Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8972
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#436 Post autor: Paweł Stroiński » sob maja 17, 2014 01:14 am

Byśmy go ciągle lubili, mimo że rozpierdolił pół miasta.

Oliver
Szofer w RCP
Posty: 232
Rejestracja: czw paź 17, 2013 01:10 am

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#437 Post autor: Oliver » sob maja 17, 2014 01:15 am

"Nie mylic paradygmatu z biznesem". :)
Dla mnie to niepojęte zwłaszcza w takim filmie.

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 28951
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#438 Post autor: Wawrzyniec » sob maja 17, 2014 07:39 am

Marek chyba mnie , wystarczająco przekonał, żeby jednak odpuścić sobie tę Godzillę. Ale, żeby jednak jakiś posmak Japonii pozostał to zamiast kupować bilet do kina, wydam te pieniądze na sushi. :)

A w ogóle to opinia Marka bardzo wyważona i chyba nikt nawet nie ośmieli się go nazwać fanbojem. Jednocześnie właśnie w tej opinii pokrywają się moje wszystkie wcześniejsze obawy i zastrzeżenia. I dochodzi do tego jeszcze inna kwestia poruszona przez Adama. Może niektórzy uważali to za typowe złośliwe uwagi i uprzedzenia, żeby "Desplat trzymał się od blockbusterów z daleka". ALe czy teraz nie nabierają one poważniejsze znaczenie?

P.S. A "War of Worlds" bardzo lubię i cieszę się, że Koper był skory mi dość okazyjnie ten soundtrack odsprzedać. :)
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Oliver
Szofer w RCP
Posty: 232
Rejestracja: czw paź 17, 2013 01:10 am

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#439 Post autor: Oliver » sob maja 17, 2014 07:58 am

Wawrzyniec pisze:P.S. A "War of Worlds" bardzo lubię i cieszę się, że Koper był skory mi dość okazyjnie ten soundtrack odsprzedać. :)
Gratuluje zakupu. Ja też bardzo lubię ten film i soundtrack.

P.S A Marek bardzo fajnie formułuje zdania i skrupulatnie przekazuje swoje myśli zachowując przy tym poprawnośc polityczną i nie raniąc uczucia fanów.

hp_gof

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#440 Post autor: hp_gof » sob maja 17, 2014 11:10 am

Wawrzyniec pisze:Może niektórzy uważali to za typowe złośliwe uwagi i uprzedzenia, żeby "Desplat trzymał się od blockbusterów z daleka". ALe czy teraz nie nabierają one poważniejsze znaczenie?
No zajebiście. Olo robi większy komercyjny film raz na ruski rok, pierwszy raz zrobił monster movie, który akurat mu się średnio udał i teraz zróbmy nagonkę na niego, zabrońmy mu pisania muzyki do konkretnego gatunku... W ogóle niech ktoś powie wreszcie, że się skończył i co on k**** robi w Hollywood?! Przecież nic nie osiągnął... :roll:
Oliver pisze:Według mnie Philomena, Godzilla, The Grand Budapest Hotel czy Monuments Men to nie są jego przełomowe prace. Tak, tak ta zapętlająca się muzyka w najnowszym filmie Andersona to nic wyróżniającego się na tle Fantastycznego Pana Lisa czy Moonrise Kingdom z tym wyjątkiem, że otrzymalismy więcej materiału dlatego nie rozumiem 5-gwiazdkowych not za Budapest . Sorry.
O, prawie, prawie.
Pójdę nawet dalej! Jedynymi względnie udanymi scorami Desplata w miarę udanych filmach są: Fantastic Mr. Fox, Rise of the Guardians, Girl with a Pearl Earring i Ghost Writer. A tak poza tym Desplat jest zerem. Myślę, że się znajdzie mnóstwo osób, które się ze mną zgodzą. Taka mnie właśnie wczoraj naszła refleksja, choć Marek uznał że jestem pojebany (użył jednak cenzuralnego słowa) ;)

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 18656
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#441 Post autor: Mystery » sob maja 17, 2014 11:21 am

No zajebiście. Olo robi większy komercyjny film raz na ruski rok, pierwszy raz zrobił monster movie, który akurat mu się średnio udał i teraz zróbmy nagonkę na niego, zabrońmy mu pisania muzyki do konkretnego gatunku... W ogóle niech ktoś powie wreszcie, że się skończył i co on k**** robi w Hollywood?! Przecież nic nie osiągnął... :roll:
Niestety powiedzenie, jesteś tak dobry jak twój ostatni score, jest wciąż jak najbardziej aktualne :P

Oliver
Szofer w RCP
Posty: 232
Rejestracja: czw paź 17, 2013 01:10 am

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#442 Post autor: Oliver » sob maja 17, 2014 12:44 pm

hp_gof pisze:Pójdę nawet dalej! Jedynymi względnie udanymi scorami Desplata w miarę udanych filmach są: Fantastic Mr. Fox, Rise of the Guardians, Girl with a Pearl Earring i Ghost Writer. A tak poza tym Desplat jest zerem. Myślę, że się znajdzie mnóstwo osób, które się ze mną zgodzą. Taka mnie właśnie wczoraj naszła refleksja, choć Marek uznał że jestem pojebany (użył jednak cenzuralnego słowa) ;)
Temat rzeka. Desplat ma dużo interesujących projektów na koncie. Podobają mi się te starsze z końca lat 90 i choc dzisiaj brzmią trochę archaicznie i kameralnie to jednak były to obiecujące początki długiej ewolucji jego stylu. Do dzisiaj te kompozycje zachowały jakiś takm polot na europejskim poziomie bez żadnych Disneylandów i innych fajerwerków co jest miłą odskocznią od mainstreamu. Podobała mi się ambientowa Syriana ( dużo lepsza od Zero Dark Thirty) , stylowa Dziewczyna Z Perłą to taka właśnie mała perełka do której lubie czasem wrocic, Złoty Kompas ma kilka ładnych tematów i mocarny action score, Ghost Writer ma nieziemski klimat i to coś zjawiskowego, unikalnego i godnego zapamiętania na długie lata i może Extremely Loud & Incredibly Close, ktora zyskuje dzięki obecności jednego z najlepszych pianistów na świecie czyli tzw. Pana w czerwonych skarpetkach. :wink:

Awatar użytkownika
WhiteHussar
Zdobywca nieistotnych nagród
Posty: 1487
Rejestracja: sob mar 02, 2013 23:31 pm
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#443 Post autor: WhiteHussar » sob maja 17, 2014 15:54 pm

Wawrzyniec pisze:Marek chyba mnie , wystarczająco przekonał, żeby jednak odpuścić sobie tę Godzillę. Ale, żeby jednak jakiś posmak Japonii pozostał to zamiast kupować bilet do kina, wydam te pieniądze na sushi. :)

A w ogóle to opinia Marka bardzo wyważona i chyba nikt nawet nie ośmieli się go nazwać fanbojem. Jednocześnie właśnie w tej opinii pokrywają się moje wszystkie wcześniejsze obawy i zastrzeżenia. I dochodzi do tego jeszcze inna kwestia poruszona przez Adama. Może niektórzy uważali to za typowe złośliwe uwagi i uprzedzenia, żeby "Desplat trzymał się od blockbusterów z daleka". ALe czy teraz nie nabierają one poważniejsze znaczenie?

P.S. A "War of Worlds" bardzo lubię i cieszę się, że Koper był skory mi dość okazyjnie ten soundtrack odsprzedać. :)

Dla muzyki filmu z pewnością nie warto oglądać, ale dla samej Godzilli i tych (...) WARTO.
Obrazek

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 52465
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#444 Post autor: Adam » sob maja 17, 2014 17:53 pm

Marek Łach pisze:Nudny, nijaki, pozbawiony emocji film o kukłach biegających wokół wielkich potworów.

Nudna, w dużej mierze bezstylowa muzyka, która nie ma w filmie prawie nic ciekawego do zrobienia.

Najlepszy moment w filmie to Ligeti w scenie ze spadochroniarzami. Jedyny moment, gdzie czuć coś oryginalnego, nieszablonowego, coś co nie próbuje być ugrzecznione. Jedyny moment, gdzie nie czuć, żeby stylistyka ścieżki dźwiękowej była udawaniem, pozą.

Jeśli chodzi o muzykę Desplata, to tylko pierwszy utwór spełnia w filmie oczekiwania - zresztą moim zdaniem napisy tytułowe to jedyny rzeczywiście udany moment tego obrazu, a muzyka pasuje do niego jak ulał, jest stymulująca, intrygująca, ma taki wewnętrzny silnik, który wkręca widza w seans. Ma dramaturgię, podskórne napięcie, charyzmę. Bardzo udany utwór.

Przed seansem myślałem, że Godzilla Desplata spotkała się z tą sama niezasłużoną histerią, co Wojna światów Williamsa 8 lat temu - kiedy miłośnicy "muzyki papy" histeryzowali, bo nie było melodyjek do pogwizdania. Ale po obejrzeniu filmu stwierdzam, że między tymi ścieżkami jest jednak przepaść - koncepcyjna, wykonawcza (abstrahując już od tego, że obie powstały w tak naprawdę różnych epokach muzyki filmowej). Za ilustracją Desplata stoi pustka. Swoją drogą nigdy chyba nie słyszałem u niego tak słabej liryki; to chyba tylko pokazuje, że ten projekt Francuz potraktował wyłącznie jako pokazówkę swoich możliwości technicznych. Inna sprawa, że przy takich bohaterach, jak ci ze scenariusza, trudno było wykrzesać jakiekolwiek emocje... Godzilli tak naprawdę brakuje stylu, najlepsze fragmenty to te, gdzie słychać rękę Desplata - jak chociażby temat główny, który jest takim Desplatem na sterydach (gdyby rozpisać Malowany welon na orkiestrę z Godzilli, to pewnie brzmiałby właśnie w ten sposób ;) ). Jest tu kilka niezłych momentów, jak wrzeszczące dęciaki z Entering the Nest, ale w gruncie rzeczy między wyśmienitym utworem tytułowym a resztą ścieżki jest po prostu drastyczna różnica.

Oczywiście, pomimo moich narzekań, nie można Godzilli zarzucić, że jest złą muzyką - wszystko jest bardzo zaawansowane, drobiazgowo przemyślane i profesjonalnie zrealizowane. Ale w tym profesjonalizmie tkwi wyrobnicze asekuranctwo, w rezultacie czego dostajemy blade, bardzo blade odbicie odważnych, wizjonerskich prac Davisa, Goldenthala czy Williamsa.

Aha, i nie wydaje mi się, żeby recenzent score'u miał tu ciężki orzech do zgryzienia. Ta muzyka jest interesująca tylko ze względu na to, że Desplat nigdy wcześniej czegoś podobnego nie zrobił. Ale takie coś będzie miało znaczenie tylko dla jego przyszłego biografia, albo kogoś kto zrobi doktorat z jego twórczości.
brawo dla Marka za post. szczerze to spodziewałem się tu nawracania 98% forum (czytaj - poza HP i Pawłem) jaki to niby geniusz i cudo artyzmu które trzeba dojrzeć :P , a tu na szczęście szczera do bólu prawda napisana.

cóż, Desplat nawet nie zaczął robić blocbusterów, a już się w nich skończył, i jak widać zdanie Marka nie specjalnie było potrzebne by to potwierdzić.. cóz, wielki zawód, wielka szkoda..
"NO TIME TO DIE"

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8972
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#445 Post autor: Paweł Stroiński » sob maja 17, 2014 19:06 pm

Ani ja, ani hpek nigdy nie mówiliśmy, że Godzilla to jakiś geniusz... Obaj od razu mówiliśmy, że ten score jest generic i są jeden czy może dwa detale, które starają się poza to generic wykroczyć. I nie zmienia tego fakt, że rozpisany ten score jest lepiej niż większość dzisiejszego mainstreamu (co pod względem jakości aranżacji jest po prostu faktem, niezależnie, czy lubimy ten score czy nie). Ale generic pozostaje i w filmie robi swoje. Szkoda, że nie więcej, ale z drugiej strony, czego oczekiwano?

Wiadomo było, że w pewnym gatunku nic specjalnie nowego powiedzieć się nie da, i to niezależnie czy nazywasz się Alexandre Desplat, Marco Beltrami czy Brian Tyler. Największym osiągnięciem współczesnej filmówki w tym specyficznym gatunku filmowym pozostaje jednak, moim zdaniem, King Kong JNH. To, że wolę score Desplata od Arnolda, co jest faktem, nie wynika z geniuszu Desplata, tylko raczej mojej niechęci do score'u Arnolda. I tyle.

Awatar użytkownika
Adam
Jan Borysewicz
Posty: 52465
Rejestracja: wt lis 24, 2009 19:02 pm

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#446 Post autor: Adam » sob maja 17, 2014 19:31 pm

ee co robi robotę w filmie? :? przecież w filmie poza napisami i skokiem halo własnie, ta muza nie istnieje - toż na płycie jest więcej czego słuchać i Marek to też stwierdził.

to jest blamaż do kwadratu - ja liczyłem że to w filmie pozamiata jak Hansik w Spiderze 2 - płyta spartolona wydawniczo, a w filmie miazga.a tu? no comments...
"NO TIME TO DIE"

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8972
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#447 Post autor: Paweł Stroiński » sob maja 17, 2014 22:29 pm

Nikt sobie jednak jakoś nie zadał pytania, jaka ma być muzyka do takiego Godzilli. Jasne, mamy geniusze Ifukube, przeceniany moim zdaniem score Arnolda (co ciekawe, na zachodzie opinia, że Desplat jest lepszy, jest przyjęta bez większych kontrowersji, ale nieważne). Film jest teoretycznie osadzony w rzeczywistości (choć jedna głupota, o której gadałem po filmie z Templarem jest jeszcze większa, jak się coś wie na temat wybuchu bomb nuklearnych), bardziej niż film Emmericha, gdzie można było sobie pozwolić na coś bardziej tematycznego, bo tamten film był realistyczny gdzieś tak jak kino Wesa Andersona.

Po muzyce do filmu tego typu, ja głównie oczekuję tego, że będzie dynamizowała akcję, a akurat tutaj Desplat czasem jest bardziej dynamiczny niż film. Miał podkręcić akcję jeszcze bardziej? Jak? Jeszcze ostrzejszą awangardą i w ten sposób zbliżyć się np. do Omenów (zwłaszcza jedynki?)

Nie chodzi mi o to, że score Desplata jest jakiś wysoce intelektualny. Akurat pod tym względem Desplat nie zawiódł, bo nikt nie oczekuje tutaj kina Malicka czy Bergmana, a pod względem strukturalnym zarzucić nic nie można. Pod względem technicznym jest to chyba najlepsza ścieżka tego typu od czasu War of the Worlds (z całym szacunkiem do Beltramiego) i nie wiem, czego można chcieć więcej, poza być może miksem muzyki w filmie, która czasem mogłaby być głośniejsza (zwłaszcza napisy początkowe!) Więcej tematyki? To albo wybieramy bardzo realistyczną konwencję, jaką zdaje się przyjąć Edwards, albo wybieramy konwencję powszechnie (i słusznie) jechanego Emmericha, gdzie można sobie totalnie pozwolić na bycie over the top. Zdecydujmy się, czego chcemy. Moim zdaniem Desplat zrobił tyle, na ile pozwolił tak zrealizowany film, choć nie poszedł w RCP-owszczyznę, jaką mógłby odstawić praktycznie każdy inny kompozytor, który by mógł tu ulec producentom. O to mi chodzi.

Awatar użytkownika
kiedyśgrześ
+ W.A. Mozart +
Posty: 5202
Rejestracja: sob lip 09, 2011 12:05 pm

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#448 Post autor: kiedyśgrześ » ndz maja 18, 2014 00:05 am

Paweł przepycha tutaj nieprawdziwe tezy... i ignoruje Marco co gorsza :) z Beltramim nie tak łatwo jak z chłopcami z RCP, ten operuje orkiestrą najmniej tak samo dobrze jak Olo, a aplikację elektroniki mógłby wykładać, co więcej on miewa pomysł na tego typu widowiska...czasami :)
Obrazek

hp_gof

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#449 Post autor: hp_gof » ndz maja 18, 2014 00:06 am

Zawsze byłem zwolennikiem koncepcji, że kompozytor może zrobić tylko tyle, na ile mu film (oraz reżyser i producenci) pozwoli. Oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić i udowadniać, że jak kompozytor jest wybitny, to może wszystko zrobić. Mam to gdzieś. Czasem się zdarza, że kompozytor potrafi napisać score lepszy od samego filmu - na przykładzie Desplata - nie trzeba daleko szukać - chociażby The Monuments Men. Nieistotne. Ja tym stwierdzeniem nie zamierzam zwalać winy na inne osoby - reżysera, producentów czy dźwiękowców. Ale film to praca zespołowa, wszystko ma na wszystko wpływ. Będę się upierał, że to, że muzyki nie słychać należycie w filmie to jest sprawa dźwiękowców. Duży wpływ na pewno miał temptrack. I również reżyser miał co nieco do powiedzenia w sprawie tego, jak wyobraża sobie muzykę do swojego filmu.
Potwierdzam, że ja i Paweł nigdy nie broniliśmy Godzilli jako geniuszu, tylko broniliśmy przed zalewem hejtu po to, żeby można było na spokojnie ten score przeanalizować i sformułować jakiekolwiek argumenty. Ostatecznie, jakbyś Adam nie zauważył, wystawiłem (z bólem serca!) 3,5 co jak na fanboja to jest niska ocena, wierz mi. Jeśli oczekiwałeś, że zdeprecjonuję cały dorobek Desplata na przestrzeni kilku ostatnich lat, to też to masz na piśmie parę postów wyżej. Teraz czujesz się lepiej? Udowodniłeś coś komuś? Cieszę się Twoim szczęściem.
Nie mam ochoty na dalszą dyskusję, bo na pytania, które mnie nurtowały otrzymałem już odpowiedź od osób, które były intelektualnie zdolne do jej udzielenia. Czekam tylko na reckę Wojtka, ciekaw jestem jego analizy. Jak dla mnie może stawić nawet 0, byleby to mądrze uargumentował.

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 8972
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: Alexandre Desplat - Godzilla (2014)

#450 Post autor: Paweł Stroiński » ndz maja 18, 2014 00:23 am

kiedyśgrześ pisze:Paweł przepycha tutaj nieprawdziwe tezy... i ignoruje Marco co gorsza :) z Beltramim nie tak łatwo jak z chłopcami z RCP, ten operuje orkiestrą najmniej tak samo dobrze jak Olo, a aplikację elektroniki mógłby wykładać, co więcej on miewa pomysł na tego typu widowiska...czasami :)
Gorzej, jak sądzę, operuje orkiestrą. Może nie w tego typu projektach, ale Desplat jednak potrafi myśleć kategoriami instrumentacji bardziej niż Beltrami. Beltrami to wyrobnik, który poza może I Am Dina bardziej artystycznego projektu w życiu chyba nie miał. Jest bardzo sprawny z orkiestrą, ale jednak to nie jest szkoła Maurice'a Jarre'a chociażby.

Owszem, Goldsmith namaścił go na swojego następcę, ale raczej nie widzę po temu powodu. I to nie Beltrami w Hollywood jest w tej chwili dominującym kompozytorem o Goldsmithiańskiej strukturze.

ODPOWIEDZ