Też prawda. I niestety tak gdzie George Lucas starał się wychodzić z fanservicem czasami odnosiło to przeciwny skutek jak chociażby z Boba Fettą.Wojtek pisze:Wiesz, to, że TFA jest kopią z ANH, to wcale nie znaczy, że Lucas nie wykazał się totalną dezynwolturą w prowadzeniu niektórych wątków, wyjaśnianiu pewnych rzeczy i nie odpierniczał wyjątkowo taniego fan service'u :p różnica jest taka, że George to wszystko rozciągnął na przestrzeni kilku filmów, a TFA wciska to na chama w jeden, nawet nie starając się udawać, że jest inaczej, przez co aż zęby bolą, gdy się to ogląda

Przy czym jednak zgadzam się z tym co Lucas powiedział jako zarzut, zanim dostał baty od Myszy, że on starał się aby każdy film był trochę inny, inne lokalizacje, inne statki itd. I ja to zawsze doceniałem, gdyż wtedy ta Galaktyka naprawdę wyglądała na wielką i bogatą. A tutaj 30 lat po Powrocie Jedi i wszyscy używają prawie takiego samego sprzętu? A jedyne nowe planety, wyglądają dokładnie tak samo jak stare. Dla mnie Gwiezdne wojny były miejscem, gdzie wyobraźnia nie miała granic, a tym razem


[/quote]Wojtek pisze:Dobra, bo zaraz przyjdzie mefi i będzie płakał, że nasza gówniana fanbojska dyskusja sadzi mu offtop w jego pięknym ogródku dyskusji o muzyce
Toż przecież o muzyce też rozmawiamy. Tylko, że jeden z rozmówców i prowokatorów nie odpowiada.

W sumie Marek jedzie po prequelach, a ze swoimi procentowymi wyliczeniami na ile dany motyw pasuje do bohaterów, coś niebezpiecznie zbliża się do poziomu midihlorianów.

Plus skoro według Marka Rey jako jedyna osiąga 100% i jak sam wspominał najbliżej jeżeli chodzi o trafność jest temat Yody, jednego z najpotężniejszych, jak nie najpotężniejszych Jedi, to oznacza, że Rey przewyższa Yodę, czyli moja teoria, że jest najpotężniejszymi Jedi w historii i jest postacią perfekcyjną się zgadza.

Wiem, wiem, ale to logika o 01:20 w nocy.
