
John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Wybaczcie Panowie, ale my się chyba też nie do końca rozumiemy
Gdyż mnie przede wszystkim chodzi o brak wyobraźni, a my tu przechodzimy do stylu zdjęć.
Kiedy akurat jeżeli chodzi o kolorystykę to wszystko jest w porządku. Tu chodzi bardziej o sam styl jak ten film jest nakręcony, typowy współczesny blockbuster pędzący na złamanie karku z mottem, szybciej, więcej, szybciej, więcej.
U Nolana są dość specyficzne, chłodne zdjęcia, więc tych w ogóle bym nie brał pod uwagę. I to nie jest tak, że wszystkie filmy idą w tym kierunku. Weźmy dla przykładu "Pacific Rim", typowy blockbuster, a jaki przyjemny dla oka, kolorowy. Lub najlepszy film 2015 roku "Mad Max: Fury Road", wystarczy spojrzeć jakie one ma piękne kadry i zdjęcia i kolory.
Marvel jest akurat złym przykładem, gdyż u nich zdjęcia są mega bezpłciowe.
U Abramsa w TFA problemem jest, że nie zna umiaru i nie wie co to hamulec. Początek z Rey na NieTatooine, gdzie sobie żyje w całej swojej chwale i doskonałości jest bardzo przyjemny i wtedy czułem klimat Star Wars. Nawet jeżeli te wszystkie piękne widoki wraków Imperium były za szybkie. Ale to mi się podobało, zaś potem jak już akcja pędzi to nie ma chwili wytchnienia i zamiast ekscytacji człowiek czuje zmęczenie. I to jest może ta współczesność, o której Paweł pisał?
Zanim ukazał się film i widać było trailery wielu tutaj fappowało się nad kadrami i dawało je sobie na swoje facebookowe walle. Zaś kiedy ja walnąłem jakiś tekst o Michaelu Bay'u to poleciał we mnie grad kamieni, wideł i pochodni. Tylko później tak jak prawie u Baya, wszystkie te piękne ujęcia trwały z sekundę dwie.
I nie "The Force Awakens" nie jest na tyle staroświeckim filmem na ile mógł sobie Abrams pozwolić. Niestety jemu bliżej do McFilmu, to już wspominany "Mad Max Fury Road" jest bardziej staroświecki, czy Avatar z przed 6 lat.
Plus czy współczesny film i bycie reżyserem XXI wieku, oznacza od razu brak wyobraźni?
A nawet jak już to po prostu chodziło mi parę takich scen jak tak gdzie Luke patrzy na zachód słońc. Sceny gdzie muzyka Williamsa może zabłysnąć, a widz czuje więcej emocji niż podczas niejednej sceny akcji.
Nawet w prequelach Lucas potrafił lepiej trzymać tempo i kiedy trzeba było hamować. Zobaczcie we wszystkich filmach jak wyglądają walki na miecze świetlne, czyli wisienka na torcie. Towarzyszy temu na początku zawsze jakaś gadka szmatka, budowanie napięcia i wtedy się naparzamy.
Wybacz jeżeli dalej nie rozumiem argumentów.


U Nolana są dość specyficzne, chłodne zdjęcia, więc tych w ogóle bym nie brał pod uwagę. I to nie jest tak, że wszystkie filmy idą w tym kierunku. Weźmy dla przykładu "Pacific Rim", typowy blockbuster, a jaki przyjemny dla oka, kolorowy. Lub najlepszy film 2015 roku "Mad Max: Fury Road", wystarczy spojrzeć jakie one ma piękne kadry i zdjęcia i kolory.
Marvel jest akurat złym przykładem, gdyż u nich zdjęcia są mega bezpłciowe.
U Abramsa w TFA problemem jest, że nie zna umiaru i nie wie co to hamulec. Początek z Rey na NieTatooine, gdzie sobie żyje w całej swojej chwale i doskonałości jest bardzo przyjemny i wtedy czułem klimat Star Wars. Nawet jeżeli te wszystkie piękne widoki wraków Imperium były za szybkie. Ale to mi się podobało, zaś potem jak już akcja pędzi to nie ma chwili wytchnienia i zamiast ekscytacji człowiek czuje zmęczenie. I to jest może ta współczesność, o której Paweł pisał?

Zanim ukazał się film i widać było trailery wielu tutaj fappowało się nad kadrami i dawało je sobie na swoje facebookowe walle. Zaś kiedy ja walnąłem jakiś tekst o Michaelu Bay'u to poleciał we mnie grad kamieni, wideł i pochodni. Tylko później tak jak prawie u Baya, wszystkie te piękne ujęcia trwały z sekundę dwie.

I nie "The Force Awakens" nie jest na tyle staroświeckim filmem na ile mógł sobie Abrams pozwolić. Niestety jemu bliżej do McFilmu, to już wspominany "Mad Max Fury Road" jest bardziej staroświecki, czy Avatar z przed 6 lat.
Plus czy współczesny film i bycie reżyserem XXI wieku, oznacza od razu brak wyobraźni?
A nawet jak już to po prostu chodziło mi parę takich scen jak tak gdzie Luke patrzy na zachód słońc. Sceny gdzie muzyka Williamsa może zabłysnąć, a widz czuje więcej emocji niż podczas niejednej sceny akcji.
Nawet w prequelach Lucas potrafił lepiej trzymać tempo i kiedy trzeba było hamować. Zobaczcie we wszystkich filmach jak wyglądają walki na miecze świetlne, czyli wisienka na torcie. Towarzyszy temu na początku zawsze jakaś gadka szmatka, budowanie napięcia i wtedy się naparzamy.
Wybacz jeżeli dalej nie rozumiem argumentów.

#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Argument o walkach na miecze świetlne jest totalnym inwalidą 

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Dziękuję uprzejmie. Po prostu narobił mi się mętlik w głowie z tym Interstellarem, zdjęciami, Bournem i tym wszystkim, co jakoś nie ma dla mnie ze światem Gwiezdnych wojen za wiele wspólnego.
Chyba rzeczywiście lepiej wracajmy do wychwalania tematu Rey.
Chyba rzeczywiście lepiej wracajmy do wychwalania tematu Rey.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Chodziło mi o to, że te walki w prequelach mają w większości set up równie emocjonalny, co wątek bazy starkiller u Abramsa.
A co do jego zdjęć, to obawiałem się molestowania widza tym jego zoomem kamery z ręki itd, ale na szczęście użył tego w całym filmie chyba dwa razy - czyli mniej, niż Lucas w ataku klonów. Ostatnia scena też miała kiepskie zdjęcia, ale tak poza tym sam sposób filmowania na plus - pomijając też fakt, że pierwsza godzina filmu kadrowaniem kompletnie przekłamuje postać Kylo Rena (no ale w zasadzie wszystko w tym filmie ją przekłamuje).
Za to co do tego, że pacing był kijowy, to się zgodzę - większość scen trwała jakieś 90 sekund. Ale bronienie filmu prequelami ponownie jest kiepskim pomysłem, bo tam z kolei też pacing był strasznie niezrównoważony i po każdej scenie akcji miałeś 20 minutowy zastój z gadaniem o polityce albo innych nieinteresujących wątkach. Ani Abrams, ani prequele nie umywają się pod tym względem do OT
A co do jego zdjęć, to obawiałem się molestowania widza tym jego zoomem kamery z ręki itd, ale na szczęście użył tego w całym filmie chyba dwa razy - czyli mniej, niż Lucas w ataku klonów. Ostatnia scena też miała kiepskie zdjęcia, ale tak poza tym sam sposób filmowania na plus - pomijając też fakt, że pierwsza godzina filmu kadrowaniem kompletnie przekłamuje postać Kylo Rena (no ale w zasadzie wszystko w tym filmie ją przekłamuje).
Za to co do tego, że pacing był kijowy, to się zgodzę - większość scen trwała jakieś 90 sekund. Ale bronienie filmu prequelami ponownie jest kiepskim pomysłem, bo tam z kolei też pacing był strasznie niezrównoważony i po każdej scenie akcji miałeś 20 minutowy zastój z gadaniem o polityce albo innych nieinteresujących wątkach. Ani Abrams, ani prequele nie umywają się pod tym względem do OT

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Na TVNie leci teraz Mroczne widmo (właściwie dobiega ku końcowi) i tak sobie oglądam jednym okiem i mimo wiadomo irytującego Jar-Jara, słabego, nie raz żenującego humoru, czuję jednak magię. Co więcej lista rzeczy które podobają mi się w Mrocznym widmie (linijki dialogu, pomysły, pojedyncze ujęcia czy całe sceny, te magiczne momenty, w których muzyka zgrywa się z obrazem tworząc magię) jest o wiele razy dłuższa niż od tej z Przebudzenia Mocy.
Najmocniej przepraszam, a teraz Panowie, Marku, Wojtku, hm. może Pawle, Danielosie, Templarze i inni, bierzcie kamienie do ręki i czyńcie swoją powinność.
P.S. Plus mam dość (i nie jest to zarzut tutaj do kogoś, ale ogólnie do "złego" internetu) bronienia TFA przez atak na prequele. TFA jest ponoć lepsze od prequeli i zżyna tak pięknie z Oryginalnej Trylogii. To porównujmy TFA do OT, skoro to taki dobry film, to niech się mierzy z najlepszymi.

Najmocniej przepraszam, a teraz Panowie, Marku, Wojtku, hm. może Pawle, Danielosie, Templarze i inni, bierzcie kamienie do ręki i czyńcie swoją powinność.
P.S. Plus mam dość (i nie jest to zarzut tutaj do kogoś, ale ogólnie do "złego" internetu) bronienia TFA przez atak na prequele. TFA jest ponoć lepsze od prequeli i zżyna tak pięknie z Oryginalnej Trylogii. To porównujmy TFA do OT, skoro to taki dobry film, to niech się mierzy z najlepszymi.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Nom. Ja porównuję do OT, tylko Ty ciągle wyskakujesz z tymi prequelami, Twoje argumenty zostają zbite, bo prequele żadnym arcydziełem nie są, i teraz płaczesz, żeby nie bronić TFA kijowością prequeli 

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- DanielosVK
- Howardelis Vangeshore
- Posty: 7894
- Rejestracja: sob cze 26, 2010 13:43 pm
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Ja nie mam z tym nic wspólnego.Wawrzyniec pisze:Danielosie

Fe.
Cóż za score, Howard Shore.
Cóż za score, Howard Shore.
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Gdyż to jest temat o muzyce nad czym Mefisto ubolewa. I jeżeli mam porównywać wyłącznie muzycznie to TPM jest lepsze od TFA. Przy czym filmowo dla mnie (i wyłącznie dla mnie) też. Ale może rzeczywiście niepotrzebnie to piszę, ale jestem po prostu szczery i nie potrafię zapanować nad emocjami jak na Jedi przystało.
Ale jakby co Drogi Wojtku, dziękuję że mimo to ze mną dyskutujesz. Ja to doceniam.
Ale jakby co Drogi Wojtku, dziękuję że mimo to ze mną dyskutujesz. Ja to doceniam.

#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Paweł Stroiński
- Ridley Scott
- Posty: 9370
- Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
- Lokalizacja: Spod Warszawy
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Ja w ogóle nie poruszam sprawy długości ujęć, choć jedyne co łączy (tutaj trzeba powiedzieć) z Bournem Nolana to fakt, że obaj lubią kręcić z reki (van Hoytema mówił, jak bardzo musieli pracować nad kamerami IMAX, by się dało nimi z ręki kręcić).
Chłodny styl zdjęć Nolana to jedno, ale ja raczej mówię na dużym poziomie ogólności. Chodzi mi o to, że Nolanowskie planety w Interstellar są kręcone w stylu realistycznym. I ten realizm jest domeną Nolana. To jest właśnie ten (tak naprawdę dość pozorny, zwłaszcza w Interstellar!) chłód jego filmów. Cała rzecz w tym jednak, że z pewnych względów, na przykład bardzo ciekawej tendencji do bardzo skomplikowanych sekwencji opartych w całości na montażu równoległym (poziomy snów w Incepcji, planeta Manna/Ziemia, potem czarna dziura/Ziemia/różne czasy w Interstellar) wymaga pewnej jednolitości (zresztą, tu mogę też odesłać do mojej recenzji) stylistycznej, więc jest to zrozumiałe.
Abrams kręcący realistycznie i bez tej magii światów w Starej Trylogii też się wpisuje w tę tendencję urzeczywistniania nawet nierealnych światów. Niezależnie od przebiegu fabuły, jak narusza czasem logikę wydarzeń (vide Mission: Impossible 3, które nie za bardzo ma jakikolwiek sensu, because Damon Lindelof bodaj), styl wizualny naciska na współczesny, choć nie zawsze post-bourne'owski (że zabrzmię jak Marek trochę) realizm. Przypomina mi się, jak w materiałach z planu Mindel i Abrams chwalili się, jak im zależało na trzęsącej się, nawet ze statywu, kamerze w pierwszym przynajmniej Star Treku. Tempo filmu tempem filmu (a fakt, Nolan to jeden z niewielu reżyserów mainstreamowych, którzy nie mają ADHD, choć wbrew pozorom Abrams też czasem potrafi zwolnić tempo), ale chodzi mi o kwestie ugruntowania świata przedstawionego pod względem stricte wizualnym. Pod tym względem jednak Abrams, choć dochodzi do tego w innym stylu i wychodzi z zupełnie innych założeń, ma coś wspólnego jednak z Nolanem. Zwłaszcza, że trzeba powiedzieć, że pierwszy Batman jednak jakoś tam ukształtował współczesne Hollywood i nie zapominajmy o tym. Abrams nawet mówił przy którymś filmie (Star Treku chyba), że się inspirował.
Chłodny styl zdjęć Nolana to jedno, ale ja raczej mówię na dużym poziomie ogólności. Chodzi mi o to, że Nolanowskie planety w Interstellar są kręcone w stylu realistycznym. I ten realizm jest domeną Nolana. To jest właśnie ten (tak naprawdę dość pozorny, zwłaszcza w Interstellar!) chłód jego filmów. Cała rzecz w tym jednak, że z pewnych względów, na przykład bardzo ciekawej tendencji do bardzo skomplikowanych sekwencji opartych w całości na montażu równoległym (poziomy snów w Incepcji, planeta Manna/Ziemia, potem czarna dziura/Ziemia/różne czasy w Interstellar) wymaga pewnej jednolitości (zresztą, tu mogę też odesłać do mojej recenzji) stylistycznej, więc jest to zrozumiałe.
Abrams kręcący realistycznie i bez tej magii światów w Starej Trylogii też się wpisuje w tę tendencję urzeczywistniania nawet nierealnych światów. Niezależnie od przebiegu fabuły, jak narusza czasem logikę wydarzeń (vide Mission: Impossible 3, które nie za bardzo ma jakikolwiek sensu, because Damon Lindelof bodaj), styl wizualny naciska na współczesny, choć nie zawsze post-bourne'owski (że zabrzmię jak Marek trochę) realizm. Przypomina mi się, jak w materiałach z planu Mindel i Abrams chwalili się, jak im zależało na trzęsącej się, nawet ze statywu, kamerze w pierwszym przynajmniej Star Treku. Tempo filmu tempem filmu (a fakt, Nolan to jeden z niewielu reżyserów mainstreamowych, którzy nie mają ADHD, choć wbrew pozorom Abrams też czasem potrafi zwolnić tempo), ale chodzi mi o kwestie ugruntowania świata przedstawionego pod względem stricte wizualnym. Pod tym względem jednak Abrams, choć dochodzi do tego w innym stylu i wychodzi z zupełnie innych założeń, ma coś wspólnego jednak z Nolanem. Zwłaszcza, że trzeba powiedzieć, że pierwszy Batman jednak jakoś tam ukształtował współczesne Hollywood i nie zapominajmy o tym. Abrams nawet mówił przy którymś filmie (Star Treku chyba), że się inspirował.
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
No ja nie był bym tego taki pewien - proponuję powołać komisję.DanielosVK pisze:Ja nie mam z tym nic wspólnego.
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Ale wiesz że to jest smutne? Że przy całej beznadziejności Mrocznego Widma, ten film jest o niebo bardziej oryginalny i znać w nim próbę kreacji jakichś tam nowych światów, ras, droidów, kostiumów, postaci... Czy to udane to oczywiście rzecz mocno dyskusyjna (a może bezdyskusyjna? Jar-Jar i cała jego rasaWojtek pisze:Nom. Ja porównuję do OT, tylko Ty ciągle wyskakujesz z tymi prequelami, Twoje argumenty zostają zbite, bo prequele żadnym arcydziełem nie są, i teraz płaczesz, żeby nie bronić TFA kijowością prequeli

Uświadomiłeś mi, że Abrams już dwie serie spierdolił. Jeszcze brakuje żeby mu dali piątego Aliena do zepsucia*.Paweł Stroiński pisze: Abrams nawet mówił przy którymś filmie (Star Treku chyba), że się inspirował.

*- wtedy Alien 5 byłby de facto remakem jedynki z córką lub wnuczką Ripley w roli głównej.

"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
No jest dość smutne, ale TPM też ma parę schematów wyjętych z ANH (np. mentor, który zachowuje się podobnie do Kenobiego, ginie pod koniec filmu, albo atak zniszczenie tej stacji kosmicznej przez myśliwiec Anakina - to była trzecia akcja w takim stylu, nawet ta stacja przypominała Gwiazdę Śmierci. Tym większy był mój wkurw, że w TFA pokazali to już 4 raz
)

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Parę, a nie że wszystko się na tym opiera. No i Darth Maul nie okazał się niczyim synem/ojcem.Wojtek pisze:No jest dość smutne, ale TPM też ma parę schematów wyjętych z ANH

"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)
Ale zginął jak lama 

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara