John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#706 Post autor: Wawrzyniec » ndz sty 03, 2016 01:21 am

Wojtek pisze:Wiesz, to, że TFA jest kopią z ANH, to wcale nie znaczy, że Lucas nie wykazał się totalną dezynwolturą w prowadzeniu niektórych wątków, wyjaśnianiu pewnych rzeczy i nie odpierniczał wyjątkowo taniego fan service'u :p różnica jest taka, że George to wszystko rozciągnął na przestrzeni kilku filmów, a TFA wciska to na chama w jeden, nawet nie starając się udawać, że jest inaczej, przez co aż zęby bolą, gdy się to ogląda :P
Też prawda. I niestety tak gdzie George Lucas starał się wychodzić z fanservicem czasami odnosiło to przeciwny skutek jak chociażby z Boba Fettą. :? Chociaż mnie aż tak bardzo ten origin nie przeszkadza i można go jakoś podczepić do tych książek, w których Boba Fett był szturmowcem, który zdezerterował. Ale nie dlatego, że go kolega pomazał krwią, tylko dlatego, że przyłożył z dyńki generałowi.
Przy czym jednak zgadzam się z tym co Lucas powiedział jako zarzut, zanim dostał baty od Myszy, że on starał się aby każdy film był trochę inny, inne lokalizacje, inne statki itd. I ja to zawsze doceniałem, gdyż wtedy ta Galaktyka naprawdę wyglądała na wielką i bogatą. A tutaj 30 lat po Powrocie Jedi i wszyscy używają prawie takiego samego sprzętu? A jedyne nowe planety, wyglądają dokładnie tak samo jak stare. Dla mnie Gwiezdne wojny były miejscem, gdzie wyobraźnia nie miała granic, a tym razem :? Dla mnie to jednak przykre i trochę McFilmowe. :(
Spoiler:
Wojtek pisze:Dobra, bo zaraz przyjdzie mefi i będzie płakał, że nasza gówniana fanbojska dyskusja sadzi mu offtop w jego pięknym ogródku dyskusji o muzyce :P
[/quote]

Toż przecież o muzyce też rozmawiamy. Tylko, że jeden z rozmówców i prowokatorów nie odpowiada. :wink: Zresztą nawet sam myślę o stworzeniu specjalnej tabelki z bohaterami z Gwiezdnych wojen i przypisanymi im tematami Johna Williamsa, aby następnie przy każdym z nich w procentach można było napisać, na ile procent pasują one do nich.
W sumie Marek jedzie po prequelach, a ze swoimi procentowymi wyliczeniami na ile dany motyw pasuje do bohaterów, coś niebezpiecznie zbliża się do poziomu midihlorianów. :P
Plus skoro według Marka Rey jako jedyna osiąga 100% i jak sam wspominał najbliżej jeżeli chodzi o trafność jest temat Yody, jednego z najpotężniejszych, jak nie najpotężniejszych Jedi, to oznacza, że Rey przewyższa Yodę, czyli moja teoria, że jest najpotężniejszymi Jedi w historii i jest postacią perfekcyjną się zgadza. :P
Wiem, wiem, ale to logika o 01:20 w nocy. :P
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#707 Post autor: Wojteł » ndz sty 03, 2016 01:38 am

Wawrzyniec pisze:Też prawda. I niestety tak gdzie George Lucas starał się wychodzić z fanservicem czasami odnosiło to przeciwny skutek jak chociażby z Boba Fettą. :?
Bardziej chodziło mi o dwie Gwiazdy śmierci i analogiczną finał ze stacją kosmiczną w TPM i inne takie zabiegi
Wawrzyniec pisze:A tutaj 30 lat po Powrocie Jedi i wszyscy używają prawie takiego samego sprzętu?
TIE fightery i X-wingi są niemal identyczne, ale już zbroje szturmowców i ich sprzęt sporo zmian zaliczył - to już bardziej podobne są zbroje z EIII i EIV, a między nimi minęło 20 lat. Zresztą, x-wingi też są dośc podobne to tych prototypów z EIII
Wawrzyniec pisze:A jedyne nowe planety, wyglądają dokładnie tak samo jak stare.
No, mnie też to całe Jakku śmieszy, powinni to nazwać "TotalnieNieTatooine" :P Ale z drugiej strony, Lucas też nam pokazał trzy planety, który były wielkimi kupami piasku, tylko Geonosis miała kopce, robaczki i ten piasek był pomarańczowy, a Utapau miało te kopce odwrócone do wnętrza ziemi, czyli leje. No ale fakt faktem, że różniły się od siebie bardziej niż Jakku od Tatooine :P

Wawrzyniec pisze:Niby tak, ale coś ostatnio zbyt modne jest w filmach, że osoby martwe powracają do życia. Normalnie jak u Marvela ktoś zginie to zaraz potem powraca do życia.
No ok, tylko że to jest akurat przypadek, gdzie postać faktycznie ma możliwość na legitny powrót do życia i to zaznaczony w filmie zrobionym na 10 lat przed tym powrotem. U Marvela między śmiercią a wskrzeszeniem postaci zazwyczaj mija jakieś 20 minut, a nie 10 lat :P
Wawrzyniec pisze: Ale też już nie przesadzaj, gdyż jednak o czym też się wspomina, nie bez powodu Luke, Obi-Wan i Yoda znajdują się na zadupiu Galaktyki.
No i jaka by w tym była różnica, jakby Snoke też się ukrywał na jakimś wypizdowie dolnym, będąc tak osłabionym, że dysponuje jedynie cząstką swojej mocy? :P

Wawrzyniec pisze:W sumie ja to od samego początku brałem za prawdę, gdyż właśnie mina Palpatine'a była wymowna. Ale nie ukrywam, że to niedopowiedzenie dodawało odpowiednią aurę tajemniczości. Przy czym oficjalnie to chyba jest potwierdzone, że Plagueis był mistrzem Palpatine'a. I chyba sam Lucas przyznał, że był on Muunem, a Snoke nawet gdyby miał dostać taki ładunek elektryczności jak Palpatine, to jednak mi na Muuna w ogóle nie wygląda :?
Tak, kanon to potwierdził, więc dla mnie kolejny powód, by nie lubić EU - 0 niedopowiedzenia, muszą dokładnie kurwa dzień po dniu opisać życie każdej postaci i wtrynić jakieś historie, które się kompletnie kupy z filmami nie trzymają (Leia walcząca z Vaderem na miecze między ANH a ROTJ, uczniowie Vadera - tych to było chyba ze 20, Tusekn-Jedi i inne gówniane historyjki). Poza tym Lucas leje na EU, więc on chyba rasy Plagueiusa by nie podał :P

Wawrzyniec pisze::wink: Zresztą nawet sam myślę o stworzeniu specjalnej tabelki z bohaterami z Gwiezdnych wojen i przypisanymi im tematami Johna Williamsa, aby następnie przy każdym z nich w procentach można było napisać, na ile procent pasują one do nich.
W sumie Marek jedzie po prequelach, a ze swoimi procentowymi wyliczeniami na ile dany motyw pasuje do bohaterów, coś niebezpiecznie zbliża się do poziomu midihlorianów. :P
Plus skoro według Marka Rey jako jedyna osiąga 100% i jak sam wspominał najbliżej jeżeli chodzi o trafność jest temat Yody, jednego z najpotężniejszych, jak nie najpotężniejszych Jedi, to oznacza, że Rey przewyższa Yodę, czyli moja teoria, że jest najpotężniejszymi Jedi w historii i jest postacią perfekcyjną się zgadza. :P
Wiem, wiem, ale to logika o 01:20 w nocy. :P
No Maras ma taką zdolność, że napisze coś, co brzmi bardzo mądrze i ciekawie i potem się człowiek zastanawia, co poeta miał na myśli. Kartezjusz approves :P
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Marek Łach
+ Jerry Goldsmith +
Posty: 5671
Rejestracja: śr maja 04, 2005 16:30 pm
Lokalizacja: Kraków

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#708 Post autor: Marek Łach » ndz sty 03, 2016 11:07 am

Wojtek pisze:Zresztą przy drugim seansie zwróciło moją uwagę, jak fajnie Williams bawi się tematami - Rebel Fanfare sygnalizuje sokoła i towarzyszy nowym bohaterom, temat Luke'a towarzyszący wejściu Hana i Chewiego na pokład Falcona, z kolei rozmowy o Luke'u ilustrowane są tematem Mocy - fajnie to odzwierciedla ewolucje i drogę jakie przeszły te postacie.
Danielos pisze: Zważywszy, że oba tematy nie są używane ściśle tylko w kontekście konkretnych postaci, jest to nader logiczne.
To jest w ogóle przyczynek do szerszej dyskusji (choć może nie do końca potrzebnej, bo lejtmotywikę w SW już przedyskutowano wielokrotnie) odnośnie tego, jak niedogmatycznie Williams traktuje nieraz poszczególne tematy i jak ich znaczenia w sadze ewoluują. A nawet, jak funkcjonalnie i intuicyjnie są one czasem wykorzystywane. Na przykład w ESB temat Mocy potrafi służyć jako bardziej ogólnikowy temat dramatyczny - rozbrzmiewa np. w ujęciach gdy siły Imperium zwyciężają uciekających z okopów rebeliantów pod koniec bitwy na Hoth. Duża część sekwencji z Lukiem na Bespin jest ilustrowana tematem Yody, co dodaje narracji muzycznej fajnego kontekstu w świetle wcześniejszych ostrzeżeń starego mistrza. To co Wojtek napisał o tematach z OT używanych w TFA też ma interesujące aspekty, choć podejrzewam, że tematy Luke'a i rebel fanfare służą w pierwszym rzędzie efektowi nostalgii - podobnie jak wejście tematu Luke'a w pierwszej scenie akcji w TPM, gdzie narracyjnie miało to dużo mniej sensu. Choć oczywiście - tak jak Wojtek napomknął - te tematy dawno już wyewoluowały ze swojej pierwotnej funkcji, przyjmując bardziej uniwersalną funkcję heroicznych anonsów dla ogółu pozytywnych bohaterów.
Koper pisze:Po obejrzeniu filmu stwierdzam, że muza sprawuje się w nim całkiem fajnie i ta piątka od Wojtasa przy recce wcale nie jest jakoś mocno naciągana, zaś Wawrzek trochę przesadza z narzekaniem, choć poniekąd rozumiem żale na brak naprawdę pamiętnego tematu (swoją drogą ROTJ chyba nie miało nowego tematu-szlagieru również: po Nowej Nadziei cały świat nucił temat z czołówki, po Imperium Kontratakuje marsz imperialny a po Powrocie Jedi? Chyba podobnie jak tutaj nie było niczego takiego "przebojowego" do nucenia, co nie znaczy, że nie było tematów).
Oczywiście że ROTJ nie miało tematu-szlagieru. Co nie przeszkadzało mu mieć kilka świetnych tematów, których potencjał w filmie był tylko szczątkowo wykorzystany. Luke and Leia jest na przykład wspaniałym tematem lirycznym, ale jego znaczenie dla filmowej narracji jest mocno ograniczone. Jeśli dobrze pamiętam to marsz Ewoków też nie ma dużego znaczenia w przebiegu sekwencji na Endorze i dopiero koncertówka go należycie eksponuje (ale tu mogę się mylić, bo dawno nie słuchałem complete score). Jeśli chodzi o TFA z kolei, to ja po odsłuchu albumu bardzo się zdziwiłem, jak dużo jest w tej ścieżce tematu Rey i to w pierwszoplanowych aranżacjach - przy pierwszym seansie filmu nie zorientowałem się (za wyjątkiem sceny The Scavenger), ale to już wina mojej nieuwagi.

Co do ostatnich stron dyskusji w tym wątku to sorry, ale nie będę w to brnął. Wawrzyniec zdążył już tak zmanipulować i przekłamać stawiane przeze mnie tezy i moje intencje, że nie mam nawet ochoty tego wszystkiego odkręcać i tłumaczyć się. Nadałbyś się na rzecznika miłościwie nam panujących władz. :P ;)

Awatar użytkownika
Pawel P.
Metallica
Posty: 1525
Rejestracja: czw gru 29, 2011 21:36 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#709 Post autor: Pawel P. » ndz sty 03, 2016 14:32 pm

Zdjęcia wydania For Your Consideration

http://www.jwfan.com/?p=8489

Wiele bym za to dał, nawet sprawdzę jutro u swych źródeł, czy jest szansa to dorwać, ale z drugiej strony, wobec popularności filmu i płyty (debiut na 5. miejscu notowania Billboardu!), zapewne i tak czeka nas w tym roku wydanie mocno rozszerzone lub nawet complete. :)

A zdania co do płyty nie zmieniam. Zachwyt, zachwyt i jeszcze raz przycisk play ;)

hp_gof

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#710 Post autor: hp_gof » ndz sty 03, 2016 14:42 pm

Ekhm. Polecam zajrzeć dwie strony do tyłu ;) Tak, wiem, przez tę wielce interesującą dyskusję można było nie zauważyć :mrgreen:

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#711 Post autor: Wojteł » ndz sty 03, 2016 14:58 pm

Marek Łach pisze: To co Wojtek napisał o tematach z OT używanych w TFA też ma interesujące aspekty, choć podejrzewam, że tematy Luke'a i rebel fanfare służą w pierwszym rzędzie efektowi nostalgii - podobnie jak wejście tematu Luke'a w pierwszej scenie akcji w TPM, gdzie narracyjnie miało to dużo mniej sensu. Choć oczywiście - tak jak Wojtek napomknął - te tematy dawno już wyewoluowały ze swojej pierwotnej funkcji, przyjmując bardziej uniwersalną funkcję heroicznych anonsów dla ogółu pozytywnych bohaterów.
Jako, że temat Luke'a jest też głównym tematem serii, Williams w zasadzie od zawsze mógł sobie pozwolić na używanie go w oderwaniu od postaci :wink: Zresztą już na dzień dobry w ANH mamy przykład takiego działania, również w kwestii aranżu, bo Luke jest w tej części chłopaczkiem z zabitej dechami dziury, który dopiero odkrywa swoje przeznaczenie i dopiero na sam koniec filmu zaczyna robić wielkie rzeczy, podczas gdy już sam początek ilustruje nam potężna, marszowa aranżacja jego tematu - dla mnie to jest podoba sytuacja, jak oryginalny poster do filmu. Pokazuje, o czym ten film będzie, ale może nie do końca co w nim będzie (tak jak plakat, który odwoływał się do wszystkich archetypów, do których pił Lucas, ale jednak w filmie bohater ma 8 razy mniejszą klatę, a główna aktorka kobieca jest opatulona ciuchami od stóp do głów :P)
Marek pisze: Wawrzyniec zdążył już tak zmanipulować i przekłamać stawiane przeze mnie tezy i moje intencje, że nie mam nawet ochoty tego wszystkiego odkręcać i tłumaczyć się. Nadałbyś się na rzecznika miłościwie nam panujących władz. :P ;)
Spóźniłeś się z tym zdaniem o pół roku :P
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 26567
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#712 Post autor: Koper » ndz sty 03, 2016 16:22 pm

Ja myślę, że Maras lepiej od Wawrzyńca zaciemnia fanbojskie zapędy ładnymi słówkami. :D ;) Poza tym przy całym czepialstwie i przekręcaniu przez Wawrzka ja też czekałem aż Marek wyjaśni cóż takiego wynika z tematu Rey względem charakterystyki tej postaci. ;)
Wawrzyniec pisze:Przy czym jednak zgadzam się z tym co Lucas powiedział jako zarzut, zanim dostał baty od Myszy, że on starał się aby każdy film był trochę inny, inne lokalizacje, inne statki itd. I ja to zawsze doceniałem, gdyż wtedy ta Galaktyka naprawdę wyglądała na wielką i bogatą. A tutaj 30 lat po Powrocie Jedi i wszyscy używają prawie takiego samego sprzętu? A jedyne nowe planety, wyglądają dokładnie tak samo jak stare. Dla mnie Gwiezdne wojny były miejscem, gdzie wyobraźnia nie miała granic, a tym razem :? Dla mnie to jednak przykre i trochę McFilmowe. :(
A Ty co taki zdziwiony? Nie po to Disney to kupił by dawać upust wyobraźni, tylko by się dobrze sprzedawało. A niestety najlepiej sprzedają się wszelakie podróbki jak widać po zyskach z sequeli, remaków, rebootów i całego tego dziadostwa. Na dodatek odnotować można, że scenarzyści w Hollywood dziś potrafią tylko kopiować pomysły z filmów, które sami oglądali za młodu. Stąd Jurassic World próbujący tak straszni odnosić się do spielbergowego Jurassic Parku, Terminator: Genisys którego najlepszymi momentami były sceny-kalki z T1, no i teraz nowe Star Warsy będące kryptoremakem Nowej Nadziei. Cała para jeśli chodzi o wyobraźnię poszła chyba w BB8 - bo trzeba zarobić na fajnej zabawce. W kwestii światów, potworów, kostiumów etc. wypadło to słabiuśko...
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#713 Post autor: Wawrzyniec » ndz sty 03, 2016 16:52 pm

Koper pisze:Ja myślę, że Maras lepiej od Wawrzyńca zaciemnia fanbojskie zapędy ładnymi słówkami. :D ;)
Dziękuję za zrozumienie. I sam przyznaję, że skoro jesteśmy w tematyce Star Wars i fanbojstwie, to Markowi najbliżej do Obi-Wana Kenobiego. Ten spokój, opanowanie, mądre zwroty i mogę nawet się podlizać, że wręcz styl a la Sir Alec Guinness. A ja to niestety krnąbrny uczeń Anakina, często działający zbyt impulsywnie i targany emocjami. Mam nadzieję, że kiedyś moja dyskusja z Markiem nie skończy się na jakimś wulkanie :wink:
Koper pisze:Poza tym przy całym czepialstwie i przekręcaniu przez Wawrzka ja też czekałem aż Marek wyjaśni cóż takiego wynika z tematu Rey względem charakterystyki tej postaci. ;)
O tak, bardzo uprzejmie prosimy. Może Kopra Marek wysłucha, a ja postaram się trzy razy ugryźć w język zanim odpiszę. :)
Chociaż sam się zastanawiam, czy cała siła nie leży w tym, że jest to dość wyrazisty temat na tle innych jakie otrzymujemy. Np. w takim Powrocie Jedi (nie wiem, czemu ciągle go przywołujecie?), mamy tyle innych tematów, że wcale bym się nie zdziwił, gdyby tam taki temat Rey mniej się wyróżniał na tle tych innych tematów. To tylko moje prywatne gdybanie... :?
Koper pisze:A Ty co taki zdziwiony? Nie po to Disney to kupił by dawać upust wyobraźni, tylko by się dobrze sprzedawało. A niestety najlepiej sprzedają się wszelakie podróbki jak widać po zyskach z sequeli, remaków, rebootów i całego tego dziadostwa. Na dodatek odnotować można, że scenarzyści w Hollywood dziś potrafią tylko kopiować pomysły z filmów, które sami oglądali za młodu. Stąd Jurassic World próbujący tak straszni odnosić się do spielbergowego Jurassic Parku, Terminator: Genisys którego najlepszymi momentami były sceny-kalki z T1, no i teraz nowe Star Warsy będące kryptoremakem Nowej Nadziei. Cała para jeśli chodzi o wyobraźnię poszła chyba w BB8 - bo trzeba zarobić na fajnej zabawce. W kwestii światów, potworów, kostiumów etc. wypadło to słabiuśko...
BB8 to pewnie jakiś odrzut od Pixara z Wall-Ego. A i tak oryginalne części miały słodkiego droida R2-D2 to teraz potrzebny był kolejny.
I w sumie nawet nie jestem zdziwiony, a bardziej zasmucony w jakim to kierunku podąża. Ale to też nie tylko wina Hollywood z producentami, leniwymi scenarzystami, ale w sumie i widownią, która wciskanie tego samego produktu, tylko opakowanego nostalgią, tak łatwo kupuje.
I Wy chcecie, aby szedł po raz drugi do kina, aby lepiej się przekonać jak muzyka Williamsa sprawuje się w obrazie. Oj, nie moich pieniędzy Mysz nie dostanie (wiem, że moje pieniądze to dla Myszy, tyle co na waciki, ale to taki symboliczny gest) i jak pisałem, wolę obejrzeć "Nową Nadzieję. :)
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 9369
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#714 Post autor: Paweł Stroiński » ndz sty 03, 2016 17:12 pm

OK, ale jak Nolan w Interstellar też specjalnie nie dba, by poza pogodą, za bardzo (ani kolorystycznie, ani w kwestii ustawień kamery) nie odróżnić od siebie światów, to ci to nie przeszkadza? Bo jedno to Nolan, a drugie to SW?

Wydaje mi się, i nie mam tu zarzutu ani do Nolana, ani do Abramsa, że to jest problem dzisiejszego kina w ogóle. Zobacz sobie nawet starą trylogię Gwiezdnych wojen:

Tatooine/Yavin
Hoth/Dagobah/Bespin
Tatooine/Endor.

Inna kolorystyka (nie tylko pogoda, inny schemat kolorów, mimo że Nolan ma morze, zimowy lodowiec i tę planetę, na której ląduje Anne Hathaway, to jest to bardziej jednolite wizualnie), inne wykorzystanie możliwości tych miejsc poprzez inną trochę pracę kamery. W Gwiezdnych wojnach mieli dość wyobraźni (Lucas miał, albo jako reżyser, albo jako producent, który pewnie zwracał na to uwagę nawet Kershnerowi czy Marquandowi), by te światy były od siebie w pełni różne. Na tym samym opiera się też urok przynajmniej tych wczesnych Star Treków, gdzie chyba różnice między planetami z powodów światopoglądowych były dużo ważniejsze niż dla Lucasa w SW (Star Trek to po prostu utopia i tę utopijność podkreśla fakt, że planety są tak multi-kulti i to jeszcze bardziej niż bar w Mos Eisley, bo między rasami są różnice nie tylko w wyglądzie i języku, ale też i polityczno-religijne).

Nolan i Abrams wpisują się we współczesną estetykę. Zasada prawdopodobieństwa, tak ważna już od Arystotelesa, jeszcze bardziej nasiliła swój wpływ. Czy to Gotham, czy to planety w Interstellar, czy to nawet, może odrobinę "brzydsza", ale chyba bardziej zróżnicowana wizualnie Incepcja, wszystko musi mieć jakieś osadzenie w rzeczywistości, bo (i to nie jest "wina" ani jednego, ani drugiego, być może nie jest to nawet do końca wina Disneya czy włodarzy Warnera/Paramountu Nolana, raczej to jest taki duch czasu, Zeitgeist) inaczej, jak się zakłada, w ten świat nie da się uwierzyć. To problem trochę dzisiejszej widowni, a przynajmniej jej postrzegania przez właścicieli wielkich studiów filmowych.

Ale przypomnę jedną rzecz sprzed 39 już prawie lat. 20th Century Fox, kiedy zrobili Star Wars, bało się jak cholera. Szykowali się na najgorsze.

Film wyszedł w kinach... i okazało się, że uratował studio od bankructwa. Bo jeden gość uwierzył w Lucasa i jego wizję.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#715 Post autor: Wojteł » ndz sty 03, 2016 17:17 pm

Wawrzyniec pisze:
Koper pisze:Ja myślę, że Maras lepiej od Wawrzyńca zaciemnia fanbojskie zapędy ładnymi słówkami. :D ;)
Dziękuję za zrozumienie. I sam przyznaję, że skoro jesteśmy w tematyce Star Wars i fanbojstwie, to Markowi najbliżej do Obi-Wana Kenobiego. Ten spokój, opanowanie, mądre zwroty i mogę nawet się podlizać, że wręcz styl a la Sir Alec Guinness.
Co Ty gadasz, Maras to wypisz wymaluj mistrz Yoda :mrgreen: :mrgreen:
Wawrzyniec pisze:BB8 to pewnie jakiś odrzut od Pixara z Wall-Ego. A i tak oryginalne części miały słodkiego droida R2-D2 to teraz potrzebny był kolejny.
Raczej niewykorzystanym konceptem Ralpha McQuarrie, jak 3/4 projektów tego filmu, Star Wars Rebels i Wojen Klonów :P

Wawrzyniec pisze:I Wy chcecie, aby szedł po raz drugi do kina, aby lepiej się przekonać jak muzyka Williamsa sprawuje się w obrazie. Oj, nie moich pieniędzy Mysz nie dostanie (wiem, że moje pieniądze to dla Myszy, tyle co na waciki, ale to taki symboliczny gest) i jak pisałem, wolę obejrzeć "Nową Nadzieję. :)
Spoko, zawsze możesz iśc 12 raz na interstellar :mrgreen:
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#716 Post autor: Wawrzyniec » ndz sty 03, 2016 17:35 pm

@Paweł, ale jakie ma tutaj sens przywoływanie Nolana i "Interstellar" poza zdyskredytowaniem moich argumentów, kartą fanbojską? Nie dawno się Marek na taką zagrywkę obruszył.
Toż ja na tej samej zasadzie mogę porównywać prawdopodobieństwo bitwy z pierwszej Narnii, z tą z Bravehearta. :?
Oceniać można jak się chce, ale z jednej strony mamy film science fiction bombardujący teoria fizyki, astrofizyki itd. a z drugiej space fantasy, gdzie mamy planetę niszczącą inną planetę przez pożeranie słońc, co nawet jak na space fantasy jest głupie i bez sensu.
Interstellar przecież nie jest częścią żadnej serii. A "The Force Awakens" choć teoretycznie jest remakiem, to jednak podchodzi pod 7 część, a więc mam prawo go mierzyć resztą 6 filmów. I pod tym względem jeżeli chodzi o użycie fantazji TFA wypada blado.
Nawet w starej trylogii ograniczonej budżetowo jednak było zróżnicowanie.
Paweł Stroiński pisze:Zobacz sobie nawet starą trylogię Gwiezdnych wojen:

Tatooine/Yavin
Hoth/Dagobah/Bespin
Tatooine/Endor.
I mimo ograniczeń technicznych mamy planetę pustynną z barwną kantyną. Gwiazdę Śmierci też bym podliczył jako kolejną lokalizację.
Imperium Kontratakuje, lodowa planeta, bagienna, Miasto w Chmurach (to jest coś genialnego), ale po za tym jeszcze rajd i chowanie się w asteroidach.
Powrót Jedi, niby znowu Tatooine, ale inna lokalizacja, Pałac Jabby, tętniący życiem, Scarlac, a lesistej planety/księżyca, też wcześniej nie było.

Przy współczesnej technice można stworzyć wszystko, ale Abrams z Disneyem woleli nie ryzykować i nie drażnić hejterów prequeli, z nowo-wyglądającymi planetami, tylko postawić na stare, z nowymi nazwami.
W Interstellar planeta z fioletową wodą i skaczącymi jednorożcami by mnie raziła, ale od świata Star Wars można oczekiwać trochę więcej szaleństwa.
Wojtek pisze:
Wawrzyniec pisze:
Koper pisze:Ja myślę, że Maras lepiej od Wawrzyńca zaciemnia fanbojskie zapędy ładnymi słówkami. :D ;)
Dziękuję za zrozumienie. I sam przyznaję, że skoro jesteśmy w tematyce Star Wars i fanbojstwie, to Markowi najbliżej do Obi-Wana Kenobiego. Ten spokój, opanowanie, mądre zwroty i mogę nawet się podlizać, że wręcz styl a la Sir Alec Guinness.
Co Ty gadasz, Maras to wypisz wymaluj mistrz Yoda :mrgreen: :mrgreen:
Ej, to już było naprawdę niemiłe i poniżej pasa :? :shock: Teraz to tym bardziej Marek się nie odniesie do zarzutów. :(
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#717 Post autor: Wojteł » ndz sty 03, 2016 17:38 pm

Poniżej to na pewno, ale piłem do jego enigmatycznego stylu wypowiedzi :P

Btw. Jestem pewien, że Maras się nie obrazi i osobiście marzę o jakiejś ciętej ripoście od niego :P gorszymi tekstami na priwie się przerzucamy i nikt pretensji nie ma
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 9369
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#718 Post autor: Paweł Stroiński » ndz sty 03, 2016 18:24 pm

Nie rozumiesz moich argumentów zupełnie.

Chodzi mi o to, że Lucas w tamtym czasie mógł sobie na to pozwolić. Zmiana myślenia o obrazie, o świecie, przez te prawie 40 lat jest taka, że The Force Awakens jest najbardziej staroświeckim filmem, na jaki można sobie pozwolić w dzisiejszych czasach, ale podobnie jak Nolan, Abrams myśli jednak jak reżyser, który zaczął pracować jednak już w XXI wieku.

Koper, ja, czy ty, wychował się na oryginalnej trylogii na ile to było możliwe, biorąc pod uwagę datę urodzenia. Ale większość ludzi z pokolenia np. Wojtka (choć oczywiście nie tyczy się to samego Wojtka), jakby, po wychowaniu na Gladiatorze nawet, Batmanach Nolana, Bourne'ach czy innych współczesnych filmach, mogłoby stare Gwiezdne wojny czy stare Star Treki po prostu wyśmiać jako coś, co zupełnie nie wpisuje się w to, jak wygląda świat, który znają z kina. Chodzi mi o różnice pokoleniowe w percepcji.

Innymi słowy, duża część publiczności w roku 1977 i przez lata osiemdziesiąte była bardziej otwarta na takie zróżnicowanie (choć nie można mówić o hiperkolorystyce, bo przecież pod względem kolorystyki Gwiezdne wojny stare są dużo bardziej stonowane). Dzisiaj chcą, kosmos czy nie, czegoś bliżej realistycznego stylu Bourne'a. A reżyserzy z reguły się zgadzają, nie tyle na to, co z tym, bo sami tak trochę świat postrzegają.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#719 Post autor: Wojteł » ndz sty 03, 2016 18:32 pm

A pstrokacizna a la Marvel i strażnicy Galaktyki? :P
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Paweł Stroiński
Ridley Scott
Posty: 9369
Rejestracja: śr kwie 06, 2005 21:45 pm
Lokalizacja: Spod Warszawy
Kontakt:

Re: John Williams - Star Wars: The Force Awakens (2015)

#720 Post autor: Paweł Stroiński » ndz sty 03, 2016 19:02 pm

Z jednej strony tak, a z drugiej strony bardziej osadzony we współczesnej rzeczywistości i stylistyce, chyba mój ulubiony film Marvela, drugi Kapitan Ameryka.

ODPOWIEDZ