Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

Tutaj dyskutujemy o poszczególnych ścieżkach dźwiękowych napisanych na potrzeby kina.
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 25347
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#421 Post autor: Mystery » ndz gru 18, 2016 11:45 am

No i ja czytam nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo nadal cały czas czepiasz się stylu Michaela, na tej zasadzie można podważać jego każdą pracę, Dawn, M:I, czy JW i normalnie przypomina mi się sytuacja sprzed 7 lat, gdzie jechano po Star Treku, że nie brzmi jak 30 letnie ścieżki Goldsmitha i Hornera, a przecież ta muza nie mogła tak brzmieć, nie ze stylem i montażem filmów jaki mamy dziś i to samo dotyczy też R1. No ale wg Ciebie najlepiej było wziąć klona Johna do małpowania jego muzy i tematów, a ja z kolei uważam podobnie jak Tomek, że w R1 mamy "Złoty Środek" na muzyką do prequela "New Hope", nowy kompozytor, z nową muzą, z drobnymi odniesieniami do muzycznego uniwersum, zarówno tematycznymi, jak i brzmieniowymi, a że niektóre decyzje są mało trafione, jak śmieszna kilkusekundowa czołówka, to inna sprawa, wszak idealna praca to nie jest i na dobrą sprawę można się przyczepić do wszystkiego, tylko po co, były to wybory kompozytora/producentów i trzeba je uszanować, ale oczywiście my wiemy najlepiej, co i jak powinno brzmieć, że tu powinna być taka muza, a tam taka...
Słyszałeś kiedyś o upadłym Jedi, Darcie Vaderze, znanym wcześniej jako Anakin Skywalker?
No i tu już mamy "Krennic's Aspirations", gdzie mamy subtelnie zaserwowany jego temat, nie wiem, jak trzeba było je aranżować, żeby było właściwie, ale Giacchino aranżuje oryginalne tematy SW tylko częściowo, tuszując i zmieniając je aranżacyjnie (niech Ci będzie fałszując), no bo nie chce, albo nie może ich użyć w skali 1:1.

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#422 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 11:55 am

Mystery pisze:No i ja czytam nie wiem czy śmiać się czy płakać, bo nadal cały czas czepiasz się stylu Michaela, na tej zasadzie można podważać jego każdą pracę, Dawn, M:I, czy JW i normalnie przypomina mi się sytuacja sprzed 7 lat, gdzie jechano po Star Treku, że nie brzmi jak 30 letnie ścieżki Goldsmitha i Hornera, a przecież ta muza nie mogła tak brzmieć, nie ze stylem i montażem filmów jaki mamy dziś i to samo dotyczy też R1. No ale wg Ciebie najlepiej było wziąć klona Johna do małpowania jego muzy i tematów,
Tak, moim ulubionym klonem Williamsa był Soule w KOTOR1, gdzie w ogóle nie tknął jego tematów. Poza tym, Star Trek jest dużo bardziej różnorodny stylistycznie, bo tam żaden kompozytor nie robił więcej, niż chyba trzech filmów.


Mystery pisze:a ja z kolei uważam podobnie jak Tomek, że w R1 mamy "Złoty Środek" na muzyką do prequela "New Hope", nowy kompozytor, z nową muzą, z drobnymi odniesieniami do muzycznego uniwersum, zarówno tematycznymi, jak i brzmieniowymi,
A ja uważam, że była szansa na złoty środek, bo elementy zarówno stylu Williamsa, jak i Giacchino są, tylko że są źle wyważone lub użyte


Mystery pisze:a że niektóre decyzje są mało trafione, jak śmieszna kilkusekundowa czołówka, to inna sprawa, wszak idealna praca to nie jest i na dobrą sprawę można się przyczepić do wszystkiego, tylko po co, były to wybory kompozytora/producentów i trzeba je uszanować, ale oczywiście my wiemy najlepiej, co i jak powinno brzmieć, że tu powinna być taka muza, a tam taka...

Tam wiele wyborów było nietrafionych - zbyt wiele. A co do tego, że nie powinnyśmy krytykować wyborów producentów, reżyserów i kompozytorów, to to kolejny cudowny argument, bo na tej zasadzie to proponuję zamknąć to forum, filmweb, IMDB itd, skoro nie można wyrażać swojej opinii i krytyki na temat filmu (albo banować wszystkie posty, które nie przyklaskują każdej decyzji twórców, idąc tą logiką).
Mystery pisze:
Słyszałeś kiedyś o upadłym Jedi, Darcie Vaderze, znanym wcześniej jako Anakin Skywalker?
No i tu już mamy "Krennic's Aspirations", gdzie mamy subtelnie zaserwowany jego temat, nie wiem, jak trzeba było je aranżować, żeby było właściwie, ale Giacchino aranżuje oryginalne tematy SW tylko częściowo, tuszując i zmieniając je aranżacyjnie (niech Ci będzie fałszując), no bo nie chce, albo nie może ich użyć w skali 1:1.
[/quote]

Piłem raczej do Twojego jakże trafnego argumentu, że Rogue One to nie star wars i tu nie ma Jedi i Skywalkerów, ale już mówiłem, ten tytuł, Vader i szturmowcy to tak dla beki i tak naprawdę to był jakiś sequel listy Schindlera.


I czy to, że krytykuję stałe elementy stylu Michaela, to to jest zły argument w dyskusji? Uważam, że jego liryka jest płaska i bez wyrazu i z góry się czegoś takiego spodziewałem, ale liczyłem za to, że napisze nieco lepszą akcję i umiejętniej wykorzysta tematy Williamsa, atego nie zrobił. Z kolei gdyby angażowano Desplata, to liczyłbym na słabą akcję i dobrą lirykę, więc też mógłby mnie zawieźć, gdyby napisał jakieś nudne tematy liryczne i akcję taką, jakiej oczekiwałem.


Wiedziałem mniej więcej z góry, czego po dżjakinie można się spodziewać, ale mimo to mnie rozczarował, bo nie spodziewałem się takich kiksów, jak przeróbka main title czy pastiszowy temat dla Imperium (po co w ogóle kolejny, skoro w SW mamy narrację leitmotywiczną i dla Imperium mamy już ze trzy tematy?) Tak samo nie rozumiem, czemu temat szturmowców pojawia się w scenie z Vaderem - jak już Giacchino chciał go użyć, to może właśnie powinien w jakiejś scenie ze stormtrooperami? Tak więc w tym filmie jest jak dla mnie wiele zjebek ilustracyjnych, których po MG się nie spodziewałem.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 14453
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#423 Post autor: lis23 » ndz gru 18, 2016 11:55 am

Sorry, Wojtek, ale ja nie jestem znawcą muzycznej techniki, itp. Ty i inni forumowicze Macie większą wiedzę i doświadczenie. Nie wiem tylko o co Ci chodzi? Czy chodzi o to, że w muzie Giacchino jest za mało Williamsa od strony stylistycznej, technicznej czy tematycznej? Bo jeżeli chodzi o to ostatnie, to BARDZO DOBRZE, a na dwóch pierwszych się nie znam ;)

Z tym Lucasem chodziło mi bardziej o Wawrzyńca, który biadoli, że dostał bilet do kina ;)
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#424 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 12:17 pm

Jakby Ci tu odpowiedzieć: uważam, że np. w technice się przewija sporo Williamsa, ale nie tego, którego powinno. Po raz enty przytoczę argument, że wiele muzy Giacchino brzmi jak Bitwa o Endor, która była najsłabszą Williamsowską ilustracją w ST - skoro już idzie w tym kierunku, to nie lepiej by było sięgnąć po rozwiązania z któregoś wcześniejszych filmów? (Chociaż w AT-ACT assault miga podobny zabieg, jak w the battle of yavin, ale ponownie, Giacchino cały czas idzie w tego najbardziej chaotycznego Williamsa).

Jeśli chodzi o stylistykę - tutaj mamy elementy mieszane i to choćby na przykładzie utworów, które uważam za udane. Marsz z Rogue one to jest Williams naznaczony elementami Giacchino, a temat Krennica to Giacchino wychowany na Williamsie - czyli oba style się przenikają i to jest dobre rozwiązanie. Ale mamy też typowo Giacchinowską lirykę czy użycie chóru, które moim zdaniem się nie sprawdza ani w tym filmie, ani też w ogóle mało której pracy Giacchino. Zresztą, jak wspomniałem, nawiązań do stylistyki JW jest tu sporo (co prawda głównie w underscorze - tu na plus - i w action scorze - tu na minus, bo wzoruje się na tej najgorszej oprawie. Zresztą, nie tylko na JW z SW, ale też sposób, w jaki Giacchino pisze na flety, przypomina to, co JW robił w parku jurajskim). No i wreszcie tematy - nie uważam, żeby Giacchino powinien ślepo imitować tematy JW, ale było parę momentów, kiedy aż się prosiło, żeby użyć właśnie czegoś z oryginalnej trylogii (tym bardziej, że i tak to robił). Scenę z Korwetą czy np. gdy Imperialni przyglądają się montażowi gwiazdy śmierci - tutaj można by użyć tematu, który JW napisał do ANH - choćby w tej jednej scenie, zaledwie tych 4 nut.

W ST Williams do ilustracji z scen z imperium używał początkowo tematu szturmowców i tej czteronutowej fanfary, a potem zastąpił to marszem imperialnym. Giacchino natomiast używa głównie motywu Krennica i w sumie myślę, że mógłby to stosować bardziej wymiennie, tym bardziej, że i tak do oryginalnych tematów się od nosi. Używanie tematu Krennica jest ok, bo głównie w jego towarzystwie widzimy imperium - ale nie za każdym razem. Więc jeśli chciał koniecznie zarezerwować Marsz Imperialny jako temat Vadera i nie rozciągać go na cała instytucję, to mógłby użyć tematu szturmowców (którego użył w scenie zbiornikiem i moim zdaniem to jest zwykła zjebka ilustracyjna), czy tego krótkiego motywu gwiazdy śmierci.

To, że Krennic, Jyn, Chirrut czy Rogue dostali nowe tematy, to jest jak najbardziej na plus - zwłaszcza Krennic i Rogue to jest idealne połączenie stylistyki JW i MG, z tym, że Rogue jest za mało wyeksponowany, pojawia się jedynie raz, a odnosi się przecież do tytułu filmu jak i całe grupy. Temat Chirruta jest ok/10, a temat Jyn to typowa sztampowa Giacchinowska liryka, którą można lubić lub nie.

Kolejna rzecz, chór - myślę, że skoro mamy dziejący się tuż przed ANH i tak nawiązujemy tutaj do ST, to można by z niego zrezygnować, bo jego użycie u Williamsa w ST było marginalne.

Budowanie napięcia w scorze jest typowo Giacchinowskie i to też wyszło ok - jest to jego styl i nie kopiuje JW, zarazem orkiestracje sprawiają, że też nie jest to jakaś totalna przepaść między tym, co znamy z sagi.


Tak więc reasumując, największym moim zarzutem jest chyba złe wyważenie tych wszystkich elementów i nie do końca umiejętne ich użycie. Poza tym oryginalne tematy Giacchina często są słabe, i tu nie chodzi o to, ile mają wspólnego z Williamsem, tylko po prostu, same w sobie nie porywają. Tak samo jak jego chór czy sceny akcji - jak nie nawiązuje do Williamsa, to też to wychodzi przeciętnie, bo Giacchinowska akcja się rządzi swoimi prawami i od lat cierpi z powodu tych samych problemów (chociaż początek Master Switch jest akurat pozytywnym zaskoczeniem, po MG często budując napięcie w muzyce akcji urywa je i nie robi żadnej kulminacji, bo się za bardzo trzyma montażu, a tu jest to całkiem zgrabnie zrobione). Tak samo kolejnym problemem, który się stale pojawia u MG, jest miks dźwięku - tym gorzej wypadają podróbki Bitwy o Endor, bo one już u Williamsa nie porywały, a tutaj mamy do tego mega suche brzmienie blach, toż to aż uszki bolą :P
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Mystery
James Horner
Posty: 25347
Rejestracja: pt gru 01, 2006 11:34 am

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#425 Post autor: Mystery » ndz gru 18, 2016 12:24 pm

Tak naprawdę ciężko tu było o "Złoty Środek", który zadowolił by wszystkich. Mimo, wszystko to cały czas Rogue One Giacchino, a nie Star Wars Williamsa, także fanów Johna, mających zastrzeżenia co do stylu Giacchino, ta muzyka nie ma prawa w pełni przekonać. Nie wchodząc w niuanse i mankamenty, na które Michael pewnie nie miał czasu, ten usiadł do filmu i skomponował co mu dusza grała, jak pisałem, jak na około dwie godziny muzyki powstałej w tak krótkim czasie i tak dobrze wypada to w filmie, a samego scoru słucha się tak samo, no ale zawsze znajdzie się procent bardziej wymagających fanów Star Wars, którym nie będzie tak różowo. Słychać, że score robiono w pośpiechu i jakby Michael miał tu więcej czasu, to myślę, że i muzyka i tak brzmiała by podobnie, ale wielu wyborów, pewnie byśmy tu nie uświadczyli, no ale mamy to co mamy i niech muza broni się sama, ja geniuszu nie oczekiwałem i takiego nie dostałem, ale to co otrzymałem i tak mnie zadowala :)

Awatar użytkownika
lis23
+ Ludvig van Beethoven +
Posty: 14453
Rejestracja: czw lis 12, 2009 03:50 am
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#426 Post autor: lis23 » ndz gru 18, 2016 12:28 pm

Co kto lubi, moim zdaniem, tematu Imperium nie powinno być, bo pojawił się on później, poza tym myślę, że Marsz Imperialny powinien być jednak zarezerwowany dla Vadera. Chór jak i liryka są b. dobre, bo tego pierwszego jest mało, można by rzec, że idealnie wyważono jego obecność i ilość, a liryka (temat Jyn) jest ładna i dla mnie przekonująca. Williams to Williams a Giacchino to Giacchino i tak powinno pozostać.
Tylko On, Williams John ;)
Tylko on, Elton John ;) ;)

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#427 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 12:35 pm

ja myślę, że jakby Giacchino miał więcej czasu, to byłaby szansa na poprawę muzy akcji - być może poszedł w ten Endor, z tego samego powodu, co Williams, który też napisał chaotyczną ilustrację, bo miał mało czasu. Ale akurat interpretacje leitmotywiczne chyba nie mają związku z ilością czasu. Tak samo liryka - zakładam, że jakby miał na to rok, to i tak by to brzmiało podobnie. Jednemu rabinowi się to podoba, drugiemu nie. Mi akurat nie i się chyba nic z tym nie zrobi. On w liryce nie nawiązuje do Johna i bardzo dobrze, bo tak jak mówisz, to akurat są nowe postacie - mógłby co najwyżej iść w podobne rozwiązania czy to orkiestracyjne, czy harmoniczne, ale w sumie liryka Williamsa na przestrzeni sagi też się zmieniała i nie widzę powodu, dla którego temat Jyn miałby brzmieć jak temat Lei 2.0 - ale brzmi tak, jak większosc liryki Giacchino i mnie to nie przekonuje, bo w sumie jego liryka podobała mi się chyba tylko super 8 i Inside Out, bo czy Jupiter, czy Planeta małp, czy jeszcze inny star trek to zawsze brzmi dla mnie tak samo i na jedno kopyto.
Co kto lubi, moim zdaniem, tematu Imperium nie powinno być, bo pojawił się on później, poza tym myślę, że Marsz Imperialny powinien być jednak zarezerwowany dla Vadera.
No z tym się nie do końca zgodzę, bo raz, że Williams używał go zarówno do reprezentowania Vadera, jak i Imperium (a nawet samej Ciemnej Strony), to dwa, że po Nowej Nadziei używał go już na przestrzeni całej sagi.

Ale ok, można się trzymać wersji, że powinien reprezentować tylko Vadera i wtedy funkcję zbiorczą - postaci i Imperium - przejmuje temat Krennica. I to jest ok, ale w dalszym ciągu myślę, że skoro wykorzystał temat szturmowców, to powinien go użyć w scenie z nimi, a nie z Vaderem. Tak samo której ujęć z gwiazdą śmierci mogłoby też wykorzystać stary, czteronutowy temat dla Imperium.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#428 Post autor: Wawrzyniec » ndz gru 18, 2016 12:38 pm

Wojtek pisze:Tak, moim ulubionym klonem Williamsa był Soule w KOTOR1, gdzie w ogóle nie tknął jego tematów.
Give my Force Five :D 8) I zrobił to wszystko na syntezatorze. Co do tematów to lekko liznął temat Mocy w jednym utworze i dyskutowaliśmy, czy jest tam temat Imperatora/Sithów gdzieś schowany.

https://www.youtube.com/watch?v=a5o77P8Up6I

Ale jakby co to ja też bardzo lubię ten score, nawet jeżeli Soule nie jest do końca z niego zadowolony. Grałem w grę i też dzięki muzyce czułem się, że to są Gwiezdne wojny. :)
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#429 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 12:41 pm

Ogólnie muza w (KO)TORach trzyma świetny poziom - Griskey fajnie nawiązywał do Williamsa, chociaż miejscami to aż za bardzo szedł w plagiat, ale już np. w SW:TOR to wszystko jest idealnie wyważone. Tak samo stare TCW mają mało muzy Williamsa, a też fajnie brzmią. Za to te nowe to dno i metr mułu, bo tam są nawiązania do wszystkiego, poza Williamsem: Gniew Khana, Matrix, jak w scenie przelotu promu poleciało Vampire Hunters, to już nie strzyimołem i jebłem śmiechem :mrgreen:
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 26567
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#430 Post autor: Koper » ndz gru 18, 2016 12:46 pm

Wojtek pisze:Tak samo stare TCW mają mało muzy Williamsa, a też fajnie brzmią.
O te Clone Warsy chodzi?
https://www.youtube.com/watch?v=A-AXs5u5J8Q
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#431 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 12:59 pm

Nie, te są kijowe, zarówno filmowo, jak i muzycznie. Mówiłem o tych klasycznie animowanych Tartakovsky'ego, ale one już nie są kanoniczne i jeszcze przed Disneyem Lucas wstrzymał ich dystrybucję, więc ciężko je znaleźć. Ale tam jest świetna akcja i dynamika, a nie jakieś kukły CGI, której przez 18 minut odcinka pitolą o Chopinie, a potem przez dwie 3 klony walczą z 5 droidami i to ma być wojna. No i Grievous tam był wyjebany w kosmos, bo w tych nowych to nie potrafił pokonać w walce 14letniej dziewczynki

(obczaj te kocie ruchy)

https://www.youtube.com/watch?v=xTnpqjJae-g

No i początkowa scena z Grievousem i klonami jest świetna - jej dynamika i brutalność. (zresztą, mam wrażenie, że R1 się trochę na niej wzorowano)

https://www.youtube.com/watch?v=TYxu2JNs66o

Tak samo klony w akcji są ukazane świetnie, ale cóż się dziwić, skoro twórcy się wzorowali na np. helikopterze w ogniu. Tutaj w pięciu minutach potrafią zawrzeć więcej akcji i dynamiki, niż w całym sezonie tych późniejszych clone warsów. No i tutaj klony, to są klony, nie gadają, tylko napierdalają, a w tych nowych to głównie siedzą na dupie i gadają o pierdołach albo zastanawiają się, jak wkroczyć do akcji.

Tutaj mamy całkiem spoko motywik w pierwszych dwóch minutach, zakładam, że brzmiałoby lepiej, gdyby były piniądze na orkiestrę

https://www.youtube.com/watch?v=mxLB6L90aCQ
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 26567
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#432 Post autor: Koper » ndz gru 18, 2016 13:06 pm

A to ok, bo już się bałem że coś co uznałem za badziew to jakiś ukryty geniusz. ;)
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
Wawrzyniec
Hans Zimmer
Posty: 35042
Rejestracja: sob lip 12, 2008 02:00 am
Kontakt:

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#433 Post autor: Wawrzyniec » ndz gru 18, 2016 13:06 pm

O ja zdecydowanie wolałem te "Clone Wars" Tartakovsky'ego, też dlatego że on ma bardzo wyrazisty styl jeżeli chodzi o animację. "Laboratorium Dextera", czy "Samurai Jack", jak ktoś lubi te klimaty to będzie zadowolony. Plus ja polecam walkę Anakina Skywalkera z Asajj Ventress. Szczególnie końcówka, gdzie zostaje delikatnie wpleciony "Duel of the Fates":

https://www.youtube.com/watch?v=3VB_vjVxcic

Ta końcówka z gniewem Anakina i pojawiającymi się twarzami rycerzy Jedi, plus ta muzyka - naprawdę zacnie to wygląda i brzmi.
#WinaHansa #IStandByDaenerys

Awatar użytkownika
Koper
Ennio Morricone
Posty: 26567
Rejestracja: pn mar 06, 2006 22:16 pm
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#434 Post autor: Koper » ndz gru 18, 2016 13:15 pm

Lucas wstrzymał ich dystrybucję
Rozumiem, że dla papcia Lucasa były zbyt odważne?
"Hans Zimmer w tej chwili nic nie potrzebuje. (...) Ciebie też nie potrzebuje." - Paweł Stroiński

Awatar użytkownika
Wojteł
John Williams
Posty: 9895
Rejestracja: sob mar 15, 2008 23:50 pm
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Re: Rogue One: A Star Wars Story - Michael Giacchino

#435 Post autor: Wojteł » ndz gru 18, 2016 13:20 pm

W sumie Anakina to bardziej lubię w tych nowych, bo też miały dobre odcinki. Zresztą pisałem to kiedyś Wawrzyńcowi, że jakby wyjebać wszystkie złe i takie sobie odcinki i zostawić same bardzo dobre, to byśmy otrzymali dwa sezony naprawdę dobrego serialu, jakby troszkę poluzować standardy, to trzy. Ale tych sezonów jest 6 i połowa odcinków jest w stanie przyprawić o raka.

Natomiast te poprzednie miały świetną akcję i dynamikę. Grievous w nowych SW to ostatnia lama, przegrywa każdą walkę na miecze i każdą bitwę - tam był po prostu jak niepowstrzymana maszyna do zabijania, zresztą, podoba mi się, jak bardzo "koci" jest w ruchach. Albo klony - w nowych TCW chciano ich ukazać jako żołnierzy z dylematami, rozterkami i emocjami - dlaczego, skoro w EII dowiadujemy się, że są modyfikowani genetycznie i szkoleni od urodzenia, by bez wahania wykonać każdy rozkaz i być elitarnymi żołnierzami? Poza tym, z filmów wynika, ze własnie przez te modyfikacje bez wahania wykonały rozkaz 66, natomiast w tych nowych dorobili motyw z jakimś chipem, który każdy klon miał wszczepiony i to właśnie dlatego zdradziły jedi - ale wystarczyło usunąc chipy i znowu są z nich dobre ziomki.

No i w tych starych było parę przesadyzmów, takie jak Jedi skaczący na niebotyczne wysokości czy Mace Windu rozwalajacy droidy gołymi rękami, ale to wszystko było w ramach konwencji i animacji, więc wielu scen bym nie traktował tak dosłownie. Za to bitwa o coruscant to jest mistrzostwo i ma to, o czym wawrzek tak lubi pisać, czyli umiejętne operowanie ciszą, czyli usuwanie muzyki, żeby odgłosy bitwy były brutalniejsze - w nowych TCW tego nie ma, one są przeładowane muzyką, zazwyczaj kiepską, więc nie dostajemy chwili oddechu przez cały odcinek.
Haha Śląsk węgiel zadupie gwara

ODPOWIEDZ