:Nie jest to najcięższy Giacchino z jakim się miało do czynienia, "Let Me In" i "Super 8", mimo, iż podobne klimatem były bardziej siermiężne i rozwleczone i już nawet w tym roku były cięższe prace (Noah), także, pisanie, że nie da się tego słuchać jest nieco przesadzone, choć wiadomo, że takie klimaty nie muszą się wszystkim podobać, acz z drugiej strony, chyba nikt nie oczekiwał tutaj gładkiego i przyjemnego grania. Fakt, że jest długo i parę tracków nie wiele wnosi (wyrzuciłbym 5 utworów trwających 17 minut "The Lost City of Chimpanzee", "Caesar No Evil, Hear No Evil", "The Apes of Wrath", "Gibbon Take", "Aped Crusaders"), ale z kolei takie "How Bonobo Can You Go" podobało mi się filmie i dobrze się stało, że można go posłuchać na soundtracku i chyba wolę taką sytuację, niż tą chociażby z STID, gdzie paru ważnych kawałków z filmu nie było nam dane przesłuchać.
Co do samej muzyki to jest to Giacchino z rzędu "Lost", "Let Me In", "Super 8", czyli ten wyrażający jego prawdziwy głos i jak spojrzy się na film, to jest to typ widowiska, wręcz stworzony pod styl Michaela, toteż bardziej komfortowo chyba nie mógł trafić, mimo, iż ta wygoda odbija się nieco na świeżości, gdyż usłyszymy tu wszystkie znane zabiegi i znaki rozpoznawcze, z których Giacchino słynie.
Mojej własnej 60 minutowej tracklisty, pozbawionej utworów z powyższego nawiasu słucha mi się dobrze i w każdym utworze znajduje dla siebie coś dobrego. Liryczne tematy może nie powalają i w "Let Me In", "Carterze" czy "Super 8" były lepsze, ale grają one na przyzwoitym poziomie motywów z Lost i jak zwykle przy ich tworzeniu kompozytorowi, przyświecała głównie idea funkcjonalności i emocjonalności. Temat "ludzki" jak go wcześniej nazwałem, jest smutny, pełen tragizm, braku jakiejkolwiek nadziei, chylącemu się ku upadkowi gatunku i z tych nut i ich aranżacji, trąbka na koniec "Close Encounters of the Furred Kind" czy końcówka "Gorilla Warfare" łatwo da się to wyczuć. Temat małpi jest już bardziej szlachetny, optymistyczny i gra bardziej patetycznie, "The Great Ape Processional", czy chór w napisach końcowych i jak zwykle za sukcesem obu stoją liczne ich aranżacje, a tymi praca ta stoi - piękna aranżacja pierwszego w rozpoczynającym "Level Plaguing Field" na spreparowany fortepian i anielskie chórki, czy drugiego w "Past Their Primates", gdzie mamy już normalny fortepian, harfę, smyczki i instrumenty dęte drewniane. Podoba mi się temat kończący "Primates for Life" i "Planet of the End Credits", a i niezła jest heroiczna nuta dla Cezara, który ma w filmie wejście w praktycznie dwóch scenach, gdy Cezar po raz pierwszy ukazuje się ludziom (1:18 w "Close Encounters of the Furred Kind") i podczas potyczki z Kobą ("Enough Monkeying Around") i szkoda, że tak go mało, ale może w kolejnym filmie Cezar będzie miał więcej momentów chwały. I być może w warstwie tematycznej, do której można mieć jak nigdy ostatnio do Giacchino zastrzeżenia, nie było by nic bardziej wyrazistego i porywającego, gdyby nie doprawdy zajebisty 6 nutowy temat akcji przypisany małpom. Dawno mi się już tak nic nie podobało i cały czas mam ten motyw w głowie i obok motywu świątyni z Lost z pewnością trafia on do grona moich ulubionych motywów od Giacchino.
Underscore jest zacny, choć nierówny, "Close Encounters of the Furred Kind" robi wrażenie i dobrze kreuje niepokój, podobnie jak "The Lost City of Chimpanzee" z motywem rodem z Alias, ale "Caesar No Evil, Hear No Evil", "The Apes of Wrath", "Gibbon Take", "Aped Crusaders", grają już na tyle mniej ciekawie, że nawet za dobrze nie kojarzę z których scen pochodzą.
Akcja mocarna i o "Gorilla Warfare" oraz "Enough Monkeying Around", nie mam nic więcej do powiedzenia, niż WOW!
Wykonanie jak zwykle na poziomie, fajnie grają smyczki (te pociągnięcia wiolonczelami), dęte drewno też daje o sobie ładnie znać, no i perkusjonalia, które stanowią tu jedną z większych atrakcji, od bardzo dźwięcznych ksylofonów, poprzez doprawdy gromkie kotły, a na całej masie egzotycznych instrumentów kończąc.
Chóry również odgrywają tu ważną rolę i wprowadzają widza oraz słuchacza w mroczny małpi klimat i to już od samego początku filmu ("Look Who's Stalking"). Podobny złowieszczy klimat mamy w "The Lost City of Chimpanzee" i wcale tak dużo tego chóru tu nie ma i zawsze w każdej scenie jest uzasadniony, także komentarze, że kompozytor wstawia je tu z braku pomysłu są co najmniej nie na miejscu, a najlepsze ich użycie jak już wcześniej wspominałem, mamy w "Monkey See, Monkey Coup", gdzie właśnie tutaj najbardziej zapachniało mi Goldsmithem, ale bynajmniej nie z Planety Małp (nawiasem mówiąc, już Land Of the Lost miał z tym tytułem więcej do czynienia), a bardziej z szatańskich scen Omena.
"Dawn of the Planet of the Apes" to przede wszystkim dobry kreator atmosfery i emocji i Giacchino zrobił to co do niego należało, odcisnął na filmie swój specyficzny melancholijny i surowy dotyk i udanie obdarzył post apokaliptyczny małpi świat swoimi dźwiękami. Album poprzez pewną wtórność, również tą tematyczną, może nie trafi do grona moich ulubionych prac Amerykanina, ale i tak ma wiele pozytywnych wyróżników (akcja, chóry, perkusjonalia, małpi motyw akcji), które czynią z niego, może nie łatwą, ale mocną pracę, która jak dla mnie stanowi dobry prognostyk przed "Jurrasic World". Tyle ;)
A nie sądzisz, że ten temat akcji to jest raczej temat Koby, bo towarzyszy właśnie jego poczynaniom? Oczywiście poczynania Koby to w 90% akcja.

Awatar użytkownika
Templar
+ W.A. Mozart +
Posty: 9848
Rejestracja: wt sie 02, 2011 19:48 pm
Lokalizacja: Warsaw City
Kontakt:

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#88 Post autor: Templar » czw lip 17, 2014 23:27 pm

W sumie to ma sens, bo chyba rzeczywiście leciał tylko w scenach z jego udziałem.
Obrazek

"Problem z cytatami w internecie jest taki, że ludzie natychmiast wierzą w ich prawdę" - Abraham Lincoln

http://www.lastfm.pl/user/iTemplar

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8927
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#89 Post autor: Paweł Stroiński » czw lip 17, 2014 23:31 pm

Więcej ode mnie na dniach. :)

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 18501
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Michael Giacchino - Dawn Of The Planet Of The Apes (2014

#90 Post autor: Mystery » pt lip 18, 2014 00:25 am

A nie sądzisz, że ten temat akcji to jest raczej temat Koby, bo towarzyszy właśnie jego poczynaniom? Oczywiście poczynania Koby to w 90% akcja.
Myślę, że równie dobrze można go nazwać tematem Koby, bo gra w większości, gdy Koba jest na ekranie (choć analogicznie, właśnie wtedy coś się dzieje), nawet jeśli mamy do czynienia z większą grupą małp ("Close Encounters of the Furred Kind", "Monkey to the City"), co pokazuje ten klip https://www.youtube.com/watch?feature=p ... x6FoE#t=42 , a i występuje też w scenach, gdzie jest on jednym z głównych bohaterów zdarzeń ("Monkey See, Monkey Coup", "Gorilla Warfare", "Enough Monkeying Around").
Spoiler:

ODPOWIEDZ