No i tu już mamy "Krennic's Aspirations", gdzie mamy subtelnie zaserwowany jego temat, nie wiem, jak trzeba było je aranżować, żeby było właściwie, ale Giacchino aranżuje oryginalne tematy SW tylko częściowo, tuszując i zmieniając je aranżacyjnie (niech Ci będzie fałszując), no bo nie chce, albo nie może ich użyć w skali 1:1.Słyszałeś kiedyś o upadłym Jedi, Darcie Vaderze, znanym wcześniej jako Anakin Skywalker?
Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
No i ja czytam nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo nadal cały czas czepiasz się stylu Michaela, na tej zasadzie można podważać jego każdą pracę, Dawn, M:I, czy JW i normalnie przypomina mi się sytuacja sprzed 7 lat, gdzie jechano po Star Treku, że nie brzmi jak 30 letnie ścieżki Goldsmitha i Hornera, a przecież ta muza nie mogła tak brzmieć, nie ze stylem i montażem filmów jaki mamy dziś i to samo dotyczy też R1. No ale wg Ciebie najlepiej było wziąć klona Johna do małpowania jego muzy i tematów, a ja z kolei uważam podobnie jak Tomek, że w R1 mamy "Złoty Środek" na muzyką do prequela "New Hope", nowy kompozytor, z nową muzą, z drobnymi odniesieniami do muzycznego uniwersum, zarówno tematycznymi, jak i brzmieniowymi, a że niektóre decyzje są mało trafione, jak śmieszna kilkusekundowa czołówka, to inna sprawa, wszak idealna praca to nie jest i na dobrą sprawę można się przyczepić do wszystkiego, tylko po co, były to wybory kompozytora/producentów i trzeba je uszanować, ale oczywiście my wiemy najlepiej, co i jak powinno brzmieć, że tu powinna być taka muza, a tam taka...
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Tak, moim ulubionym klonem Williamsa był Soule w KOTOR1, gdzie w ogóle nie tknął jego tematów. Poza tym, Star Trek jest dużo bardziej różnorodny stylistycznie, bo tam żaden kompozytor nie robił więcej, niż chyba trzech filmów.Mystery pisze:No i ja czytam nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo nadal cały czas czepiasz się stylu Michaela, na tej zasadzie można podważać jego każdą pracę, Dawn, M:I, czy JW i normalnie przypomina mi się sytuacja sprzed 7 lat, gdzie jechano po Star Treku, że nie brzmi jak 30 letnie ścieżki Goldsmitha i Hornera, a przecież ta muza nie mogła tak brzmieć, nie ze stylem i montażem filmów jaki mamy dziś i to samo dotyczy też R1. No ale wg Ciebie najlepiej było wziąć klona Johna do małpowania jego muzy i tematów,
A ja uważam, że była szansa na złoty środek, bo elementy zarówno stylu Williamsa, jak i Giacchino są, tylko że są źle wyważone lub użyteMystery pisze:a ja z kolei uważam podobnie jak Tomek, że w R1 mamy "Złoty Środek" na muzyką do prequela "New Hope", nowy kompozytor, z nową muzą, z drobnymi odniesieniami do muzycznego uniwersum, zarówno tematycznymi, jak i brzmieniowymi,
Mystery pisze:a że niektóre decyzje są mało trafione, jak śmieszna kilkusekundowa czołówka, to inna sprawa, wszak idealna praca to nie jest i na dobrą sprawę można się przyczepić do wszystkiego, tylko po co, były to wybory kompozytora/producentów i trzeba je uszanować, ale oczywiście my wiemy najlepiej, co i jak powinno brzmieć, że tu powinna być taka muza, a tam taka...
Tam wiele wyborów było nietrafionych - zbyt wiele. A co do tego, że nie powinnyśmy krytykować wyborów producentów, reżyserów i kompozytorów, to to kolejny cudowny argument, bo na tej zasadzie to proponuję zamknąć to forum, filmweb, IMDB itd, skoro nie można wyrażać swojej opinii i krytyki na temat filmu (albo banować wszystkie posty, które nie przyklaskują każdej decyzji twórców, idąc tą logiką).
[/quote]Mystery pisze:No i tu już mamy "Krennic's Aspirations", gdzie mamy subtelnie zaserwowany jego temat, nie wiem, jak trzeba było je aranżować, żeby było właściwie, ale Giacchino aranżuje oryginalne tematy SW tylko częściowo, tuszując i zmieniając je aranżacyjnie (niech Ci będzie fałszując), no bo nie chce, albo nie może ich użyć w skali 1:1.Słyszałeś kiedyś o upadłym Jedi, Darcie Vaderze, znanym wcześniej jako Anakin Skywalker?
Piłem raczej do Twojego jakże trafnego argumentu, że Rogue One to nie star wars i tu nie ma Jedi i Skywalkerów, ale już mówiłem, ten tytuł, Vader i szturmowcy to tak dla beki i tak naprawdę to był jakiś sequel listy Schindlera.
I czy to, że krytykuję stałe elementy stylu Michaela, to to jest zły argument w dyskusji? Uważam, że jego liryka jest płaska i bez wyrazu i z góry się czegoś takiego spodziewałem, ale liczyłem za to, że napisze nieco lepszą akcję i umiejętniej wykorzysta tematy Williamsa, atego nie zrobił. Z kolei gdyby angażowano Desplata, to liczyłbym na słabą akcję i dobrą lirykę, więc też mógłby mnie zawieźć, gdyby napisał jakieś nudne tematy liryczne i akcję taką, jakiej oczekiwałem.
Wiedziałem mniej więcej z góry, czego po dżjakinie można się spodziewać, ale mimo to mnie rozczarował, bo nie spodziewałem się takich kiksów, jak przeróbka main title czy pastiszowy temat dla Imperium (po co w ogóle kolejny, skoro w SW mamy narrację leitmotywiczną i dla Imperium mamy już ze trzy tematy?) Tak samo nie rozumiem, czemu temat szturmowców pojawia się w scenie z Vaderem - jak już Giacchino chciał go użyć, to może właśnie powinien w jakiejś scenie ze stormtrooperami? Tak więc w tym filmie jest jak dla mnie wiele zjebek ilustracyjnych, których po MG się nie spodziewałem.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14453
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Sorry, Wojtek, ale ja nie jestem znawcą muzycznej techniki, itp. Ty i inni forumowicze Macie większą wiedzę i doświadczenie. Nie wiem tylko o co Ci chodzi? Czy chodzi o to, że w muzie Giacchino jest za mało Williamsa od strony stylistycznej, technicznej czy tematycznej? Bo jeżeli chodzi o to ostatnie, to BARDZO DOBRZE, a na dwóch pierwszych się nie znam 
Z tym Lucasem chodziło mi bardziej o Wawrzyńca, który biadoli, że dostał bilet do kina

Z tym Lucasem chodziło mi bardziej o Wawrzyńca, który biadoli, że dostał bilet do kina

Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John


Tylko on, Elton John


- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Jakby Ci tu odpowiedzieć: uważam, że np. w technice się przewija sporo Williamsa, ale nie tego, którego powinno. Po raz enty przytoczę argument, że wiele muzy Giacchino brzmi jak Bitwa o Endor, która była najsłabszą Williamsowską ilustracją w ST - skoro już idzie w tym kierunku, to nie lepiej by było sięgnąć po rozwiązania z któregoś wcześniejszych filmów? (Chociaż w AT-ACT assault miga podobny zabieg, jak w the battle of yavin, ale ponownie, Giacchino cały czas idzie w tego najbardziej chaotycznego Williamsa).
Jeśli chodzi o stylistykę - tutaj mamy elementy mieszane i to choćby na przykładzie utworów, które uważam za udane. Marsz z Rogue one to jest Williams naznaczony elementami Giacchino, a temat Krennica to Giacchino wychowany na Williamsie - czyli oba style się przenikają i to jest dobre rozwiązanie. Ale mamy też typowo Giacchinowską lirykę czy użycie chóru, które moim zdaniem się nie sprawdza ani w tym filmie, ani też w ogóle mało której pracy Giacchino. Zresztą, jak wspomniałem, nawiązań do stylistyki JW jest tu sporo (co prawda głównie w underscorze - tu na plus - i w action scorze - tu na minus, bo wzoruje się na tej najgorszej oprawie. Zresztą, nie tylko na JW z SW, ale też sposób, w jaki Giacchino pisze na flety, przypomina to, co JW robił w parku jurajskim). No i wreszcie tematy - nie uważam, żeby Giacchino powinien ślepo imitować tematy JW, ale było parę momentów, kiedy aż się prosiło, żeby użyć właśnie czegoś z oryginalnej trylogii (tym bardziej, że i tak to robił). Scenę z Korwetą czy np. gdy Imperialni przyglądają się montażowi gwiazdy śmierci - tutaj można by użyć tematu, który JW napisał do ANH - choćby w tej jednej scenie, zaledwie tych 4 nut.
W ST Williams do ilustracji z scen z imperium używał początkowo tematu szturmowców i tej czteronutowej fanfary, a potem zastąpił to marszem imperialnym. Giacchino natomiast używa głównie motywu Krennica i w sumie myślę, że mógłby to stosować bardziej wymiennie, tym bardziej, że i tak do oryginalnych tematów się od nosi. Używanie tematu Krennica jest ok, bo głównie w jego towarzystwie widzimy imperium - ale nie za każdym razem. Więc jeśli chciał koniecznie zarezerwować Marsz Imperialny jako temat Vadera i nie rozciągać go na cała instytucję, to mógłby użyć tematu szturmowców (którego użył w scenie zbiornikiem i moim zdaniem to jest zwykła zjebka ilustracyjna), czy tego krótkiego motywu gwiazdy śmierci.
To, że Krennic, Jyn, Chirrut czy Rogue dostali nowe tematy, to jest jak najbardziej na plus - zwłaszcza Krennic i Rogue to jest idealne połączenie stylistyki JW i MG, z tym, że Rogue jest za mało wyeksponowany, pojawia się jedynie raz, a odnosi się przecież do tytułu filmu jak i całe grupy. Temat Chirruta jest ok/10, a temat Jyn to typowa sztampowa Giacchinowska liryka, którą można lubić lub nie.
Kolejna rzecz, chór - myślę, że skoro mamy dziejący się tuż przed ANH i tak nawiązujemy tutaj do ST, to można by z niego zrezygnować, bo jego użycie u Williamsa w ST było marginalne.
Budowanie napięcia w scorze jest typowo Giacchinowskie i to też wyszło ok - jest to jego styl i nie kopiuje JW, zarazem orkiestracje sprawiają, że też nie jest to jakaś totalna przepaść między tym, co znamy z sagi.
Tak więc reasumując, największym moim zarzutem jest chyba złe wyważenie tych wszystkich elementów i nie do końca umiejętne ich użycie. Poza tym oryginalne tematy Giacchina często są słabe, i tu nie chodzi o to, ile mają wspólnego z Williamsem, tylko po prostu, same w sobie nie porywają. Tak samo jak jego chór czy sceny akcji - jak nie nawiązuje do Williamsa, to też to wychodzi przeciętnie, bo Giacchinowska akcja się rządzi swoimi prawami i od lat cierpi z powodu tych samych problemów (chociaż początek Master Switch jest akurat pozytywnym zaskoczeniem, po MG często budując napięcie w muzyce akcji urywa je i nie robi żadnej kulminacji, bo się za bardzo trzyma montażu, a tu jest to całkiem zgrabnie zrobione). Tak samo kolejnym problemem, który się stale pojawia u MG, jest miks dźwięku - tym gorzej wypadają podróbki Bitwy o Endor, bo one już u Williamsa nie porywały, a tutaj mamy do tego mega suche brzmienie blach, toż to aż uszki bolą
Jeśli chodzi o stylistykę - tutaj mamy elementy mieszane i to choćby na przykładzie utworów, które uważam za udane. Marsz z Rogue one to jest Williams naznaczony elementami Giacchino, a temat Krennica to Giacchino wychowany na Williamsie - czyli oba style się przenikają i to jest dobre rozwiązanie. Ale mamy też typowo Giacchinowską lirykę czy użycie chóru, które moim zdaniem się nie sprawdza ani w tym filmie, ani też w ogóle mało której pracy Giacchino. Zresztą, jak wspomniałem, nawiązań do stylistyki JW jest tu sporo (co prawda głównie w underscorze - tu na plus - i w action scorze - tu na minus, bo wzoruje się na tej najgorszej oprawie. Zresztą, nie tylko na JW z SW, ale też sposób, w jaki Giacchino pisze na flety, przypomina to, co JW robił w parku jurajskim). No i wreszcie tematy - nie uważam, żeby Giacchino powinien ślepo imitować tematy JW, ale było parę momentów, kiedy aż się prosiło, żeby użyć właśnie czegoś z oryginalnej trylogii (tym bardziej, że i tak to robił). Scenę z Korwetą czy np. gdy Imperialni przyglądają się montażowi gwiazdy śmierci - tutaj można by użyć tematu, który JW napisał do ANH - choćby w tej jednej scenie, zaledwie tych 4 nut.
W ST Williams do ilustracji z scen z imperium używał początkowo tematu szturmowców i tej czteronutowej fanfary, a potem zastąpił to marszem imperialnym. Giacchino natomiast używa głównie motywu Krennica i w sumie myślę, że mógłby to stosować bardziej wymiennie, tym bardziej, że i tak do oryginalnych tematów się od nosi. Używanie tematu Krennica jest ok, bo głównie w jego towarzystwie widzimy imperium - ale nie za każdym razem. Więc jeśli chciał koniecznie zarezerwować Marsz Imperialny jako temat Vadera i nie rozciągać go na cała instytucję, to mógłby użyć tematu szturmowców (którego użył w scenie zbiornikiem i moim zdaniem to jest zwykła zjebka ilustracyjna), czy tego krótkiego motywu gwiazdy śmierci.
To, że Krennic, Jyn, Chirrut czy Rogue dostali nowe tematy, to jest jak najbardziej na plus - zwłaszcza Krennic i Rogue to jest idealne połączenie stylistyki JW i MG, z tym, że Rogue jest za mało wyeksponowany, pojawia się jedynie raz, a odnosi się przecież do tytułu filmu jak i całe grupy. Temat Chirruta jest ok/10, a temat Jyn to typowa sztampowa Giacchinowska liryka, którą można lubić lub nie.
Kolejna rzecz, chór - myślę, że skoro mamy dziejący się tuż przed ANH i tak nawiązujemy tutaj do ST, to można by z niego zrezygnować, bo jego użycie u Williamsa w ST było marginalne.
Budowanie napięcia w scorze jest typowo Giacchinowskie i to też wyszło ok - jest to jego styl i nie kopiuje JW, zarazem orkiestracje sprawiają, że też nie jest to jakaś totalna przepaść między tym, co znamy z sagi.
Tak więc reasumując, największym moim zarzutem jest chyba złe wyważenie tych wszystkich elementów i nie do końca umiejętne ich użycie. Poza tym oryginalne tematy Giacchina często są słabe, i tu nie chodzi o to, ile mają wspólnego z Williamsem, tylko po prostu, same w sobie nie porywają. Tak samo jak jego chór czy sceny akcji - jak nie nawiązuje do Williamsa, to też to wychodzi przeciętnie, bo Giacchinowska akcja się rządzi swoimi prawami i od lat cierpi z powodu tych samych problemów (chociaż początek Master Switch jest akurat pozytywnym zaskoczeniem, po MG często budując napięcie w muzyce akcji urywa je i nie robi żadnej kulminacji, bo się za bardzo trzyma montażu, a tu jest to całkiem zgrabnie zrobione). Tak samo kolejnym problemem, który się stale pojawia u MG, jest miks dźwięku - tym gorzej wypadają podróbki Bitwy o Endor, bo one już u Williamsa nie porywały, a tutaj mamy do tego mega suche brzmienie blach, toż to aż uszki bolą

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Tak naprawdę ciężko tu było o "Złoty Środek", który zadowolił by wszystkich. Mimo, wszystko to cały czas Rogue One Giacchino, a nie Star Wars Williamsa, także fanów Johna, mających zastrzeżenia co do stylu Giacchino, ta muzyka nie ma prawa w pełni przekonać. Nie wchodząc w niuanse i mankamenty, na które Michael pewnie nie miał czasu, ten usiadł do filmu i skomponował co mu dusza grała, jak pisałem, jak na około dwie godziny muzyki powstałej w tak krótkim czasie i tak dobrze wypada to w filmie, a samego scoru słucha się tak samo, no ale zawsze znajdzie się procent bardziej wymagających fanów Star Wars, którym nie będzie tak różowo. Słychać, że score robiono w pośpiechu i jakby Michael miał tu więcej czasu, to myślę, że i muzyka i tak brzmiała by podobnie, ale wielu wyborów, pewnie byśmy tu nie uświadczyli, no ale mamy to co mamy i niech muza broni się sama, ja geniuszu nie oczekiwałem i takiego nie dostałem, ale to co otrzymałem i tak mnie zadowala 

- lis23
- + Ludvig van Beethoven +
- Posty: 14453
- Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
- Lokalizacja: Sosnowiec
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Co kto lubi, moim zdaniem, tematu Imperium nie powinno być, bo pojawił się on później, poza tym myślę, że Marsz Imperialny powinien być jednak zarezerwowany dla Vadera. Chór jak i liryka są b. dobre, bo tego pierwszego jest mało, można by rzec, że idealnie wyważono jego obecność i ilość, a liryka (temat Jyn) jest ładna i dla mnie przekonująca. Williams to Williams a Giacchino to Giacchino i tak powinno pozostać.
Tylko On, Williams John 
Tylko on, Elton John


Tylko on, Elton John


- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
ja myślę, że jakby Giacchino miał więcej czasu, to byłaby szansa na poprawę muzy akcji - być może poszedł w ten Endor, z tego samego powodu, co Williams, który też napisał chaotyczną ilustrację, bo miał mało czasu. Ale akurat interpretacje leitmotywiczne chyba nie mają związku z ilością czasu. Tak samo liryka - zakładam, że jakby miał na to rok, to i tak by to brzmiało podobnie. Jednemu rabinowi się to podoba, drugiemu nie. Mi akurat nie i się chyba nic z tym nie zrobi. On w liryce nie nawiązuje do Johna i bardzo dobrze, bo tak jak mówisz, to akurat są nowe postacie - mógłby co najwyżej iść w podobne rozwiązania czy to orkiestracyjne, czy harmoniczne, ale w sumie liryka Williamsa na przestrzeni sagi też się zmieniała i nie widzę powodu, dla którego temat Jyn miałby brzmieć jak temat Lei 2.0 - ale brzmi tak, jak większosc liryki Giacchino i mnie to nie przekonuje, bo w sumie jego liryka podobała mi się chyba tylko super 8 i Inside Out, bo czy Jupiter, czy Planeta małp, czy jeszcze inny star trek to zawsze brzmi dla mnie tak samo i na jedno kopyto.
Ale ok, można się trzymać wersji, że powinien reprezentować tylko Vadera i wtedy funkcję zbiorczą - postaci i Imperium - przejmuje temat Krennica. I to jest ok, ale w dalszym ciągu myślę, że skoro wykorzystał temat szturmowców, to powinien go użyć w scenie z nimi, a nie z Vaderem. Tak samo której ujęć z gwiazdą śmierci mogłoby też wykorzystać stary, czteronutowy temat dla Imperium.
No z tym się nie do końca zgodzę, bo raz, że Williams używał go zarówno do reprezentowania Vadera, jak i Imperium (a nawet samej Ciemnej Strony), to dwa, że po Nowej Nadziei używał go już na przestrzeni całej sagi.Co kto lubi, moim zdaniem, tematu Imperium nie powinno być, bo pojawił się on później, poza tym myślę, że Marsz Imperialny powinien być jednak zarezerwowany dla Vadera.
Ale ok, można się trzymać wersji, że powinien reprezentować tylko Vadera i wtedy funkcję zbiorczą - postaci i Imperium - przejmuje temat Krennica. I to jest ok, ale w dalszym ciągu myślę, że skoro wykorzystał temat szturmowców, to powinien go użyć w scenie z nimi, a nie z Vaderem. Tak samo której ujęć z gwiazdą śmierci mogłoby też wykorzystać stary, czteronutowy temat dla Imperium.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Give my Force FiveWojtek pisze:Tak, moim ulubionym klonem Williamsa był Soule w KOTOR1, gdzie w ogóle nie tknął jego tematów.


https://www.youtube.com/watch?v=a5o77P8Up6I
Ale jakby co to ja też bardzo lubię ten score, nawet jeżeli Soule nie jest do końca z niego zadowolony. Grałem w grę i też dzięki muzyce czułem się, że to są Gwiezdne wojny.

#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Ogólnie muza w (KO)TORach trzyma świetny poziom - Griskey fajnie nawiązywał do Williamsa, chociaż miejscami to aż za bardzo szedł w plagiat, ale już np. w SW:TOR to wszystko jest idealnie wyważone. Tak samo stare TCW mają mało muzy Williamsa, a też fajnie brzmią. Za to te nowe to dno i metr mułu, bo tam są nawiązania do wszystkiego, poza Williamsem: Gniew Khana, Matrix, jak w scenie przelotu promu poleciało Vampire Hunters, to już nie strzyimołem i jebłem śmiechem 

Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
O te Clone Warsy chodzi?Wojtek pisze:Tak samo stare TCW mają mało muzy Williamsa, a też fajnie brzmią.
https://www.youtube.com/watch?v=A-AXs5u5J8Q
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Nie, te są kijowe, zarówno filmowo, jak i muzycznie. Mówiłem o tych klasycznie animowanych Tartakovsky'ego, ale one już nie są kanoniczne i jeszcze przed Disneyem Lucas wstrzymał ich dystrybucję, więc ciężko je znaleźć. Ale tam jest świetna akcja i dynamika, a nie jakieś kukły CGI, której przez 18 minut odcinka pitolą o Chopinie, a potem przez dwie 3 klony walczą z 5 droidami i to ma być wojna. No i Grievous tam był wyjebany w kosmos, bo w tych nowych to nie potrafił pokonać w walce 14letniej dziewczynki
(obczaj te kocie ruchy)
https://www.youtube.com/watch?v=xTnpqjJae-g
No i początkowa scena z Grievousem i klonami jest świetna - jej dynamika i brutalność. (zresztą, mam wrażenie, że R1 się trochę na niej wzorowano)
https://www.youtube.com/watch?v=TYxu2JNs66o
Tak samo klony w akcji są ukazane świetnie, ale cóż się dziwić, skoro twórcy się wzorowali na np. helikopterze w ogniu. Tutaj w pięciu minutach potrafią zawrzeć więcej akcji i dynamiki, niż w całym sezonie tych późniejszych clone warsów. No i tutaj klony, to są klony, nie gadają, tylko napierdalają, a w tych nowych to głównie siedzą na dupie i gadają o pierdołach albo zastanawiają się, jak wkroczyć do akcji.
Tutaj mamy całkiem spoko motywik w pierwszych dwóch minutach, zakładam, że brzmiałoby lepiej, gdyby były piniądze na orkiestrę
https://www.youtube.com/watch?v=mxLB6L90aCQ
(obczaj te kocie ruchy)
https://www.youtube.com/watch?v=xTnpqjJae-g
No i początkowa scena z Grievousem i klonami jest świetna - jej dynamika i brutalność. (zresztą, mam wrażenie, że R1 się trochę na niej wzorowano)
https://www.youtube.com/watch?v=TYxu2JNs66o
Tak samo klony w akcji są ukazane świetnie, ale cóż się dziwić, skoro twórcy się wzorowali na np. helikopterze w ogniu. Tutaj w pięciu minutach potrafią zawrzeć więcej akcji i dynamiki, niż w całym sezonie tych późniejszych clone warsów. No i tutaj klony, to są klony, nie gadają, tylko napierdalają, a w tych nowych to głównie siedzą na dupie i gadają o pierdołach albo zastanawiają się, jak wkroczyć do akcji.
Tutaj mamy całkiem spoko motywik w pierwszych dwóch minutach, zakładam, że brzmiałoby lepiej, gdyby były piniądze na orkiestrę
https://www.youtube.com/watch?v=mxLB6L90aCQ
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
A to ok, bo już się bałem że coś co uznałem za badziew to jakiś ukryty geniusz. 

"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Wawrzyniec
- Hans Zimmer
- Posty: 35042
- Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
- Kontakt:
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
O ja zdecydowanie wolałem te "Clone Wars" Tartakovsky'ego, też dlatego że on ma bardzo wyrazisty styl jeżeli chodzi o animację. "Laboratorium Dextera", czy "Samurai Jack", jak ktoś lubi te klimaty to będzie zadowolony. Plus ja polecam walkę Anakina Skywalkera z Asajj Ventress. Szczególnie końcówka, gdzie zostaje delikatnie wpleciony "Duel of the Fates":
https://www.youtube.com/watch?v=3VB_vjVxcic
Ta końcówka z gniewem Anakina i pojawiającymi się twarzami rycerzy Jedi, plus ta muzyka - naprawdę zacnie to wygląda i brzmi.
https://www.youtube.com/watch?v=3VB_vjVxcic
Ta końcówka z gniewem Anakina i pojawiającymi się twarzami rycerzy Jedi, plus ta muzyka - naprawdę zacnie to wygląda i brzmi.
#WinaHansa #IStandByDaenerys
- Koper
- Ennio Morricone
- Posty: 26567
- Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
- Lokalizacja: Zielona Góra
- Kontakt:
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
Rozumiem, że dla papcia Lucasa były zbyt odważne?Lucas wstrzymał ich dystrybucję
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński
- Wojteł
- John Williams
- Posty: 9895
- Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
- Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody
Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino
W sumie Anakina to bardziej lubię w tych nowych, bo też miały dobre odcinki. Zresztą pisałem to kiedyś Wawrzyńcowi, że jakby wyjebać wszystkie złe i takie sobie odcinki i zostawić same bardzo dobre, to byśmy otrzymali dwa sezony naprawdę dobrego serialu, jakby troszkę poluzować standardy, to trzy. Ale tych sezonów jest 6 i połowa odcinków jest w stanie przyprawić o raka.
Natomiast te poprzednie miały świetną akcję i dynamikę. Grievous w nowych SW to ostatnia lama, przegrywa każdą walkę na miecze i każdą bitwę - tam był po prostu jak niepowstrzymana maszyna do zabijania, zresztą, podoba mi się, jak bardzo "koci" jest w ruchach. Albo klony - w nowych TCW chciano ich ukazać jako żołnierzy z dylematami, rozterkami i emocjami - dlaczego, skoro w EII dowiadujemy się, że są modyfikowani genetycznie i szkoleni od urodzenia, by bez wahania wykonać każdy rozkaz i być elitarnymi żołnierzami? Poza tym, z filmów wynika, ze własnie przez te modyfikacje bez wahania wykonały rozkaz 66, natomiast w tych nowych dorobili motyw z jakimś chipem, który każdy klon miał wszczepiony i to właśnie dlatego zdradziły jedi - ale wystarczyło usunąc chipy i znowu są z nich dobre ziomki.
No i w tych starych było parę przesadyzmów, takie jak Jedi skaczący na niebotyczne wysokości czy Mace Windu rozwalajacy droidy gołymi rękami, ale to wszystko było w ramach konwencji i animacji, więc wielu scen bym nie traktował tak dosłownie. Za to bitwa o coruscant to jest mistrzostwo i ma to, o czym wawrzek tak lubi pisać, czyli umiejętne operowanie ciszą, czyli usuwanie muzyki, żeby odgłosy bitwy były brutalniejsze - w nowych TCW tego nie ma, one są przeładowane muzyką, zazwyczaj kiepską, więc nie dostajemy chwili oddechu przez cały odcinek.
Natomiast te poprzednie miały świetną akcję i dynamikę. Grievous w nowych SW to ostatnia lama, przegrywa każdą walkę na miecze i każdą bitwę - tam był po prostu jak niepowstrzymana maszyna do zabijania, zresztą, podoba mi się, jak bardzo "koci" jest w ruchach. Albo klony - w nowych TCW chciano ich ukazać jako żołnierzy z dylematami, rozterkami i emocjami - dlaczego, skoro w EII dowiadujemy się, że są modyfikowani genetycznie i szkoleni od urodzenia, by bez wahania wykonać każdy rozkaz i być elitarnymi żołnierzami? Poza tym, z filmów wynika, ze własnie przez te modyfikacje bez wahania wykonały rozkaz 66, natomiast w tych nowych dorobili motyw z jakimś chipem, który każdy klon miał wszczepiony i to właśnie dlatego zdradziły jedi - ale wystarczyło usunąc chipy i znowu są z nich dobre ziomki.
No i w tych starych było parę przesadyzmów, takie jak Jedi skaczący na niebotyczne wysokości czy Mace Windu rozwalajacy droidy gołymi rękami, ale to wszystko było w ramach konwencji i animacji, więc wielu scen bym nie traktował tak dosłownie. Za to bitwa o coruscant to jest mistrzostwo i ma to, o czym wawrzek tak lubi pisać, czyli umiejętne operowanie ciszą, czyli usuwanie muzyki, żeby odgłosy bitwy były brutalniejsze - w nowych TCW tego nie ma, one są przeładowane muzyką, zazwyczaj kiepską, więc nie dostajemy chwili oddechu przez cały odcinek.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara